|
|
Jakub Dryjański poprowadził pleszewian do zwycięstwa (fot. Krzysztof Kaczyński)
|
Koszykarze Open Basket Pleszew udanie rozpoczęli rywalizację w turnieju barażowym o awans do I ligi. W inauguracyjnym meczu imprezy pokonali Unię Tarnów 86:63 i są już bardzo blisko awansu na zaplecze ekstraklasy. O wszystkim zadecyduje niedzielne spotkanie z SKK Siedlce.
Kiedy w hali przy ul. Szkolnej rozbrzmiewała ostatnia syrena piątkowego meczu, nad Pleszewem wisiały ciężkie, brunatne chmury, z których lało jak z cebra. W tym momencie jednak dla podopiecznych Wadima Czeczuro zza obłoków zaczęło nieśmiało wyglądać słońce. Zwycięstwo z wicemistrzem grupy C oznacza bowiem, że wyczekiwany od trzech lat awans, znów jest bardzo blisko - wręcz na wyciągnięcie ręki. - Mam nadzieję, że wszystko rzeczywiście pójdzie w dobrym kierunku. Po to organizujemy ten turniej i po to budujemy ten klub - mówił zadowolony z wysokiej wygranej prezes Open Basket Tomasz Nowaczyk. - Tylko spokojnie. Na razie nie myślimy o niczym innym, oprócz meczu z Siedlcami - szybko sprowadził na ziemię tych, którzy już chcieli odtrąbić końcowy sukces trener Czeczuro.
Z taką grą i z Jakubem Dryjańskim w takiej dyspozycji, jak w piątek, gospodarze turnieju barażowego mogą być jednak optymistami przed niedzielnym spotkaniem. Skrzydłowy pleszewian udowodnił, że jego forma w ostatnich potyczkach z AZS Radex Szczecin nie była przypadkiem. Z Unią 28-latek zagrał na wręcz fenomenalnej skuteczności (86% w rzutach za dwa punkty i 100% w wolnych), zdobywając 33 punkty. I to pomimo kłopotów ze zdrowiem. - Z Kubą Dryjańskim i Adamem Kaczmarzykiem mamy mały problem, bo obaj są w trakcie rehabilitacji po skręceniu stawu skokowego. Grają właściwie tylko dlatego, że są to bardzo ważne mecze - wyjaśnia Nowaczyk. Nie wiadomo czy ten duet wystąpi w komplecie w pojedynku z Siedlcami. Kaczmarzyk w czwartej kwarcie opuścił boisko utykając i z grymasem bólu na twarzy. Na domiar złego identycznej kontuzji praktycznie w ostatniej akcji meczu doznał Paweł Machynia. Rozgrywający biało-zielonych nie był w stanie o własnych siłach opuścić parkietu. Na ławkę rezerwowych został zniesiony przez kolegów z zespołu. - Jeszcze nie wiem co z nim. Zaraz dokładnie go obejrzymy i będziemy zastanawiali się co dalej. Mamy dzień przerwy i postaramy się doprowadzić go do takiego stanu, który pozwoli mu zagrać z SKK - mówił wyraźnie zmartwiony Czeczuro.
Sam mecz od początku do końca toczył się pod dyktando jego podopiecznych. Po pierwszych dwóch kwartach było już jasne, kto zwycięży w tym spotkaniu. Nawet chwilowy przestój gospodarzy po zmianie stron nie był w stanie wybić ich z uderzenia. W 27. minucie Open prowadził już 58:35 i z taką 23-punktową przewagą także zakończył cały mecz. Choć Czeczuro szalał przy linii bocznej do ostatnich sekund. - To jest turniej barażowy. Każdy punkt może okazać się bardzo istotny - tłumaczył nerwowe reakcje opiekun pleszewian. - Z gry mogę być jednak zadowolony. Zwłaszcza w obronie. Wiedzieliśmy, że Unia ma wyższy zespół, ale przecież gramy u siebie. Bardzo dobrze powalczyliśmy na obu deskach i to przyniosło efekt - dodał. - To był kluczowy mecz. Teraz ciśnienie z nas zeszło i spokojnie czekamy na wynik jutrzejszego spotkania, a w niedzielę gramy o wszystko - zapowiada z kolei kapitan Open Basketu Marcin Kałowski.
Jutro o 18.00 w hali przy ul.Szkolnej tarnowanianie zagrają z SKK Siedlce. Niedzielny mecz gospodarzy z tą drugą ekipą zaplanowano na godzinę 14.00.
Open Basket Pleszew - Unia Tarnów 86:63 (23:13, 21:14, 21:21, 21:15)
Open: Dryjański 33, Kaczmarzyk 15 (2x3), Machynia 12 (2x3), Kałowski 8 (2x3), Czarkowski 6 (1x3), Olejnik 5, Szymczak 4, Kikowski 2, Zyber 1, Ziółkowski 0, Gawroński 0.
Unia: Kamecki 17, Sobiło 9 (1x3), Markowski 8 (2x3), Bryzek 7 (1x3), Szewczyk 5 (1x3), Majchrzak 5 (1x3), Wojciechowski 5 (1x3), Zych 5, Put 2, Wilusz 0, Lisowski 0.
|