|
|
Stal Ostrów Wlkp. ma już na koncie sześć kolejnych wygranych w drugiej lidze (fot. Tomasz Papierski)
|
Kiedy po sześciu minutach drugiej połowy Jakub Kowalski skutecznie wykończył kontrę gospodarzy i Stal Ostrów Wlkp. prowadziła w meczu z AZS WSGK Pol-Fol Kutno dziesięcioma punktami, wydawało się, że podopieczni Kaspra Smektały mają szóste z rzędu zwycięstwo w kieszeni. Ostrowianie rzeczywiście wygrali (87:82), ale decydujące ciosy wyprowadzili dopiero w ostatnich sekundach.
Po srogim laniu, jakie Stal zebrała w listopadzie w Kutnie (83:120), to zespół gości był faworytem sobotniego spotkania. I nie zmienił tego nawet fakt, że ostrowianie radzili sobie ostatnio lepiej w lidze (wygrali pięć razy z rzędu, podczas gdy akademicy zanotowali dwie kolejne porażki). Pierwszoligowe aspiracje, doświadczeni gracze i miejsce w czołówce tabeli jednoznacznie wskazywały, że to zawodnicy z Kutna mają znacznie większe szanse na sukces starciu z młodym ostrowskim zespołem. Okazało się jednak, że drużyna Kaspra Smektały, po niezbyt dobrym początku sezonu, teraz wyrasta na drużynę, z którą muszą się liczyć nawet najmocniejsze ekipy grupy B II ligi. Ostrowianie wygrali szósty mecz z rzędu i podtrzymali trwającą od 13 lutego doskonałą passę zwycięstw. Choć pierwsze dwadzieścia minut pojedynku z AZS na to nie wskazywało.
Nadzieja na korzystny rezultat dla ostrowian po raz pierwszy pojawiła się w 26 min. Wówczas po kontrze Jakuba Kowalskiego Stal prowadziła 60:50. Wcześniej przez cały czas było blisko remisu. Jedynie w połowie drugiej kwarty po trafieniu Bartłomieja Strzeleckiego gościom udało się odskoczyć na dziewięć punktów (41:32). Gospodarze zdołali jednak zmniejszyć tę stratę i na przerwę obie ekipy schodziły przy wyniku 43:41 dla akademików.
Kiedy sześć minut po zmianie stron przewaga Stali wzrosła do dziesięciu punktów, wydawało się, że jest po meczu. Ostrowianie złapali odpowiedni rytm i skuteczność. Trafiali przede wszystkim Grzegorz Małecki i Jakub Kowalski, których od czasu do czasu odciążali pozostali gracze. Wówczas jednak coś się zacięło. - Myślałem, że pójdziemy za ciosem, odskoczymy jeszcze bardziej i przejmiemy kontrolę nad meczem. Zespół z Kutna w tym momencie pokazał jednak klasę - komplementował rywali Smektała. - Nie schowali głowy w piasek. Świetne trzy akcje rozgrywającego, który podawał do wysokich graczy pod koszem i rywale wrócili do gry. W efekcie mieliśmy emocjonującą końcówkę - relacjonował szkoleniowiec gospodarzy.
Najciekawszy fragment meczu rozpczął się jeszcze w trzeciej kwarcie. W 30 min. trafił Łukasz Bąk (najskuteczniejszy zawodnik meczu - 29 pkt.) i przewaga ostrowian stopniała do zaledwie dwóch oczek. A kiedy na nieco ponad minutę przed końcem spotkania dwa rzuty osobiste wykorzystał Tomasz Nogalski i wyprowadził przyjezdnych na jednopunktowe prowadzenie (82:81) mogło się wydawać, że właśnie rozstrzygają się losy tego spotkania. Podrażniona Stal zdołała się jednak otrząsnąć i w ciągu kilkudziesięciu kolejnych sekund to gospodarze wyprowadzili cztery zabójcze ciosy, które zdecydowały o ostatecznym rozstrzygnięciu. Najpierw z linii rzutów wolnych dwukrotnie bezbłędny był Norbert Balicki, potem dwie kontry po bardzo dobrych przechwytach wykorzystał Michał Kaczmarek, a kropkę nad i, na 20 sekund przed końcową syreną, postawił Łukasz Ptak. - To był najtrudniejszy mecz spośród tych, które ostatnio rozegraliśmy - zauważył Smektała. - Rywale mają bardzo doświadczonych graczy, dlatego mieliśmy sporo problemów z kryciem i grą w obronie - dodaje najskuteczniejszy w ekipie gospodarzy Kaczmarek.
- Zabrakło zimnej krwi w końcówce. Gdybyśmy zagrali spokojniej, myślę, że wygralibyśmy ten mecz - oceniał z kolei występ swój i kolegów środkowy AZS Łukasz Bąk - Ostatnio znowu zmienił się trener, poza tym trenowaliśmy przez jakiś czas w dziewiątkę. Na dodatek zabrakło skuteczności. Jeśli zebrać to wszystko razem, to mamy przyczyny naszej porażki - uzupełnia grający asystent trenera gości Tomasz Nogalski.
Sobotnia wygrana przesunęła Stal na szóste miejsce w drugoligowej tabeli. Ostatnie wyniki rozbudziły jednak apetyty graczy Stalówki, którzy do niedawna mówili wyłącznie o walce o utrzymanie. - Myślimy o czwórce. Chcielibyśmy okazać się czarnym koniem naszej grupy i myślę, że tak właśnie będzie - deklaruje Kaczmarek. Ten cel wydaje się całkiem realny, bowiem do czwartego AZS WSGK Kutno ostrowianie tracą już tylko dwa punkty. W podobnej sytuacji jest Księżak Łowicz, ale ta drużyna rozegrała o jedno spotkanie mniej niż ekipa z Wielkopolski.
Stal Ostrów Wlkp - AZS WSGK Pol-Fol Kutno 87:82 (20:20, 21:23, 25:21, 21:18)
STAL: Kaczmarek 21 (3x3), Gruszka 18, Małecki 17 (1x3), Kowalski 12 (2x3), Ptak 6, Balicki 6, Szczęsny 4, Chmielarz 2, Dymała 1, Gilarski 0.
AZS: Bąk 29, Nogalski 16 (2x3), Grygiel 10 (2x3), Szczepaniak 9 (1x3), Kubala 9, Strzelecki 9, Gołuch 0.
|