|
|
Grzegorz Małecki też musiał opuścić parkiet przed czasem (fot.Andrzej Grupa)
|
Czterech zawodników Stali Ostrów Wlkp. nie dokończyło spotkania z WKK Obiekty Wrocław. Mając po pięć fauli na koncie, musieli opuścić parkiet przed czasem. Nie przeszkodziło to jednak gospodarzom w pokonaniu rywali 95:88.
Trener Kasper Smektała i jego podopieczni nie mają ostatnio szczęścia do arbitrów. Tydzień temu ich kontrowersyjne decyzje mocno przyczyniły się do porażki wielkopolan w Skierniewicach. Tym razem sędziowie też mocno napsuli krwi zawodnikom Stali. W starciu z wrocławianami odgwizdali im aż 35 przewinień! Rywale kończyli mecz mając ich na koncie o prawie połowę mniej. Do ostatniej syreny nie wytrwali z tego powodu na boisku Grzegorz Małecki, Jakub Kowalski, Bartosz Gruszka i Krzysztof Chmielarz.
Na szczeście tym razem nie zmieniło to losów spotkania, choć gospodarze musieli solidnie zapracować na ostateczny sukces. Przez trzy kwarty na parkiecie trwała wyrównana walka. Dopiero na początku ostatniej odsłony koszykarze Stali zdobyli dziewięć punktów z rzędu i "odskoczyli" przeciwnikowi na odrobinę większy dystans. W pewnym momencie prowadzili nawet różnicą czternastu "oczek" (85:71). I niezależnie od konieczności opuszczenia boiska przez wspomnianych wcześniej zawodników, nie pozwolili już sobie na odebranie wygranej.
W najbliższą niedzielę będzie o nią zdecydowanie trudniej. Ostrowian czeka bowiem ciężki wyjazdowy mecz z wiceliderem pierwszoligowych zmagań - Open Basket Pleszew, który na pewno będzie chciał się zrewanżować za sensacyjną porażkę w grudniowym meczu obu drużyn.
Stal Ostrów Wlkp. - WKK Obiekty Wrocław 95:88 (26:28, 25:21, 18:17, 26:22)
Stal: Małecki 21, Dymała 15, Kaczmarek 11, Kowalski 11, Balicki 10, Gruszka 10, Chmielarz 7, Gilarski 4, Płóciennik 4, Szczęsny 2, Galewski 0.
WKK Obiekty: Koelner 19, Niedźwiedzki 16, Szymkiewicz 16, Bawolski 12, Zwolak 10, Bartkowiak 7, Rutkowski 4, Grzeliński 2, Struski 2.
|