|
|
Damian Kulig (w środku) zawiódł w Kołobrzegu. Niksa Nikolić (z prawej) również - fot. Andrzej Grupa
|
Zaskakująco wysokiej porażki doznali w Kołobrzegu koszykarze PBG Basket Poznań, ulegając Kotwicy aż 51:82. To tym bardziej bolesna przegrana, bo akurat z tym zespołem PBG miało walczyć o lepsze rozstawienie przed kolejną fazą rozgrywek.
Kotwica wygrała już piąty mecz, PBG ma na razie tylko trzy zwycięstwa i w perspektywie kończące pierwszą rundę starcie z lubiącym niespodzianki Śląskiem Wrocław. Już przed spotkaniem poznaniacy znaleźli się w trudnej sytuacji, bo z drużyną na mecz nie pojechał jeden z podkoszowych filarów, czyli Aleksander Lichodzijewski. PBG pozyskało Mateusza Bartosza, ale ten - mimo niezłego w ofensywie kwadransa gry (5 pkt, 2/2 z gry) nie jest zawodnikiem tej klasy co Lichodzijewski. Ciężar gry pod koszem spadł więc na Damiana Kuliga. Koszykarze Kotwicy doskonale jednak wiedzieli, że muszą zatrzymać reprezentanta Polski. W efekcie rozegrał on najgorszy mecz w sezonie - nie trafił żadnego z pięciu rzutów z gry, zdobył tylko cztery punkty. Co ciekawe, i tak miał drugi wskaźnik eval (suma punktów, zbiórek, asyst, przechwytów i bloków pomniejszona o ilość niecelnych rzutów i strat) w drużynie. Nieco lepszy był tutaj Żarko Comagić, ale jego 10 pkt eval to też marny dorobek.
Poznaniacy dobrze rozpoczęli to spotkanie, prowadzili nawet 7:4 po rzucie z dystansu Djordje Micicia. Wyrównane spotkanie trwało do 16. minuty - wtedy Kotwica wygrywała 26:24. W kolejnej akcji Reginald Holmes niecelnie rzucił za 3 pkt, ale zabrał piłkę i ją dobił. Gospodarze poszli za ciosem i zdobyli kolejne 11 "oczek" - po pierwszej połowie prowadzili więc 39:24. Niemoc gości w ataku trwała jeszcze przez półtorej minuty trzeciej kwarty, ale to nie miało już większego znaczenia. Przewaga Kotwicy sięgnęła 20 pkt (50:29 po trafieniu za trzy Jessiego Sappa w 25. minucie), a w składzie PBG nie było zawodnika, który dawałby jakąkolwiek nadzieję na odwrócenie losów meczu. Na pewno nie był nim młody serbski rozgrywający Niksa Nikolić - tak przecież chwalony przez trenera Miliję Bogicevicia. 20-latek zanotował koszmarny występ, który w statystykach objawił się zerem po stronie zdobytych punktów i asyst, za to pięcioma niecelnymi rzutami i trzema stratami.
W ostatniej kwarcie przewaga Kotwicy sięgnęła 30 pkt (71:41 w 35. minucie, a później nawet 76:41), na szczęście dla PBG w drużynie tej przebudził się zawodzący wcześniej Micić. Serb zdobył ostatnie 10 pkt i poznaniacy zdołali przekroczyć wstydliwą granicę 50 pkt. 51 pkt zdobyte przez PBG to i tak najgorszy wynik tej drużyny w ofensywie odkąd znalazła się w ekstraklasie - do tej pory było to 56 pkt rzucone Treflowi Sopot dwa tygodnie temu i 56 pkt zdobyte we Włocławku w styczniu ubiegłego roku. - Przyjechaliśmy z dużą nadzieją, wydawało się, że możemy powalczyć. W kolejnym meczu mamy problem ze zbiórką w ataku, a taki Harris zebrał nam osiem piłek w ataku w dwie kwarty - mówił trener Bogicević. Dodał też: - Zespół jest w bardzo dużym kryzysie. Musi klub, musze ja reagować, by PBG Basket nie wyglądał tak, jak wyglądał teraz.
KOTWICA KOŁOBRZEG - PBG BASKET POZNAŃ 82:51 (16:13, 23:11, 23:15, 20:12)
Kotwica: Brandwein 18 (4x3), Harris 13, Sapp 6 (1x3), Wichniarz 5 (1x3), Djurić 5 (1x3) oraz Holmes 15 (1x3), Kwiatkowski 6 (1x3), Ł. Diduszko 6, Rduch 4, Kęsicki 4, Bajtus 0, Złoty 0.
PBG: Micić 16 (2x3), Comagić 15, Parzeński 6, Kulig 4, Sulowski 1 oraz Bartosz 5 (1x3), Smorawiński 4, Nikolić 0.
|