|
|
Żarko Comagić nie był w stanie zatrzymać koszykarzy Anwilu (fot. Andrzej Grupa)
|
Koszykarze PBG Basket Poznań nie mieli nic do powiedzenia w starciu z aspirującym do medalu Anwilem Włocławek. Obwodowi gracze PBG nie potrafili zatrzymać Krzysztofa Szubargi, a podkoszowi - Corsleya Edwardsa. Efektem jest wysoka porażka 69:92.
Mimo że zespół trenera Miliji Bogicevicia wygrał trzy ostatnie spotkania, to na kontynuowanie tej serii we Włocławku ciężko było liczyć. Anwil ma jednak zupełnie inne cele i budżet niż PBG - był zdecydowanym faworytem tego meczu. I nie zawiódł, a kibice z Hali Mistrzów wychodzili na pewno zadowoleni. Nie dość, że zobaczyli okazałe zwycięstwo swojej drużyny, to jeszcze koszykarze zaprezentowali im wiele efektownych akcji, z blokami i wsadami na czele. Celował w nich Amerykanin Corsley Edwards, który znakomicie współpracował z rozgrywającym reprezentacji Polski Krzysztofem Szubargą. Obaj zaliczyli w tym spotkaniu double-double: Edwards zdobył 26 pkt i miał 10 zbiórek, a Szubarga do 14 punktów dołożył 11 asyst. Większość z nich była zresztą po punktach zdobywanych przez Edwardsa.
Przez siedem minut poznaniacy starali się dotrzymać kroku rywalom - gdy za trzy punkty trafił Aleksander Lichodzijewski, przegrywali tylko 17:20. Chwilę później było już jednak 31:18 dla gospodarzy. Imponować mogła skuteczność Anwilu. Koszykarze z Włocławka w pierwszej kwarcie oddali osiem rzutów za dwa punkty i wszystkie były celne! To nie świadczy zbyt dobrze o defensywie PBG, która pozwoliła na stratę aż 34 punktów w jednej kwarcie.
Później pod tym względem było już lepiej, a przez większą część drugiej kwarty Anwil utrzymywał przewagę wynoszącą od 7 do 10 punktów. To teoretycznie dawało nadzieję, że PBG jest w stanie jeszcze powalczyć o sprawienie sensacji. Nic z tego - włocławianie wyszli na drugą połowę mocno skoncentrowani i dość szybko wybili poznaniakom z głowy jakiekolwiek marzenia. Znakomicie pod koszami radził sobie Edwards, który brylował nawet w kontratakach. - Starałem się jak mogłem. Jestem bardzo wkurzony na siebie, choć naprawdę robiłem wszystko co potrafiłem. W szatni powiedzieliśmy sobie, że wychodzimy i walczymy, a na boisku przestaliśmy grać. Trener mówił nam coś innego - powiedział po spotkaniu Damian Kulig. Na pierwsze punkty poznaniaków, a zdobył je właśnie Kulig po podaniu Tomasza Smorawińskiego, trzeba było czekać aż cztery minuty. Anwil zdobył w tym czasie 11 punktów i prowadził wtedy 64:44, a w 28. minucie - 72:46. Aby oszczędzić PBG trener Anwilu Emir Mutapcić zdjął z boiska Szubargę i Edwardsa, którzy najbardziej kaleczyli poznańską drużynę.
W 36. minucie na boisku pojawił się Jakub Nowak - był to debiut koszykarza PBG w ekstraklasie. 22-latek nie zdobył jeszcze pierwszych punktów, ale zaraz po wejściu popisał się zbiórką, a później zablokował rzut Wojciecha Glabasa.
Kolejnym rywalem PBG będzie Trefl Sopot - to spotkanie zostanie rozegrane w środę w hali AWF.
ANWIL WŁOCŁAWEK - PBG BASKET POZNAŃ 92:69 (34:21, 19:23, 19:9, 20:16)
Anwil: Edwards 26, Szubarga 14 (1x3), Majewski 13 (2x3), Allen 11, Lewis 7 oraz Glabas 9, Berisha 9 (2x3), Wołoszyn 3, Pietrzak 0, Maciejewski 0, Nowakowski 0, Sokołowski 0.
PBG: Lichodzijewski 16 (2x3), Kulig 14, Micić 14, Comagić 6, Sulowski 3 (1x3) oraz Parzeński 11, Smorawiński 5, Nowak 0, Szydłowski 0.
|