|
|
Krzysztof Meissner (z lewej) był w sobotę najskuteczniejszym zawodnikiem Arotu (fot.Mariusz Cwojda)
|
Wyrównana pierwsza połowa i kontrola nad boiskowymi wydarzeniami w drugiej - tak wyglądają ostatnio mecze szczypiornistów Arotu Astromal Leszno we własnej hali. Podobnie było podczas sobotniego spotkania z Krokusem Bystrzyca Kłodzka, zakończonego zwycięstwem gospodarzy 29:20.
W pierwszych minutach piłkę rozgrywali głównie goście, ale nie oddawali celnych rzutów. W bramce wielkopolan dobrze spisywał się Edward Madaliński, skutecznie zresztą grała cała leszczyńska defensywa. Mało jednak z tego wynikało dla Arotu, bowiem jego kontry były nieudane. Bardzo dobrze radził sobie w tych sytuacjach bramkarz gości Jakub Gierak. - Za dużo staliśmy. Nie było szybkiej gry po udanej akcji w obronie. Wyprowadzający kontrę powinien uważniej rozegrać piłkę, na drugie tempo. A tak, bramkarz spodziewając się podania bezpośredniego przerywał nam akcję. Błędy popełniali też zawodnicy, którzy będąc "sam na sam" oddawali rzut na wysokości rąk - mówił o pierwszej połowie szkoleniowiec Arotu Ryszard Kmiecik. Jej ostatnie dziesięć minut pokazało już jednak, że leszczynianie grają coraz lepiej. Kilka udanych kontr i trafienie... Madalińskiego, który "skarcił" wychodzącego wysoko bramkarza gości sprawiły, że zawodnicy Arotu na przerwę schodzili prowadząc czterema bramkami.
Drugie trzydzieści minut to już dominacja gospodarzy. W szybkich akcjach brylował zwłaszcza rozgrywający dobre spotkanie Krzysztof Meissner. Najlepszy strzelec zespołu w tym meczu popisał się znakomitą akcją w 40. minucie, gdy przejął długie podanie spod własnej bramki, zwodem "położył" bramkarza na parkiecie i łatwo trafił do siatki. - Owszem, zagraliśmy dobrze z kontry, ale ja bym jeszcze dodał, że rywale dziś mieli skromną ławkę rezerwowych i chyba nie sprostali trudom tego spotkania - oceniał Kmiecik.
Szkoleniowiec Arotu nie miał takich problemów. W drugiej połowie na boisku pojawili się zmiennicy. Dobrze zagrali zwłaszcza młodzi zawodnicy. Eryk Szkudelski znów zdobył bramkę zaraz po wejściu na parkiet. Ładne trafienie zaliczył także Jakub Wierucki, grający na lewym rozegraniu czyli na pozycji swojego brata Macieja. - Wiele razy powtarzałem, że siłą tego zespołu jest długa ławka rezerwowych, a młodzi muszą się uczyć także w takich meczach. Jakub czy Eryk muszą zdobywać doświadczenie. Im więcej będą go mieć, tym ich gra będzie lepsza - komentował szkoleniowiec leszczyńskiej drużyny.
Zawodnicy z Bystrzycy Kłodzkiej ochotę do gry mogli ostatecznie stracić po wydarzeniu z 50. minuty. Goście byli w ataku, ale zatrzymał ich niezgodnie z przepisami Jarosław Jasieczek. Otrzymał za to karę dwóch minut, lecz przyjezdnym jeszcze coś się nie podobało. I za dyskusję z sędziami parkiet musieli opuścić Łukasz Chorążyczewski i Jarosław Piątek. Trener Krokusa Hilary Rymarczyk po tej sytuacji zwyczajnie się... spakował i nie dawał już wskazówek swoim podopiecznym, ze spokojem oglądając boiskowe wydarzenia.
Kolejny mecz Arot rozegra za tydzień w Grodkowie. Leszczynianie ciągle muszą sobie radzić bez kontuzjowanego Macieja Wieruckiego. Jak zapowiedział trener Ryszard Kmiecik, powrót kapitana zespołu przewidywany jest w spotkaniu z Żagwią Dzierżoniów.
Arot Astromal Leszno - Krokus Bystrzyca Kłodzka 29:20 (15:11)
Arot: Madaliński 1, Dratwiński - Meissner 8, Tórz 6, Becelewski 4, H.Szkudelski 2, E.Szkudelski 2, Kajzer 2, Maleszka 1, Łuczak 1, Jasieczek 1, J.Wierucki 1, Matuszewski, Nowak.
Krokus: Gierak - Bąk 4, Rutkowski 4, Handel 4, Chorążyczewski 3, Mudrak 2, Kobak 2, Piątek 1, Wieloch, Smolak.
Karne:
Arot - 2/3 (Kajzer 1/2, Meissner 1/1)
Krokus - 1/2 (Kobak 0/1, Chorążyczewski 1/1)
Kary:
Arot: 14 minut (Łuczak i H.Szkudelski po 4 minuty, Jasieczek, Nowak i Maleszka po 3 minuty)
Krokus: 8 minut (Mudrak, Wieloch, Piątek, Chorążyczewski i Handel po 2 minuty)
|