WIELKOPOLSKISPORT: Nielba pokonała po raz drugi Śląsk Wrocław, czyli ekstraklasa jest już chyba wasza?
JACEK OKPISZ: - Oj nie, poczekajmy. Mamy cztery punkty przewagi, ale do końca sezonu zostało jeszcze siedem kolejek. Czyli można zdobyć 14 punktów. Te nasze cztery punkty przewagi to dużo, ale wciąż można je stracić. Dziś się cieszymy, świętujemy to zwycięstwo, ale już w następnym meczu w Ostrowie znów musimy być skoncentrowani. Jak wygramy jeszcze pieć spotkań, to będziemy się mogli bawić na całego.
Mecz ze Śląskiem był bardzo zacięty, dramatyczny, wygraliście go 29:28. A przecież Śląsk przyjechał bez dwóch graczy, był osłabiony. Nie wytrzymaliśie presji i stąd te nerwy?
- No właśnie, niby Śląsk przyjechał osłabiony, a grał dobrze. Nie było Adama Świątka, ale jego zastępca rzucił nam dziewięć bramek. Jak tu więc mówić o osłabieniu? Zagraliśmy jednak troszeczkę słabiej, za dużo szkody Śląsk nam robił środkiem boiska. Gujski rzucał z dziewięciu metrów niemal nie odrywając się od ziemi, zabrakło tu dobrej obrony Marcina Siódmiaka. Ale Marcin jest w trochę słabszej formie, wie, ze to nie był jego mecz. Nie mam pretensji do niego, rozmawialiśmy o tym wcześniej. W końcówce meczu zmieniliśmy system obrony z 6-0 na 5-1 i to dało efekty. A przecież przez całą pierwszą rundę właśnie to 6-0 było naszym atutem, przez środek, gdzie bronili Siódmiak i Łukasz Gierak nikt się nie mógł przedrzeć. Cały czas musimy więc te elementy zmieniać i udoskonalać.
Zostało siedem kolejek do końca. Musi Pan chyba podjąć się także roli psychologa, by zawodnicy, którzy już pewnie widzą się w ekstraklasie, nie rozkojarzyli się...
- Zgadza się. Tym bardziej, że każde spotkanie będzie bardzo trudne. Tylko my ze Śląskiem tam odkoczyliśmy reszcie. Mamy w grupie SMS Gdańsk, a to oznacza, że nawet dziewiąta drużyna jest zagrożona spadkiem. Każdy musi więc walczyć o punkty, żaden mecz nie będzie łatwy. Dziś też prowadziliśmy czterema bramkami, a w kilka minut tę przewagę zmarnowaliśmy. I tak może być co mecz. Musimy uważać, cały czas się koncentrować. Każdy walczy o sponsora, my też. Sponsor musi widzieć zaangażowanie w każdym meczu, w każdej jego chwili.
Jeśli się uda awansować, to dla Pana będzie to drugi awans do ekstraklasy.
- Tak, bo dwa lata temu awansowałem z Miedzią Legnica. Tyle że wcześniej ze Spartą Oborniki dwukrotnie mi się to nie udało. A ja chcę awansować z wielkopolskim klubem - i tu ma się sprawdzić powiedzenie "do trzech razy sztuka". To jest moje marzenie, by Wielkopolska znów miała drużynę w ekstraklasie. Mamy tu mnóstwo talentów - ci chłopcy nie muszą wyjeżdżać poza województwo, by się czegoś nauczyć. Chcemy im dać taką szansę w Wągrowcu.
Po zwycięstwie nad Śląskiem będzie świętowanie?
- Krótkie. Wczoraj sobie odmówiłem, choć się mocno denerwowałem. Ale dziś się napiję (śmiech).
JACEK OKPISZ - trener piłkarzy ręcznych Nielby Wągrowiec, a jednocześnie także reprezentacji Polski juniorów młodszych. Mieszka w Obornikach, absolwent AWF. Z młodzieżą Metalplastu Oborniki zdobył wicemistrzostwo Polski juniorów w 1999 roku - wtedy w jego drużynie grali m.in. Maciej Dmytryszuński i Artur Gawlik. Prowadził Nielbę Wągrowiec (2000-01), Spartę Oborniki (także wspólnie z Markiem Werle - 2002-05), Miedź Legnica (2006-07). W Nielbie przed tym sezonem zastąpił na stanowisku pierwszego trenera Edwarda Kozińskiego.