|
|
Edyta Krysiewicz poprowadziła Tęczę do fazy play-off (fot.Mariusz Cwojda)
|
Koszykarki Super Polu Tęczy Leszno "rzutem na taśmę" zapewniły sobie udział w fazie play-off. W ostatnim spotkaniu rundy zasadniczej pokonały na własnym parkiecie CCC Polkowice 72:65.
Przed meczem Jarosław Krysiewicz powiedział swoim zawodniczkom aby grały tak, jakby środowe starcie miało decydować o awansie do... najlepszej czwórki. Po końcowej syrenie jego podopieczne cieszyły się, jakby rzeczywiście zakwalifikowały się do półfinału. - Uwierzyłyśmy w słowa trenera, a teraz wierzymy, że także przez pierwszą rundę przebrniemy i znajdziemy się w czołowej czwórce - potwierdzała bohaterka spotkania Edyta Krysiewicz.
Pierwsza połowa wcale jednak nie zapowiadała, że "Edzia" będzie tak rozchwytywana przez dziennikarzy i chwalona przez szkoleniowców. Pierwsze dwie kwarty w jej wykonaniu to straty, niecelne rzuty i złe podania. Po przerwie nastąpił już jednak popis doświadczonej zawodniczki. To właśnie seria jej czterech celnych rzutów "za trzy" pozwoliła "odskoczyć" od polkowiczanek na ponad dziesięć punktów. W całym meczu podjęła dziewięć takich prób i trafiła sześć razy.
Leszczynianki rzucały z dystansu z 52-procentową skutecznością, co dawno się nie zdarzyło. Nie przeszkadzało im nawet to, że niemal na każdą trafioną "trójkę" rywalki odpowiadały tym samym. W zachowaniu przewagi miała swój udział także Aleksandra Drzewińska, która również lepiej spisywała się po przerwie. - Bo wreszcie się dobrze rozgrzałam - żartowała po meczu kapitan Tęczy, która nie myliła się z linii rzutów wolnych, trafiła połowę ze swoich prób "za dwa", raz rzuciła "za trzy" i zaliczyła cztery asysty. Zresztą świetnie zagrała cała pierwsza piątka ekipy gospodarzy i trener Krysiewicz rzadko dawał szansę zmienniczkom. Rezerwowe zdobyły zaledwie pięć punktów. Spośród zawodniczek z pierwszej piątki wszystkie zagrały więcej niż trzydzieści minut, a Tracy Gahan przebywała na parkiecie pełne czterdzieści.
Zupełnie inaczej wyglądało to po drugiej stronie. Krzysztof Koziorowicz dał pograć wszystkim swoim podopiecznym, a tylko Paulina Rozwadowska pojawiła się na parkiecie mniej niż dziesięć minut. - Wiedzieliśmy, że CCC zagra dzisiaj szerokim składem i postaraliśmy się to wykorzystać. Mając w perspektywie ważne spotkanie z Wisłą Kraków, gra czołowymi zawodniczkami byłaby ze strony rywali założeniem sobie pętli na szyję - mówił szkoleniowiec Tęczy. - Postanowiłem dać szansę zmienniczkom, ponieważ zbliżają się decydujące mecze, w których będziemy potrzebować dziewiątej czy dziesiątej zawodniczki do gry. To spotkanie było dla nich szansą pokazania się - tłumaczył opiekun polkowiczanek.
- A ja zwyczajnie cieszę się ze zwycięstwa. Dla mnie nie jest ważne, że rywal grał szerokim składem, oszczędzając najlepsze koszykarki. Ważne jest to, że potrafiłyśmy się na ten mecz zmotywować tak, by wygrać. Widocznie z nożem na gardle powinniśmy grać częściej - komentowała Edyta Krysiewicz.
Tęczę w pierwszej rundzie play-off czeka ciężkie zadanie, bowiem jej rywalem będzie wicemistrz rundy zasadniczej Lotos Gdynia. - Wolałbym zmierzyć się z Gorzowem, bo nasze spotkania zawsze były bardzo wyrównane. Ale z Lotosem także zagramy na pełni możliwości i postaramy się wygrać - mówiła jedna z liderek leszczyńskiej drużyny w środowym meczu - Joanna Czarnecka. Pierwszy mecz ćwierćfinałowy odbędzie się w najbliższą sobotę w Gdyni.
Superpol Tęcza Leszno - CCC Polkowice 72:65 (15:10, 18:18, 22:17, 17:20)
Tęcza: Krysiewicz 18 (6x3), Walich 15 (1x3), Czarnecka 14 (1x3), Drzewińska 11 (1x3), Gahan 9 (1x3), Gawrońska 3 (1x3), Gajewska 2, Durak, Kaszewska.
CCC: Bobbit 15 (3x3), Carter 12, Parker 10, Mieloszyńska 7, Pietrzak 6 (2x3), Jeziorna 4, Babicka 4 (1x3), Bortelova 4, Trofimowa 3 (1x3), Paździerska, Rozwadowska.
|