|
|
Djordje Micić (z piłką) był jednym z nielicznych graczy, który potrafił oszukać rywali z Włocławka (fot. Andrzej Grupa)
|
Mający medalowe aspiracje Anwil Włocławek nie dał najmniejszych szans PBG Basket Poznań i pokonał go w reprezentacyjnej hali Poznania 78:64. Jest jednak i pozytyw - do Areny przyszło ponad 2,5 tys. widzów.
W tym meczu zwycięstwo poznaniaków byłoby sporą sensacją. Trener PBG Milijia Bogicević ma dwóch zawodników - Damiana Kuliga i Djordje Micicia, którzy prezentują klasę podobną do rywali. To zdecydowanie za mało na pokonanie Anwilu. Mimo tak sporej różnicy sił obu zespołów, kibice dość licznie stawili się w Arenie . To zaś kolejny sygnał, że koszykówka męska na poziomie ekstraklasy jest w stolicy Wielkopolski bardzo potrzebna. Gdyby PBG miało zawodników o umiejętnościach tych z Włocławka, być może hala na takich spotkaniach wypełniałaby się w komplecie.
Poznaniacy grali ambitnie, ale niewiele byli w stanie zrobić. Sensacją było wyjście na parkiet w pierwszej piątce Krzysztofa Martuzalskiego, który do tej pory zagrał w ekstraklasie... 11 sekund. Stało się to przez mało wyraźne napisanie liczby na karteczce z wyjściowym składem, którą trener podaje sędziom stolikowym. Do gry przygotowany był bowiem Mateusz Bartosz (nr 18), a wybiegł Martuzalski (nr 16). - Za mało wyraźny brzuszek narysowałem - mówił później trener Milija Bogicević. Szkoleniowiec PBG dokonał zmiany przy pierwszej nadarzającej się okazji - po 81 sekundach meczu.
W ekipie gości od początku znakomicie radził sobie bardzo dynamiczny Corsley Edwards, którego efektowne wsady są ozdobą każdego meczu. Z drugiej strony - skutecznie odpowiadał Kulig, który często uciekał przed długimi rękoma Edwardsa. Gdyby jeszcze pod koniec pierwszej kwarty i na początku drugiej Jakub Parzeński i Żarko Comagić nie spudłowali pięciu rzutów spod kosza, poznaniacy mogliby nawet prowadzić.
Jeszcze w 17. minucie przegrywali po trójce Micicia tylko 27:31, a już chwilę później było 29:46. Wystarczyło, że rozgrywający Anwilu Krzysztof Szubarga trochę przyspieszył akcje swojej drużyny. Momentami dobrze powstrzymywał go Niksa Nikolić, ale poza tym Serb niczego wielkiego nie pokazywał.
W drugiej połowie przewaga Anwilu wynosiła już nawet 20 punktów (66:46), ale w ostatniej kwarcie poznaniacy pokazali lekceważącym ich rywalom, że grać potrafią. Na 3,44 min przed końcem było już tylko 58:68, ale trzy kolejne akcje gości rozwiały wątpliwości co do ich wygranej.
PBG BASKET POZNAŃ - ANWIL WŁOCŁAWEK 64:78
Kwarty: 15:19, 16:29, 11:13, 22:17.
PBG: Micić 21 (2x3), Kulig 16, Comagić 9, Nikolić 2, Martuzalski 0 oraz Bartosz 7 (1x3), Parzeński 6, Smorawiński 2, Nowak 1.
Anwil: Szubarga 16 (1x3), Edwards 13, Majewski 11 (1x3), Kinnard 7 (1x3), Allen 4 oraz Berisha 12 (2x3), Lewis 11 (1x3), Wołoszyn 2, Sokołowski 2, Hajrić 0, Maciejewski 0.
|