|
|
Djenebou Sissoko znów zagra przeciwko koszykarkom AZS, choć akurat nie przeciwko Redzie-Aleliunaite-Jankowskiej i Monice Siborze (fot. Andrzej Grupa)
|
Na trzy kolejki przed końcem sezonu wiadomo już tyle, że obie poznańskie drużyny nie mają już szans na awans do strefy play-off i w drugiej części będą się broniły przed degradacją. Szansę na siódme lub ósme miejsce ma za to Tęcza Leszno, której koszykarki będą kibicowały poznańskim akademiczkom.
Inea-AZS podejmie w środę o godz. 18.30 w hali na poznańskich Krzesinach Lidera Pruszków. Drużyna ta wciąż ma jeszcze szansę na awans do fazy play-off - wygrała jednak w tym sezonie tylko siedem razy, podczas gdy Tęcza dziewięć. Jeżeli jednak Lider wygra dziś w Poznaniu, zmniejszy straty do Leszna, które grało awansem z AZS Gorzów, do zaledwie jednego punktu. W kolejnym meczu podejmie zaś tę drużynę we własnej hali i jeżeli wygra co najmniej trzema oczkami, wyprzedzi ją w tabeli. Ponieważ w ostatniej kolejce obie drużyny zmierzą się z ekipami rywalizującymi o trzecią i czwartą pozycję przed play-off (Tęcza podejmie CCC Polkowice, Lider zmierzy się w Krakowie z Wisłą), można założyć, że sytuacja już się nie zmieni. Jeśli więc Lider przegra w Poznaniu z Ineą-AZS, straci szansę na ósemkę.
Poznańskim akademiczkom ten sezon kompletnie nie wyszedł, ale jednym z jego jaśniejszych momentów była efektowna wygrana w pierwszej rundzie w Pruszkowie. Zwycięstwo 93:69, po słabym meczu przeciwko AZS Gorzów, miało dla drużyny prowadzonej wtedy przez Katarzynę Dydek spore znaczenie w sferze psychicznej. Fenomenalnie zagrała chora Weronika Idczak, którą dzielnie wspomagały Agnieszka Skobel, Joanna Kędzia i Adrianne Ross. Poznanianki w ostatniej kolejce znów zanotowały wielką wpadkę w starciu z wicemistrzem Polski z Gorzowa (48:107), ale tam szansy na zwycięstwo właściwie nie miały. Dziś mają, o ile uda im się powstrzymać grającą w poprzednim sezonie w Tęczy Leszno Ashley Shields oraz byłą środkową MUKS Djenebou Sissoko.
MUKS Poznań może być pewny tylko tego, że o jego ostatnim lub przedostatnim miejscu w rozgrywkach rozstrzygnie ostatnie wyjazdowe spotkanie z ŁKS Łódź. Dziś poznanianki czeka przeprawa z jedną z czterech najlepszych drużyn Europy - Wisłą Kraków. Drużyna hiszpańskiego trenera Jose Hernandeza miała pięć dni przerwy, co w ostatnich tygodniach jej się zdarzało. MUKS miał jeszcze więcej wolnego, ale dziś poznaniankom sił akurat może zabraknąć. A to dlatego, że do Krakowa wybrało się tylko siedem koszykarek i to pod wodzą drugiego trenera Wojciecha Krajewskiego. Taki MUKS zacznie grać o godz. 16. Wcześniej, bo już o godz. 14.15 "drugi" MUKS zmierzy się w Gdyni z Lotnikiem Wierzawice w swoim pierwszym meczu w finałowym turnieju mistrzostw Polski juniorek starszych.
|