|
|
fot. Andrzej Grupa
|
O ile w pierwszej kwarcie koszykarze PBG Basket Poznań walczyli jeszcze z Treflem Sopot, to w drugiej rywale ich znokautowali. Gospodarze nie potrafili zatrzymać Johna Turka, a do tego rywale mieli wyśmienitą skuteczność za trzy punkty. Trefl wygrał w hali AWF 89:56.
Zespół gości był zdecydowanym faworytem tego starcia, ale można było wierzyć w to, że poznaniacy są w stanie powalczyć z kandydatem do medalu. Tak było w pierwszej kwarcie - mimo wyraźnej przewagi gości pod koszami, zawodnicy PBG Basket starali się odpowiadać dynamicznymi wejściami w pole trzech sekund. Przez większość czasu wynik był zresztą bliski remisu, a pierwszą kwartę goście wygrali tylko 22:20. Problemy graczom PBG stwarzał głównie John Turek - amerykański środkowy zdobył w pierwszej kwarcie 10 punktów, miał pięć zbiórek. Trafiał spod kosza, z półdystansu, rzucając z odchylenia. Żaden z poznańskich graczy nie mógł znaleźć na niego sposobu.
Jeszcze gorzej dla PBG było w drugiej kwarcie. W niej Turek zdobył 13 pkt, dołożył kolejne pięć zbiórek - po 20 minutach gry miał więc double-double (23 pkt i 10 zbiórek). Na dodatek jego koledzy znakomicie rzucali z dystansu (6/7 w pierwszej połowie). Przewaga Trefla szybko wzrosła do 10 pkt, a od stanu 29:39 w 16. minucie, punkty zdobywali już tylko goście. Do końca pierwszej połowy dodali ich 16, do szatni schodzili więc przy prowadzeniu 55:29. Było już jasne, że PBG to spotkanie wysoko przegra.
W drugiej połowie gra się niewiele zmieniła. Skuteczność stracił Turek, który w trzeciej kwarcie został w końcu zmieniony. W 28. minucie trener Trefla Karlis Muiznieks wpuścił na parkiet młodego Daniela Szymkiewicza, który dziś obchodził 17. urodziny. - Sto lat, sto lat, niech żyje, żyje nam - zaśpiewali jubilatowi kibice z Sopotu, którzy siedzieli za ławką rezerwowych gości. Mieli powody do zadowolenia, bo przewaga drużyny z Sopotu wzrosła do 30 pkt. W PBG regularnie punktował jedynie Damian Kulig (16 w drugiej połowie), ale nic w tym dziwnego - koledzy przeważnie kierowali piłkę własnie do niego, a Kulig próbował sił jeden na jednego ze środkowymi Trefla. Nic dobrego nie można powiedzieć o grze drugiego środkowego PBG - Aleksander Lichodzijewski trafił zaledwie 1 z 13 rzutów z gry. - Narzuciliśmy swój styl gry, PBG początkowo próbowało się przecistawić podkoszowymi penetracjami, ale później to już tylko my dyktowaliśmy warunki - powiedział po spotkaniu rzucający Trefla Łukasz Wiśniewski.
Ostatecznie PBG przegralo 56:89 - to porażka bardziej wstydliwa od tej niedzielnej z Włocławka. Nie dość, że przed własnymi kibicami, to jeszcze w wyjątkowo marnym stylu. A przed poznaniakami kolejna ciężka przeprawa - wyjazdowy mecz w Słupsku z Energą-Czarni.
PBG BASKET POZNAŃ - TREFL SOPOT 56:89 (20:22, 9:33, 16:21, 11:13)
PBG Basket: Kulig 21 (1x3), Micić 11 (1x3), Comagić 5, Smorawiński 4, Lichodzijewski 2 oraz Sulowski 7 (1x3), Parzeński 6, Szydłowski 0, Filarowski 0, Nowak 0.
Turów: Turek 26, Koszarek 14 (2x3), Wiśniewski 11 (3x3), Burgess 8, Waczyński 7 (1x3) oraz Horne 12 (2x3), Cummings 5, Stefański 3, Szymkiewicz 2, Fraś 1.
|