WIELKOPOLSKI SPORT: Awans do Ekstraklasy przypieczętowaliście wygranym meczem w Gdańsku, ale chyba tak naprawdę wszystko rozstrzygnęło się po zwycięstwie nad Śląskiem Wrocław?
DAWID PRZYSIEK: Tak do końca jeszcze nie. Przecież czekały nas ciężkie mecze, między innymi z Grunwaldem Poznań, który był zagrożony spadkiem i na pewno łatwo punktów nie oddał. Z drugiej strony mieliśmy świadomość, że zwycięstwem w tym meczu zrobiliśmy wielki krok do awansu. Można powiedzieć, że jedną nogą już byliśmy w Ekstraklasie.
Ale chyba nie dopuszczaliście myśli, że ten awans może się wam jeszcze wymknąć?
To jest sport i wszystko było możliwe. Przed meczem jest się faworytem, ale na parkiecie szanse są równe i wszystko może się zdarzyć.
Czy Nielbę stać na to, aby zagościć w Ekstraklasie dłużej niż tylko jeden sezon?
Myślę, że tak. Pokazaliśmy rok temu w Pucharze Polski, że potrafimy grać z dobrymi zespołami. Pokonaliśmy przecież wtedy między innymi Azoty Puławy i Kipera Piotrków Trybunalski. Dlatego uważam, że nie powinno być źle. Mam też nadzieję, że Wągrowiec stanie się miejscem, które przyciągnie utalentowanych zawodników z całej Wielkopolski. Do tej pory po ukończeniu wieku juniora najczęściej wzmacniali oni kluby z innych regionów. Fajnie byłoby, gdyby teraz trafiali do Nielby. Taka rywalizacja zawsze się przydaje.
Jedno Twoje marzenie już się spełniło - awansowaliście do Ekstraklasy. Jakie są kolejne?
Chciałbym zagrać w reprezentacji Polski. Będę robił wszystko, aby to marzenie też się spełniło. Do tej pory miałem tylko przyjemność występować w drużynach młodzieżowych i to bez większych sukcesów. Kiedyś jedna bramka zdecydowała, że nie pojechaliśmy na mistrzostwa świata. Teraz piłka ręczna jest już zdecydowanie bardziej popularna. Wielka w tym zasługa właśnie starszych kolegów z reprezentacji i ich ostatnich sukcesów. Sporo dobrego zrobiła także telewizja, transmitująca ich mecze. To zresztą widać także w Wągrowcu. Młodzi ludzie bardziej się interesują piłką reczną.
Dzięki temu też zawsze możecie liczyć na wsparcie kibiców.
Tak, bardzo nam pomagają. Ten awans to w jakiś sposób także ich zasługa, zwłaszcza klubu kibica, który towarzyszy nam również na wyjazdach. Można śmiało powiedzieć, że to nasz ósmy zawodnik. Choć z drugiej strony są też tacy kibice, którzy gdy nam nie idzie, to zamiast motywować - ostro krytykują. A to na pewno nie pomaga. Najchętniej wtedy dałbym takiemu kibicowi koszulkę i posłał na parkiet. Niech zagra i się przekona, że z trybun wszystko wygląda łatwiej.
Ciebie do założenia koszulki nie trzeba było specjalnie namawiać.
Moich dwóch starszych braci grało w piłkę ręczną. Kiedyś zapytali mnie, czy ja też bym nie spróbował. Trochę także namówił mnie kolega. Poszedłem na pierwszy trening, spodobało mi się i już zostałem. Choć w odróżnieniu od rodzeństwa nie stanąłem na bramce, tylko w polu. Rzucanie bramek bardzo mi się spodobało. Teraz mam średnią 6-7 na mecz ale myślę, że stać mnie na jeszcze więcej.
To pewnie już się pojawiły propozycje z innych klubów?
Zachowam to dla siebie:)