|
|
Martyna Cebulska mogła w ostatniej akcji meczu zapewnić zwycięstwo Ostrovii (fot.H.Urbaniak)
|
Koszykarki Ostrovii miały dziesięć sekund na przeprowadzenie ostatniej akcji meczu i rozstrzygnięcie go na swoją korzyść. Niestety nie przyniosła ona powodzenia i wielkopolanki przegrały na wyjeździe z KS Piaseczno 74:75.
Na niespełna minutę przed końcem spotkania, po trafieniu Agaty Krygowskiej "za trzy" podopiecznie Piotra Czaski remisowały 74:74. Chwilę później rywalki wykorzystały jeden z dwóch rzutów wolnych i objęły minimalne prowadzenie. Ekipa gości miała jednak wspomnianie 10 sekund na przeprowadzenie akcji. - Wziąłem szybko czas i ustawiłem odpowiednią zagrywkę - relacjonuje szkoleniowiec Ostrovii. Bohaterką mogła zostać Martyna Cebulska, która po zasłonie Magdaleny Parysek minęła dwie zawodniczki z Piaseczna i znalazła się pod koszem gospodarzy. Niestety nie zdołała oddać celnego rzutu i tym samym o jedno "oczko" lepszy okazał się zespół spod Warszawy.
- Dziewczyny chciały walczyć i wygrać. Nie udało się - mówił trener Czaska, który miał jedynie zastrzeżenia do swoich podopiecznych w pierwszej kwarcie, przegranej przez jego zespół 18:24. - Wydaje się, że to niedużo, ale popełniały sporo błędów. Zawsze im powtarzam, że pierwszej kwarty nie można przespać. Jeśli chcemy wygrywać z teoretycznie silniejszymi zespołami, to musimy być przez całe 40 minut maksymalnie skoncentrowani. W innym przypadku, po każdym naszym błędzie, tracimy cenne punkty i w konsekwencji zwycięstwo - tłumaczył opiekun Ostrovii.
W kolejnej odsłonie wielkopolanki grały już w defensywie znacznie lepiej. - Postawiliśmy na mieszaną obronę. Trochę strefy i trochę każdy swego. To przyniosło zamierzony efekt - komentuje Czaska. Drużyna gości do przerwy prowadziła 40:35. - Uczulałem dziewczyny, aby nadal grały konsekwentnie i nie ryzykowały. Byłem pewien, że będzie dobrze i wygramy - dodaje trener Ostrovii. Po trzeciej kwarcie przewaga jego podopiecznych wzrosła o kolejne dwa punkty, ale w ostatniej odsłonie zespół z minuty na minutę grał coraz słabiej. Znów zawodziła obrona, a i skuteczność była poniżej oczekiwań. Dzięki temu rywalki odrobiły straty i w nerwowej końcówce zachowały więcej zimnej krwi.
Następny ligowy mecz ostrowianki rozegrają dopiero za dwa tygodnie, ponieważ ich najbliższe spotkanie z VBW Gdynia zostało przełożone na późniejszy termin. - Mamy trochę czasu na wyleczenie kontuzji - zakończył Piotr Czaska.
KS Piaseczno - Ostrovia 75:74 (24:18, 11:22, 20:22, 20:12)
Ostrovia: Krzyżaniak 15 (2x3), Parysek 14, Krygowska 10 (2x3), Misiek 9 (1x3), Cebulska 9, Czaska 7, Nowicka 6, Skrzypczak 4, Hołysz 0, Wiertelak 0.
|