|
|
Czy Agnieszka Skobel (z prawej) pogrąży swój były zespół? (fot. Andrzej Grupa)
|
Sytuacja przed derbowym meczem koszykarek jest wyjątkowo niezdrowa - MUKS Poznań potrzebuje zwycięstwa nad lokalnym rywalem, by po stworzeniu z nim nowego klubu mieć więcej pieniędzy. Jak więc do tego spotkania podejdą akademiczki?
Rok temu w pierwszej kolejce tzw. grupy spadkowej poznańskie drużyny grać nie musiały. Inea-AZS załapała się bowiem do fazy play-off, z kolei MUKS po świetnym finiszu w rundzie zasadniczej zajął w niej ostatecznie 9. miejsce i pauzował. Drużyna prowadzona przez Iwonę Jabłońską była w znacznie lepszej sytuacji niż jest teraz. Środowa porażka w Łodzi z ŁKS zepchnęła bowiem MUKS na ostatnią pozycję w tabeli.
Sobotnie derby na Krzesinach to być może przedostatnie spotkanie dwóch poznańskich drużyn koszykarskich w ekstraklasie.I to z dwóch powodów. Po pierwsze - MUKS jest poważnie zagrożony spadkiem i jeżeli nie poprawi gry zwłaszcza w trzeciej i czwartej kwarcie, pożegna się z elitą. Po drugie - planowane jest połączenie obu klubów, a właściwie stworzenie na bazie obu drużyn jednego nowego tworu, który walczyłby o coś więcej niż tylko o ligowy byt. Tyle że rozmowy między działaczami obu klubów posuwają się bardzo wolno, za to znów - jak co roku - słychać z obu stron oskarżenia wobec "partnera".
Takie stworzenie nowej spółki będzie miało sens wtedy, gdy oba kluby utrzymają się w ekstraklasie. Tylko wtedy bowiem dostaną dotację z miejskich pieniędzy, którą wniosą aportem do nowej spółki. Jeśli MUKS spadnie - pieniędzy nie dostanie. To byłoby dość mocnym ciosem dla planowanego klubu, zubożyłoby jego budżet o ponad 200 tys. zł. Jak więc zareaguje AZS? Czy w sportowej walce będzie chciał dobić tonącego młodszego sąsiada? Emocji będzie więc sporo - także tych okołoboiskowych.
Początek spotkania - w sobotę o godz. 18 w hali na Krzesinach.
|