|
|
Aleksander Lichodzijewski wrócił dzisiaj do gry po kontuzji i zdobył 4 punkty (fot. Andrzej Grupa)
|
W poprzednim sezonie w dramatycznej rywalizacji ćwierćfinałowej w Tauron Basket Lidze Turów Zgorzelec ostatecznie okazał się lepszy od PBG Basket Poznań. Ekipa ze stolicy Wielkopolski przegrała wówczas trzy razy na wyjeździe, choć w dwóch meczach była blisko sukcesu. To, co wtedy się nie udało, powiodło się w piątek - poznaniacy zwyciężyli w Zgorzelcu 75:74. To ich druga wygrana z rzędu.
- Jeśli chcemy pokonać Turów, to musimy zagrać jeszcze lepiej niż przeciwko Zastalowi - nie ukrywał przed rozpoczęciem rywalizacji trener PBG Milija Bogicević. Jego zawodnicy wzięli sobie te słowa do serca, a szczególnie Damian Kulig. W pierwszej kwarcie był nie do powstrzymania dla gospodarzy. Zdobył 12 z 21 punktów dla swojego zespołu, na dodatek przy doskonałej skuteczności - pomylił się tylko raz spod kosza i raz przy jednej próbie zza linii 6,75 m. Goście prowadzili już 6:0, kiedy ekipa ze Zgorzelca była w stanie odpowiedzieć. Potem jednak cały czas poznaniacy byli z przodu o 6-8 punktów. A wcale trener Jacek Winnicki nie dał od początku odpocząć swoim najwiekszym gwiazdom. Były takie podejrzenia, bo zgorzelczanie we wtorek rozegrali ciężki mecz w EuroCup - w niesamowitych okolicznościach ograli po dwóch dogrywkach Albę Berlin. Mimo zmęczenia, na parkiet wybiegli od pierwszej minuty David Jackson, Giedrius Gustas i John Edwards, którzy są zawodnikami pierwszej piątki. Był także Aaron Cel, który zastępuje kontuzjowanego Michała Gabińskiego. Jedyna roszada, to wypuszczenie do boju od początku Artura Mielczarka za Konrada Wysockiego. Tak złożony zespół miał spore problemy z ambitnymi graczami PBG.
Druga kwarta rozpoczęła się od festiwalu "trójek". Szczególnie imponował w tym elemencie Michał Jankowski. Po jego pierwszym rzucie odpowiedział jeszcze w ten sam sposób Żarko Comagić. Po chwili znów jednak trafił Jankowski, a potem dodał też dwa celne rzuty wolne i różnica między zespołami bardzo szybko stopniała. Kiedy w 14. minucie swoje punkty zdobył Dallas Lauderdale, PGE Turów po raz pierwszy tego dnia prowadził (25:24). To jednak nie podłamało gości ze stolicy Wielkopolski, którzy szybko wyszli na czoło. Walka zrobiła się niesamowicie wyrównana, ale ostatnie słowo w tej odsłonie należało do PBG, który od wyniku 31:31 zdobył 9 pkt z rzędu! Na parkiet wrócił wtedy Kulig, który od razu pokarał gospodarzy "trójką"! Potem swoje punkty dorzucił też Comagić i znów Kulig. A wszystko to po świetnej postawie w obronie Mateusza Bartosza, bohatera ostatniego starcia przeciwko Zastalowi. Wówczas wyszedł po raz pierwszy od momentu pojawienia się w Poznaniu w podstawowej piątce. Tym razem znów Bogicević mu zaufał i nie zawiódł się. Odskoczyć udało się po dwóch jego zbiórkach w obronie, a na koniec pierwszej połowy zaliczył przechwyt, został sfaulowany, wykonał dobrze dwa wolne i poznaniacy prowadzili na terenie wicemistrza Polski 40:31.
Zespół PBG poszedł jeszcze za ciosem i kapitalnie rozpoczął grę po zmianie stron. Co prawda, najpierw punkty zdobył Lauderdale, ale potem odpowiedzieli Kulig, Djordje Micić i Niksa Nikolić - ta ostatnia dwójka zza łuku. Na tablicy był zatem wynik 48:33! W hali w Zgorzelcu zaczęło się robić sensacyjnie, bo wicemistrz Polski był o krok od czwartej porażki w sezonie. Szybko wziął się jednak do roboty i Ronald Moore rzucił 5 pkt z rzędu. To jednak absolutnie nie zrażało graczy PBG. Przy wyniku 52:41 kolejną trójką popisał się Kulig, a potem także punkty dołożył wracający po kontuzji Aleksander Lichodzijewski. Gdy jeszcze trafił Comagić - mieliśmy wynik 59:41 dla gości. Takiej szansy nie mieli już prawa wypuścić z rąk. Choć musieli przy tym pamiętać, że Turów odrobił we wtorek 20 punktów straty do Alby Berlin. Problemem w tej kwarcie było to, że poznaniacy mieli na koncie sporo przewinień i w końcówce rywale często stawali na linii rzutów wolnych, a ponieważ nie mylili się, to zaczęli zbliżać się.
W ostatniej kwarcie mieli w pewnym momencie 9 pkt mniej od graczy z Poznania, ale trójka Bartosza w 33. minucie nieco uspokoiła sytuację (65:53).Jednak tylko na chwilę, bo znów dał o sobie znać Moore, który zdobył 7 pkt z rzędu i na tablicy zrobił się wynik tylko 65:60 dla poznaniaków. Wiadomo było w tym momencie, że dojdzie do niezwykle nerwowej końcówki. Bogicević poprosił o przerwę - tyle, że po chwili gospodarze przegrywali już tylko 64:65. Długą serię bez punktów poznaniaków w końcu przerwał Comagić, który trafił spod kosza, a do tego był faulowany. Po udanym wolnym zrobiło się zatem 68:64 dla przyjezdnych - do końca były niespełna dwie minuty. W tym momencie do gry włączył się jednak Wysocki, który dwoma swoimi akcjami wyrównał na po 68. Na parkiecie zrobiło się nerwowo, mnożyły się straty, a piłka nie chciała wpadać do kosza. Turów miał szansę objąć prowadzenie, ale Cel popełnił błąd kroków. Wtedy szczęście uśmiechnęło się do graczy Bogicevicia. Micić miał w dwóch kolejnych akcjach cztery rzuty wolne do dyspozycji - wszystkie trafił i znów udało się uciec na 72:68. Do końca było 17 sekund. W odpowiedzi Jackson trafił tylko raz i wtedy fatalny błąd przytrafił się Jackowi Sulowskiemu, który wyrzucił piłkę w aut. Trzeba było faulować, ale Jackson znów raz się pomylił. Jak należy skutecznie rzucać za 1 pkt pokazał mu znów Micić - po jego próbach było 74:70. 9 sekund przed końcem już nie było możliwości, żeby gracze Turowa wyrwali poznaniakom zwycięstwo. Szczególnie, że po chwili Moore trafił raz, a przy drugim specjalnie chybił, żeby koledzy popisali się zbiórką i rzutem zza łuku doprowadzili do dogrywki. Na tablicy lepszy był Comagić - po zbiórce został sfaulowany i przypieczętował sensacyjny triumf PBG! Trójka w ostatniej sekundzie Moore'a już nie była w stanie pomóc wicemistrzom Polski. Poznaniacy wygrali pierwszy mecz na wyjeździe i to od razu w hali aktualnego lidera PLK!
PGE Turów Zgorzelec - PBG Basket Poznań 74:75 (13:21, 18:19, 18:20, 25:15)
PGE Turów: Jackson 14, Gustas 5 (1x3), Edwards 2, Cel 2, Mielczarek 0 oraz Moore 16 (3x3), Wysocki 13, Lauderdale 10, Jankowski 8 (2x3), Chyliński 4.
PBG: Kulig 24 (2x3), Micić 15 (2x3), Comagić 15 (1x3), Bartosz 9 (1x3), Nikolić 3 (1x3) oraz Lichodzijewski 4, Parzeński 3, Sulowski 2, Smorawiński 0.
|