|
|
Paweł Hybiak zdobył w końcówce punkty na wagę zwycięstwa Polibudy (fot. Krzysztof Kaczyński)
|
Prawdziwy dreszczowiec sprawili kibicom koszykarze AZS Politechniki Poznań na finiszu meczu z Wilkami Morskimi Szczecin. Po niezwykle dramatycznej końcówce wygrali 71:70, a bohaterem gospodarzy został Paweł Hybiak.
23-letni rozgrywający wrócił do składu Polibudy po tygodniowej przerwie, spowodowanej zasłabnięciem na jednym z treningów. - Była to na szczęście chwilowa niedyspozycja. Już wszystko w porządku - mówił po sobotnim spotkaniu. Jego zespół dość niemrawo rozpoczął starcie z sąsiadem z tabeli. Po dwóch kwartach poznaniacy przegrywali 33:38, a dużo krwi napsuł im zwłaszcza Radosław Bojko, który w pierwszej połowie zdobył 14 punktów. - Nie szło nam. Graliśmy zbyt wolno, nie kleiło się - przyznawał później Hybiak.
Na szczęście zaczęło się kleić od początku trzeciej partii. Gospodarze dość szybko odrobili straty, a następnie sami objęli prowadzenie (49:43). Później jednak znów inicjatywę na parkiecie przejęli rywale i w zasadze do końca toczyła się wyrównana walka. A na finiszu rozpoczął się prawdziwy dreszczowiec. Półtorej minuty przed syreną Marcin Kowalski podwyższył prowadzenie gości do pięciu "oczek" (70:65). Dzięki dwom celnym rzutom Macieja Piazdeckiego Polibuda zbliżyła się na dystans jednego punktu, ale na cztery sekundy przed końcem piłkę mieli zawodnicy Wilków. Ich szkoleniowiec poprosił o przerwę, a po jej upływie szczecinianie... popełnili błąd pięciu sekund, zbyt długo wprowadzając piłkę do gry! I to Polibuda otrzymała szansę przeprowadzenia rozstrzygającej akcji. Faulowany był w niej, przedzierający się pod kosz Hybiak. Na zegarze pozostawała sekunda, gdy rozgrywający gospodarzy wykorzystał oba wolne (choć za drugim razem piłka "zatańczyła" na obręczy). Dwie rozpaczliwe próby długich podań pod kosz w wykonaniu Wilków zostały "przecięte" przez zawodników z Poznania i koszykarski horror skończył się happy-endem dla Polibudy. - W takich momentach poznaje się charakter zespołu. Wykonując dwa rzuty starałem się o niczym nie myśleć. Tylko trafić - komentował uradowany Hybiak.
- To komfort wygrywać mecze zdecydowanie, ale to takie spotkania się pamięta, o nich się mówi i one dają kibicom frajdę. Nerwów było sporo, ale zrobiliśmy sobie dobrą reklamę i może przyciągniemy jeszcze więcej kibiców. Dla nas to świetna lekcja, że tylko gra od początku do końca może dawać nam spokojny rezultat - podsumował trener AZS Waldemar Mendel. Jego podopieczni czasu na rozpamiętywanie dramatycznej końcówki nie mają zbyt wiele. Już w niedzielę ponownie bowiem muszą wybiec na parkiet. O 19:45 w zaległym meczu podejmować będą Korsarza Gdańsk.
AZS Politechnika Poznań – King Wilki Morskie Szczecin 71:70 (12:18, 21:20, 23:18, 15:14)
AZS Politechnika: Sobkowiak 22, Hybiak 16, Gierwazik 12 (2x3), Baszak 8, Piazdecki 4, Łyżwa 3 (1x3), Stankiewicz 2, Szydłowski 2, Rostalski 2, Walczak 0.
Wilki Morskie: Bojko 22, Knowa 11 (3x3), Trela 11, Majtyka 11, Kowalski 9 (1x3), Kujawski 2, Nowacki 2, Hamdaoui 2, Adamkiewicz 0, Janecki 0.
|