WIELKOPOLSKI SPORT: Od tygodnia wiemy, że gwiazdą tenisowego challengera Poznan Porsche Open będzie triumfator French Open z 2004 roku Gaston Gaudio. Jak udało się namówić Argentyńczyka do występu w Poznaniu?
KRZYSZTOF JORDAN: To jest trochę szczęścia i trochę naszej dyplomacji. Udało się i stąd wielka nasza radość, bo to spora niespodzianka. Rozmowy toczyły się mniej więcej przez dwa tygodnie. Byliśmy w stałym kontakcie z jego trenerem i otrzymaliśmy w końcu potwierdzenie, że chce przyjechać.
Sami go wypatrzyliście w czwartej setce rankingu ATP?
Mamy rozrzuconą po świecie sieć skautów i dzięki nim udaje nam się czasami dotrzeć do takich informacji. Zaoferowaliśmy mu tę kartę i wydaje mi się, że jest to tak dobre nazwisko, że warto było to zrobić.
A co z pozostałymi "dzikimi kartami"?
Mamy takie cztery, Bardzo chcemy, żeby zagrał w Poznaniu Łukasz Kubot i mamy dla niego taką kartę w pogotowiu. Czekamy tylko na jego deklarację. Jeśli tylko potwierdzi, że będzie chciał grać, to na pewno ją dostanie. Co więcej - jeśli zgodzi się Kubot, to prawdopodobnie do Poznania przyjedzie jego partner deblowy Oliver Marach. To byłaby w ogóle niesamowita atrakcja. Rozmawialiśmy też z Mariuszem Fyrstenbergiem i Marcinem Matkowskim, ale raczej są małe szanse, aby się pojawili, bo mają inne plany. Choć nie powiedzieli definitywnie "nie". Może przyjadą, ale nie po wielkie punkty w rankingu lecz po dobry trening. A wracając do "dzikich kart" - z polskich graczy szanse na nie mają kolejno Jerzy Janowicz oraz Marcin Gawron. No i jeżeli Kubot jednak nie zagra, to zwolni się też jedno miejsce. Ale na razie nie wiemy dla kogo. Może dla Grzegorza Panfila, który tutaj zawsze dobrze gra.
A kiedy możemy spodziewać się szczegółów związanych z zawodnikami zagranicznymi?
Nieoficjalnie będziemy coś wiedzieć pod koniec czerwca. Oficjalnie dopiero po 2 lipca.
Nie da się ukryć, że turniej udało się uratować dosłownie w ostatniej chwili. Fakt, że jednak się odbędzie to głównie zasługa miasta, które wykupiło miejsce w nazwie imprezy.
Zgadza się - miasto uratowało tegoroczny turniej i deklaruje też chęć współpracy z nami w przyszłości. Władze Poznania doceniają naszą imprezę, która jest świetną promocją w kraju i zagranicą. Był to bardzo fajny ruch, który spotkał się z życzliwością całej społeczności poznańskiej.
A jaka w tym roku będzie pula nagród?
Turniej ma tym razem rangę 100 tysięcy dolarów. To "oczko" mniej, niż w zeszłym roku, ale to nie oznacza, że pojawią się słabsi gracze. To i tak w tym okresie najsilniejszy challenger na świecie i przypuszczam, że Ci zawodnicy, którzy nie wystąpią w tym czasie w turnieju rangi ATP Tour w Hamburgu, przyjadą do nas. W Poznaniu jest dobra atmosfera i nasza impreza ma bardzo dobrą opinię.