Trener Tęczy Kościan Rafał Szatkowski nie ukrywał po spotkaniu w Polkowicach rozgoryczenia - jego zespół przegrał z UKS 26:27 mecz, którego stawką było opuszczenie ostatniej pozycji w lidze. I wiele wskazuje na to, że pozostanie on czerwoną latarnią rozgrywek przez całą zimową przerwę - chyba, że zdoła wygrać w Zielonej Górze.
Opiekun Tęczy był rozczarowany, bo jego podopieczni prowadzili w tym spotkaniu przez jego większą część, a choćby jeden punkt stracił w ostatniej minucie. Ba, w 58. minucie goście wygrywali jeszcze 26:24, ale nie zdobyli już żadnej bramki.
To spotkanie bardzo długo układało się po myśli zespołu z Kościana, który jednak nie miał zbyt dużej przewagi. Beniaminek z Polkowic prowadził tylko trzykrotnie - 2:1, 3:2 i... 27:26. W pierwszej części sporo bramek dla gości zdobywali Adrian Wujec, Maciej Bąkowski i Dawid Graf, po przerwie punktował głównie ten ostatni. O ile w pierwszej połowie Tęcza potrafiła wywalczyć sobie czterobramkową przewagę (14:10), to po zmianie stron wygrywała już tylko jednym lub dwoma golami. W tej sytuacji goście nie mogli być pewni zwycięstwa do samego końca meczu.
W 55. minucie kary dwóch minut dostało aż dwóch zawodników UKS, a ponieważ przez minutę na ławce odpoczywał jeszcze Dawid Nowak z Tęczy, goście grali najpierw z przewagą jednego, a później przez 60 sekund nawet dwóch graczy. Nie wykorzystali jednak okazji na powiększenie przewagi i gdy siły się wyrównały, było 24:25. Kolejną bramkę zdobył Bąkowski i Tęcza znów była w bardzo dobrej sytuacji. - W końcówce meczu zabrakło nam zawodnika, który potrafiłby rzucić do bramki rywali - mówił trener Szatkowski. Gospodarze zdobyli jedną bramką, później drugą, a w ostatniej minucie - trzecią. To ostatnie trafienie Roberta Grębosza, doświadczonego 35-letniego zawodnika z przeszłością w ekstraklasie, dało ekipie UKS prowadzenie 27:26.
Tęcza znalazła się w bardzo trudnej sytuacji - minutę przed końcem karę dwóch minut dostał Bąkowski, a później to samo spotkało Wujca. Mimo tego goście mogli wyrównać - ze skrzydła zaatakował Graf, ale w doskonałej sytuacji nie zdołał pokonać bramkarza Polkowic. - Szkoda, że nie trafił. Dawida mogę jednak chwalić za to, że wcześniej miał prawie stuprocentową skuteczność - mówił trener Szatkowski. W Tęczy po raz drugi zagrał Piotr Więcław - w pierwszej połowie w obronie, w drugiej także w ataku na prawym skrzydle, ale zmarnował kilka sytuacji. - Ten zespół z Polkowic to taki przekrój dolnośląskiej piłki ręcznej, bo grają tam zawodnicy z Lubina, Głogowa czy Legnicy. Mimo, że mają dobre warunki fizyczne, a wielu z nich jest doświadczonych, mogliśmy wygrać. Szkoda, że się nie udało, bo to był mecz o cztery punkty - zakończył opiekun drużyny z Kościana.
UKS PR2 POLKOWICE - TĘCZA KOŚCIAN 27:26 (13:15)
UKS: Dekiert, Woźny - Góreczny 6, Mazur 6, Grębosz 5 (1/2), Prudzienica 3, Załęczny 3, Sołoducha 2, Pajda 2, Zemła 0, Jaremczak 0, Kurdziel 0, Kolano 0. Kary - 18 minut. Rzuty karne - 1/2. Czerwona kartka: Mazur (55. minuta, trzy kary).
Tęcza: Noskowiak - Graf 8, Bąkowski 6, Wujec 5 (3/3), Nowak 4, Giemza 2, Stelmasik 1, Więcław 0, Sobkowiak 0. Kary - 10 minut. Rzuty karne - 3/3.
Sędziowali: Mateusz Krzemień (Osina) i Kamil Wojciechowski (Szczecin).
Wyniki 9. kolejki: * Śląsk Wrocław Handball Team - AZS UZ Zielona Góra 48:25 (22:12) * Żagiew Dzierżoniów - MKS Poznań 20:26 (8:14) * Olimp Grodków - MKS Szczypiorno Kalisz 25:24 (11:11) * OSiR Komprachcice - Orlik Brzeg 37:26 (16:12) * UKS PR2 Polkowice - Tęcza Kościan 27:26 (13:15) * Pogoń Oleśnica - Sparta Oborniki 30:34 (21:12) * pauzowało Zagłębie II Lubin
|
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| grand |
| Podziel się na: |
|

