|
|
Djordje Micić zagrał mimo kontuzji i na boisku się nie oszczędzał (fot. Andrzej Grupa)
|
Po raz kolejny poznańscy koszykarze potrafili walczyć z lepszym rywalem jak równy z równym. I po raz kolejny nie zdołali takiego spotkania rozstrzygnąć na swoją korzyść. Tym razem przegrali w Arenie z Energą Czarni Słupsk 55:62.
Przez 26 minut koszykarze PBG Basket przeciwstawiali faworytom ze Słupska ambicję i całkiem niezłą grę. Mecz był tak zacięty, że tylko raz zdarzyło się, by któraś z drużyn zdołała odskoczyć na więcej niż trzy punkty. Tak się stało dopiero na początku drugiej kwarty, gdy poznaniacy zdobyli dwa kosze i odskoczyli na 24:18. Czarni szybko jednak odpowiedzieli trzema swoimi akcjami i prowadzenie już wkrótce wróciło do nich.
W PBG zagrali ostatecznie Djordje Micić i Damian Kulig - obaj mają urazy i gdyby poznaniacy mieli szerszą kadrę, być może mogliby się w spokoju wyleczyć. Tyle że zespół Miliji Bogicevicia opiera swoją grę własnie na tych dwóch zawodnikach i trudno sobie wyobrazić PBG bez Micicia i Kuliga. Ten pierwszy starał się napędzać grę poznaniaków, ale tym razem brakowało mu skuteczności (4/14 z gry), na dodatek często podejmował złe decyzje. Za to Kulig w pierwszej połowie popisywał się sprytem w starciach z potężnym (210 cm wzrostu) i skocznym Scotem Morrisonem. Środkowy PBG zdobył 11 punktów, wymuszał też sporo fauli rywali (osiem w całym meczu). Gdy jednak w obronie przyszło mu kryć rosłego Kanadyjczyka, często był bezradny.
Ozdobą meczu były jednak akcje Morrisona - tak w obronie, jak i w ataku. Kanadyjczyk trzykrotnie w pięknym stylu zablokował rzuty poznaniaków (dwa razy Mateusza Bartosza i raz Jakuba Parzeńskiego), który z głośnym hukiem spadał na parkiet. Z kolei w ataku środkowy Energi dobijał rzuty kolegów - chwytał piłkę w powietrzu w jedną rękę i z impetem pakował ją do kosza. Arena w tym momencie się wyciszała.
Mimot o aż do 26. minuty poznaniacy radzili sobie znakomicie - wówczas po koszu Tomasza Smorawińskiego prowadzili jeszcze 41:40. Po chwili wsadem popisał się Morrison i prowadzenie zmieniło się po raz piętnasty. I ostatni, bo gospodarze pudłowali w ataku, trafiali za to Morrison oraz Mantas Cesnauskis. Po przechwycie i koszu Stanleya Burrella goście prowadzili na dziewięć minut przed końcem już 52:41, a po chwili nawet 54:41. Gracze PBG zbierali mase piłek w ataku (aż 16 w meczu), ale nie potrafili tego faktu wykorzystać. Sytuację nieco zmieniły dwie trójki Kuliga i Bartosza (47:54), ale w kolejnej akcji z dystansu nie trafił Micić, zaś rywale łatwiejszymi rzutami spod kosza czy z półdystansu znów odskoczyli na kilkanaście oczek. Kilka punktów w ostatniej minucie pozwoliło poznaniakom zremisować ostatnią kwartę, ale cały mecz przegrali 55:62.
PBG BASKET POZNAŃ - ENERGA CZARNI SŁUPSK 55:62
Kwarty: 20:18, 11:13, 10:17,14:14.
PBG: Kulig 16 (2x3), Micić 11 (2x3), Comagić 11 (1x3), Nikolić 6, Bartosz 4 (1x3) oraz Smorawiński 4, Parzeński 3, Nowak 0.
Czarni: Morrison 18, Burrell 10, Białek 5 (1x3), Hinson 5, Roszyk 4 oraz Cesnauskis 11 (1x3), Kikowski 5 (1x3), Leończyk 4.
|