<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss xmlns:taxo="http://purl.org/rss/1.0/modules/taxonomy/" version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
<channel>
<title>WielkopolskiSport.pl</title>
<link>http://www.wielkopolskisport.pl/</link>
<description></description>
<dc:language xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pl</dc:language>
<dc:rights xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Copyright WielkopolskiSport.pl All rights reserved</dc:rights>
<image>
<title>WielkopolskiSport.pl</title>
<url>http://www.wielkopolskisport.pl/images/logo_top.jpg</url>
<link>http://www.wielkopolskisport.pl/</link>
</image>
<item>
    <title>Rewanż na Kotwicy</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=25&amp;idn=8199</link>
    <description>Koszykarze PBG Basket Poznań zrewanżowali się Kotwicy Kołobrzeg za wstydliwą (51:82) porażkę z pierwszej rundy i w hali AWF pokonali ją 82:70. Do przerwy kapitalną skuteczność miał Djordje Micić, w całym meczu najlepiej grał Damian Kulig.

 
Poznaniacy mieli fantastyczny początek - bardzo szybko objęli prowadzenie 12:2, a po dwa razy celnie zza łuku rzucili Damian Kulig i Djordje Micić. Serb w ogóle grał wyśmienicie. W pierwszej kwarcie zdobył aż 14 punktów, trafił wszystkie cztery rzuty za trzy. Gospodarze uzyskali dość wysokie prowadzenie, ale gdyby grali rozważniej, już w pierwszej połowie ich przewaga mogłaby wynosić ponad 20 punktów. Nawet zmęczonemu Miciciowi zdarzyły się dwie straty z rzędu, a po tej drugiej zdenerwowany trener Milija Bogicević rzucił w bandę butelką, która wytoczyła się na parkiet. Mimo wszystko jeszcze na minutę przed końcem pierwszej połowy PBG wygrywało 40:28. Wtedy jednak Tomasz Kęsicki przepchnął rywala i rzucił, będąc faulowanym jeszcze przez Tomasza Smorawińskiego. Spudłował z rzutu wolnego - piłkę zebrał Darrel Harriss i dorzucił ją do kosza. Po chwili dwa punkty z wolnych zdobył Michał Kwiatkowski, ten sam koszykarz trafił też zza łuku w ostatniej sekundzie kwarty. Kotwica w minutę zdobyła więc dziewięć punktów i po 20 minutach przegrywała tylko 37:40.
 
Do 28. minuty obie drużyny trafiały mniej więcej na przemian - utrzymywała się więc niewysoka przewaga poznaniaków. Od stanu 50:46 warunki dyktowali już tylko gracze PBG. Za trzy trafiali Kulig, Żarko Comagić i Niksa Nikolić, kilka &quot;oczek&quot; dodali też Mateusz Bartosz i Micić. Poznaniacy ten fragment wygrali 14:2 i mogli być już pewni wygranej w całym spotkaniu. W samej końcówce trener Bogicević dał szansę pokazania się poznańskim kibicom Witoldowi Filarowskiemu, Szymonowi Milczyńskiemu i Fryderykowi Szydłowskiemu.
 
PBG BASKET POZNAŃ - KOTWICA KOŁOBRZEG 82:70 (25:16, 15:21, 24:11, 18:22)
 
PBG: Kulig 22 (3x3), Micić 18 (4x3), Nikolić 11 (1x3), Comagić 11 (1x3), Bartosz 4 (1x3) oraz Parzeński 7 (1x3), Smorawiński 6 (2x3), Milczyński 2, Szydłowski 1, Filarowski 0.
 
Kotwica: Brandwein 13 (2x3), Sapp 10, Harriss 9, Kęsicki 7, wichniarz 6 (2x3) oraz Diduszko 13 (3x3), Kwiatkowski 12 (2x3), Djurić 0, Rduch 0.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=25&amp;idn=8199&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-28 18:56:05</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Siódmy triumf PBG!</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=25&amp;idn=8155</link>
    <description>Koszykarze PBG Basket Poznań przerwali serię trzech kolejnych porażek w Tauron Basket Lidze. Zespół Miliji Bogicevicia dokonał tego na wyjeździe, w Starogardzie Gdańskim, gdzie pokonał Polpharmę 67:65. Serbski szkoleniowiec ograł zespół, który kiedyś doprowadził do brązowego medalu mistrzostw Polski.

 
Najwięcej punktów dla PBG zdobył Djordje Micić, ale bohaterem zespołu został Żarko Comagić. Serbski skrzydłowy uzbierał tylko 6 punktów, ale za to włączył się do gry w decydującym momencie. W ostatniej minucie przy wyniku 65:63 dla gospodarzy trafił do kosza, a przy tym był jeszcze faulowany. Akcja 2+1 pozwoliła poznaniakom wyjść na prowadzenie. Po chwili Comagić zaliczył jeszcze przechwyt i triumf  gości stał się faktem - jeszcze przed końcem punkt z wolnego dołożył Micić.
 
W pierwszej rundzie w stolicy Wielkopolski było 82:64 dla Polpharmy. Teraz zatem udało się zrewanżować, ale trzeba pamiętać o tym, że w ekipie ze Starogardu nie ma już lidera Tony'ego Weedena, który wybrał ofertę z ligi włoskiej. Średnio w meczu Amerykanin zdobywał ponad 15 punktów, poznaniakom rzucił w listopadzie 20. Za to PBG musiało sobie tym razem radzić bez kontuzjowanego Aleksandra Lichodzijewskiego. Obie drużyny do protokołu wpisały tylko po 10 nazwisk. Milija Bogicević do boju puścił tylko siedmiu graczy, do tego jednak można już się było przyzwyczaić w tym sezonie.
 
PBG prowadziło po pierwszej kwarcie głównie dzięki niesamowitej skuteczności jego zawodników w rzutach zza lini 6,75 m. Na sześć prób aż pięć było udanych! Micić miał 3/3, Damian Kulig 1/1, Tomasz Smorawiński 1/1, a Niksa Nikolić 0/1. Potem już nie udało się utrzymać tak fenomenalnej serii i mecz zakończył się dla gości bilansem z dystansu 8/24, czyli 33 proc. Szczególnie pod tym względem nieudany był początek drugiej odsłony, kiedy poznaniacy starali się kontynuować swoją passę. Mylili się jednak Smorawiński, Jakub Parzeński oraz Nikolić. To pozwoliło ekipie z Kociewia odrobić straty i wyjść na prowadzenie - po trójkach Marcina Nowakowskiego oraz Grzegorza Arabasa było nawet 43:36.
 
Szybko po zmianie stron spotkanie się jednak wyrównało, a potem doszło do niezwykle nerwowej i emocjonującej końcówki, w której więcej opanowania zachowali poznaniacy. Zanotowali dzięki temu siódme zwycięstwo w tym sezonie. Do końca rundy zasadniczej pozostały im jeszcze tylko dwa mecze - na własnym parkiecie z Kotwicą Kołobrzeg oraz wyjazdowe ze Śląskiem Wrocław. Szans na awans do czołowej szóstki już nie ma, ale można sobie wypracować niezłą zaliczkę przed walką w grupie ekip z miejsc 7-14.
 
Polpharma Starogard Gdański - PBG Basket Poznań 65:67 (20:23, 23:13, 12:16, 10:15)
 
POLPHARMA: Nowakowski 12 (2x3), Hicks 8 (1x3), Dąbrowski 7 (1x3), Simmons 5, Wall 3 oraz Śnieg 12, Arabas 9 (1x3), Metelski 7, Paul 2.
 
PBG: Micić 21 (4x3), Kulig 17 (1x3), Nikolić 10 (2x3), Comagić 6, Bartosz 2 oraz Smorawiński 7 (1x3), Parzeński 4.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=25&amp;idn=8155&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-21 20:09:22</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Sześć punktów Kuliga</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=25&amp;idn=8098</link>
    <description>Trzy celne rzuty za dwa punkty oraz siedem zbiórek - to dorobek jedynego koszykarza PBG Basket Poznań w Meczu Gwiazd Tauron Basket Ligi. Grający w ekipie Południa Damian Kulig nie mógł się cieszyć ze zwycięstwa - Północ wygrała 151:135.

 
W tym spotkaniu wynik był jednak mało istotny - znacznie ważniejsza była dobra zabawa, efektowne wsady czy asysty. Kulig grał w tym spotkaniu przez niespełna 16 minut - oddał trzy rzuty za dwa punkty (wszystkie celne) i dwa za trzy (oba niecelne). Miał też siedem zbiórek (dwie ofensywne), jedną asystę, jedną stratę i trzy przechwyty. Mecz rozegrano w Katowicach.
 
POŁUDNIE - PÓŁNOC 135:151 (37:45, 36:41, 30:27, 32:38)
 
Południe: Kickert 19 (3x3), Hodge 13 (1x3), Ponitka 13 (1x3), Karnowski 11, Skibniewski 11 (3x3) oraz Wysocki 20, Chanas 10, Archibeque 10, Pamuła 8 (2x3), Miller 8 (2x3), Callhoun 6, Kulig 6.
 
Północ: Edwards 23 (1x3), Berisha 18 (4x3), Harris 14 (2x3), Dylewicz 6, Koszarek 6 (2x3) oraz Szubarga 18 (4x3), Weeden 15 (2x3), Turek 14, Reese 12 (2x3), Wiśniewski 12, Hinson 7, Leończyk 6.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=25&amp;idn=8098&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-14 21:07:17</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Triumf Czarnych w Arenie</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=25&amp;idn=8078</link>
    <description>Po raz kolejny poznańscy koszykarze potrafili walczyć z lepszym rywalem jak równy z równym. I po raz kolejny nie zdołali takiego spotkania rozstrzygnąć na swoją korzyść. Tym razem przegrali w Arenie z Energą Czarni Słupsk 55:62. 

 
Przez 26 minut koszykarze PBG Basket przeciwstawiali faworytom ze Słupska ambicję i całkiem niezłą grę. Mecz był tak zacięty, że tylko raz zdarzyło się, by któraś z drużyn zdołała odskoczyć na więcej niż trzy punkty. Tak się stało dopiero na początku drugiej kwarty, gdy poznaniacy zdobyli dwa kosze i odskoczyli na 24:18. Czarni szybko jednak odpowiedzieli trzema swoimi akcjami i prowadzenie już wkrótce wróciło do nich.
 
W PBG zagrali ostatecznie Djordje Micić i Damian Kulig - obaj mają urazy i gdyby poznaniacy mieli szerszą kadrę, być może mogliby się w spokoju wyleczyć. Tyle że zespół Miliji Bogicevicia opiera swoją grę własnie na tych dwóch zawodnikach i trudno sobie wyobrazić PBG bez Micicia i Kuliga. Ten pierwszy starał się napędzać grę poznaniaków, ale tym razem brakowało mu skuteczności (4/14 z gry), na dodatek często podejmował złe decyzje. Za to Kulig w pierwszej połowie popisywał się sprytem w starciach z potężnym (210 cm wzrostu) i skocznym Scotem Morrisonem. Środkowy PBG zdobył 11 punktów, wymuszał też sporo fauli rywali (osiem w całym meczu). Gdy jednak w obronie przyszło mu kryć rosłego Kanadyjczyka, często był bezradny.
 
Ozdobą meczu były jednak akcje Morrisona - tak w obronie, jak i w ataku. Kanadyjczyk trzykrotnie w pięknym stylu zablokował rzuty poznaniaków (dwa razy Mateusza Bartosza i raz Jakuba Parzeńskiego), który z głośnym hukiem spadał na parkiet. Z kolei w ataku środkowy Energi dobijał rzuty kolegów - chwytał piłkę w powietrzu w jedną rękę i z impetem pakował ją do kosza. Arena w tym momencie się wyciszała.
 
Mimot o aż do 26. minuty poznaniacy radzili sobie znakomicie - wówczas po koszu Tomasza Smorawińskiego prowadzili jeszcze 41:40. Po chwili wsadem popisał się Morrison i prowadzenie zmieniło się po raz piętnasty. I ostatni, bo gospodarze pudłowali w ataku, trafiali za to Morrison oraz Mantas Cesnauskis. Po przechwycie i  koszu Stanleya Burrella goście prowadzili na dziewięć minut przed końcem  już 52:41, a po chwili nawet 54:41. Gracze PBG zbierali mase piłek w ataku (aż 16 w meczu), ale nie potrafili tego faktu wykorzystać. Sytuację nieco zmieniły dwie trójki Kuliga i Bartosza (47:54), ale w kolejnej akcji z dystansu nie trafił Micić, zaś rywale łatwiejszymi rzutami spod kosza czy z półdystansu znów odskoczyli na kilkanaście oczek. Kilka punktów w ostatniej minucie pozwoliło poznaniakom zremisować ostatnią kwartę, ale cały mecz przegrali 55:62.
 
PBG BASKET POZNAŃ - ENERGA CZARNI SŁUPSK 55:62

Kwarty: 20:18, 11:13, 10:17,14:14.
 
PBG: Kulig 16 (2x3), Micić 11 (2x3), Comagić 11 (1x3), Nikolić 6, Bartosz 4 (1x3) oraz Smorawiński 4, Parzeński 3, Nowak 0.
 
Czarni: Morrison 18, Burrell 10, Białek 5 (1x3), Hinson 5, Roszyk 4 oraz Cesnauskis 11 (1x3), Kikowski 5 (1x3), Leończyk 4.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=25&amp;idn=8078&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-12 19:45:09</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Kulig w Meczu Gwiazd</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=25&amp;idn=8062</link>
    <description>Środkowy PBG Basket Poznań Damian Kulig zagra w sobotnim Meczu Gwiazd w Katowicach. Będzie rezerwowym w zespole Południa.

 
W Spodku wystąpią drużyny Północy i Południa - w tej drugiej ekipie zagra Kulig. To jedyny zawodnik z PBG Basket Poznań, który został doceniony przez władze ligi. Pierwsze piątki obu drużyn wybierali bowiem kibice, zaś uzupełnienie składu - organizatorzy rozgrywek.
 
Kulig wśród środkowych Południa zajął trzecie miejsce - zebrał 10.2 proc. głosów. Lepsi od niego byli: Przemysław Karnowski z Siarki Tarnobrzeg (27,0 proc.) i Kirk Archibeque (21,7 proc.). ten ostatni zaczął sezon w ŁKS Łódź, teraz jest zawodnikiem Śląska Wrocław. Inni gracze PBG nie znaleźli uznania kibiców - Djordje Micić był dziesiąty wśród rozgrywających Południa (5,1 proc.), a Aleksander Lichodzijewski - dziesiąty wśród skrzydłowych (5,7 proc. głosów).
 
Składy obu drużyn na Mecz Gwiazd (14 stycznia w Katowicach):

 
PÓŁNOC: Łukasz Koszarek (Trefl Sopot), Dardan Berisha (Anwil Włocławek), Filip Dylewicz (Trefl Sopot), Darrell Harris (Kotwica Kołobrzeg), Corsley Edwards (Anwil Włocławek)
oraz Darnell Hinson (Energa Czarni Słupsk), Paweł Leończyk (Energa Czarni Słupsk), George Reese (AZS Koszalin), Krzysztof Szubarga (Anwil Włocławek), David Weaver (Energa Czarni Słupsk), Tony Weeden (Polpharma Starogard), Łukasz Wiśniewski (Trefl Sopot).
 
POŁUDNIE: Walter Hodge (Zastal Zielona Góra), Robert Skibniewski (Śląsk Wrocław), Mateusz Ponitka (AZS Politechnika Warszawska), Daniel Kickert (PGE Turów Zgorzelec), Przemysław Karnowski (Siarka Jezioro Tarnobrzeg)
oraz Kirk Archibeque (Zastal Zielona Góra), Qa&rsquo;rraan Calhoun (Śląsk Wrocław), Kamil Chanas (Zastal Zielona Góra), Damian Kulig (PBG Basket Poznań), Josh Miller (Siarka Jezioro Tarnobrzeg). Piotr Pamuła (AZS Politechnika Warszawska), Konrad Wysocki (PGE Turów Zgorzelec).</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=25&amp;idn=8062&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-09 18:51:19</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Bliscy sensacji bez lidera</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=25&amp;idn=8051</link>
    <description>Nawet bez kontuzjowanego Djordje Micicia koszykarze PBG Basket Poznań byli w stanie podjąć walkę w wyjazdowym spotkaniu z Treflem Sopot. Przegrali 64:71, ale napędzili rywalom stracha, w ostatniej kwarcie doprowadzając nawet do remisu. Sopocian uratował były gracz PBG Adam Waczyński.

 
Djordje Micić doznał kontuzji pleców w ostatnim ligowym meczu z Anwilem Włocławek. To duża strata dla PBG. Obok Damiana Kuliga Serb jest bowiem najlepszym graczem drużyny. Dodajmy do tego przerwę Aleksandra Lichodzijewskiego oraz zwolnienie z drużyny Jacka Sulowskiego, a wąska kadra trenera Miliji Bogicevicia zostanie zawężona niemal do minimum. Aby dokonywać rotacji serbski szkoleniowiec dał szansę gry Jakubowi Nowakowi, który do tej pory rzadko podnosił się z ławki. W niedzielę 23-letni koszykarz zagrał o minutę dłużej niż łącznie we wszystkich swoich wcześniejszych występach w TBL.
 
W takiej sytuacji można było spodziewać się szybkiego uzyskania wysokiej przewagi przez drużynę z Sopotu, która chciała zrehabilitować się za czwartkową porażkę w Kołobrzegu. Poznaniacy radzili sobie jednak bardzo dobrze, choć mieli problemy pod koszem z wyższymi od siebie rywalami. Nie tyle w walce o piłki odbite od obręczy, co w uzyskaniu pozycji rzutowych w ataku. Nawet lider PBG Kulig pudłował raz za razem - po pięciu niecelnych rzutach trener Bogicević zastąpił go Jakubem Parzeńskim. Temu zresztą nie szło dużo lepiej, a później jeszcze gorzej. Kulig w całym spotkaniu trafił jeden z siedmiu rzutów za dwa punkty, Parzeński jeden z ośmiu, a trzeci wysoki gracz czyli Mateusz Bartosz - jeden z pięciu. Podkoszowi PBG uciekali więc na obwód, a stamtąd na szczęście trafiali częściej.
 
Pod koniec pierwszej kwarty Trefl z wyniku 12:10 odskoczył na 17:10, a w drugiej kwarcie uzyskał już 15 punktów przewagi (39:24). Poznaniacy nie dali się złamać i w drugiej połowie sami zaatakowali rywali.  Świetnie grał Żarko Comagić (17 pkt w drugiej połowie), za trzy punkty trafili Tomasz Smorawiński, Parzeński i Kulig. W 28. minucie PBG Basket przegrywał już tylko 47:50. W ostatnich sekundach poznaniacy pozwolili jednak Adamowi Waczyńskiemu na dwie akcje i przewaga Trefla wzrosła do ośmiu &quot;oczek&quot;.
 
Skazanie PBG na porażkę byłoby jednak nie na miejscu. Ledwie rozpoczęła się ostatnia odsłona, a dwa punkty zdobył Niksa Nikolić, po nim zaś z dystansu trafili Parzeński i Comagić. Zrobił się sensacyjny remis 55:55, a do końca meczu zostało sześć minut. Szybko trójką odpowiedział jednak Waczyński. Gdy Trefl zwiększył prowadzenie do sześciu punktów (63:57), o przerwę poprosił Bogicević. Minęło tylko 56 sekund, a już o czas musiał wnioskować trener Trefla Karlis Muiznieks. Dwa razy celnie rzucił bowiem Comagić (63:61). W końcówce poznaniakom zabrakło już skuteczności by sprawić sensację, ale za postawę w tym spotkaniu i tak należą im się wielkie brawa. W ostatnich dwóch akcjach honor Trefla uratował Łukasz Wiśniewski, który przecież jeszcze kilka miesięcy temu był kapitanem PBG.
 
W czwartek w Arenie PBG Basket podejmie Energę Czarni Słupsk. Mecz rozpocznie się o godz. 19:00, a bilety kosztują tylko dwa złote.
 
TREFL SOPOT - PBG BASKET POZNAŃ 71:64 (17:10, 22:17, 16:20, 16:17)
 
Trefl: Turek 17, Dylewicz 10, Wiśniewski 10 (1x3), Mallett 6, Koszarek 2 oraz Waczyński 17 (3x3), Burgess 4, Stefański 3, Cummings 2.
 
PBG: Comagić 23 (2x3), Nikolić 10 (2x3), Kulig 9 (1x3), Bartosz 5 (1x3), Smorawiński 5 (1x3) oraz Parzeński 9 (2x3), Nowak 3 (1x3).</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=25&amp;idn=8051&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-08 20:26:44</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Anwil pokazał klasę</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=25&amp;idn=8036</link>
    <description>Mający medalowe aspiracje Anwil Włocławek nie dał najmniejszych szans PBG Basket Poznań i pokonał go w reprezentacyjnej hali Poznania 78:64. Jest jednak i pozytyw - do Areny przyszło ponad 2,5 tys. widzów.

 
W tym meczu zwycięstwo poznaniaków byłoby sporą sensacją. Trener PBG Milijia Bogicević ma dwóch zawodników - Damiana Kuliga i Djordje Micicia, którzy prezentują klasę podobną do rywali. To zdecydowanie za mało na pokonanie Anwilu. Mimo tak sporej różnicy sił obu zespołów, kibice dość licznie stawili się w Arenie . To zaś kolejny sygnał, że koszykówka męska na poziomie ekstraklasy jest w stolicy Wielkopolski bardzo potrzebna. Gdyby PBG miało zawodników o umiejętnościach tych z Włocławka, być może hala na takich spotkaniach wypełniałaby się w komplecie.
 
Poznaniacy grali ambitnie, ale niewiele byli w stanie zrobić. Sensacją było wyjście na parkiet w pierwszej piątce Krzysztofa Martuzalskiego, który do tej pory zagrał w ekstraklasie... 11 sekund. Stało się to przez mało wyraźne napisanie liczby na karteczce z wyjściowym składem, którą trener podaje sędziom stolikowym. Do gry przygotowany był bowiem Mateusz Bartosz (nr 18), a wybiegł Martuzalski (nr 16). - Za mało wyraźny brzuszek narysowałem - mówił później trener Milija Bogicević. Szkoleniowiec PBG dokonał zmiany przy pierwszej nadarzającej się okazji - po 81 sekundach meczu.
 
W ekipie gości od początku znakomicie radził sobie bardzo dynamiczny Corsley Edwards, którego efektowne wsady są ozdobą każdego meczu. Z drugiej strony - skutecznie odpowiadał Kulig, który często uciekał przed długimi rękoma Edwardsa. Gdyby jeszcze pod koniec pierwszej kwarty i na początku drugiej Jakub Parzeński i Żarko Comagić nie spudłowali pięciu rzutów spod kosza, poznaniacy mogliby nawet prowadzić.
 
Jeszcze w 17. minucie przegrywali po trójce Micicia tylko 27:31, a już chwilę później było 29:46. Wystarczyło, że rozgrywający Anwilu Krzysztof Szubarga trochę przyspieszył akcje swojej drużyny. Momentami dobrze powstrzymywał go Niksa Nikolić, ale poza tym Serb niczego wielkiego nie pokazywał.
 
W drugiej połowie przewaga Anwilu wynosiła już nawet 20 punktów (66:46), ale w ostatniej kwarcie poznaniacy pokazali lekceważącym ich rywalom, że grać potrafią. Na 3,44 min przed końcem było już tylko 58:68, ale trzy kolejne akcje gości rozwiały wątpliwości co do ich wygranej.
 
PBG BASKET POZNAŃ - ANWIL WŁOCŁAWEK 64:78
Kwarty: 15:19, 16:29, 11:13, 22:17.
 
PBG: Micić 21 (2x3), Kulig 16, Comagić 9, Nikolić 2, Martuzalski 0 oraz Bartosz 7 (1x3), Parzeński 6, Smorawiński 2, Nowak 1.
 
Anwil: Szubarga 16 (1x3), Edwards 13, Majewski 11 (1x3), Kinnard 7 (1x3), Allen 4 oraz Berisha 12 (2x3), Lewis 11 (1x3), Wołoszyn 2, Sokołowski 2, Hajrić 0, Maciejewski 0.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=25&amp;idn=8036&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-05 19:54:49</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Anwil za dwa złote</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=25&amp;idn=8032</link>
    <description>Czy poznańskim kibicom uda się dzisiaj wypełnić wielką halę Arena? To w niej o godz. 19 PBG Basket zmierzy się z Anwilem Włocławek. Bilety na mecz kosztują tylko dwa złote!

 
Ostatni mecz PBG z Anwilem rozegrany w tej hali był pasjonującym widowiskiem i zakończył się po dwóch dogrywkach przegraną poznaniaków 104:107. Bohaterem tamtego spotkania był Krzysztof Szubarga, który wrócił do Anwilu i znów prowadzi jego grę.  - To najlepszy polski rozgrywający, a do tego Anwil ma najlepszego środkowego w polskiej lidze, czyli Corsleya Edwardsa. Efekt jest taki, że to też najmocniejszy duet - mówi środkowy PBG Basket Damian Kulig, który w poniedziałek ustanowił w Łodzi swój strzelecki rekord kariery w ekstraklasie, a do tego po raz pierwszy był kapitanem drużyny. Zastąpił w tej roli Jacka Sulowskiego, z którym klub za porozumieniem stron rozwiązał umowę.
 
Anwil ma zupełnie inny cel w tym sezonie niż PBG Basket - zespół z Włocławka może włączyć się nawet do walki o mistrzostwo Polski. Poznaniacy za to będą mieć spore problemy z załapaniem się do fazy play-off. - Mają pięciu obcokrajowców, a do tego naturalizowanych Hajricia i Berishę to nawet siedmiu. Czyli tylu, ilu ja mam w sumie w systemie rotacji - mówi trener Milijia Bogicević.
 
Poznaniacy zapowiadają jednak walkę o zwycięstwo - skoro potrafili na wyjeździe pokonać Turów Zgorzelec, to może i ta sztuka uda im się w starciu z równie mocnym Anwilem. Mecz w hali Arena rozpocznie się o godz. 19 - bilety kosztują tylko dwa złote. - Każdy kibic to jeden procent więcej na sprawienie niespodzianki. Łatwiej jest wygrać w pełnej Arenie niż w pustej. W pustej może zabraknąć wiary, że cokolwiek się zdoła zrobić - uważa Bogicević.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=25&amp;idn=8032&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-05 12:45:33</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Z Poznania do Pleszewa?</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=25&amp;idn=8026</link>
    <description>Jacek Sulowski nie jest już koszykarzem PBG Basket Poznań. Klub rozwiązał z nim kontrakt za porozumieniem stron. Być może 32-letni zawodnik wzmocni drugoligowy Open Florentynę Pleszew.
 
Sulowski w barwach poznańskiego zespołu wystąpił w 17 spotkaniach. Spędzał na parkiecie średnio ponad 25 minut w meczu, zdobywając w tym czasie 6,6 punktu i notując 1,6 zbiórki oraz 1,1 asysty. - Jacek to bardzo doświadczony koszykarz, ale po kontuzji ręki odniesionej w październiku nie mógł wrócić do formy, do której nas przyzwyczaił. Doszliśmy więc wspólnie do wniosku, że lepiej będzie dla niego i dla nas jeżeli poszuka sobie innego klubu. Był dobrym kapitanem zespołu i dziękuję mu za wywiązywanie się z tej roli. Jestem przekonany, że w nowym klubie szybko się zaaklimatyzuje - komentuje prezes PBG Basket Adam Bekier.
 
Być może tym nowym klubem będzie lider grupy A II ligi - Open Florentyna Pleszew. - Nie potwierdzam i nie zaprzeczam. Więcej na ten temat będzie wiadomo jutro - dyplomatycznie odpowiada kierownik pleszewskiej drużyny Tomasz Serba pytany o ewentualne pozyskanie Sulowskiego.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=25&amp;idn=8026&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-04 16:44:39</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Kulig z rekordem</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=25&amp;idn=8015</link>
    <description>Gdyby nie ostatnie minuty drugiej kwarty meczu z ŁKS Łódź, poznańscy koszykarze mogliby mówić o świetnym występie. Na szczęście po przerwie gracze PBG Basket Poznań pokazali klasę, pokonali łodzian 83:56 i przerwali serię trzech kolejnych porażek.

 
ŁKS Łódź to druga, obok warszawskiej Politechniki, drużyna, która występuje w krajowym składzie. Jeszcze w październiku w Poznaniu łodzianie mieli trzech Amerykanów, ale w klubie wszczęto plan oszczędnościowy i trenerowi Piotrowi Zychowi pozostali do dyspozycji tylko Polacy. Co prawda &quot;krajowa&quot; Politechnika dość łatwo poradziła sobie z PBG, ale trzy dni później drużyna Miliji Bogicevicia nie dała się już sobie zabrać punktów.
 
Poznaniacy od początku spotkania zostawili za dużo swobody Jakubowi Dłuskiemu, który trzy dni temu ustanowił swój rekord punktowy w ekstraklasie (16 oczek w Kołobrzegu), a dziś go nawet zdołał poprawić. W 8. minucie Dłuski miał już 10 punktów, a jego zespół przegrywał tylko 14:16. Problemem łodzian był jednak nadmiar fauli (aż dziewięć w pierwszej kwarcie) - to mogło mieć znaczenie w dalszej fazie meczu.
 
Poznaniacy znów nie grzeszyli skutecznością - w pierwszej kwarcie nie szukali pozycji do rzutów z dystansu, sporo akcji kończyli Mateusz Bartosz, Żarko Comagić i Damian Kulig. Gdy rozpoczęła się druga odsłona, goście wreszcie zaczęli trafiać za trzy punkty. Dobrze piłki rozdzielał Niksa Nikolić (siedem asyst w meczu), celnymi &quot;trójkami&quot; popisali się Kulig (dwa razy) oraz Djordje Micić i Tomasz Smorawiński. Poznaniacy odskoczyli na 11 pkt (30:19, później 33:22) i wydawało się, że mecz mają już pod kontrolą. Nic bardziej mylnego - po przerwie na żądanie koszykarze ŁKS zaczęli wykorzystywać błędy rywali, a od stanu 25:34 punktowali już tylko oni. Celny rzut za trzy punkty Pawła Malesy sprawił, że pierwsza połowa zakończyła się remisem 34:34.
 
Ta końcówka prawdopodobnie spowodowała burzę w szatni PBG, bo po przerwie poznaniacy zagrali zupełnie inaczej. Skończyły się ofensywne zapędy Dłuskiego (jeden kosz przez 18 minut drugiej połowy), a trzy szybkie akcje Micicia, Kuliga i Nikolicia dały PBG osiem punktów przewagi. Niesamowitą skuteczność miał zwłaszcza Kulig, który w całym spotkaniu nie spudłował ani razu z gry! Zdobył aż 29 punktów - to jego rekord w ekstraklasie. Jeszcze w 25. minucie ŁKS przegrywał tylko 46:50, po chwili jedynak kosz gospodarzy zaczęli bombardować Kulig i Comagić. Po trzeciej kwarcie przewaga PBG wynosiła już 13 pkt (61:48), a w ostatniej urosła aż do prawie 30 oczek.
 
Następny mecz poznaniacy rozegrają już w czwartek - o godz. 19:00 w Arenie podejmą Anwil Włocławek. Bilety na to spotkanie kosztują tylko dwa złote.
 
ŁKS ŁÓDŹ - PBG BASKET POZNAŃ 56:83 (14:19, 20:15, 14:27, 8:22)
 
ŁKS: Dłuski 20, Malesa 14 (4x3), Sulima 10, Szczepaniak 2, Krajewski 2 oraz Bartoszewicz 4, Kenig 4, Trepka 0, Salamonik 0.
 
PBG: Kulig 29 (2x3), Comagić 17, Micić 14 (3x3), Bartosz 6, Nikolić 4 (1x3) oraz Smorawiński 7 (2x3), Parzeński 1, Nowak 0, Filarowski 0, Milczyński 0.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=25&amp;idn=8015&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-02 20:12:35</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Klęska PBG w stolicy</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=25&amp;idn=8008</link>
    <description>Nie tak miało wyglądać pożegnanie z 2011 rokiem koszykarzy PBG Basket Poznań. Podopieczni Miliji Bogicevicia przegrali z Politechniką Warszawa aż 55:77. Gwiazdą spotkania był 18-letni ostrowianin Mateusz Ponitka, który zdobył dla AZS 16 punktów i miał rekordowe w karierze 17 zbiórek.

 
Wyczyn Ponitki jest niesamowity - 18-letni skrzydłowy wprawdzie nie ustanowił rekordu sezonu w zbiórkach (Gani Lawal z Zastalu Zielona Góra i Darrell Harris z Kotwicy Kołobrzeg mieli już ich po 18), ale był jego blisko. Ponitka nie ma nawet dwóch metrów wzrostu (mierzy 196 cm), a mimo tego zebrał aż 17 piłek, wszystkie pod swoim koszem! A to już jest rekord obecnych rozgrywek - do tej pory było nim 12 zbiórek Harrisa. Na pewno Ponitce pomogła nieobecność kontuzjowanego Aleksandra Lichodzijewskiego, który jest filarem PBG pod koszami. Poznaniacy mieli tam jednak Damiana Kuliga, Mateusza Bartosza czy Żarko Comagicia. Jedynie Bartosz zdołał dobić do granicy 10 zbiórek, reszta spisywała się w tym elemencie słabo.
 
Początkowo PBG nawet nieznacznie przeważało i - o dziwo - właśnie pod tablicami. Po pięciu minutach spotkania goście mieli siedem zbiórek, gospodarze trzy. Mizerny był za to wynik - remis 2:2 nie świadczył zbyt dobrze o poziomie spotkania. Oba zespoły raziły nieskutecznością - w pierwszej połowie poznaniacy mieli zaledwie 33 proc. celnych rzutów z gry. Z dystansu nie trafili ani razu. Po dwóch kwartach przegrywali jednak tylko 26:31 i mogli mieć nadzieję na lepszą drugą połowę.
 
Przed przerwą zdecydowaną większość punktów dla PBG zdobył duet Djordje Micić - Bartosz, brakowało za to wsparcia dobrze pilnowanego Kuliga. Reprezentant Polski w końcu jednak trafił za trzy punkty, podobnie jak Jacek Sulowski. Jeszcze w 36. minucie PBG przegrywało tylko 38:44. Od tego momentu goście zupełnie się pogubili. Trafiać zaczął za to Ponitka, Bartosz sfaulował Michała Nowakowskiego, a po chwili dostał jeszcze przewinienie techniczne. Z dystansu trafiali Piotr Pamuła i Nowakowski. W efekcie przewaga AZS urosła do 19 pkt (57:38) i dopiero tuż przed końcem kwarty wynik akcją 2+1 nieco poprawił Sulowski.
 
Początek czwartej kwarty pokazał, że marna postawa PBG nie jest dziełem przypadku i marzenia o szóstym zwycięstwie trzeba zostawić do następnego meczu w Łodzi. PBG mogło jednak powalczyć o lepszy bilans bezpośrednich spotkań - w Poznaniu wygrało 80:68. I to się nie udało, bo obok niesamowitego Ponitki Politechnika miała też inne atuty, choćby trafiającego z dystansu i rzutów wolnych weterana Leszka Karwowskiego. A PBG? Kilku graczy kompletnie zawiodło - młody rozgrywający Niksa Nikolić przez 24 minuty oddał sześć niecelnych rzutów i miał zaledwie jedną asystę, Comagić &quot;popisał&quot; się skutecznością 0/7 z gry, a Tomasz Smorawiński w czasie 18 minut swojej gry oddał jedynie dwa rzuty, na dodatek niecelne...
 
AZS POLITECHNIKA WARSZAWA - PBG BASKET POZNAŃ 77:55 (14:14, 17:12, 26:15, 15:12)
 
AZS: Ponitka 16, Pamuła 15 (2x3), Popiołek 11, Nowakowski 10 (1x3), Karwowski 10 (2x3) oraz Mokros 5 (1x3), Michalak 4, Pełka 3 (1x3), Kolowca 3.
 
PBG: Micić 15 (1x3), Kulig 13 (1x3), Bartosz 10, Comagić 2, Nikolić 0 oraz Sulowski 8 (1x3), Parzeński 5, Nowak 2, Smorawiński 0.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=25&amp;idn=8008&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2011-12-30 20:46:40</dc:date>
</item>
<item>
    <title>PBG bez Alka</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=25&amp;idn=8003</link>
    <description>Aleksander Lichodzijewski nie pomoże PBG Basket Poznań nie tylko w dzisiejszym meczu z Politechniką Warszawa, ale i w kilku kolejnych. Środkowy PBG doznał bowiem kontuzji kolana.

 
To trzecia kontuzja Lichodzijewskiego od września, a druga, która wykluczy go z kilku albo nawet kilkunastu meczów. Poprzednio opuścił trzy spotkania. - W meczu z Siarką zderzył się z rywalem i prawdopodobnie zerwał więzadło poboczne - informuje dyrektor klubu Arkadiusz Sondej. Jeśli wstępna diagnoza się potwierdzi, Lichodzijewskiego czeka co najmniej około sześcio-, ośmiotygodniowa pauza. Nie zdąży więc wyleczyć się przed końcem sezonu zasadniczego, a ostatni mecz zaplanowany jest na 12 lutego.
 
Lichodzijewski ma trzecią średnią punktową w drużynie (12,7 pkt) i trzecią średnią zbiórek (5,5). Już bez niego PBG zagra dziś o godz. 19 w Warszawie z Politechniką, dla której może to być ostatnie spotkanie ligowe w sezonie. Klub ma bowiem problemy finansowe i może zostać wycofany z TBL.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=25&amp;idn=8003&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2011-12-30 13:47:54</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Słaby finisz PBG Basket</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=25&amp;idn=7988</link>
    <description>Przegrana dwunastoma punktami czwarta kwarta zadecydowała o porażce koszykarzy PBG Basket Poznań w Tarnobrzegu. Zespół Miliji Bogicevicia uległ miejscowej Siarce 66:72.
 
Poznaniacy do świątecznego stołu zasiądą w kiepskich nastrojach. Nie dość, że tuż przed Wigilią musieli udać się w prawie 500-kilometrową podróż, to jeszcze wracają z niej bez zwycięstwa. A rezultat piątkowego spotkania był dość istotny w kontekście walki o miejsce w play-off. Siarka jest bowiem ekipą na pewno będącą w zasięgu PBG Basket, o czym świadczy wygrana w pierwszym meczu obu ekip.
 
Po trzech kwartach wydawało się, że goście są na dobrej drodze do powtórzenia sukcesu. Prowadzili bowiem 57:51. Trzeba jednak podkreślić, że było to przede wszystkim zasługą ich postawy w trzeciej odsłonie, wygranej 22:9. W dwóch wcześniejszych nieznacznie lepsza była Siarka, choć gra była dość wyrównana. Poznaniakom ułatwił odrobinę zadanie fakt, że w drużynie gospodarzy zabrakło Josha Millera. Amerykański rozgrywający tarnobrzeskiego zespołu wrócił do USA w sprawach osobistych. Poza tym tuż przed spotkaniem urazu nabawił się kapitan Siarki - Wojciech Barycz. Pod ich nieobecność na boisku brylował LaMarshall Corbett. Po drugiej stronie najlepiej spisywali się Damian Kulig i Żarko Comagić.
 
To właśnie między innymi po ich celnych rzutach PBG Basket wypracowało sobie sześciupunktową przewagę przed ostatnią kwartą. Niestety, przy okazji kontuzji doznał także nieźle spisujący się do tej pory Aleksander Lichodzijewski. Na pewno miało to wpływ na postawę poznaniaków w czwartej odsłonie, która toczyła się pod dyktando koszykarzy Siarki. Goście nie potrafili sobie poradzić z ich agresywną obroną, co skutkowało stratami i kolejnymi punktami zdobywanymi przez zawodników z Tarnobrzegu po kontrach. W tym fragmencie spotkania PBG Basket zdobył zaledwie 9 &quot;oczek&quot; i nie zdołał już odwrócić losów meczu, zwłaszcza że rywale nie mylili się na finiszu z rzutów wolnych.
 
Jeszcze w tym roku (30 grudnia) poznaniacy zmierzą się na wyjeździe z AZS Politechnika Warszawa. Dla stołecznego zespołu może być to ostatnie spotkanie w lidze, bowiem ze względu na problemy organizacyjno-finansowe zostanie on prawdopodobnie wycofany z rozgrywek. 
 
Siarka Jezioro Tarnobrzeg - PBG Basket Poznań 72:66 (17:16, 25:19, 9:22, 21:9)
 
Siarka: Corbett 24, Piechowicz 14, Doaks 13, Tiller 12, Karnowski 6, Wyka 3, Rabka 0.
 
Basket: Kulig 15, Comagić 15, Lichodzijewski 11, Sulowski 8, Nikolić 7, Bartosz 6, Micić 4, Parzeński 0.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=25&amp;idn=7988&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2011-12-23 20:45:23</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Tym razem bez niespodzianki</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=25&amp;idn=7942</link>
    <description>Koszykarzom PBG Basket Poznań nie udało się sprawić kolejnej niespodzianki. W sobotę na własnym parkiecie przegrali z AZS Koszalin 69:80.
  
Zbyt wiele strat, szczególnie u rozgrywających, za krótka ławka rezerwowych i brak pomysłu na konstruowanie akcji w ostatniej kwarcie - to powody porażki poznaniaków z AZS Koszalin. Inna sprawa, że po przejęciu drużyny przez Andreja Urlepa gra ona bardzo dobrze w obronie i to właśnie jej defensywa wymuszała błędy zawodników PBG.
 
Spotkanie w wykonaniu obu zespołów było bardzo nierówne. Poznaniacy po trafieniu z dystansu Djordje Micica zdobyli pierwszy trzy punkty, ale już po chwili przegrywali 3:7, a w 5. minucie - nawet 5:13. Wtedy jednak Micić i Niksa Nikolić włączyli drugi bieg - obaj notowali kolejne asysty przy trafieniach Aleksandra Lichodzijewskiego czy Żarko Comagicia, a młody Nikolić sam celnie rzucił za trzy punkty. Tę końcówkę pierwszej kwarty poznaniacy wygrali 15:0 i prowadzili po pierwszej części meczu 20:13.
 
Później lepsi byli już jednak gracze z Koszalina, którym potrzebne było tylko 80 sekund drugiej kwarty, by odrobić straty i objąć prowadzenie. Poznaniacy po wolnym Micicia zdołali jeszcze wyrównać na 21:21, dwukrotnie remisowali też w trzeciej kwarcie. Aż do 34. minuty przewaga AZS nie była zbyt wysoka, czasem zmniejszała się do dwóch czy nawet jednego punktu, dwukrotnie po trójkach Comagicia była remis (45:45 i 48:48). Mogła podobać się gra Micicia i jego odważne wejścia pod kosz, momentami dobrze funkcjonowały pick and rolle z Damianem Kuligiem, z dystansu świetnie rzucał Comagić. Gdy w 34. minucie trafił Nikolić, PBG traciło do AZS tylko dwa punkty (56:58). Wtedy jednak poznaniacy zaczęli popełniać błędy, szczególnie Jacek Sulowski i Nikolić. Ten pierwszy grał koszmarnie, drugi - gdy piłkę z rąk wyrwał mu Stefhon Hannah - przeklinał na czym świat stoi. Hannah zdobył cztery punkty z rzutów wolnych, a w następnej akcji &quot;za trzy&quot; trafił Marcin Dutkiewicz. Goście prowadzili 65:56 i szkoleniowiec z Poznania Milija Bogicević poprosił o przerwę. Nic to jednak nie pomogło - koszykarze z Koszalina grali jak w transie i na 3,5 minuty przed końcem wygrywali już 71:56. Znakomicie pod koszami radził sobie czarnoskóry Callistus Eziukwu - nie tylko zbierał i punktował (słabiej rzucał za to wolne), ale też efektownie blokował Kuliga czy Comagicia. Poznaniacy nie mieli już pomysłu na grę - na nic zdało się 13 asyst duetu Micić - Nikolić, skoro ci sami dwaj zawodnicy zanotowali w międzyczasie aż 12 strat. Na dwie minuty przed końcem poznaniacy przegrywali już 58:78 i dopiero w samej końcówce zdołali odrobić część strat.
 
PBG Basket Poznań - AZS Koszalin 69:80 (20:13, 11:25, 21:17, 17:25)
 
PBG Basket: Comagić 16 (4x3), Micić 15 (2x3), Lichodzijewski 14 (2x3), Kulig 13 (1x3), Nikolić 5 (1x3) oraz Bartosz 4, Sulowski 2, Smorawiński 0, Parzeński 0. 
 
AZS: Hannah 17 (2x3), Eziukwu 15, Reese 14 (2x2), Dutkiewicz 11 (3x3), Milicić 7 (1x3) oraz Montgomery 8, Surmacz 6, Jarmakowicz 2, Łączyński 0, Bieg 0.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=25&amp;idn=7942&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2011-12-17 21:02:35</dc:date>
</item>
<item>
    <title>PBG lepsze od PGE!</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=25&amp;idn=7890</link>
    <description>W poprzednim sezonie w dramatycznej rywalizacji ćwierćfinałowej w Tauron Basket Lidze Turów Zgorzelec ostatecznie okazał się lepszy od PBG Basket Poznań. Ekipa ze stolicy Wielkopolski przegrała wówczas trzy razy na wyjeździe, choć w dwóch meczach była blisko sukcesu. To, co wtedy się nie udało, powiodło się w piątek - poznaniacy zwyciężyli w Zgorzelcu 75:74. To ich druga wygrana z rzędu.
 
- Jeśli chcemy pokonać Turów, to musimy zagrać jeszcze lepiej niż przeciwko Zastalowi - nie ukrywał przed rozpoczęciem rywalizacji trener PBG Milija Bogicević. Jego zawodnicy wzięli sobie te słowa do serca, a szczególnie Damian Kulig. W pierwszej kwarcie był nie do powstrzymania dla gospodarzy. Zdobył 12 z 21 punktów dla swojego zespołu, na dodatek przy doskonałej skuteczności - pomylił się tylko raz spod kosza i raz przy jednej próbie zza linii 6,75 m. Goście prowadzili już 6:0, kiedy ekipa ze Zgorzelca była w stanie odpowiedzieć. Potem jednak cały czas poznaniacy byli z przodu o 6-8 punktów. A wcale trener Jacek Winnicki nie dał od początku odpocząć swoim najwiekszym gwiazdom. Były takie podejrzenia, bo zgorzelczanie we wtorek rozegrali ciężki mecz w EuroCup - w niesamowitych okolicznościach ograli po dwóch dogrywkach Albę Berlin. Mimo zmęczenia, na parkiet wybiegli od pierwszej minuty David Jackson, Giedrius Gustas i John Edwards, którzy są zawodnikami pierwszej piątki. Był także Aaron Cel, który zastępuje kontuzjowanego Michała Gabińskiego. Jedyna roszada, to wypuszczenie do boju od początku Artura Mielczarka za Konrada Wysockiego. Tak złożony zespół miał spore problemy z ambitnymi graczami PBG.
 
Druga kwarta rozpoczęła się od festiwalu &quot;trójek&quot;. Szczególnie imponował w tym elemencie Michał Jankowski. Po jego pierwszym rzucie odpowiedział jeszcze w ten sam sposób Żarko Comagić. Po chwili znów jednak trafił Jankowski, a potem dodał też dwa celne rzuty wolne i różnica między zespołami bardzo szybko stopniała. Kiedy w 14. minucie swoje punkty zdobył Dallas Lauderdale, PGE Turów po raz pierwszy tego dnia prowadził (25:24). To jednak nie podłamało gości ze stolicy Wielkopolski, którzy szybko wyszli na czoło. Walka zrobiła się niesamowicie wyrównana, ale ostatnie słowo w tej odsłonie należało do PBG, który od wyniku 31:31 zdobył 9 pkt z rzędu! Na parkiet wrócił wtedy Kulig, który od razu pokarał gospodarzy &quot;trójką&quot;! Potem swoje punkty dorzucił też Comagić i znów Kulig. A wszystko to po świetnej postawie w obronie Mateusza Bartosza, bohatera ostatniego starcia przeciwko Zastalowi. Wówczas wyszedł po raz pierwszy od momentu pojawienia się w Poznaniu w podstawowej piątce. Tym razem znów Bogicević mu zaufał i nie zawiódł się. Odskoczyć udało się po dwóch jego zbiórkach w obronie, a na koniec pierwszej połowy zaliczył przechwyt, został sfaulowany, wykonał dobrze dwa wolne i poznaniacy prowadzili na terenie wicemistrza Polski 40:31.
 
Zespół PBG poszedł jeszcze za ciosem i kapitalnie rozpoczął grę po zmianie stron. Co prawda, najpierw punkty zdobył Lauderdale, ale potem odpowiedzieli Kulig, Djordje Micić i Niksa Nikolić - ta ostatnia dwójka zza łuku. Na tablicy był zatem wynik 48:33! W hali w Zgorzelcu zaczęło się robić sensacyjnie, bo wicemistrz Polski był o krok od czwartej porażki w sezonie. Szybko wziął się jednak do roboty i Ronald Moore rzucił 5 pkt z rzędu. To jednak absolutnie nie zrażało graczy PBG. Przy wyniku 52:41 kolejną trójką popisał się Kulig, a potem także punkty dołożył wracający po kontuzji Aleksander Lichodzijewski. Gdy jeszcze trafił Comagić - mieliśmy wynik 59:41 dla gości. Takiej szansy nie mieli już prawa wypuścić z rąk. Choć musieli przy tym pamiętać, że Turów odrobił we wtorek 20 punktów straty do Alby Berlin. Problemem w tej kwarcie było to, że poznaniacy mieli na koncie sporo przewinień i w końcówce rywale często stawali na linii rzutów wolnych, a ponieważ nie mylili się, to zaczęli zbliżać się.
 
W ostatniej kwarcie mieli w pewnym momencie 9 pkt mniej od graczy z Poznania, ale trójka Bartosza w 33. minucie nieco uspokoiła sytuację (65:53).Jednak tylko na chwilę, bo znów dał o sobie znać Moore, który zdobył 7 pkt z rzędu i na tablicy zrobił się wynik tylko 65:60 dla poznaniaków. Wiadomo było w tym momencie, że dojdzie do niezwykle nerwowej końcówki. Bogicević poprosił o przerwę - tyle, że po chwili gospodarze przegrywali już tylko 64:65. Długą serię bez punktów poznaniaków w końcu przerwał Comagić, który trafił spod kosza, a do tego był faulowany. Po udanym wolnym zrobiło się zatem 68:64 dla przyjezdnych - do końca były niespełna dwie minuty. W tym momencie do gry włączył się jednak Wysocki, który dwoma swoimi akcjami wyrównał na po 68. Na parkiecie zrobiło się nerwowo, mnożyły się straty, a piłka nie chciała wpadać do kosza. Turów miał szansę objąć prowadzenie, ale Cel popełnił błąd kroków. Wtedy szczęście uśmiechnęło się do graczy Bogicevicia. Micić miał w dwóch kolejnych akcjach cztery rzuty wolne do dyspozycji - wszystkie trafił i znów udało się uciec na 72:68. Do końca było 17 sekund. W odpowiedzi Jackson trafił tylko raz i wtedy fatalny błąd przytrafił się Jackowi Sulowskiemu, który wyrzucił piłkę w aut. Trzeba było faulować, ale Jackson znów raz się pomylił. Jak należy skutecznie rzucać za 1 pkt pokazał mu znów Micić - po jego próbach było 74:70. 9 sekund przed końcem już nie było możliwości, żeby gracze Turowa wyrwali poznaniakom zwycięstwo. Szczególnie, że po chwili Moore trafił raz, a przy drugim specjalnie chybił, żeby koledzy popisali się zbiórką i rzutem zza łuku doprowadzili do dogrywki. Na tablicy lepszy był Comagić - po zbiórce został sfaulowany i przypieczętował sensacyjny triumf PBG! Trójka w ostatniej sekundzie Moore'a już nie była w stanie pomóc wicemistrzom Polski. Poznaniacy wygrali pierwszy mecz na wyjeździe i to od razu w hali aktualnego lidera PLK!
 
PGE Turów Zgorzelec - PBG Basket Poznań 74:75 (13:21, 18:19, 18:20, 25:15)
 
PGE Turów: Jackson 14, Gustas 5 (1x3), Edwards 2, Cel 2, Mielczarek 0 oraz Moore 16 (3x3), Wysocki 13, Lauderdale 10, Jankowski 8 (2x3), Chyliński 4.
 
PBG: Kulig 24 (2x3), Micić 15 (2x3), Comagić 15 (1x3), Bartosz 9 (1x3), Nikolić 3 (1x3) oraz Lichodzijewski 4, Parzeński 3, Sulowski 2, Smorawiński 0.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=25&amp;idn=7890&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2011-12-09 17:59:50</dc:date>
</item>
<atom:link href="http://www.wielkopolskisport.pl/koszykowka,25,PLK,rss.html" rel="self" type="application/rss+xml" />
</channel>
</rss>
