|
|
Marcin Dymała poprowadził ostrowian do zwycięstwa ze Śląskiem (fot. Marcin Ostajewski)
|
To był mecz, na który czekał cały Ostrów Wielkopolski. W hali przy Kusocińskiego Stal zmierzyła się z liderującym w drugoligowej tabeli Śląskiem Wrocław. Po niezwykle emocjonującym spotkaniu kibice gospodarzy mogli cieszyć się ze zwycięstwa 77:70.
Tym samym ostrowianie z nawiązką zrewanżowali się rywalom za wrześniową porażkę na ich parkiecie. Wtedy drużyna ze stolicy Dolnego Śląska wygrała różnicą czterech punktów - 71:67. Pierwsza połowa sobotniego spotkania nie zapowiadała jednak sukcesu Stali. Podopieczni Mikołaja Czai od początku mieli bowiem poważne problemy ze skutecznością. Po pięciu minutach przegrywali 4:10 i mimo przerwy wziętej przez trenera sytuacja nie zmieniła się do końca pierwszej kwarty. Fatalną dyspozycję rzutową zawodnicy Stali kontynuowali w drugiej partii. Pudła z najprostszych pozycji i z rzutów osobistych sprawiły, że w 14. minucie Śląsk objął najwyższe prowadzenie w spotkaniu (30:14). Znamiennym był fakt, że pierwszą celną "trójkę" ostrowianie zaliczyli dopiero po niespełna kwadransie gry. Do przerwy wielkopolski zespół odrobił wprawdzie część strat, ale i tak schodząc do szatni, gospodarze przegrywali 29:37.

Jakub Dryjański skutecznie walczył nawet w parterze (fot. Marcin Ostajewski)
Losy spotkania zaczęły odwracać się w trzeciej kwarcie. Jeszcze w 24. minucie miejscowi przegrywali 34:43. Na dodatek cztery faule miał już na koncie środkowy Jakub Dryjański. Wtedy sprawy w swoje ręce wziął Marcin Dymała. To po jego znakomitych akcjach ostrowianie po raz pierwszy objęli prowadzenie (46:45). Natchnieni grą kolegi z zespołu gospodarze spisywali się coraz lepiej i do końca meczu kibice oglądali na parkiecie wyrównany i emocjonujący bój.

Artur Grygiel w starciu z Marcinem Dymałą (fot. Marcin Ostajewski)
Decydująca okazała się ostatnia minuta spotkania. Po trafieniach dystansu Łukasza Olejnika i Dymały ostrowianie prowadzili 73:67. Na te akcje miejscowych Śląsk nie był w stanie już odpowiedzieć. Wynik ustalił Olejnik celnymi rzutami osobistymi. - Do końca wierzyliśmy w zwycięstwo, nawet po tak fatalnej pierwszej połowie. Ustaliliśmy w przerwie, że w sytuacji gdy nie trafiamy z dystansu musimy przyspieszyć grę, aby Śląsk nie zdążył wrócić do obrony. I to się udało. Pomogła nam konsekwentna gra w drugiej połowie oraz fantastyczny doping. Cieszymy się ze zwycięstwa, ale droga do awansu jest bardzo daleka - oceniał trener Stali Mikołaj Czaja. W drugoligowej tabeli koszykarze z Ostrowa zajmują drugą lokatę, ale do liderujących wrocławian tracą zaledwie punkt.

Tak cieszył się główny sponsor Stali Paweł Matuszewski (z lewej) po trójce Marcina Dymały na 73:67 dla gospodarzy (fot. Marcin Ostajewski)
BM Węgiel Stal Ostrów Wielkopolski - Śląsk Wrocław 77:70 (10:17; 19:20, 26:16; 22:17)
Stal: Dymała 23 (2x3), Zębski 14, Olejnik 12 (1x3), Sierański 7, Szawarski 7 (1x3), Kałowski 6, Matczak 5, Dryjański 3.
Śląsk: Mroczek-Truskowski 23 (4x3), Łopatka 17, Hyży 14, Glapiński 6 (1x3), Grygiel 5, Bochenkiewicz 3, Kowalski 2, Bluma 0, Kulon 0, Leszczyński 0, Płatek 0.
|