|
|
Poznaniakom brakuje rozgrywającego klasy Ronalda Moore'a (z prawej). Djordje Micić ma inne zalety, ale na pozycję jedynki nadaje się średnio (fot. Andrzej Grupa)
|
Trenerowi PBG Basket Poznań Miliji Bogiceviciowi nie spodobało się to, że w meczu z Turowem Zgorzelec niektórzy zawodnicy bardziej dbali o swoje statystyki niż o dobry wynik drużyny. I zapowiedział spore zmiany w składzie, jeśli nadal się tak będzie działo.
Po przegranym w środę meczu z Turowem (68:80) dziennikarze zauważyli, że nie wszyscy zawodnicy PBG Basket patrzą w pierwszej kolejności na dobro drużyny, ale raczej na poprawienie swoich statystyk. O kogo chodziło? Przede wszystkim o Aleksandra Lichodzijewskiego, który zagrał bardzo słabo. W pierwszej połowie serbski trener często przywoływał do siebie Djordje Micica i dyskutował z nim właśnie po serbsku. Micić w PBG pełni rolę podstawowego rozgrywającego, choć raczej powinien grać na pozycji rzucającego czy niskiego skrzydłowego. Te nawyki do oddawania rzutów, a nie rozgrywania akcji, było zresztą widać. Poznaniacy nie mają takiego zawodnika, jakim w Turowie jest Ronald Moore. Amerykanin miał 10 asyst, cała ekipa PBG - zaledwie o jedną więcej. Na dodatek w PBG brakowało też pomocy w grze obronnej. - Nie wierzę, że można kalkulować tak, że teraz nie pomogę w obronie, to później będę miał więcej siły w ataku. Podczas ostatniego turnieju w Sopocie oraz w tych dwóch pierwszych meczach ligowych zgubiliśmy to, co mieliśmy przez cały wcześniejszy okres przygotowawczy. Bo wcześniej nieważne było, kto zdobędzie punkty, ale czy wyra zespół. Teraz jest jakby jakaś obawa o to. Dla mnie nie ma znaczenia, czy zdobędę 30 punktów czy tylko dwa. Jeśli wygramy, będę się cieszył. Trener twierdzi, ze są zawodnicy, którzy patrzą na statystyki. Jeśli wygramy tylko kilka spotkań w sezonie, a ja będę miał superstatystyki, to one nie będą miały większej wartości. Gdy bowiem będe chciał znaleźć inny klub, to trener spojrzy i powie: oni zrobili dobry wynik, on grał, więc to musi być dobry zawodnik - opowiadał kapitan PBG Basket Jacek Sulowski.
Trener Bogicević uważa, ze tak postępować nie wolno. - Może i mamy małą rotację w składzie, ale niektórzy gracze czują się za pewnie. Jeśli dalej będą robili takie rzeczy jak dzisiaj, to będę dokonywał więckszej ilości zmian, choćby miało i zagrać nawet dziesięciu zawodników. Może to się stać nawet kosztem wysokiej porażki - zapowiedział Bogicević.
Pierwsza okazja do przekonania trenera, że jest inaczej - już w sobotę. Poznaniacy zagrają wówczas w Koszalinie z AZS.
|