|
|
Latoya Williams (z piłką) po raz pierwszy w sezonie była najskuteczniejszą koszykarką MUKS. Do wygrania derbów z AZS to jednak nie wystarczyło (fot. Wojtek Klepka)
|
Nie było kunktatorstwa w koszykarskich derbach Poznania - po sportowej walce Inea-AZS wygrałą z MUKS 79:67 i przybliżyła rywalki do spadku z ekstraklasy. Sukces akademiczek był jak najbardziej zasłużony.
- Przegrałyśmy zespołowo - podsumowała spotkanie na pomeczowej konferencji trenerka MUKS Iwona Jabłońska. Indywidualne próby popisów jej zagranicznych gwiazd nie zaskoczyły bowiem rywalek - AZS był świetnie przygotowany na grę Maurity Reid czy Esmery Vargas-Sanchez. Zacieśnienie strefy podkoszowej czy umiejętna obrona strefowa dały akademiczkom ósme zwycięstwo w sezonie i właściwie zapewniły utrzymanie w ekstraklasie. MUKS o unieknięcie degradacji będzie musiał walczyć do samego końca - prawdopodobnie z ŁKS Łódź.
Skoro po sezonie AZS i MUKS mają stworzyć jeden nowy klub, a jego dofinansowanie ze strony miasta w dużej mierze zależeć będzie od tego, czy obie ekipy utrzymają się w PLKK, można było brać pod uwagę także i taką wersję, że akademiczkom nie będzie zależeć na wygranej. Na szczęście stało się inaczej - obie ekipy walczyły od początku do końca.
Początek należał do Inei-AZS w której świetne zawody rozgrywała Weronika Idczak. Znów w debrach z MUKS świetnie punktowała, ale często podejmowała właściwe decyzje. No i miała zaledwie dwie straty, co przy dziewięciu w poprzedniej konfrontacji z MUKS jest niezłym osiągnięciem. Do stanu 20:14 wszystko układało się po myśli AZS. Później jednak rozkręciły się podopieczne Iwony Jabłońskiej - w 16. minucie po rzucie Reid było już 31:25 dla MUKS i trener Roman Haber poprosił o przerwę. Uwagi szkoleniowca pomogły, bo akademiczki opanowały nerwy, a grały przez kilka minut bardzo chaotycznie, i jeszcze przed przerwą odzyskały prowadzenie. MUKS miał problemy pod koszami, a zaledwie jedna ofensywna zbiórka przez 20 minut gry również nie najlepiej świadczy o postawie podkoszowych zawodniczek tej drużyny.
Do 27. minuty lepsze wrażenie sprawiał MUKS, ale także końcówka trzeciej kwarty należała do AZS. Z wyniku 50:50 zrobiło się nawet 60:52, znakomite zmiany dała też Elżbieta Mowlik. Rezerwowa Inei zdobywała punkty w pięciu akcjach - trzy razy trafiła za trzy punkty, dwa razy trafiła za dwa z faulem rywalki. To dzięki niej AZS odskoczył na 9 pkt w połowie czwartej kwarty. MUKS zdołał zmniejszyć straty do czterech oczek (65:69), ale ostatnie akcje znów należały do niesamowitej dziś Idczak.
INEA-AZS POZNAŃ - MUKS POZNAŃ 79:67 (20:19, 18:18, 22:17, 19:13)
Inea-AZS: Idczak 16 (2x3), Skobel 13 (1x3), Mrozińska 12, Ukoh 11, Ross 9 oraz Mowlik 14 (3x3), Kędzia 4, Gołumbiewska 0, Motyl 0.
MUKS: Williams 20 (2x3), Reid 17 (1x3), Vargas-Sanchez 11, Antczak 8, Semmler 6 oraz Idziorek 3 (1x3), Skowronek 2, Najtkowska 0, M. Mistygacz 0.
|