WIELKOPOLSKI SPORT: Podczas uroczystej gali w Paryżu został Pan wybrany przez Międzynarodową Federację Wioślarską trenerem 2008 roku. Zdążył już się Pan oswoić z tym wyróżnieniem?
ALEKSANDER WOJCIECHOWSKI: Woda sodowa nie uderzyła mi do głowy:) Ale myślę,że mogę być dumny, bo jestem pierwszym Polakiem, który w taki sposób został wyróżniony w wioślarstwie. Poza tym jednak nic więcej się w moim życiu nie zmieniło. Dalej będę pracował tak, jak do tej pory.
Spodziewał się Pan tego wyróżnienia?
Miałem pewne przecieki, ale przecież nigdy nie wiadomo, co na końcu wyniknie. Niemniej byłem na to przygotowany.
Przy okazji miał Pan szansę wystąpić przed całą "śmietanką" światowych wioseł.
Każdy chce się dowiedzieć, co przeciwnik kombinuje na następne lata. Ale spokojnie, nie wszystko zdradziłem:) Mam w zanadrzu jeszcze pewne elementy, które będę mógł wykorzystać przez następne lata.
Biorąc pod uwagę wcześniejsze sukcesy, które udało się osiągnąć z tą czwórkę, trochę się Pan naczekał na to wyróżnienie.
A moim zdaniem i tak dość szybko do tego doszło. Na gali w Paryżu było mnóstwo trenerów, którzy zdobyli olimpijskie medale. I to nie tylko w Pekinie, ale wielokrotnie. Moim sukcesem było jednak to, że ta czwórka w tym składzie przez cztery lata powtarzała znakomite wyniki. I ta systematyczność jest godna podziwu. Bo niewielu to potrafiło.
W takim razie w czym tkwi siła tej osady?
Przede wszystkim w motywacji tych chłopaków, którzy zebrali się w łódce. Z taką ochotą i wyrzeczeniem rzadko którzy zawodnicy pracują. Poza tym oni wiedzą na co ich stać. Kiedy zdobyli pierwszy medal przyszło uspokojenie. Następne przyszły jakby z marszu. Ja też w miarę upływu czasu zrobiłem się w sytuacjach stresowych spokojniejszy i na wszystko patrzę chłodnym okiem. I to pomaga.
Podobno zawodnicy nazywają Pana "Tatą"?
Już wszyscy o tym opowiadają:) Kiedyś w reprezentacji miałem swoich dwóch synów. Od nich się zaczęło i "Tatę" przejęli pozostali zawodnicy.
Czy kolejnym wyzwaniem dla osady będą przyszłoroczne mistrzostwa świata, które odbędą się w Poznaniu?
Na pewno jest to wyzwanie, choć nie ukrywam, że nie za bardzo pasuje do rozwoju tej osady. Ona teraz przynajmniej przez rok powinna mieć możliwość przegrania, odpoczynku, rozprężenia. Tym bardziej, że zawodnicy chcą kontynuować karierę w nastepnych latach.
A Pan ma możliwość odpoczynku?
To jest niby mój urlop, ale zawsze jest coś do zrobienia - jakieś konferencje czy przygotowania planów treningowych. To może nie jest czasochłonne ale również stresujące:)
Aleksander Wojciechowski jest trenerem trzykrotnych mistrzów świata i złotych medalistów olimpijskich z Pekinu w wioślarskiej czwórce podwójnej: Adama Korola, Marka Kolbowicza, Michała Jelińskiego i Konrada Wasielewskiego. Urodził się w Poznaniu. Swoją przygodę z wioślarstwem rozpoczynał w Trytonie Poznań.