<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss xmlns:taxo="http://purl.org/rss/1.0/modules/taxonomy/" version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
<channel>
<title>WielkopolskiSport.pl</title>
<link>http://www.wielkopolskisport.pl/</link>
<description></description>
<dc:language xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pl</dc:language>
<dc:rights xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Copyright WielkopolskiSport.pl All rights reserved</dc:rights>
<image>
<title>WielkopolskiSport.pl</title>
<url>http://www.wielkopolskisport.pl/images/logo_top.jpg</url>
<link>http://www.wielkopolskisport.pl/</link>
</image>
<item>
    <title>Dużo, ale za mało</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;idn=8275</link>
    <description>82 zdobyte punkty nie wystarczyły koszykarzom AZS Politechniki Poznań do odniesienia wyjazdowego zwycięstwa w Olsztynie. Tamtejsi akademicy zanotowali ich bowiem na swoim koncie aż 100.
 
Sobotni dorobek punktowy Polibudy dałby jej zwycięstwo w aż dziesięciu dotychczasowych meczach sezonu. Niestety, tego dnia rywale byli jeszcze skuteczniejsi i poznaniacy drugi raz z rzędu po stronie strat zapisali &quot;trzycyfrówkę&quot;. - W pewnym momencie powiedzieliśmy sobie, że nie mamy nic do stracenia. Musieliśmy gonić rywala i liczyliśmy się z tym, że jeśli się nie uda, to rzucą nam trochę więcej punktów - mówi trener Waldemar Mendel. W Olsztynie jego zespół musiał sobie radzić bez kontuzjowanego Michała Szydłowskiego i Tomasza Gierwazika, którego zatrzymały sprawy rodzinne. Do składu wrócił natomiast kapitan Marek Sobkowiak.
 
Na początku spotkania poznaniacy wygrywali 8:4, jednak szybko do głosu doszli gospodarze, którzy objęli prowadzenie i nie oddali go już do końca meczu. Nie do zatrzymania w olsztyńskiej ekipie był Marcin Kowalewski, który zdobył aż 30 punktów. Goście nie składali jednak broni. W drugiej kwarcie zbliżyli się do rywali na dystans dwóch punktów (29:27), a w ostatniej odsłonie znacznie zmniejszyli stratę, wynoszącą wcześniej nawet 17 punktów (51:68). Cztery minuty przed końcem Polibudę dzieliło od olsztynian tylko sześć &quot;oczek&quot; (83:77) i poznaniacy postawili wszystko na jedna kartę. Ich bardzo ofensywne nastawienie nie dało jednak oczekiwanego efektu, a skuteczne kontrataki gospodarzy ostatecznie przesądziły o ich zwycięstwie.
 
- Rywalom należą się wielkie gratulacje, gdyż podeszli do tego spotkania z ogromną determinacją. Gdyby grali tak w każdym meczu, byliby w czołówce tabeli. Spotkanie przebiegało pod ich dyktando i zwyciężyli zasłużenie. Niesamowicie zagrał Kowalewski, która miał świetną skuteczność, a celnymi &quot;trójkami&quot; gasił nasz zapał do odrabiania strat, gdy mieliśmy ich już na wyciągnięcie ręki. My zagraliśmy jednak swoje, na pewno się nie położyliśmy - podsumował trener Mendel. Przypomnijmy, że niedzielny mecz był zaległym starciem 11. kolejki, które nie doszło do skutku ze względu na uszkodzenie jednego z koszy w hali na poznańskim Morasku. Oba zespoły porozumiały się w kwestii zmiany gospodarza.
 
AZS UWM Olsztyn - AZS Politechnika Poznań 100:82 (22:18, 29:21 ,21:23, 28:20)
 
AZS UWM: Kowalewski 30 (6x3), Andrusiewicz 18 (2x3), Rosiński 14, Kawałek 11, Śpica 10, Chojnacki 8, Bacławski 4, Obarek 3, Olejko 2, Kułakowski 0.
 
AZS Politechnika: Sobkowiak 21, Stankiewicz 19 (1x3), Hybiak 16 (2x3), Baszak 13, Rostalski 4, Łyżwa 4, Piazdecki 3, Tkacz 2, Kowalewski 0, Ziółkowski 0.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;idn=8275&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-06 23:37:33</dc:date>
</item>
<item>
    <title>MUKS dogonił Odrę</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;idn=8261</link>
    <description>Koszykarki ŁKS Łódź jeszcze nigdy nie wygrały wyjazdowego meczu z MUKS Poznań. Tradycji stało się zadość - dziś w hali przy Chwiałkowskiego zespół z Poznania pokonał ŁKS 64:42 i dogonił znajdującą się poza strefą spadkową Odrę Brzeg. Bohaterkami w ekipie z Poznania zostały dwie najbardziej doświadczone koszykarki - Natalia Mrozińska i Agnieszka Makowska.

 
Oba zespoły miały przed tym spotkaniem problemy z... ogrzewaniem hal. Stary obiekt w Łodzi nie wytrzymał mrozów, po meczu w Poznaniu trener łodzianek Jarosław Zyskowski narzekał, że jego koszykarki wychodziły na treningi w czapkach i rękawiczkach. - A jak się trenuje, tak się później gra - stwierdził. Obiekt w Poznaniu pech dopadł w piątek wieczorem - awarię usunięto, ale na Chwiałce było znacznie zimniej niż zwykle. Poznaniankom to jednak zupełnie nie przeszkadzało, choć kilka zawodniczek MUKS musiało walczyć z chorobami. Magdalena Koperwas te walkę przegrała i w ogóle nie znalazła się w składzie, do meczu przystąpiła za to przeziębiona Natalia Mrozińska. Najwyższa koszykarka w MUKS została bohaterką swojej drużyny - w obu połowach zdobyła po 12 punktów, a jej rzuty z pięciu czy sześciu metrów w trzeciej i na początku czwartej kwarty pozwoliły poznaniankom zbudować wyraźną przewagę. - Jestem chora, ale dałam z siebie wszystko. I chyba dałam radę - mówiła Mrozińska.
 
Drugą bohaterką w MUKS była Agnieszka Makowska - koszykarka pochodząca z Łodzi i tam zaczynająca koszykarską karierę. Mimo że nie imponuje wzrostem (ma 182 cm i jest skrzydłową), to zebrała z tablic aż 15 piłek, a do tego dołożyła 20 punktów. W ważnych momentach trafiała z dystansu - te rzuty dobiły rywalki. I choć w całym spotkaniu to ŁKS miał więcej zbiórek (47, przy 42 poznanianek), kluczowa okazała się bardziej zespołowa gra MUKS i mniejsza liczba strat (10:21).
 
Pierwsza połowa była dość wyrównana i nic nie wskazywało, że MUKs to spotkanie tak wysoko wygra. Owszem, poznanianki miały już kilkupunktową przewagę (16:10 po trafieniu równo z syreną Dominiki Owczarzak czy 24:18 w drugiej kwarcie), ale duet Jetta McIntyre - Melissa Dalembert wyprowadził ŁKS na prowadzenie 25:24. Ostatniego kosza przed przerwą rzuciła jednak Mrozińska, ale na 42 sekundy przed przerwą atakująca Makowska zderzyła się z doświadczoną koszykarką ŁKS Justyną Jeziorną. Sędziowie odgwizdali kapitan MUKS czwarte przewinienie, a Jeziorna została zniesiona z boiska. Wydawało się, że takie zderzenie może przypłacić nawet wstrząsem mózgu - w przerwie zdołała jednak zejść do szatni o własnych siłach, a w połowie trzeciej kwarty wróciła na boisko. Do gry ŁKS nic jednak nie wniosła.
 
Na początku trzeciej kwarty kolejne kosze zdobyły Mrozińska, Żaneta Durak i po przechwycie wracająca do ekstraklasy Ramona Casimiro - trener Zyskowski chciał przerwać tę serię czasem na żądanie. Tyle że po wznowieniu gry McIntery spudłowała dwa rzuty wolne, a Makowska trafiła z dystansu (35:25). Od tego momentu MUKS już tylko uciekał rywalkom. Gdy w 26. minucie Mrozińska trafiła spod kosza, na dodatek z faulem rywalki, szkoleniowiec z Łodzi rzucił tylko: - To jest jakiś horror. Po pół godzinie gry MUKS prowadził już 50:33 - to było też zasługą skuteczności Mrozińskiej, która uciekała spod kosza na piąty, szósty metr i raz za razem trafiała. W ostatniej części meczu przewaga poznanianek wzrosła nawet do 25 punktów (64:39). Wstydliwą barierę 40 punktów pozwoliła łodziankom przekroczyć Angelika Kowalska, która rzuciła za trzy punkty na 1,20 minuty przed końcem.
 
Trenerka Iwona Jabłońska z MUKS była po meczu bardzo zadowolona: - Byliśmy w rozsypce, ale dzisiaj dziewczyny zagrały rewelacyjnie. Wierzyłam w to, że jeżeli wypełnią założenia, to będą w stanie walczyć z ŁKS jak równy z równym. Zagrały znakomicie - mówiła. Jabłońska spodziewała się tego, że MUKS moze mieć problemy pod tablicami. Tu ma bowiem tylko Mrozińską, która nie jest nawet klasyczną środkową, a grającą tyłem do kosza skrzydłową. ŁKS ma za to Dalembert, która dziś zebrała aż 19 piłek. - Miałyśmy o pięć zbiórek mniej, ale patrząc na ŁKS, to ta różnica powinna być większa. Musimy za każdym razem myśleć co zrobić, by ta różnica nie była zbyt duża, ale w ekstraklasie zawsze te zbiórki przegramy. czekamy na Paulinę Antczak, ona coś doda, choć środkową tez nie jest - zakończyła Jabłońska. Antczak ma wznowić treningi już w poniedziałek, ale nie wiadomo, czy wystąpi w środowym meczu z Energą Toruń.
 
MUKS POZNAŃ - ŁKS ŁÓDŹ 64:42
Kwarty: 16:10, 10:15, 24:8, 14:9
 
MUKS: Mrozińska 24, Makowska 20 (4x3), Durak 5, Idziorek 5, Owczarzak  5 oraz Casimiro 2, Tanasiejczuk 2, I. Szarzyńska 1, Najtkowska 0.
 
ŁKS: Dalembert 14, McIntyre 10 (2x3), Urbanowicz 7, Jeziorna 4, Prochaska 0 oraz Kowalska 5 (1x3), Schmidt 2, Modelska 0, Danych 0, Morawiec 0.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;idn=8261&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-05 16:51:14</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Spotkały się dwa światy</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;idn=8259</link>
    <description>Koszykarki Tęczy Leszno po raz pierwszy w sezonie straciły 100 punktów w meczu. W sobotę uległy CCC Polkowice aż 53:100. Spotkanie rozegrano w Rawiczu.
 
Zespół Dariusza Raczyńskiego nie mógł tym razem wystąpić w dobrze sobie znanej hali Trapez, ponieważ ta podczas weekendu była zajęta przez imprezę targową. Wydaje się jednak, że miejsce rywalizacji nie miałoby tego dnia znaczenia dla losów spotkania. - Spotkały się dwa światy. Świat Euroligi i świat drużyny, która walczy o utrzymanie. Wynik mógł być tylko jeden - skomentował szkoleniowiec Tęczy. Rzeczywiście, wyższość wicemistrzyń kraju nie podlegała dyskusji, a ich zwycięstwo ani przez moment nie było zagrożone. - Od samego początku prowadziłyśmy i powiększałyśmy przewagę. Było tak trochę bez emocji - przyznawała Joanna Walich, która jeszcze dwa lata temu występowała w ekipe z Leszna.
 
Dlatego też z biegiem czasu trenerzy obu zespołów mogli dokonać prawdziwego przeglądu swoich kadr. W drużynie gospodarzy obecność zmienniczek była dodatkowo wymuszona urazami Katarzyny Bednarczyk i Dominiki Urbaniak. - Pozostała dziewiątka musiała sobie jakoś radzić - mówił Raczyński. W tej grupie najlepiej na tle faworyzowanego rywala wypadły Markee Freeman oraz Ewelina Gala. Po drugiej stronie brylowała z kolei Amerykanka Jantel Lavender. To właśnie po jej celnym rzucie CCC osiągnęło granicę 100 zdobytych punktów.
 
- Chciałyśmy im napędzić trochę strachu, ale nie udało się. Zwłaszcza, że miałyśmy &quot;krótką ławkę&quot;. Dopadła nas plaga kontuzji. Mam nadzieję, że na decydujące mecze będziemy już w pełnym składzie - podsumowała Anna Kuncewicz. Na razie Tęczę czeka jednak kolejne ciężkie starcie z faworytem ligowych rozgrywek. Za tydzień leszczynianki zmierzą się w Gdyni z Lotosem.
 
 Tęcza Leszno - CCC Polkowice 53:100 (15:24, 13:22, 15:29, 10:25)
 
Tęcza: Gala 15, Kuncewicz 13, Grabowska 10, Freeman 8, Chomicka 5, Moszak 2, Kubicka 0, Janowicz 0, Łodziewska 0.
 
CCC: Lavender 22, Musina 19, Maltsi 16, Frazee 15, Walich 9, Zoll 7, Perovanović 4, Dziwińska 2, Majewska 2, Gajda 2, Dobrowolska 2.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;idn=8259&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-05 13:48:43</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Puchar też nie dla nich</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;idn=8262</link>
    <description>Koszykarki Ostrovii nie zdołały poprawić sobie nastrojów po kiepskich wynikach osiąganych w tym sezonie w lidze. W finałowym turnieju rozgrywek o puchar PZKosz przegrały już w pierwszym meczu z późniejszym triumfatorem imprezy Leanguage School Pabianice 41:61. 


Podopieczne Piotra Czaski pewnie już teraz marzą o wakacjach. Obecny sezon w ich wykonaniu jest sporym rozczarowaniem. Zamiast walki o czołowe miejsca i awans do ekstraklasy, czekają je spotkania o utrzymanie w I lidze. Puchar PZKosz miał być odtrutką na wcześniejsze niepowodzenia. Ostrowianki pewnie przeszły przez rundy eliminacyjne, ale w Final Four zatrzymały się już na pierwszej przeszkodzie.
 
Turniej z udziałem czterech czołowych ekip odbywał się w sobotę i niedzielę w Pabianicach. Los już na początku skojarzył Ostrovię z drużyną gospodarzy. Biało-czerwone niedawno z Leanguage School na wyjeździe przegrały (50:65). Teraz znów musiały uznać wyższość rywala..
 
Do sukcesu zabrakło przede wszystkim skuteczności. Zawodniczki Czaski z gry trafiły zaledwie 15 z 54 rzutów. Nie potrafiły się w strzelić ani dystansu (3/18), ani z bliższej odległości. Pabianiczanki w tym elemencie też nie prezentowały się rewelacyjnie (19/46), ale na ostrowską ekipę to wystarczyło.
 
Na początku spotkania Ostrovia nawet prowadziła (5:9), ale już pod koniec drugiej kwarty coraz trudniej było mieć nadzieję, na korzystny wynik. Zespół z Pabianic odskoczył najpierw na dziesięć punktów (29:19 w 19. minucie), a w 34. minucie jego przewaga wynosiła już dwadzieścia oczek (54:34).
 
W niedzielnym finale pabianicka ekipa pokonała innego ligowego rywala AZS RES-DROB Rzeszów 69:50 i zgarnęła główne trofeum oraz 10 tys. złotych nagrody. Ostrowianki wtedy były już w domach i pewnie myślały o rozpoczynającej się niebawem rywalizacji w grupie D,  której dokończą sezon ligowy.
 
 
LEANGUAGE SCHOOL PABIANICE - OSTROVIA 61:41 (16:13, 15:8, 18:13, 12:7)


LEANGUAGE SCHOOL: Szulc 12 (2x3), Sobczyk 12, Rozwandowicz 8, Błaszczyk 7 (1x3), Bogacka 6 (1x3), Krajewska 4, Salska 4, Piestrzyńska 4, Włodarek 2, Szałecka 2, Parus 0, Pietrzak 0.


OSTROVIA:  Parysek 13, Misiek 7, Cebulska 7 (1x3), Nowicka 5, Kaczmarek 3 (1x3), Paździerska 3 (1x3), Klimczak 2, Rosa 1, Mielczarek 0, Krygowska 0, Czaska 0.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;idn=8262&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-05 17:48:43</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Huśtawka Stali</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;idn=8254</link>
    <description>Prawdziwą huśtawkę nastrojów zafundowali swoim kibicom koszykarze BM Węgiel Stal Ostrów Wlkp. w starciu z Doralem Zetkama Nysa Kłodzko. Po kiepskiej pierwszej połowie, drugą zaczęli od prowadzenia 25:0, by po chwili... stracić dwadzieścia punktów z rzędu! Ostatecznie zwyciężyli 69:50.
 
Mikołaj Czaja po spotkaniu był wściekły. - Trzy kwarty zagraliśmy fatalnie. Zwyczajnie przeszliśmy obok meczu, nie realizując jakichkolwiek założeń - komentował. Pretensje do swoich zawodników miał przede wszystkim za pierwszą połowę, w której ostrowianie rzucili jednej z najsłabszych ekip w lidze zaledwie trzydzieści punktów. Mimo to prowadzili różnicą ośmiu oczek! To tylko pokazuje z jakiej klasy rywalem mieli do czynienia. Potem przyszedł najlepszy fragment meczu. - Ustaliliśmy w szatni, co mamy robić, żeby obronić się przed blamażem, bo nawet zwycięstwo, przy stylu, jaki prezentowaliśmy do przerwy, wyglądałoby fatalnie - relacjonuje opiekun żółto-niebieskich. Trzecia kwarta przesądziła o wyniku. Gospodarze wygrali ją 25:0! Wtedy wydawało się, że tryby w ostrowskiej maszynie w końcu zaczęły się zazębiać.  
 
W 31. minucie Kamil Sierański wyprowadził w Stal na najwyższe w meczu prowadzenie (57:22). A potem... rozpoczął się festiwal pomyłek. Miejscowi oddali dziewięć rzutów, ale żaden z nich nie wylądował w koszu. Mnożyły się straty i faule. Efekt? W ciągu sześciu minut ostatniej odsłony rywal odrobił 20 punktów! Czaja nawet nie próbował tłumaczyć takiego obrotu sprawy obecnością na parkiecie rezerwowych. - To, że Krzysztof Spała, który wszedł na &quot;jedynkę&quot; jest młody, nie może być usprawiedliwieniem, ani jedynym argumentem przemawiającym za jego grą. Każdy na swoje minuty musi zapracować, a on w sobotę absolutnie tego nie zrobił - oceniał szkoleniowiec. - Generalnie jestem bardzo niezadowolony z tego spotkania. Takie przestoje nie mają prawa zdarzać się drużynie, która walczy o awans. W poniedziałek czeka nas poważna rozmowa - dodawał.
 
W jego drużynie właściwie wszyscy zagrali poniżej oczekiwań. Łukasz Olejnik zdobył 18 punktów, ale mniej niż zwykle walczył na tablicach (tylko 4 zbiórki). Sobotni mecz zupełnie nie wyszedł Marcinowi Dymale (4 punkty w ciągu 25 minut gry). Nie najlepszy powrót po kontuzji zaliczył też Mateusz Zębski. - Być może jakimś wytłumaczeniem jest fakt, że mieliśmy naprawdę ciężki styczeń i po serii trudnych meczów przyszło rozprężenie. Mam nadzieję, że do starcia z Piotrcovią, które czeka nas za tydzień mój zespół przystąpi mądrzejszy o dzisiejszą lekcję - kończy Czaja.
 
 
BM WĘGIEL STAL OSTRÓW WLKP. - DORAL ZETKAMA NYSA KŁODZKO 69:50 (14:8, 16:14, 25:0, 14:28)


STAL: Olejnik 18 (2x3), Kałowski 12, Szawarski 12 (1x3), Dryjański 9, Sierański 8, Matczak 6, Dymała 4, Zębski 0, K. Spała 0.


DORAL: Bartkowiak 18, Weiss 10, Lipiński 9 (1x3), Zubik 7 (1x3), Gadomski 4, Ulrich 2, Cieśla 0, Wyrwas 0, Radwański 0, Rozmus 0.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;idn=8254&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-04 19:49:13</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Doczekały się!</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;idn=8258</link>
    <description>Koszykarki Inei AZS Poznań wygrały pierwszy mecz w sezonie! W sobotę sprawiły sporą niespodziankę, pokonując na wyjeździe Artego Bydgoszcz 64:60.
 
18 spotkań i 18 porażek - tak do tego weekendu wyglądał bilans akademiczek. I zapewne mało kto się spodziewał, że fatalna seria zakończy się w starciu z bydgoszczankami, które w ligowej tabeli plasują się siedem miejsc wyżej. W październiku Artego wygrało w Poznaniu 58:49, a dwa tygodnie temu na własnym boisku pokonało faworyzowaną ekipę CCC Polkowice. Nic dziwnego, że poznańskiej drużynie raczej nikt nie dawał szans na sukces w sobotnim starciu.
 
A jednak to ona mogła cieszyć się z pierwszego w sezonie zwycięstwa. Przy okazji akademiczki poprawiły swój rekord punktowej zdobyczy, notując na koncie 64 &quot;oczka&quot; (do tej pory najwięcej rzuciły w ubiegłotygodniowym spotkaniu z Liderem Pruszków - 61). W Bydgoszczy już na początku pokazały, że nie mają zamiaru być &quot;chłopcem do bicia&quot;. W pierwszej kwarcie prowadziły 9:0 i nie oddały inicjatywy do końca tej odsłony. W drugiej partii do głosu doszły jednak rywalki. W pewnym momencie wygrywały już nawet 10 punktami i wydawało się, że dalej wszystko potoczy się według scenariusza znanego z poprzednich występów poznańskich koszykarek.
 
A jednak zespół gości odrobił straty i już do końca toczył z Artego wyrównany bój. A na finiszu to właśnie zawodniczki Inei AZS wykazały się mocniejszymi nerwami. Pięć minut przed końcem - po trafieniu z dystansu Magdaleny Gawrońskiej - objęły prowadzenie 58:53. Drużyna z Bydgoszczy zdołała jeszcze zniwelowac przewagę akademiczek, ale w jej szeregi zaczęło wkradać się coraz większe zdenerwowanie, którego wyrazem były niecelne rzuty i proste straty. 60 sekund przed syreną akademiczki wygrywały 62:58 i tym razem już nie dały sobie odebrać tak długo wyczekiwanego zwycięstwa!
 
Artego Bydgoszcz - Inea AZS Poznań 60:64 (16:19, 16:13, 19:17, 9:15)
 
Artego: Szott 13, Sissoko 13, Kułaga 12, Mowilik 12, Koc 6, Górzyńska-Szymczak 4, Taylor 2, Jimenez 0.
 
Inea AZS: Kotnis 12, Kędzia 12, Gawrońska 11, Horodeńska 8, Petillon 7, Drzewińska 6, Woźniak 4, Mistygacz 4.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;idn=8258&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-04 03:42:55</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Olsztyn zamiast Gorzowa</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;idn=8245</link>
    <description>Koszykarze AZS Politechniki Poznań nie zagrają w ten weekend z GKK Gorzów Wlkp. Pojadą za to do Olsztyna na zaległe spotkanie z tamtejszymi akademikami. Do składu powinni wrócić już zawodnicy nieobecni w derbach z Open Florentyną Pleszew.
 
Zaplanowany na sobotę mecz z gorzowską drużyną został przełożony na prośbę gości, z powodu wyjazdu ich trenera Janusza Wierzbickiego na konsultacje kobiecej kadry U-16. Nowy termin wyznaczono dopiero na 11 marca. Mimo to, poznaniacy jednak w ten weekend wybiegną na parkiet. W sobotę pojadą bowiem do Olsztyna, rozgrać zaległe spotkanie z AZS UWM. Na początku grudnia nie doszło ono do skutku z powodu uszkodzenia obręczy jednego z koszy w hali na Morasku. - Gdy tylko dowiedziałem się o prośbie gorzowian, starałem się, abyśmy 4 lutego zagrali mecz z ekipą z Olsztyna. Pomysł przyjazdu do Poznania nie przypadł im do gustu, jednak gdy zaproponowałem zamianę gospodarza, trafiłem na podatny grunt - mówi trener Polibudy Waldemar Mendel. Tym samym jego koszykarze teraz zagrają w stolicy Warmii i Mazur, a 17 marca będą gościć olsztyński zespół na swoim boisku.
 
W sobotę do dyspozycji poznańskiego szkoleniowca powinni być już zawodnicy, z których nie mógł skorzystać podczas przegranych derbów Wielkopolski - Marek Sobkowiak, Michał Szydłowski i Tomasz Baszak. - Marek nie grał przeciwko Open z powodu anginy. Był to niestety koszt, jaki zapłacił za poświęcenie w spotkaniu z Korsarzem Gdańsk. W tym samym meczu silnego stłuczenia mięśnia czworogłowego uda doznał Michał i też nie nadawał się do gry. Tomek natomiast nie dostał zwolnienia z zajęć akademickich. Do gry z AZS UWM Olsztyn cała trójka powinna być gotowa - informuje Mendel. Być może w autokarze jadącym do Olsztyna zabraknie natomiast Tomasza Gierwazika, który z powodów rodzinnych zgłosił chęć pozostania w Poznaniu.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;idn=8245&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-03 14:04:57</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Podwójne święto w Ostrowie</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;idn=8243</link>
    <description>Ostatni weekend lutego upłynie w Ostrowie Wlkp. pod znakiem koszykówki. Kibice w tym mieście cieszą się podwójnie, bo nie dość, że BM Węgiel Stal zorganizuje turniej Final Four o Puchar PZKosz. to jeszcze w meczu o awans do ścisłego finału zmierzy się z odwiecznym rywalem Open Florentyną Pleszew. 
 
Wśród czterech drużyn, które przebrnęły przez cztery wcześniejsze rundy, oprócz wspomnianych już ekip z Ostrowa Wlkp. i Pleszewa, znalazły się także Śląsk Wrocław oraz Start Gdynia - jedyny przedstawiciel zaplecza ekstraklasy na tym etapie. Dwa ostatnie zespoły tworzą drugą parę półfinałową. Ostrowscy i pleszewscy kibice z niecierpliwością będą jednak wyczekiwać przede wszystkim spotkania pomiędzy ich ukochanymi drużynami. Pojedynki Stal - Open od dwóch lat elektryzują fanów basketu z południowej Wielkopolski. W tym sezonie koszykarska centrala zdecydowała, że obie ekipy występować będą w różnych grupach II ligi. To zmartwiło sympatyków jednych i drugich. Na pocieszenie w okolicach świąt Bożego Narodzenia miało dojść do konfrontacji podopiecznych Mikołaja Czai i Andrzeja Kowalczyka w meczu towarzyskim. Z tych planów jednak nic nie wyszło. Teraz stawką będzie finał rozgrywek zorganizowanych z myślą o klubach występujących w I i II lidze (gościnnie wystąpił także trzecioligowy Basket Piła) i prawo walki o główne trofeum oraz 20 tys. złotych nagrody finansowej.
 
Mecze półfinałowe rozegrane zostaną 25 lutego. Finał odbędzie się dzień później. W regulaminie nie przewidziano pojedynku o trzecie miejsce. Wszystkie spotkania będzie można obejrzeć na stronie pzkosz.pl.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;idn=8243&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-03 13:45:52</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Powrót Ramony</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;idn=8241</link>
    <description>Żaneta Durak i Ramona Casimiro nie pomogły drużynie MUKS Kórnik w odniesieniu zwycięstwa nad AZS UG Gdańsk. W zaległym, ostatnim meczu pierwszej części sezonu wielkopolska drużyna uległa rywalkom 64:70.
 
Na finiszu rundy zasadniczej zespół z Kórnika spotyka się z ekipami, które w następnym etapie rozgrywek razem z nim walczyć będą o utrzymanie na zapleczu ekstraklasy. Wyniki tych potyczek będą więc zaliczone do dorobku punktowego. Nic dziwnego, że w tych ważnych meczach MUKS chętnie wzmacnia się zawodniczkami pierwszego zespołu. W miniony piątek, do wyjazdowego zwycięstwa nad MKK Siedlce wielkopolską drużynę poprowadziła Żaneta Durak, dla której był to pierwszy występ w rezerwach w sezonie. W środowym starciu z akademiczkami znów pojawiła się na parkiecie, a tym razem wspierała ją także powracająca na boisko po kontuzji Ramona Casimiro. Dla tej drugiej był to zresztą pierwszy występ po długiej rehabilitacji, spowodowanej urazem kolana. Niestety, nie wystarczyło to do pokonania akademiczek z Wybrzeża.
 
Olbrzymia w tym zasługa Martyny Myśków. Skrzydłowa AZS zdobyła aż 29 punktów i zanotowała 9 zbiórek. To między innymi jej celne rzuty pomogły ekipie gości dogonić MUKS w drugiej kwarcie. Koszykarki z Kórnika prowadziły w niej 31:23, ale dzieki serii trafień liderki zespołu rywalek, gdańszczanki na przerwę schodziły tylko z jednym punktem straty (40:41). A od trzeciej partii AZS przejął już inicjatywę, objął prowadzenie i nie oddał go do samego końca. W końcówce spotkania MUKS miał jeszcze szansę na odwrócenie losów meczu, bowiem tracił do akademiczek tylko cztery &quot;oczka&quot; (62:66), ale na więcej już zawodniczki gości nie pozwoliły.
 
MUKS Kórnik - AZS UG Gdańsk 64:70 (21:19, 20:21, 12:22, 11:8)
 
MUKS: Durak 17, Kacperska 14, Idziorek 13, Szarzyńska 9, Casimiro 5, Babij 4, Szarzyńska 2, Najtkowska 0, Łuczak 0, Tanasiejczuk 0.
 
AZS UG: Myśków 29, Golemska 15, Bogucka 10, Hołownia 10, Cieślicka 4, Jastrzębska 2, Wróbel 0, Formella 0.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;idn=8241&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-02 15:49:09</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Zawaliły trzecią kwartę</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;idn=8268</link>
    <description>Przegrana 12 punktami trzecia kwarta zadecydowała o porażce koszykarek MKS PWSZ Kon-Bet Konin w ostatnim meczu pierwszej części sezonu. Zespół Tomasza Grabianowskiego uległ na wyjeździe Language School Pabianice 49:55. 
 
Oba zespoły już wcześniej zapewniły sobie miejsce w czołowej czwórce i w drugim etapie rozgrywek występować będą w grupie C, walczącej o awans do ekstraklasy. Wynik ich sobotniej konfrontacji liczył się więc do dorobku punktowego, z jakim przystąpią do następnej części pierwszoligowych zmagań. Niestety, koninianki nie zdołały go w Pabianicach poprawić.
 
O ich porażce zadecydowała trzecia kwarta. Wcześniej na parkiecie trwał bowiem wyrównany bój i obie drużyny do szatni schodziły przy remisie 22:22. Jeszcze przez cztery pierwsze minuty po przerwie sytuacja na boisku wyglądała podobnie. Ale później koszykarki z Pabianic wyraźnie przejęły inicjatywę i ich przewaga coraz bardziej rosła. Drużyna z Konina przegrała tę odsłonę dwunastoma punktami (14:26) i w ostatniej partii już nie potrafiła odrobić wszystkich strat.
 
Teraz MKS czekają występy w gronie drużyn walczących o awans do ekstraklasy. Do drugiego etapu sezonu koninianki przystąpią wprawdzie z najgorszym bilansem punktowym, ale różnice między poszczególnymi zespołami są minimalne. Pierwszą i ostatnią ekipę dzielą zaledwie trzy &quot;oczka&quot;. MKS zainauguruje tę część sezonu 11 lutego, wyjazdowym spotkaniem z MKK Sokołów Podlaski.
 
Language School Pabianice - MKS PWSZ Kon-Bet Konin 55:49 (12:10, 10:12, 26:14, 7:13)
 
Language School: Parus 14, Sobczyk 12, Salska 10, Bogacka 7, Krajewska 5, Rozwandowicz 3, 
Piestrzyńska 2, Błaszczyk 2, Szulc 0.
 
MKS PWSZ: Motyl 18, Płóciennik 11, Kaja 10, Kuras 4, Szemraj 4, Krzyżaniak 2, Lewandowska 0,
Gurzęda 0, Libertowska 0.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;idn=8268&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-01 00:49:44</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Final Four nie dla nich</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;idn=8236</link>
    <description>Koszykarki Tęczy Leszno raczej pożegnały się z marzeniami o występie w turnieju Final Four Pucharu Polski. W pierwszym meczu IV rundy rozgrywek uległy na własnym parkiecie Enerdze Toruń 61:81. Rewanżowe spotkanie odbędzie się 22 lutego. 
 
Zwycięzca tej rywalizacji awansuje do czołowej czwórki, w której bez udziału w eliminacjach pewne miejsce miały już trzy zespoły występujące w Eurolidze - Wisła Can-Pack Kraków, Lotos Gdynia i CCC Polkowice. Można być prawie pewnym, że ten zestaw uzupełni ekipa z Torunia. Trudno bowiem przypuszczać, by na swoim boisku zmarnowała 20-punktową zaliczkę z Leszna.
 
Drużyna gości pracowała na nią przez całe spotkanie. Może nie przeważała zbyt wyraźnie, ale z każdą kolejną kwartą powiększała swoją przewagę. Leszczynianki jeszcze do przerwy starały się trzymać bliski dystans do rywalek. Spora w tym zasługa rozgrywającej bardzo dobre spotkanie Eweliny Gali. Jeszcze na początku drugiej kwarty - po celnym rzucie Anny Kuncewicz - Tęcza na moment objęła nawet prowadzenie (22:21), ale później znów inicjatywę przejęły koszykarki z Torunia. Nie oddały jej do końca, a 20-punktowe zwycięstwo praktycznie rozstrzyga już kwestię awansu do turnieju Final Four. Zaplanowany na 22 lutego mecz rewanżowy wydaje się być formalnością.
 
Tęcza Leszno - Energa Toruń 61:81 (15:19, 18:23, 20:27, 8:12)
 
Tęcza: Gala 22, Kuncewicz 14, Grabowska 8, Bednarczyk 6, Moszak 5, Freeman 4, Łodziewska 2, Chomicka 0, Janowicz 0.
 
Energa: Page 20, Sepulveda 16, Maksimovic 13, Ratajczak 10, Metcalf 6, Mitchell 5, Idczak 4, Urbaniak 3, Tłumak 2, Płonka 2, Kowalska 0.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;idn=8236&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-01 22:43:04</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Lepsze dni dla AZS?</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;idn=8231</link>
    <description>Nawet w przypadku spadku z ekstraklasy, koszykarki AZS Poznań mają do niej wrócić z dziką kartą i w następnym sezonie walczyć już w fazie play-off. Klub przedstawił dziś zarys swojego planu funkcjonowania.

 
Nieraz już w poznańskich klubach bywało tak, że przedstawiane były piękne wizje przyszłości, z których jednak nic nie wychodziło. Dotyczy to także koszykarek. W 2002 roku w Urzędzie Miasta przedstawiano drużynę Quay-POSiR Poznań - też rysowano jej piękną przyszłość, na konferencję przybyły m.in. Olga Pantelejewa, Beata Predehl czy Agnieszka Szott, a klub został zgłoszony do europejskich pucharów. Ostatecznie Szott w ogóle nie zagrała w Poznaniu, Pantelejewa, Predehl czy Elena Nawojkowa szybko rozwiązały swoje kontrakty, a zadłużony klub omal nie spadł z ekstraklasy. Z wielkich planów nic nie wyszło.
 
Teraz ma być inaczej, a większą wiarygodność planom AZS dodaje osoba Tomasza Długiewicza. To prezes notowanej na giełdzie grupy One-2-One, działającej w sektorze mediów i usług marketingowych oraz będącej liderem na rynku konkursów SMS-owych. Od tygodnia znajduje się w zarządzie sekcji koszykówki w AZS, a mówienie o baskecie nie sprawia mu najmniejszych problemów. - Jesteśmy na początku drogi, która została wymuszona zmieniająca się rzeczywistością. Kryzys spowodował, że trzeba szukać innych dróg funkcjonowania klubu. Zmiany w zarządzie mają spowodować, że struktura klubu bardziej będzie przygotowana do nowych wyzwań. Chcemy poszukać właściwej drogi rozwoju żeńskiego basketu w Poznaniu - mówił Długiewicz.
 
W tym celu AZS odejdzie od rocznego planowania budżetu, rozmowy ze sponsorami będą prowadzone np. w perspektywie trzech lat. - Przyjęliśmy na wstępie trzyletnią strategię, byśmy nie musieli szukać nazwy klubu na dole tabeli. Albo czasem rozwijać tej tabeli, by AZS znaleźć. Czy wizja jest słuszna, przekonamy się za dwa, trzy, pięć lat. Pierwszym krokiem jest zawiązanie konsorcjum, na czele którego stoi AZS. Ma ono pomóc w komunikowaniu się z rynkiem, poszukiwaniu sponsorów. Umowa została podpisana na początku roku - mówił Długiewicz. Obok niego siedział Filip Morawski, prezes agencji Expansja Advertising. - Expansja ma nas nauczyć lepiej mówić do rynku językiem marketingowym. Tak, byśmy w zalewie różnych komunikatów potrafili się przebić. Ich doświadczenie pozwoli nam pokazać, że mamy jeden spójny i przejrzysty produkt - powiedział Długiewicz. Morawski nie chciał mówić o szczegółach planu. - Koncepcja jest już prawie gotowa, ale potrzebujemy jeszcze chwili, by ją przedstawić - zaznaczył.
 
Wiceprezes Długiewicz przyznał, że ważna w funkcjonowaniu klubu jest jego struktura szkolenia młodzieży. Zresztą jego córka gra w drużynie młodziczek młodszych Inei-AZS. - W tej strukturze już jest 500 dziewczynek, które mają zaszczepioną miłość do koszykówki. Na tych młodych ludzi czeka wiele niebezpieczeństw, których kilkanaście lat temu jeszcze nie było. Sport ma właściwości wychowawcze, oderwać od komputera, pomóc rodzicom - mówił i wspomniał, że sam ma troje dzieci. W AZS nikt już specjalnie nie liczy na dalsze dotowanie drużyny seniorek. - Mamy pełną świadomość sytuacji, w jakiej znalazło się miasto. Dla nas ważniejsze od wsparcia pierwszej drużyny jest wsparcie szkolenia młodzieży oraz pomoc w dotarciu do partnerów miasta - mówił. Pochwalił też władze Inei-AZS, prezesa Pawła Klepkę oraz dyrektora Łukasza Zarzyckiego za to, że klub nie żył ponad stan. - Może to zabrzmi kuriozalnie, bo klub jest ostatni w tabeli, ale droga zarządu była słuszna. W tej chwili, gdy rozpoczynamy rozmowy ze sponsorami, nie musimy mówić, że mamy do spłacenia 500 tysięcy złotych długu. Wszystkie pieniądze, które pozyskamy, będą inwestowane w przyszłości.
 
Prezes Klepka zapewnił, że AZS będzie chciał przed następnym sezonem wykupić tzw. dziką kartę, by po spadku z FGE (a to jest bardzo prawdopodobne) móc dalej grać w elicie. A jeżeli nikt z ekstraklasy się nie wycofa, zaś obaj beniaminkowie będą spełniali wymogi licencyjne i dzikich kart nie będzie? - To możemy mieć problem, ale wówczas przez rok będziemy grali w pierwszej lidze. Z tym składem spokojnie wywalczylibyśmy awans - mówił Klepka. Dyrektor Zarzycki, który jest też wiceprzewodniczącym rady nadzorczej PLKK uspokoił. - Na 99 proc. zostanie wprowadzona liga kontraktowa. Jeśli będziemy mieli zagwarantowany ponad milion budżetu, to będziemy w niej grać, takie dostałem zapewnienie.
 
Wiceprezes Długiewicz mówił, że budżet AZS w przyszłym sezonie będzie wynosił ok. półtora miliona złotych. To powinno wystarczyć do spokojnej walki o miejsce w ósemce. Aby marzyć o półfinale, budżet musiałby być trochę wyższy. - Nic na siłę, naszym sukcesem jest to, że klub nie ma zadłużenia - przyznał Klepka. - Zakładamy, że jeśli nasz plan się powiedzie, to będą bardzo istotne wzmocnienia. Taki jest plan - dodał Długiewicz. AZS już kończy rozmowy z pierwszym poważnym sponsorem - takich ma być kilku. - Nie zakładamy, że uda się pozyskać jednego strategicznego sponsora - powiedział Długiewicz. Czy z klubem dalej będzie współpracowała Inea? - Rozmawiamy. Trudno sobie wyobrazić AZS bez Inei - powiedział Klepka. Swoje mecze odmienione akademiczki nadal będą rozgrywały na Morasku.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;idn=8231&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-31 13:09:33</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Najlepsze ze słabszych</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;idn=8232</link>
    <description>W ostatnim meczu rundy zasadniczej koszykarki Lidera AZS II Swarzędz przegrały na wyjeździe z GTK Wejherowo 58:63. Na pocieszenie został im lepszy bilans dwumeczu, który może mieć znaczenie w dalszej walce o utrzymanie. Zdecydował o nim jednak dopiero stosunek punktów zdobytych i straconych.
 
Stawką sobotniego meczu była piąta lokata w pierwszoligowej tabeli - najwyższa z grona drużyn, które w następnym etapie rywalizować będą o pozostanie na zapleczu ekstraklasy. Zespół GTK, by wyprzedzić podopieczne Anny Talarczyk musiał wygrać co najmniej sześcioma punktami. Listopadowe spotkanie w Swarzędzu zakończyło się bowiem zwycięstwem Lidera 73:68. Ale ekipa gości miała ochotę pokusić się o zdobycie pełnej puli. I to mimo braku chorej Olgi Pacyńskiej oraz tradycyjnej wyjazdowej absencji Moniki Siwczak.
 
Nie da się jednak ukryć, że przez większość meczu przewagę miała drużyna gospodarzy. Zawodniczki ze Swarzędza na moment inicjatywę przejęły tylko w drugiej kwarcie, kiedy najpierw po celnych rzutach najlepszej na boisku Weroniki Telengi, a następnie po trafieniach Pauliny Lewińskiej obejmowały nikłe prowadzenie. Później znów musiały &quot;gonić wynik&quot;, ale ich minimalna strata przed ostatnią kwartą (49:50) wciąż dawała nadzieję na końcowy sukces. Niestety, w czwartej odsłonie rywalki już na więcej nie pozwoliły. Na niespełna trzy i pół minuty przed końcem spotkania wygrywały dziesięcioma punktami (63:53) i choć później do kosza trafiały już tylko zawodniczki ze Swarzędza, to wszystkich strat nie udało się im odrobić.
 
Ze względu na wspomniany wcześniej bilans bezpośrednich spotkań, ważny był jednak każdy punkt. Na finiszu z rzutów wolnych zdobywała je Lewińska. I choć trafiła tylko dwa z czterech, pozwoliło to zachować identyczną różnicę, jak w pierwszym meczu obu ekip. W takim przypadku o wyższej pozycji w tabeli decyduje stosunek punktów zdobytych do straconych, a ten odrobinę lepszy miał zespół ze Swarzędza. Przed Liderem teraz walka o utrzymanie w gronie drużyn, które w obu grupach I ligi zajęły pozycje od piątej w dół. Zaliczone do niej zostaną jednak rezultaty uzyskane w bezpośrednich meczach ekip z tej samej grupy. Podopieczne Anny Talarczyk mają pod tym względem największy dorobek ze wszystkich zespołów.
 
GTK Wejherowo - Lider AZS II Swarzędz 63:58 (18:14, 14:12, 18:23, 13:9)
 
GTK: Sendlewska 14, Pabisiak 12, Krzysztofik 10, Jakubiuk 8, Witkowska 5, Szlachta 4, Grelewicz 4, Marciniak 4, Duraj 2, Jachowska 0, Stępień 0.
 
Lider AZS: Telenga 18, Pietraszek 10, Dedio 9, Lewińska 9, Wiśniewska 8, Grześczyk 4, Olejnik 0, Tudryn 0, Adamowicz 0, Czuk 0.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;idn=8232&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-31 15:48:42</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Z Durak łatwiej</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;idn=8227</link>
    <description>Wzmocniona Żanetą Durak drużyna koszykarek MUKS Kórnik pewnie pokonała na wyjeździe MKK Siedlce 84:74. To ważne zwycięstwo w kontekście dalszej walki o utrzymanie w I lidze. 
 
23-letnia zawodniczka po raz pierwszy w sezonie zagrała w rezerwach. W zaległym meczu w Siedlcach wystąpiła przede wszystkim dlatego, że wynik spotkania miał spore znaczenie dla losów rywalizacji o pozostanie na zapleczu ekstraklasy. Oba zespoły znajdą się bowiem w dolnej grupie i rezultat piątkowego meczu zostanie zaliczony do drugiego etapu zmagań. Durak nie zawiodła - była najskuteczniejszą koszykarką MUKS (16 punktów), zanotowała też 2 zbiórki, 2 asysty oraz 5 przechwytów. Zresztą wspierały ją także Magdalena Idziorek i Dominika Owczarzak, choć ta dwojka już wcześniej występowała w zespole rezerw.
 
Nic dziwnego, że drużyna gości już pierwszej kwarcie wypracowała sobie przewagę punktową i do przerwy nie pozwoliła rywalkom zbliżyć się na dystans mniejszy, niż osiem &quot;oczek&quot;. Troche gorzej MUKS spisywał się w trzeciej odsłonie. W końcówce tej partii koszykarki MKK przegrywały już tylko jednym punktem (56:57). Zapędy przeciwniczek ostudziła na szczęście Idziorek, zamykając tę odsłonę celnym rzutem z dystansu. A w ostatniej kwarcie jej zespół już kontrolował wydarzenia na boisku.
 
Po zaległym spotkaniu w Siedlcach, także ostatni mecz rundy zasadniczej MUKS rozegra z opóźnieniem. Starcie z AZS UG Gdańsk zaplanowano na środę. A ponieważ rywal w dalszej części sezonu również walczyć będzie o utrzymanie, zespół z Kórnika zapewnie znów skorzysta ze wzmocnień.
 
MKK Siedlce - MUKS Kórnik 74:84 (15:23, 21:22, 20:15, 18:24)
 
MKK: Kowalska 20, Gajdosz 19, Myćka 13, Jurkowska 8, Agnieszczak 6, Pacuszka 5, Nowocin 3, Janas 0, Dąbrowska 0, Petryka 0.
 
MUKS: Durak 16, Idziorek 15, Koperwas 12, Burandt 9, Tanasiejczuk 8, Owczarzak 7, Najtkowska 6, Szarzyńska 6, Kacperska 4, Babij 1.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;idn=8227&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-30 16:37:49</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Stracona szansa Tęczy</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;idn=8218</link>
    <description>We frajerski sposób koszykarki z Leszna przegrały w Łodzi z Widzewem 57:58. Tęcza nie wykorzystała faktu, że w ekipie rywalek zabrakło liderki - Leony Jankowskiej i nie obroniła aż osiemnastu punktów przewagi, które miały na początku drugiej połowy meczu.
 
W 22. minucie, po trafieniu z dystansu Małgorzaty Chomickiej, Tęcza wygrywała już 41:23. Koszykarki z Leszna do tego momentu grały bardzo dobrze. Skutecznością imponowały Ewelina Gala i Marke Freeman, które w pierwszych 17. minutach spotkania zdobyły 23 z 31 punktów drużyny. W Widzewie wyraźnie brakowało chorej Leony Jankowskiej, ale przecież już bez niej łodzianki potrafiły wygrać w Brzegu. Pod nieobecność Czeszki wiele zależało od innej wysokiej zawodniczki Widzewa Aleksandry Pawlak. Ta jednak - do owej 22. minuty - wyraźnie zawodziła. Zdobyła tylko dwa punkty, ani razu nie trafiła z gry. Gdy jednak zaczęła w końcu rzucać celnie, gra Widzewa się poprawiła. Jeszcze w trzeciej kwarcie koszykarka z Łodzi trzy razy trafiła zza łuku, zdobyła 11 punktów. Podopieczne Elżbiety Trześniewskiej zaczęły odrabiać straty, choć te po dwóch akcjach Freeman wciąż były wyraźne. Jeszcze w 29. minucie Tęcza wygrywała 50:37. Później role zdecydowanie się odwróciły.
 
W ostatnich akcjach trzeciej kwarty punkty zdobywały Pawlak i Anna Tondel, a na początku czwartej odsłony łodzianki kontynuowały pogoń. Tęczę ogarnęła zupełna niemoc. Przez ponad osiem minut zespół Dariusza Raczyńskiego ani razu nie trafił z gry, po dwa rzuty wolne zmarnowały Gala i Anna Kuncewicz. Gdy wreszcie na trzy i pół minuty przed końcem punkt zdobyła Chomicka, Widzew prowadził 52:51. Od tego momentu to łodzianki miały inicjatywę i minimalną przewagę. I to one cieszyły się ze szczęśliwego zwycięstwa - cały mecz wygrały bowiem 58:57.
 
WIDZEW ŁÓDŹ - TĘCZA LESZNO 58:57 (11:22, 12:14, 19:14, 16:7)
 
Widzew: Pawlak 20 (3x3), Tondel 13 (1x3), Misiek 12, Kopczyk 5, Rzeźnik 2 oraz Głocka 6, Polit 0.
 
Tęcza: Freeman 21 (1x3), Gala 12 (1x3), Urbaniak 7 (1x3), Chomicka 4 (1x3), Bednarczyk 1 oraz Kuncewicz 10,Grabowska 2.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;idn=8218&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-29 20:32:18</dc:date>
</item>
<atom:link href="http://www.wielkopolskisport.pl/koszykowka-rss.html" rel="self" type="application/rss+xml" />
</channel>
</rss>
