<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss xmlns:taxo="http://purl.org/rss/1.0/modules/taxonomy/" version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
<channel>
<title>WielkopolskiSport.pl</title>
<link>http://www.wielkopolskisport.pl/</link>
<description></description>
<dc:language xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pl</dc:language>
<dc:rights xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Copyright WielkopolskiSport.pl All rights reserved</dc:rights>
<image>
<title>WielkopolskiSport.pl</title>
<url>http://www.wielkopolskisport.pl/images/logo_top.jpg</url>
<link>http://www.wielkopolskisport.pl/</link>
</image>
<item>
    <title>Murawski miał szczęście</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?news=1&amp;idn=8280</link>
    <description>Paskudnie wyglądająca kontuzja pomocnika Lecha Poznań i reprezentacji Polski Rafała Murawskiego nie będzie miała tak opłakanych skutków, jakie mogła mieć. Piłkarza czeka czterotygodniowa przerwa.

Murawski został sfaulowany w 12. minucie sparingowego meczu z Rubinem Kazań przez Obafemi Martinsa. Nigeryjczyk zaatakował Polaka z boku, gdy Murawski znajdował się przed polem karnym Rubina - nie trafił jednak w piłkę, a w postawioną na trawie stopę Polaka. Murawski opuścił boisko przy pomocy lekarza i masażysty, a później pojechał do szpitala w Maladze. Tam nie można było wykonać wszystkich niezbędnych badań, ale wykluczono złamanie kości. Dziś piłkarz wrócił do Polski i późnym wieczorem w klinice Rehasport przeszedł dokładne badania, które przeprowadził kilkuosobowy zespół medyczny. - Wykazały one uszkodzenie jednego z więzadeł stabilizujących staw skokowy. Nie wymaga to jednak leczenia operacyjnego - powiedział dr Witold Dudziński z kliniki Rehasport, która opiekuje się zawodnikami &quot;Kolejorza&quot;. Mogło być znacznie gorzej - podejrzewano nawet zerwanie więzadeł w stawie skokowym, a to oznaczałoby kilka miesięcy przerwy. Jeszcze w tym tygodniu &quot;Muraś&quot; rozpocznie rehabilitację. - Będzie ona bardzo intensywna. Za około cztery tygodnie powinien już biegać po boisku - dodał Dudziński.

Murawski nie wystąpi więc w kilku pierwszych meczach Lecha, ominie go także spotkanie reprezentacji z Portugalią. Nie jest za to zagrożony występ pomocnika &quot;Kolejorza&quot; w turnieju EURO 2012.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?news=1&amp;idn=8280&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-07</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Podcięte skrzydła Nielby</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?news=1&amp;idn=8279</link>
    <description>Alosza Szyczkow to drugi po Łukaszu Białaszku skrzydłowy Nielby, który na dłuższy czas wypadł ze składu. Nielba będzie musiała dokończyć rundę zasadniczą bez obu tych zawodników!

 
Białaszek doznał kontuzji w styczniu podczas treningu - został wtedy uderzony, a efektem uderzenia była pęknięta szczęka. - Nie ma już drutów ochronnych, ale ma zakaz ruszania się. Zakładam, że przez sześć tygodni nie będzie mógł nic robić - informuje trener Nielby Dariusz Molski. Białaszek był bardzo przydatny w obronie, ale w ataku na lewym skrzydle może grać Przemysław Krajewski. Gorzej jest z obsadą drugiej strony boiska. Tu podstawowym skrzydłowym był Alosza Szyczkow. Ukrainiec po kwadransie gry w meczu z Chrobrym Głogów skręcił jednak staw skokowy - to też było jednym z powodów porażki Nielby. - Kości są całe, ale skręcenie jest bardzo poważne. Prawdopodobnie stracimy go na sześć tygodni, choć więcej będzie wiadomo w czwartek po badaniach - mówi Molski.
 
Szyczkow do tego momentu prezentował się dobrze, zdobył dwie bramki, skutecznie bronił. Po kontuzji zastąpił go Paweł Smoliński - początek miał obiecujący, rzucił ważną bramkę w osłabieniu na 12:9. Później jednak zbyt wiele drużynie nie dał. Innych graczy na tę pozycję w Nielbie nie widać, w przypadku wcześniejszych kontuzji Szyczkowa, na prawe skrzydło przesuwany był Białaszek.  - Teraz mam w zapasie jednego juniora, który znajdzie się w składzie, spróbujemy wystawić na tej pozycji Pawła Niewrzawę. Nie ma wyjścia - przyznaje szkoleniowiec Nielby.
 
Problemy są też z bramkarzami, bo w pełni sprawny jest tylko młody Norbert Witkowski. Adrian Konczewski ma spore problemy z kolanem - w czwartek może nawet zapaść decyzja, że czekać go będzie artroskopia. Na własne życzenie zagrał w sobotę Marek Kubiszewski, ale po miesięcznej przerwie nie był to udany występ. - Chłopak sam zgłosił chęć pomocy, może u mu nie wyszło, ale też kibice mu nie pomagają. Szkoda, bo on wiele daje drużynie - żali się Molski. Doprowadzenie do pełnej sprawności wysokiego bramkarza to teraz cel numer jeden w Nielbie - 18-letni Witkowski może bowiem nie uciągnąć trudów trzech kolejnych wyjazdowych spotkań.
 
Mimo tych problemów trener Nielby jest optymistą. - Mam bardzo ambitny zespół, który się nie poddaje. Proszę napisać, że w każdym z czekających nas spotkań celem Nielby będą dwa punkty - mówi Molski. Nielba zagra 11 lutego w Mielcu ze Stalą, 18 lutego w Puławach z Azotami, a 25 lutego w Kwidzynie z MMTS.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?news=1&amp;idn=8279&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-07</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Koszykarskie ciekawostki</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?news=1&amp;idn=8278</link>
    <description>Tęcza Leszno doznała w weekend najwyższe porażki w historii swoich gier w ekstraklasie, po raz pierwszy jako gospodarz straciła też sto punktów. Inea-AZS Poznań przerwała serię 19 kolejnych porażek, a MUKS podtrzymał serię zwycięskich spotkań z ŁKS Łódź w Poznaniu, na dodatek 42 stracone punkty to drugi najlepszy wynik w historii klubu.

 
Wielkopolskie zespoły spisują się w tym sezonie fatalnie - wszystkie trzy można znaleźć na czterech ostatnich miejscach w tabeli. Jest jednak szansa, że przynajmniej dwie z nich uratują się przed degradacją, a mający na koncie tylko jedno zwycięstwo poznański AZS niekoniecznie będzie ostatni. Akademiczki w sobotę w Bydgoszczy wygrały pierwsze spotkanie w tym sezonie - po 18 wcześniejszych porażkach. Doliczając jeden mecz z końca poprzedniego sezonu, mamy serię 19 porażek z rzędu, najdłuższą w historii akademiczek w elicie. Teraz czas na pierwsze zwycięstwo w swojej hali, po dziesięciu kolejnych porażkach. Lepszej okazji drużyna trenera Ryszarda Barańskiego może nie mieć - w środę o godz. 17 podejmie w hali na Morasku Odrę Brzeg, która ma tylko o trzy wygrane więcej. Odra ma spore problemy finansowe - koszykarki nie dostają pensji, w ostatnim meczu z Lotosem Gdynia dwie Amerykanki z tego powodu zastrajkowały i nie zagrały. Jeśli Jessica Starling i Ebony Ellis nie przyjadą do Poznania, AZS będzie faworytem.
 
Źle gra za to w tym roku Tęcza Leszno. Kilka spotkań przegrała pechowo w ostatnich minutach, planowo pokonała tylko Odrę Brzeg. W sobotę Tęcza po raz pierwszy w historii straciła w swojej hali sto punktów. Może nie tyle w swojej, bo akurat nie grała w Trapezie, ale w Sierakowie koło Rawicza. We wcześniejszych 168 spotkaniach w PLKK Tęcza tylko raz straciła sto punktów - stało się to w styczniu 2011 roku w Toruniu (76:102). Nigdy też Tęcza nie przegrała różnicą aż 47 punktów - poprzedni rekord to porażka 48:94 w Lesznie z Energą Toruń (w lutym 2010 roku). Oby rekord ten nie został poprawiony w czwartek w Gdyni...
 
Dwa mecze wygrane w tym roku mają koszykarki MUKS Poznań, które w niedzielę ograły 64:42 ŁKS Łódź. Lepszy wynik w grze obronnej poznanianki zanotowały tylko w swoim pierwszym sezonie, gdy w styczniu 2008 roku pokonały SMS Łomianki 60:37. Druga sprawa - ŁKS przez 15 lat nie mógł wygrać meczu ligowego w Poznaniu, udało mu się to dopiero miesiąc temu na Morasku w starciu z Ineą-AZS. MUKS jednak jeszcze z tą drużyną nie przegrał w stolicy Wielkopolski, pokonał ją już po raz piąty. Jest bardzo prawdopodobne, że dojdzie do jeszcze jednego starcia tych drużyn w stolicy Wielkopolski. Tak słabo grający ŁKS raczej nie awansuje do fazy play-off.
I wreszcie trzecia rzecz - po raz pierwszy w ekstraklasie dwie Polki w MUKS zdobyły jednocześnie co najmniej 20 punktów w meczu. W niedzielę tej sztuki dokonały Natalia Mrozińska (24 punkty) i Agnieszka Makowska (20).
 
Wielkopolskie mecze PLKK:
 
środa:
* Inea-AZS Poznań - Odra Brzeg (godz. 17) - w pierwszym spotkaniu 68:50 dla Odry
* Energa Toruń - MUKS Poznań (godz. 18.30) - w pierwszym spotkaniu 114:69 dla Energi
 
czwartek:
* Lotos Gdynia - Tęcza Leszno (godz. 17.30) - w pierwszym spotkaniu 73:51 dla Lotosu</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?news=1&amp;idn=8278&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-07</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Drygas też wraca</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?news=1&amp;idn=8277</link>
    <description>Kamil Drygas dołączył do Rafała Murawskiego i już dziś wróci do Poznania. Tu będzie leczył kontuzję kolana.



Pomocnik lecha doznał urazu w sparingowym meczu ze szwajcarskim klubem FC Chiasso. W Hiszpanii przeszedł dokładne badania medyczne, m.in. rezonans magnetyczny. Ich wyniki zostały przesłane do Polski, a dr Marcin Dzianach z opiekującej się piłkarzami kliniki Rehasport rozpoznał naderwanie więzadła pobocznego w kolanie. - Kamil od środy rozpoczyna leczenie zachowawcze, ale z dużą intensywnością - powiedział dr Witold Dudziński, który wróci do Polski razem z piłkarzami. Przerwa Drygasa w treningach powinna trwać od dwóch do trzech tygodni.
 
Murawski jeszcze dziś wieczorem przejdzie dokładne badania kontuzjowanego stawu skokowego. Dopiero po nich będzie można stwierdzić, jak poważny jest uraz i jak długa czeka reprezentanta Polski przerwa.
 
Pozostali piłkarze &quot;Kolejorza&quot; wrócą do kraju w piątek.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?news=1&amp;idn=8277&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-07</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Lech przegrywa i traci Murasia</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?news=1&amp;idn=8272</link>
    <description>Piłkarze Lecha Poznań przegrali z Rubinem Kazań 1:3 w półfinałowym meczu turnieju Marbella Cup. Na dodatek stracili Rafała Murawskiego, który poważnie kontuzjowany musiał już w 15. minucie opuścić boisko.
 
Jego uraz przesłonił pozostałe wydarzenia na boisku. Pomocnik Kolejorza, który jeszcze dwa lata temu bronił barw tej rosyjskiej drużyny został sfaulowany przez swojego byłego kolegę z zespołu - Nigeryjczyka Obafemi Martinsa. Murawski musiał opuścić boisko i z mocno opuchniętą kostką od razu pojechał do szpitala niedaleko Malagi. Wstępne diagnozy wskazywały na naderwanie torebki stawowej, ale podejrzewano nawet uszkodzenie więzadeł. Taka kontuzja skutkowałaby długą przerwą w grze. - Wszystko wskazuje na to, że nie jest tak źle - uspokaja na razie dr Witold Dudziński z kliniki Rehasport, który towarzyszy lechitom w Hiszpanii. Więcej będzie wiadomo we wtorek, bowiem piłkarz Lecha opuści zgrupowanie i wróci do Poznania, by przejść szczegółowe badania.
 
Nie tylko z powodu tego wydarzenia lechici zapamiętają Martinsa. Nigeryjski napastnik zdobył bowiem dwa gole dla Rubina, a w drugiej połowie został ukarany czerwoną kartką za kolejny brzydki faul - tym razem na Siergieju Kriwcu. Z boiska wyrzucony został także inny zawodnik rosyjskiego zespołu - Roman Szaronow. Nie oznaczało to jednak osłabienia ekipy z Kazania. Za ukaranych piłkarzy mogli bowiem pojawić się zmiennicy.
 
Do przerwy na dwie bramki Martinsa Kolejorz odpowiedział golem Artioma Rudniewa. Łotysz wykorzystał dokładne dośrodkowanie Aleksandara Tonewa. W drugiej połowie lechitom nie udało się doprowadzić do remisu, choć bliscy szczęścia byli Rudniew oraz Semir Stilić. Losy spotkania definitywnie rozstrzygnęło trafienie Wahyta Orazsajedowa, który w 66. minucie pokonał Krzysztofa Kotorowskiego.
 
Tym samym Lech wystąpi w meczu o 3. miejsce w Marbella Cup. W czwartek jego rywalem będzie chiński zespół Evergrande Kanton. W finale Rubin zmierzy się z Dynamem Kijów.
 
Lech Poznań - Rubin Kazań 1:3 (1:2)
 
Bramki: 0:1 Martins (12.), 1:1 Rudniew (20.), 1:2 Martins (29.), 1:3 Orazsajedow (66.)
  
Lech: Kotorowski - Wojtkowiak, Wołąkiewicz, Arboleda, Henr&iacute;quez - Stilić (62. Injac), Kamiński, Murawski (18. Możdżeń), Kriwiec (76. Drewniak), Tonew (62. Ubiparip) - Rudniew.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?news=1&amp;idn=8272&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-06</dc:date>
</item>
<item>
    <title>PTPS wystąpi w play-off!</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?news=1&amp;idn=8273</link>
    <description>Siatkarki PTPS Piła zapewniły sobie występ w fazie play-off! Miejsce w ósemce, a co za tym idzie utrzymanie w ekstraklasie dało im wyjazdowe zwycięstwo 3:0 nad AZS Białystok.
 
Pilanki w jednoznaczny sposób pokazały w poniedziałek, kto bardziej zasłużył na pozostanie w Plus Lidze Kobiet. Gdyby doznały porażki, miejscowe akademiczki dogoniłyby je w tabeli i o losach rywalizacji zadecydowałaby ostatnia kolejka. Drużyna Mirosława Zawieracza może już na nią jednak czekać spokojnie. W Białymstoku jej dominacja nie podlegała najmniejszej dyskusji.
 
W żadnym z setów rywalki nie nawiązały bowiem wyrównanej walki. PTPS od początku wypracowywał sobie punktową przewagę, którą utrzymywał do końca. Skutecznością w ekipie gości imponowała między innymi Weronika Hudima, ale udanie w ataku wspierały ją także Natalia Krawulska i Agnieszka Kosmatka. Z kolei duet Lecia Brown i Monika Martałek dobrze spisywał się w bloku. Siatkarki z Białegostoku nie potrafiły znaleźć sposobu na dobrą grę pilanek i cały mecz trwał niewiele ponad 70 minut, kończąc się pewną wygraną drużyny z Wielkopolski.
 
PTPS może być więc spokojny o utrzymanie. Teraz stoi nawet przed szansą przystąpienia do fazy play-off z... szóstej pozycji! Przed ostatnią serią spotkań rundy zasadniczej zajmuje wprawdzie ósmą lokatę, ale wyprzedzająca je Gwardia ma tyle samo punktów i w najbliższy weekend przyjedzie do... Piły! Zwycięstwo gospodarzy pozwoli awansować przynajmniej o jedno miejsce, a może nawet o dwa. Mający w tabeli zaledwie &quot;oczko&quot; więcej zespół Budowlanych Łódź czeka bowiem ciężkie, wyjazdowe starcie w Dąbrowie Górniczej z chcącym utrzymać trzecią lokatę MKS.
 
AZS Białystok - PTPS Piła 0:3 (17:25, 17:25, 21:25)
 
PTPS: Brown, Martałek, Hudima, Kaczmar, Krawulska, Kosmatka, Wysocka (libero) oraz Paszek, Naczk.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?news=1&amp;idn=8273&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-06</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Dream team był za mocny</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?news=1&amp;idn=8274</link>
    <description>Celująca w awans do Superligi Pogoń Szczecin z małymi problemami, ale jednak zdołała wygrać 23:19 w Wolsztynie. Na sześć minut przed końcem gospodarze przegrywali jednak tylko różnicą jednej bramki.

 
Gdyby Wolsztyniak zdobył w meczu z nowym liderem (Pogoń będzie nim przynajmniej do środy) chociaż jeden punkt, byłaby to spora niespodzianka. Klub ze Szczecina to bowiem murowany kandydat do awansu, a po kilku jesiennych wpadkach (m.in. przegrał w Poznaniu z Grunwaldem) został jeszcze wzmocniony. W przerwie między rundami trafili do niego: bramkarz z Mołdawii Eugenij Andriejew, serbski obrotowy Nenad Marković oraz bułgarski rozgrywający Weselin Chakmakow. Ten ostatni grał w reprezentacji swojego kraju i regularnie występował w europejskich pucharach.
 
Tak mocny zespół trafił w Wolsztynie na silny opór drużyny, którą gnębią kontuzje. Do gry po trzymiesięcznej przerwie wrócił co prawda skrzydłowy Jarosław Tomiak, ale w Wolsztynie najbardziej przydałby się Alan Raczkowiak. Reżyser gry tej drużyny ma jednak problem z barkiem. Początek meczu nie był dla Wolsztyniaka zbyt udany - Wielkopolanie szybko stracili dwie bramki, a później trzecią. Gdy wreszcie w 7. minucie trafił Tomiak, a chwilę później rzut karny wykorzystał Norbert Szutta mogło się zdawać, że gospodarze złapali swój rytm gry. Nic bardziej mylnego. Kolejną bramkę Hubert Kaczmarek zdobył dopiero w 20. minucie, a wtedy Pogoń prowadziła już 9:2. Chyba tylko najbardziej niepoprawni optymiści wierzyli, że w tym meczu mogą być jeszcze emocje. Na dwie minuty przed przerwą Pogoń miała już nawet osiem trafień przewagi (13:5), ale gdy karę dwóch minut dostał Marković, Michał Przekwas, Maciej Wajs i Kaczmarek rzucili trzy bramki.
 
Na początku drugiej połowy niemoc dopadła drużynę ze Szczecina, a przecież w jej składzie jest wielu świetnych egzekutorów. W 32. minucie Szutta nie wykorzystał rzutu karnego, ale później się poprawił. Trafienia Przekwasa i Wajsa sprawiły, że Wolsztyniak przegrywał tylko 11:13. Dopiero w 10. minucie drugiej połowy bramkę dla gości zdołał rzucić Andriejew. Od tego momentu Pogoń uciekała na trzy, cztery lub pięć bramek, a Wolsztyniak ambitnie ją gonił. Wreszcie w 54. minucie Artur Chrapa rzucił kontaktową bramkę (17:18) i wydawało się, że gospodarze są w stanie sprawić sensację. Nic z tego - wtedy, w najgorszym momencie, dopadł ich kryzys. Szczecinianie zdobyli pięć bramek pod rząd, odskoczyli na 23:17 i było po meczu.
 
Czwarta porażka z rzędu, wliczając tę walkowerem z GSPR Gorzów, mocno komplikuje sytuację drużyny trenera Gienadija Kamielina. Wolsztyniak pozostaje na miejscu barażowym, ale ma już tylko punkt przewagi nad Techtransem Elbląg. W najbliższą sobotę w Poznaniu dojdzie do spotkania, którego stawką może być utrzymanie w pierwszej lidze - Grunwald podejmie Wolsztyniaka.
  
WOLSZTYNIAK WOLSZTYN - POGOŃ SZCZECIN 19:23 (8:13)
 
Wolsztyniak: Wieczorek, Płóciniczak - Kaczmarek 6, Szutta 4 (1/2), Chrapa 3, Przekwas 3, Wajs 2, J. Tomiak 1, Rogoziński 0, Cichy 0, Pietruszka 0, Kubiak 0, Patelski 0.
Kary: 8 minut. Rzuty karne - 1/2.
 
Pogoń: Ligarzewski, Andriejew - Frelek 5 (1/1), Masiak 4, Kokoszka 3, Biały 2, Chakmakow 2, Wardziński 2, Krupa 1, Walczak 1, Jedziniak 1, Król 0, Suszka 0.
Kary - 14 minut. Rzuty karne - 1/1.
Czerwona kartka: Paweł Biały (46. minuta)
 
Sędziowali: Grzegorz Christ (Bielany Śląskie) i Tomasz Christ (Świdnica).</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?news=1&amp;idn=8274&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-06</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Znamy półfinalistów</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?news=1&amp;idn=8276</link>
    <description>Znamy już wszystkich półfinalistów Halowych Mistrzostw Polski w hokeju na trawie. O medale walczyć będą Grunwald Poznań, AZS AWF Poznań, Start 1954 Gniezno oraz Pomorzanin Toruń.
 
Broniący tytułu wojskowi oraz zespół z Gniezna już wcześniej zapewniły sobie miejsce w czwórce. I to z pierwszego miejsca w grupach. Dwa ostatnie turnieje, które odbyły się w Szamotułach oraz Toruniu, wyłoniły pozostałą dwójkę. Efektownym finiszem popisali się poznańscy akademicy, którzy w sobotę nieoczekiwanie pokonali Grunwald 10:5, a następnie w decydującym spotkaniu zwyciężyli Wartę Poznań 7:3. Dzięki temu zajęli drugą lokatę w grupie i wystąpią w półfinale.
 
Także ostatni mecz decydował o losach awansu w drugiej grupie. Poza konkurencją był w niej Start 1954 Gniezno, który wygrał wszystkie swoje spotkania. Za jego plecami rywalizację ukończył ostatecznie toruński Pomorzanin, po zwycięstwie nad LKS Gąsawa 11:5.
 
W półfinałach Grunwald zmierzy się z Pomorzaninem, a Start z akademikami. Decydujące o miejscach na podium mecze odbędą się 3 i 4 marca. Na razie nie wiadomo jeszcze, kto będzie gospodarzem finałowej rywalizacji.
 
A już podczas minionego weekendu poznaliśmy medalistów HMP seniorek. Tytuł mistrzowski po raz trzeci z rzędu wywalczyła ULKS Dwójka Nysa. Srebrne medale przypadły ekipie ZSMS Poznań, a brązowe przypadły Stelli Gniezno. &quot;Złotą Laskę&quot; PZHT i redakcji &quot;Sportu&quot; zdobyła Oriana Walasek z ZSMS Poznań, która zanotowała na swoim koncie 20 bramek.
 
Wyniki HMP laskarzy
 
Grupa A (Szamotuły)
AZS AWF Poznań - Grunwald Poznań 10:5
Warta Poznań - AZS AWF Poznań 3:7
Grunwald Poznań - ZSMS Poznań 12:3
 
końcowa tabela (punkty, bramki)
1. Grunwald Poznań 15 64:26  
2. AZS AWF Poznań 12 41:31  
3. Warta Poznań 9 34:47  
4. ZSMS Poznań 0 18:53 
 

Grupa B (Toruń)
Pomorzanin Toruń - Start 1954 Gniezno 5:10
LKS Gasawa - LKS Rogowo 10:6
Pomorzanin Toruń - LKS Gąsawa 11:5
 
końcowa tabela (punkty, bramki)
1. Start 1954 Gniezno 18 44:23  
2. Pomorzanin Toruń 9 52:36  
3. LKS Gąsawa 7 39:44  
4. LKS Rogowo 1 18:50</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?news=1&amp;idn=8276&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-06</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Dużo, ale za mało</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?news=1&amp;idn=8275</link>
    <description>82 zdobyte punkty nie wystarczyły koszykarzom AZS Politechniki Poznań do odniesienia wyjazdowego zwycięstwa w Olsztynie. Tamtejsi akademicy zanotowali ich bowiem na swoim koncie aż 100.
 
Sobotni dorobek punktowy Polibudy dałby jej zwycięstwo w aż dziesięciu dotychczasowych meczach sezonu. Niestety, tego dnia rywale byli jeszcze skuteczniejsi i poznaniacy drugi raz z rzędu po stronie strat zapisali &quot;trzycyfrówkę&quot;. - W pewnym momencie powiedzieliśmy sobie, że nie mamy nic do stracenia. Musieliśmy gonić rywala i liczyliśmy się z tym, że jeśli się nie uda, to rzucą nam trochę więcej punktów - mówi trener Waldemar Mendel. W Olsztynie jego zespół musiał sobie radzić bez kontuzjowanego Michała Szydłowskiego i Tomasza Gierwazika, którego zatrzymały sprawy rodzinne. Do składu wrócił natomiast kapitan Marek Sobkowiak.
 
Na początku spotkania poznaniacy wygrywali 8:4, jednak szybko do głosu doszli gospodarze, którzy objęli prowadzenie i nie oddali go już do końca meczu. Nie do zatrzymania w olsztyńskiej ekipie był Marcin Kowalewski, który zdobył aż 30 punktów. Goście nie składali jednak broni. W drugiej kwarcie zbliżyli się do rywali na dystans dwóch punktów (29:27), a w ostatniej odsłonie znacznie zmniejszyli stratę, wynoszącą wcześniej nawet 17 punktów (51:68). Cztery minuty przed końcem Polibudę dzieliło od olsztynian tylko sześć &quot;oczek&quot; (83:77) i poznaniacy postawili wszystko na jedna kartę. Ich bardzo ofensywne nastawienie nie dało jednak oczekiwanego efektu, a skuteczne kontrataki gospodarzy ostatecznie przesądziły o ich zwycięstwie.
 
- Rywalom należą się wielkie gratulacje, gdyż podeszli do tego spotkania z ogromną determinacją. Gdyby grali tak w każdym meczu, byliby w czołówce tabeli. Spotkanie przebiegało pod ich dyktando i zwyciężyli zasłużenie. Niesamowicie zagrał Kowalewski, która miał świetną skuteczność, a celnymi &quot;trójkami&quot; gasił nasz zapał do odrabiania strat, gdy mieliśmy ich już na wyciągnięcie ręki. My zagraliśmy jednak swoje, na pewno się nie położyliśmy - podsumował trener Mendel. Przypomnijmy, że niedzielny mecz był zaległym starciem 11. kolejki, które nie doszło do skutku ze względu na uszkodzenie jednego z koszy w hali na poznańskim Morasku. Oba zespoły porozumiały się w kwestii zmiany gospodarza.
 
AZS UWM Olsztyn - AZS Politechnika Poznań 100:82 (22:18, 29:21 ,21:23, 28:20)
 
AZS UWM: Kowalewski 30 (6x3), Andrusiewicz 18 (2x3), Rosiński 14, Kawałek 11, Śpica 10, Chojnacki 8, Bacławski 4, Obarek 3, Olejko 2, Kułakowski 0.
 
AZS Politechnika: Sobkowiak 21, Stankiewicz 19 (1x3), Hybiak 16 (2x3), Baszak 13, Rostalski 4, Łyżwa 4, Piazdecki 3, Tkacz 2, Kowalewski 0, Ziółkowski 0.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?news=1&amp;idn=8275&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-06</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Warta ucieknie na Cypr</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?news=1&amp;idn=8269</link>
    <description>Piłkarze Warty Poznań chcą uciec przed zimową aurą. Na początku marca mają polecieć na 10-dniowy obóz na Cypr.
 
Zieloni mają już za sobą zgrupowanie w Zakopanem, a od ponad tygodnia trenują w Poznaniu. Panujące w kraju mrozy nie ułatwiają im jednak zadania. Poznaniacy w skrajnych warunkach rozegrali dwa ostatnie sparingi z Chojniczanką i Zawiszą Bydgoszcz. Na poprawę pogody na razie się nie zanosi. - Przy takich temperaturach ciężko znaleźć odpowiednie boisko do przeprowadzenia treningu strzeleckiego czy taktycznego - przyznaje kapitan warciarzy Tomasz Magdziarz.
 
Piłkarzom z pomocą przyszła jednak prezes Izabella Łukomska-Pyżalska, która zaproponowała, by zespół przynamniej jakiś czas potrenował w odpowiednich warunkach. Jest prawie pewne, że poznański pierwszoligowiec na początku marca poleci na 10-dniowy obóz na Cypr. - Wszyscy bardzo się ucieszyli, bo u nas w tym okresie aura zapewne jeszcze nie będzie sprzyjać - mówi Magdziarz. Podczas pobytu w Larnace temperatury będą na pewno zdecydowanie wyższe, niż w Polsce. A zajęcia na trawiastych boiskach przyjemniejsze i bardziej wartościowe, niż te na zmrożonych nawierzchniach w kraju. Warta chce rozegrać także 2-3 mecze sparingowe, ale na razie jeszcze nie wiadomo, kto będzie jej rywalem.
 
Na razie poznaniacy trenują w Poznaniu. Pod koniec tygodnia do zajęć z zespołem powinien już wrócić Piotr Reiss, leczący ostatnio uraz kolana. W pełni sił jest już Artur Marciniak, który skręcił kostkę w meczu kontrolnym z Podbeskidziem Bielsko-Biała. W sobotę Zieloni rozegrają sparnig z drugoligowym Jarotą Hotel Jarocin.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?news=1&amp;idn=8269&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-06</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Nielba w obiektywie</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?news=1&amp;idn=8270</link>
    <description>Nie udał się pierwszy tegoroczny występ w lidze piłkarzom ręcznym Nielby Wągrowiec - w hali przy Kościuszki podopieczni trenera Dariusza Molskiego przegrali 28:29 z Chrobrym Głogów. Zapraszamy do obejrzenia zdjęć z tego spotkania.

 
Walki w tym meczu było sporo, to zresztą widać w galerii. Niestety dla Nielby, jej zawodnicy fatalnie wykonywali rzuty karne. Bohaterem spotkania został Sebastian Zapora, który obronił aż cztery siódemki, a raz pomógł mu słupek. Drugi z bramkarzy Chrobrego Rafał Stachera bronił dwa rzuty karne - jeden rzut Dawida Przysieka obronił (w 10. minucie), ale skapitulował po dobitce, drugi zaś przepuścił. To się stało w 31. minucie meczu. Później do bramki wszedł Zapora i został bohaterem spotkania.
 
Zdjęcia z tego meczu można zobaczyć w dziale Galeria - kliknij tutaj.
 
Przeczytaj relację z tego spotkania!</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?news=1&amp;idn=8270&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-06</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Joker znów dołuje</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?news=1&amp;idn=8271</link>
    <description>Siatkarze Jokera Piła przegrali drugi mecz z rzędu i znów znaleźli się blisko dołu tabeli. W niedzielę ulegli na wyjeździe Siatkarzowi Wieluń 1:3.
 
Tydzień temu pilanie dość nieoczekiwanie przegrali na własnym parkiecie z Cuprum Lubin. Szansą poprawienia nastrojów miało być starcie z sąsiadującym w tabeli zespołem z Wielunia. Niestety, w zdecydowanie lepszych humorach skończyli to spotkanie gospodarze. Po dwoch pierwszych setach jeszcze był remis 1:1. Obie partie były wyrównane i o zwycięstwie jednej lub drugiej drużyny decydowała lepsza postawa w końcówkach.
 
Trzecia odsłona toczyła się już przy zdecydowanej przewadze gospodarzy. Przy stanie 10:20 trener Jarosław Kubiak wpuścił już na parkiet zmienników, zbierając siły na kolejnego seta. Początkowo wydawało się, że on także przebiegać będzie pod dyktando Siatkarza. Zespół z Wielunia prowadził już bowiem 11:6. Od tego momentu inicjatywę przejęli jednak zawodnicy Jokera. Nieźle spisywali się w zagrywce, dobrze radzili sobie w obronie i wyprowadzali skuteczne kontry. Pozwoliło to im odrobić straty, a nawet &quot;odskoczyć&quot; rywalom na dwa punkty (20:18). Niestety, na tym się skończyło. Finisz należał już do gospodarzy, którzy mogli cieszyć się z meczowego zwycięstwa.
 
Po porażce w Wieluniu zespół Jokera znów niebezpiecznie zbliżył się do dołu pierwszoligowej tabeli, spadając na 10. pozycję. Przed pilanami teraz bardzo ważne starcie, z sąsiadującym w zestawie Jadarem Siedlce. Trzecia porażka z rzędu mogłaby na dłużej pogrążyć Wielkopolan w tej strefie.
 
Siatkarz Wieluń - Joker Piła 3:1 (25:21, 23:25, 25:14, 25:23) 
 
Joker: Strzeżek, Kaczmarek, Schulz, Przybyła, Wawrzyńczyk, Bielicki, Majcherek (libero) oraz Dobosz, Paszek, Wojdyński, Gorzewski, Jutrzenka.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?news=1&amp;idn=8271&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-06</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Mistrz nie miał lekko</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?news=1&amp;idn=8266</link>
    <description>Piłkarze Akademii FC Pniewy po bardzo trudnym meczu wywalczyli w Tychach trzy ważne punkty. Wygrali 7:5, a nadzieję na remis w ostatniej minucie wybił rywalom z głowy Łukasz Pieczyński.

Pierwsza faza spotkania była bardzo niemrawa. Gra toczyła się w środkowej części boiska. W 8. minucie C.Calvo kapitalnie ograł rywala i podał do Mateusza Miki, który nie miał problemów z posłaniem piłki do pustej bramki. Odpowiedź tyszan była błyskawiczna. Minutę później prowadzili już 2:1. Po chwili Dariusz Pieczyński wyrównał stan meczu. Jak się później okazało gole w tym spotkaniu padały seryjnie. Jeszcze przed przewą podopieczni trenera Grzegorza Morkisa wyszli na prowadzenie, ale już wówczas było widać że druga połowa będzie należała do mistrzów Polski.

 



Gospodarze po zmianie stron opadli z sił. Taki stan rzeczy był efektem ogromnej pracy jaką wykonali w pierwszych 20 minutach zawodów. Kapitan AFC Bartosz Łeszyk i Łukasz Pieczyński aż pięciokrotnie skierowali piłkę do siatki rywali. - Zawsze grało nam się tutaj trudno. To bardzo ciężki teren. W pierwszej połowie mieliśmy problem z uporządkowaniem gry. Później dzięki większemu doświadczeniu i umiejętności rozkładania sił kontrolowaliśmy przebieg wydarzeń na parkiecie. Cieszą nas trzy punkty. Dzięki temu jesteśmy bliżej play-offów - podsumował trener Klaudiusz Hirsch.
 
GKS TYCHY - AKADEMIA FC PNIEWY 5:7 (3:2)

Bramki: 0:1 Mika (8.), 1:1 Harazim (9.), 2:1 Jagiełło (9.), 2:2 D.Pieczyński (10.), 3:2 Harazim (20.), 3:3 Ł.Pieczyński (22.), 4:3 Jagiełło (23.), 4:4 Łeszyk (29.), 4:5 Łeszyk (30.), 4:6 Ł.Pieczyński (39.), 5:6 Wolak (40.), 5:7 Ł.Pieczyński (40.)

GKS: Modrzik, Preibisch, Wolach, Fijoł, Ćwieląg, Szachnitowski, Jagiełło, Pękala, Włodarek, Harazim, Kubka

Akademia: Foltyn, Przybylski, Łeszyk, Ł.Pieczyński, D.Pieczyński, Mika, Longhi, Chus, C.Calvo, Lebiedziński, Solecki, Wojciechowski</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?news=1&amp;idn=8266&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-05</dc:date>
</item>
<item>
    <title>10 bramek Nielby</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?news=1&amp;idn=8267</link>
    <description>Dziesięc bramek zdobyła w sumie Nielba Wągrowiec w dwóch niedzielnych meczach sparingowych. Najpierw wygrała z Gromem Osie 6:1, a następnie pokonała Polonię Chodzież 4:0. W tym drugim spotkaniu testowany był bramkarz Andrzej Budnik.
 
Trener Piotr Gruszka miał okazję do prawdziwego przeglądu kadr. Na boisku pojawili się wszyscy zdrowi piłkarze pierwszego zespołu oraz spora grupa wyróżniających się zawodników rezerw. Po przerwie spowodowanej urazem zagrał między innymi Artur Bartkowiak. Zabrakło natomiast narzekającego na drobną kontuzję Pawła Ignasińskiego. Nową twarzą był 20-letni bramkarz Artur Budnik. Wychowanek Unii Swarzędz, jesienią był w kadrze Miedzi Legnica, gdzie jednak nie miał okazji do drugoligowych występów. Drugim pilnie obserwowanym przez sztab szkoleniowy graczem był trenujący od kilku dni w Wągrowcu Krystian Feciuch. - Obaj mieli dobre i słabsze momenty. W obu przypadkach decyzję o ich pozostaniu podejmiemy po zaplanowanym na środę sparingu z Sokołem Kleczew - mówi dyrektor sportowy Nielby Marek Kamiński.
 
Nielba Wągrowiec - Grom Osie 6:1 (3:1)
 
Bramki dla Nielby: Mikołajczak 2, Szczepaniak 2, samobójcze 2
 
Nielba: Miszczuk - Wolkiewicz, Strzelecki, Cyfert, Jasiński, Rysiewski, Bartkowiak, Mrozik, Pietrowski, Szczepaniak, T.Mikołajczak. Ponadto zagrali: Czyżniewski, Feciuch i Figaszewski.
 
Nielba Wągrowiec - Polonia Chodzież 4:0 (2:0)
 
Bramki: Spławski 2, Figaszewski, Nowak
 
Nielba: Czyżniewski - Wołowicz, Tomczak, A.Mikołajczak, Sergiel, Nowak, Luboński, Kalwiński, Feciuch, Figaszewski, Spławski. Ponadto zagrali: Budnik, Nytko, Szyperski, Graczyk i Gruszka.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?news=1&amp;idn=8267&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-05</dc:date>
</item>
<item>
    <title>MUKS dogonił Odrę</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?news=1&amp;idn=8261</link>
    <description>Koszykarki ŁKS Łódź jeszcze nigdy nie wygrały meczu wyjazdowego z MUKS Poznań. W niedzielę w hali przy Chwiałkowskiego tradycji stało się zadość. Zespół z Poznania pokonał ŁKS 64:42 i dogonił znajdującą się poza strefą spadkową Odrę Brzeg. Bohaterkami w ekipie MUKS zostały dwie najbardziej doświadczone koszykarki - Natalia Mrozińska i Agnieszka Makowska.

 
Oba zespoły miały przed tym spotkaniem problemy z... ogrzewaniem hal. Stary obiekt w Łodzi nie wytrzymał mrozów, a po meczu w Poznaniu trener łodzianek Jarosław Zyskowski narzekał, że jego koszykarki wychodziły na treningi w czapkach i rękawiczkach. - A jak się trenuje, tak się później gra - stwierdził. Halę w Poznaniu pech dopadł w piątek wieczorem - awarię usunięto, ale na Chwiałce było znacznie zimniej niż zwykle. Poznaniankom to jednak zupełnie nie przeszkadzało, choć kilka zawodniczek MUKS musiało walczyć z chorobami. Magdalena Koperwas te walkę przegrała i w ogóle nie znalazła się w składzie, do meczu przystąpiła za to przeziębiona Natalia Mrozińska. Najwyższa koszykarka w MUKS została bohaterką swojej drużyny - w obu połowach zdobyła po 12 punktów, a jej rzuty z pięciu czy sześciu metrów w trzeciej i na początku czwartej kwarty pozwoliły poznaniankom zbudować wyraźną przewagę. - Jestem chora, ale dałam z siebie wszystko. I chyba dałam radę - mówiła Mrozińska.
 
Drugą bohaterką w MUKS była Agnieszka Makowska - koszykarka pochodząca z Łodzi i tam zaczynająca koszykarską karierę. Mimo że nie imponuje wzrostem (ma 182 cm i jest skrzydłową), to zebrała z tablic aż 15 piłek, a do tego dołożyła 20 punktów. W ważnych momentach trafiała z dystansu - te rzuty dobiły rywalki. I choć w całym spotkaniu to ŁKS miał więcej zbiórek (47 przy 42 poznanianek), kluczowa okazała się bardziej zespołowa gra MUKS i mniejsza liczba strat (10:21).
 
Pierwsza połowa była dość wyrównana i nic nie wskazywało, że MUKS to spotkanie tak wysoko wygra. Owszem, poznanianki miały już kilkupunktową przewagę (16:10 po trafieniu równo z syreną Dominiki Owczarzak czy 24:18 w drugiej kwarcie), ale duet Jetta McIntyre - Melissa Dalembert dał ŁKS prowadzenie 25:24. Ostatniego kosza przed przerwą rzuciła jednak Mrozińska, ale na 42 sekundy przed przerwą atakująca Makowska zderzyła się z doświadczoną koszykarką ŁKS Justyną Jeziorną. Sędziowie odgwizdali kapitan MUKS czwarte przewinienie, a Jeziorna została zniesiona z boiska. Wydawało się, że takie zderzenie może przypłacić nawet wstrząsem mózgu - w przerwie zdołała jednak zejść do szatni o własnych siłach, a w połowie trzeciej kwarty wróciła na boisko. Do gry ŁKS nic jednak nie wniosła.
 
Na początku trzeciej kwarty kolejne kosze zdobyły Mrozińska, Żaneta Durak i - po przechwycie - wracająca do ekstraklasy Ramona Casimiro. Trener Zyskowski chciał przerwać tę serię czasem na żądanie. Tyle że po wznowieniu gry McIntery spudłowała dwa rzuty wolne, a Makowska trafiła z dystansu (35:25). Od tego momentu MUKS już tylko uciekał rywalkom. Gdy w 26. minucie Mrozińska trafiła spod kosza, na dodatek z faulem rywalki, szkoleniowiec z Łodzi rzucił tylko: - To jest jakiś horror. Po pół godzinie gry MUKS prowadził już 50:33 - to było też zasługą skuteczności Mrozińskiej, która uciekała spod kosza na piąty, szósty metr i raz za razem trafiała. W ostatniej części meczu przewaga poznanianek wzrosła nawet do 25 &quot;oczek&quot; (64:39). Wstydliwą barierę 40 punktów pozwoliła łodziankom przekroczyć Angelika Kowalska, która rzuciła za trzy na 1,20 minuty przed końcem.
 
Trenerka Iwona Jabłońska z MUKS była po meczu bardzo zadowolona: - Byliśmy w rozsypce, ale dzisiaj dziewczyny zagrały rewelacyjnie. Wierzyłam w to, że jeżeli wypełnią założenia, to będą w stanie walczyć z ŁKS jak równy z równym. Zagrały znakomicie - mówiła. Jabłońska spodziewała się tego, że MUKS moze mieć problemy pod tablicami. Tu ma bowiem tylko Mrozińską, która nie jest nawet klasyczną środkową, a grającą tyłem do kosza skrzydłową. ŁKS ma za to Dalembert, która zebrała aż 19 piłek. - Miałyśmy o pięć zbiórek mniej, ale patrząc na ŁKS, to ta różnica powinna być większa. Musimy za każdym razem myśleć co zrobić, by ta różnica nie była zbyt duża, ale w ekstraklasie zawsze te zbiórki przegramy. Czekamy na Paulinę Antczak, ona coś doda, choć środkową tez nie jest - zakończyła Jabłońska. Antczak ma wznowić treningi już w poniedziałek, ale nie wiadomo, czy wystąpi w środowym meczu z Energą Toruń.
 
MUKS POZNAŃ - ŁKS ŁÓDŹ 64:42 (16:10, 10:15, 24:8, 14:9)
 
MUKS: Mrozińska 24, Makowska 20 (4x3), Durak 5, Idziorek 5, Owczarzak  5 oraz Casimiro 2, Tanasiejczuk 2, I. Szarzyńska 1, Najtkowska 0.
 
ŁKS: Dalembert 14, McIntyre 10 (2x3), Urbanowicz 7, Jeziorna 4, Prochaska 0 oraz Kowalska 5 (1x3), Schmidt 2, Modelska 0, Danych 0, Morawiec 0.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?news=1&amp;idn=8261&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-05</dc:date>
</item>
<atom:link href="http://www.wielkopolskisport.pl/najwazniejsze-informacje-rss.html" rel="self" type="application/rss+xml" />
</channel>
</rss>
