|
|
Adam Waczyński (z lewej) zagrał w Jarosławiu znakomicie. Zdobył 19 punktów, mając tylko dwa niecelne rzuty przez całe spotkanie (fot. Andrzej Grupa)
|
Najdalszą podróż w tym sezonie koszykarze PBG Basket Poznań mają już za sobą. Opłacało się jednak pokonać ponad 600 kilometrów do Jarosławia. Poznaniacy pokonali bowiem miejscowy Znicz 85:82 i mają już pewny awans do fazy pre play-off. Nie odrobili jednak strat z pierwszego, przegranego u siebie spotkania, a to może mieć znaczenie przy ustalaniu końcowej tabeli sezonu zasadniczego.
Ekipa PBG wygrała dopiero trzeci w tym sezonie mecz wyjazdowy. Pierwszy triumf został odniesiony w końcówce grudnia na parkiecie w Kołobrzegu. W lutym udało się natomiast pokonać Polonię 2011 Warszawa na jej parkiecie. Teraz drużyna Dejana Mijatovicia dołożyła do tego zwycięstwo w Jarosławiu. Jednak trochę za niskie. Do pełni szczęścia zabrakło ośmiu punktów, bo w pierwszej rundzie przed własną publicznością poznaniacy przegrali 82:93. Dlatego to Znicz ma lepszy bilans dwumeczu i przy równej liczbie punktów na koniec rundy zasadniczej będzie wyżej w tabeli.
A tak rzeczywiście może być, bo dzisiaj udało się zbliżyć na dwa punkty - PBG jest teraz na dziesiątym miejscu. Dwa traci nie tylko do Znicza, ale również Czarnych Słupsk. Trzy natomiast do Polonii Warszawa, która jest siódma. I ta pozycja to szczyt marzeń drużyny z Poznania przed fazą pre play-off. Choć bardziej prawdopodobne jest, że będą nieco niżej, w okolicach 9.-10. lokaty. Wszystko wyjaśni się w czterech ostatnich kolejkach, w których trzy razy zagrają u siebie (z AZS Koszalin, Polonią Warszawa i Polpharmą Starogard Gdański). Wyjazd czeka ich jeszcze tylko do Sportino Inowrocław.
PBG powinno cieszyć się z tego, że w ogóle udało się wygrać po 40 minutach rywalizacji. Do przerwy mieli 16 punktów więcej od przeciwnika. A jednak doszło do dramatycznej końcówki - na dwie sekundy przed końcem Dawid Witos przestrzelił rzut za 3 pkt, ale piłkę dostał pod koszem Łukasz Diduszko. Z czystej pozycji trafił... w obręcz. Gdyby rzucił do kosza, byłby remis. Wygrali jednak poznaniacy..
W pierwszej połowie drużyna Mijatovicia miała zdecydowanę przewagę i wyraźnie prowadziła. Na Adama Waczyńskiego chyba świetnie podziałała informacja o tym, że jest liderem w głosowaniu kibiców na pierwsze piątki drużyn Północy i Południa przed Meczem Gwiazd PLK. W Jarosławiu wszedł w drugiej kwarcie i zaprezentował się wręcz znakomicie. Razem przebywał na boisku 25 minut i miał świetne statystyki. Rzucił 19 punktów przy bardzo dobrej skuteczności - pomylił się tylko przy jednej z ośmiu prób za 2 pkt i jednej z dwóch za 3. Przed przerwą nieźle pod tablicami radził sobie Robert Tomaszek, a dwa celne rzuty zza linii 6,25 m oddał Thomas Mobley. Nic dziwnego, że w przerwie na tablicy był wynik 51:35 dla gości. Tyle że na początku trzeciej kwarty Znicz zdobył 12 pkt z rzędu i emocje wróciły.
Znicz to zespół, który ma opinię nieco szalonego. Głównie przez postawę dwóch Amerykanów: Keddricka Maysa i Jeremy Chappella. Ich akcje są nawet przez fachowców porównywane do tych ze streetballa. Przede wszystkim jednak dysponują niesamowitą siłą rażenia z obwodu. Zawsze oddają bardzo dużo rzutów - dość powiedzieć, że dzisiaj Znicz trafił tyle razy za 3 pkt (16), ile razem prób uzbierała ekipa poznańska! Gospodarze mieli w tym elemencie 42-procentową skuteczność (16 na 38) przy 37-procentowej poznaniaków (6 na 16). Szaleje zwłaszcza Mays, który jest zdecydowanym liderem PLK w celnych trójkach. Teraz ma już 78 (przed meczem 72, a kolejny w klasyfikacji - 59). Jeśli jednak chodzi o skuteczność, to zajmuje dopiero 13. miejsce. A to dlatego, że ma już na koncie ponad 200 prób.
Właśnie rzuty za trzy punkty pozwoliły gospodarzom doprowadzić do emocji w ostatnich sekundach. A to dlatego, że jarosławianie popisali się trzema celnymi rzutami zza linii 6,25 m w ostatniej minucie. Przy wyniku 82:84 mieli nawet piłkę! Witos jednak nie popisał się - po jego próbie z dystansu piłka nawet nie doleciała do obręczy. Diduszko zebrał jednak piłkę, ale chybił spod kosza. Po chwili był faul i jednym rzutem wolnym PBG przypieczętowało wygraną. Choć... jeszcze raz - równo z syerną - Mays próbował wyrównać - spudłował.
Znicz Jarosław - PBG Basket Poznań 82:85 (17:26, 18:25, 21:10, 26:24)
ZNICZ: Mays 22 (6x3), Chappell 19 (2x3), Diduszko 11 (1x3), Zabłocki 9 (3x3), Sarzało 0 oraz Witos 11 (3x3), Wyka 8 (1x3), Moralewicz 2, Mikołajko 0, Urban 0, Gazarkiewicz 0.
PBG: Ocokoljić 14 (1x3), Tomaszek 10, Cirić 9 (1x3), Szawarski 7 (1x3), Białek 4 oraz Waczyński 19 (1x3), Mobley 11 (2x3), Duvnjak 7, Radke 4, Misanović 0.
|