|
|
Anna Kuncewicz (nr 6) dała Tęczy prowadzenie 67:63, ale nie wystarczyło to do odniesienia zwycięstwa (fot. Mariusz Cwojda)
|
Niesamowity mecz w Rybniku! Skazywane na pożarcie koszykarki Tęczy Leszno odrobiły w drugiej połowie 19 punktów straty do ROW, później wygrywały 67:63, by w dwóch ostatnich minutach stracić siedem punktów i ulec 67:70.
Zespół z Rybnika to rewelacja tego sezonu - po piętnastu kolejkach ma zaledwie cztery porażki i walczy o miejsce w czołowej czwórce ligi. To dałoby mu prawo gry w swojej hali w ewentualnym decydującym meczu ćwierćfinału play-off. Ten rok ROW zaczął jednak nieszczególnie - przegrał w Brzegu, a i spotkanie z Tęczą pokazało, że utrzymanie czwartego miejsca może być bardzo trudne.
Tęcza przegrała ostatnio w samej końcówce starcie z Energą Toruń (to główny rywal ROW), ale w Pucharze Polski potrafiła wysoko pokonać ŁKS Łódź. Pierwsza kwarta spotkania w Rybniku pokazała, że o przywiezienie kompletu punktów z Górnego Śląska będzie bardzo trudno. ROW ma w swoim składzie cztery Amerykanki i to właściwie one decydują o obliczu tej drużyny - pozostałe zawodniczki są tylko uzupełnieniem. Polki zdobyły w dobotę dla ekipy z Rybnika zaledwie siedem punktów, dla porównana - jedyna koszykarka zagraniczna w Tęczy tylko sześć.
Kilka akcji Racheli Fitz pozwoliło rybniczankom odskoczyć na 12 punktów (20:8 w 7. minucie). Jeszcze w pierwszej kwarcie przewaga ROW wynosiła już nawet 15 "oczek" (25:10), ale w drugiej kwarcie gra Tęczy wreszcie trochę drgnęła. Leszczynianki potrafiły zmniejszyć straty do zaledwie trzech punktów (27:30, a później 29:32), tyle że w ostatnich dwóch minutach przed przerwą znów się pogubiły. Efekt? Dziewięć kolejnych punktów dla Rybnika i prowadzenie tej ekipy 41:29.
Problemem Tęczy była słaba gra pod tablicami - żadna z zawodniczek z Leszna nie potrafiła pokonać w walce o piłki Sybil Dosty. W 23. minucie bilans zbiórek był miażdżący - 22:9 dla ROW. Wtedy też po koszu Fitz zespół ze Śląska prowadził 51:32, a trener Tęczy Dariusz Raczyński poprosił o przerwę.
Wkrótce gra się całkowicie odmieniła. Wyglądało to tak, jakby rybnickim Amerykankom zaczęło brakować sił, a Tęcza napędzała akcję za akcją. W 29. minucie przegrywała już tylko 47:53, ale wtedy za trzy punkty trafiła Alexis Rack, a po niej powtórzyła Rebecca Harris. W Tęczy wtedy celnymi rzutami odpowiadała Małgorzata Chomicka, a tak jak w pucharowym spotkaniu z ŁKS z dystansu kosz rywalek dziurawiła Katarzyna Bednarczyk. Wreszcie na 4,30 min przed końcem Bednarczyk po raz czwarty rzuciła za trzy i był remis 63:63. Mało tego - po chwili ta sama zawodniczka trafiła za dwa, a na 67:63 podwyższyła Anna Kuncewicz. Wydawało się, że szala ostatecznie przechyliła się na korzyść gości. Nic z tego - najpierw jeden punkt zdobyła Dosty, zaś na półtorej minuty przed końcem rzutem zza łuku wyrównała Harris. Gdy do końca została niecała minuta, kolejną "trójką" popisała się Rack i to ROW wygrywał 70:67. Raczyński jeszcze raz poprosił o przerwę, ale trzy ostatnie rzuty koszykarek Tęczy (Eweliny Gali, Dominiki Urbaniak i Kuncewicz) były niecelne.
KK ROW RYBNIK - TĘCZA LESZNO 70:67 (25:13, 16:16, 18:20, 11:18)
ROW: Harris 19 (3x3), Fitz 16, Dosty 14, Rack 13 (2x3), Radwan 5 (1x3) oraz Skorek 2, Rickeviciute 1, Suknarowska 0, Gawor 0.
Tęcza: Bednarczyk 14 (4x3), Kuncewicz 13, Grabowska 10, Urbaniak 6, Freeman 6 oraz Chomicka 11 (2x3), Gala 7 (1x3).
|