|
|
Tomasz Smorawiński (z prawej) powstrzymuje kapitana AZS Igora Milicicia (fot. Andrzej Grupa)
|
Koszykarzom PBG Basket Poznań nie udało się sprawić kolejnej niespodzianki. W sobotę na własnym parkiecie przegrali z AZS Koszalin 69:80.
Zbyt wiele strat, szczególnie u rozgrywających, za krótka ławka rezerwowych i brak pomysłu na konstruowanie akcji w ostatniej kwarcie - to powody porażki poznaniaków z AZS Koszalin. Inna sprawa, że po przejęciu drużyny przez Andreja Urlepa gra ona bardzo dobrze w obronie i to właśnie jej defensywa wymuszała błędy zawodników PBG.
Spotkanie w wykonaniu obu zespołów było bardzo nierówne. Poznaniacy po trafieniu z dystansu Djordje Micica zdobyli pierwszy trzy punkty, ale już po chwili przegrywali 3:7, a w 5. minucie - nawet 5:13. Wtedy jednak Micić i Niksa Nikolić włączyli drugi bieg - obaj notowali kolejne asysty przy trafieniach Aleksandra Lichodzijewskiego czy Żarko Comagicia, a młody Nikolić sam celnie rzucił za trzy punkty. Tę końcówkę pierwszej kwarty poznaniacy wygrali 15:0 i prowadzili po pierwszej części meczu 20:13.
Później lepsi byli już jednak gracze z Koszalina, którym potrzebne było tylko 80 sekund drugiej kwarty, by odrobić straty i objąć prowadzenie. Poznaniacy po wolnym Micicia zdołali jeszcze wyrównać na 21:21, dwukrotnie remisowali też w trzeciej kwarcie. Aż do 34. minuty przewaga AZS nie była zbyt wysoka, czasem zmniejszała się do dwóch czy nawet jednego punktu, dwukrotnie po trójkach Comagicia była remis (45:45 i 48:48). Mogła podobać się gra Micicia i jego odważne wejścia pod kosz, momentami dobrze funkcjonowały pick and rolle z Damianem Kuligiem, z dystansu świetnie rzucał Comagić. Gdy w 34. minucie trafił Nikolić, PBG traciło do AZS tylko dwa punkty (56:58). Wtedy jednak poznaniacy zaczęli popełniać błędy, szczególnie Jacek Sulowski i Nikolić. Ten pierwszy grał koszmarnie, drugi - gdy piłkę z rąk wyrwał mu Stefhon Hannah - przeklinał na czym świat stoi. Hannah zdobył cztery punkty z rzutów wolnych, a w następnej akcji "za trzy" trafił Marcin Dutkiewicz. Goście prowadzili 65:56 i szkoleniowiec z Poznania Milija Bogicević poprosił o przerwę. Nic to jednak nie pomogło - koszykarze z Koszalina grali jak w transie i na 3,5 minuty przed końcem wygrywali już 71:56. Znakomicie pod koszami radził sobie czarnoskóry Callistus Eziukwu - nie tylko zbierał i punktował (słabiej rzucał za to wolne), ale też efektownie blokował Kuliga czy Comagicia. Poznaniacy nie mieli już pomysłu na grę - na nic zdało się 13 asyst duetu Micić - Nikolić, skoro ci sami dwaj zawodnicy zanotowali w międzyczasie aż 12 strat. Na dwie minuty przed końcem poznaniacy przegrywali już 58:78 i dopiero w samej końcówce zdołali odrobić część strat.
PBG Basket Poznań - AZS Koszalin 69:80 (20:13, 11:25, 21:17, 17:25)
PBG Basket: Comagić 16 (4x3), Micić 15 (2x3), Lichodzijewski 14 (2x3), Kulig 13 (1x3), Nikolić 5 (1x3) oraz Bartosz 4, Sulowski 2, Smorawiński 0, Parzeński 0.
AZS: Hannah 17 (2x3), Eziukwu 15, Reese 14 (2x2), Dutkiewicz 11 (3x3), Milicić 7 (1x3) oraz Montgomery 8, Surmacz 6, Jarmakowicz 2, Łączyński 0, Bieg 0.
|