|
|
Aleksander Lichodzijewwski zagrał w mieście, w którym sukcesy odnosiła jego mama (fot. Andrzej Grupa)
|
Trzy kolejne porażki, później trzy zwycięstwa, a teraz znów trzy przegrane - tak prezentują się w tym sezonie koszykarze PBG Basket Poznań. Zespół trenera Miliji Bogicevicia uległ w sobotę na wyjeździe ekipie Energi Czarnych Słupsk 63:82.
Było do przewidzenia, że dobra seria poznańskiego zespołu musi się skończyć. Po trzech triumfach z rzędu w terminarzu czekały bowiem trzej kolejni, niezwykle mocni rywale. Anwil Włocławek i Trefl Sopot rozbiły ekipę ze stolicy Wielkopolski. Wynik w Słupsku wskazuje, że zwycięstwo gospodarzom przyszło równie łatwo. Nic bardziej mylnego - do 35. minuty poznaniacy mogli mieć nadzieję na sprawienie niespodzianki. Potem jednak w kilkadziesiąt sekund zostali zupełnie rozbici. W następnych kolejkach zadanie będzie nieco łatwiejsze, bo rywalami będą Polpharma Starogard Gdański, Kotwica Kołobrzeg i Śląsk Wrocław. Jest szansa nawet na trzy zwycięstwa.
W Słupsku Czarni cały czas byli na prowadzeniu, ale długo nie mogli uzyskać bezpiecznej przewagi. W drużynie trenera Dainiusa Adomaitisa brakowało byłego koszykarza PBG Zbigniewa Białka, który ma kontuzję kolana. Na pozycji silnego skrzydłowego musieli go zastępować koledzy. Nie przeszkodziło to jednak w odniesieniu wygranej i poprawienia bilansu na 6-1. Udało się to dlatego, że gospodarze mieli bardzo wyrównany zespół - dość powiedzieć, że zagrało 9 zawodników i wszyscy trafiali do poznańskiego kosza. Już na początku drugiej kwarty ósemka graczy ze Słupska miało na swoim koncie punkty. Dzięki temu Adomaitis miał duże pole manewru, którego brakuje Miliji Bogiceviciowi. On korzysta tylko z siedmiu podopiecznych i jeśli któryś z nich zawiedzie, to możliwość rotacji dramatycznie się kurczy.
A jednak PBG Basket długo udawało się utrzymywać kontakt z przeciwnikiem. Do przerwy słupszczanie prowadzili 41:33, ale po zmianie stron goście szybko rzucili sześć punktów i zbliżyli się do rywala. Wyraźnie przegrali zbiórki (21:34), lecz długo byli skuteczni i mogli liczyć na sprawienie niespodzianki. W 35. minucie było jeszcze tylko 59:55. I właśnie wtedy nastąpiły decydujące rozstrzygnięcia. W odstępie kilkudziesięciu sekund dwa razy za trzy punkty trafił Darnell Hinson, który rzucał z dystansu fenomenalnie - 6 na 8 takich prób zakończyło się powodzeniem. Amerykanin zdobył 24 punkty i był najskuteczniejszy w swoim zespole. Zrobiło się zatem 65:55, wtedy odpowiedział jeszcze Żarko Comagić, ale po chwili kolejną trójkę dołożył Paweł Kikowski (Słupsk miał 50-proc. skuteczność - 8/16), trafił też Stanley Burrell i na nieco ponad 3 minuty przed końcem na tablicy był wynik 70:57. Stało się jasne, że zwycięzcą będzie zespół Energi.
Warto dodać, że sobotnie spotkanie było szczególne dla Aleksandra Lichodzijewskiego - zagrał w mieście, w którym się urodził. Ze Słupska wyjechał jednak w wieku dwóch lat, bo jego mama Anna Lichodzijewska przeniosła się do Belgii, gdzie kontynuowała karierę siatkarską. W Polsce grała w zespole Czarnych, z którymi odnosiła spore sukcesy.
Energa Czarni Słupsk - PBG Basket Poznań 82:63 (23:22, 18:11, 16:20, 25:10)
ENERGA: Hinson 24 (6x3), Burrell 12, Morrison 12, Leończyk 6, Roszyk 5 oraz Cesnauskis 9 (1x3), Kikowski 7 (1x3), Weaver 4, Przyborowski 3.
PBG: Kulig 18 (2x3), Comagić 10, Sulowski 9 (1x3), Micić 6, Smorawiński 4 oraz Lichodzijewski 12 (2x3), Parzeński 4, Szydłowski 0, Nowicki 0.
|