|
|
Damian Kulig zdobył 20 punktów (fot. Andrzej Grupa)
|
Pochodzący z Poznania były świetny koszykarz, a obecnie trener Tomasz Jankowski okazał się lepszy od drużyny z rodzinnego miasta. Prowadząc Zastal Zielona Góra w pierwszej kolejce Tauron Bakset Ligi ograł PBG Basket Poznań 71:57.
O wyniku spotkania zadecydował fatalny w wykonaniu poznaniaków początek drugiej połowy. Wcześniej dzielnie trzymali się przeciwnika, byli nawet kilka razy na prowadzeniu. W końcówce drugiej kwarty Zastal jednak odskoczył, a krótko po zmianie stron po raz pierwszy wygrywał różnicą większą niż 10 punktów. Stało się tak po trzypunktowym rzucie Waltera Hodge'a - było wtedy 44:33. Od tego momentu gospodarze kontrolowali już wydarzenia na parkiecie, uzyskując bardzo szybko przewagę ponad 20 punktów. Czwarta ćwiartka rywalizacji odarta była już z emocji, bo zwycięstwo lubuskiej ekipy było niezagrożone i dlatego mogli pograć rezerwowi, choć tylko po stronie zielonogórskiej.
W ekipie PBG nie było takiej możliwość. Nie od dzisiaj bowiem wiadomo, że trener Milija Bogicević dysponuje bardzo wąską kadrą. - Ten sezon to moje największe wyzwanie w życiu, bo aż tylu młodych zawodników nie wprowadzałem do zespołu jeszcze nigdy - mówi opiekun poznańskiej drużyny. W Zielonej Górze skorzystał z zaledwie 7 graczy. Ani na moment na placu gry nie pojawili się juniorzy: Jakub Nowak, Fryderyk Szydłowski, Filip Nowicki, Szymon Milczyński oraz Wojciech Pawełczyk. Widać doskonale, że przynajmniej na początku będą oni wyłącznie uzupełnieniem składu i zajmą tylko wolne miejsca w protokole.
Pierwszą piątkę z ławki starali się uzupełnić jedynie młody Jakub Parzeński oraz Żarko Comagić. Razem zagrali nieco ponad 41 minut, ale nie zdobyli żadnego punktu. Szczególnie zawiódł ten drugi, w poprzednim sezonie jeszcze zawodnik Zastalu. W hali, którą doskonale zna oddał 5 rzutów, wszystkie były niecelne. Już po pierwszym meczu można bez cienia wątpliwości stwierdzić, że piątką graczy nie uda się rozegrać sezonu i pilnie potrzeba wzmocnień. Szczególnie przydałby się rozgrywający. Szefowie klubu muszą starać się poszukać dodatkowych pieniędzy, bo bez kolejnych zakontraktowanych zawodników o upragniony awans do fazy play-off może być niesamowicie ciężko.
Na wysokości zadania stanęła tylko dwójka podkoszowych: środkowy Damian Kulig oraz silny skrzydłowy Aleksander Lichodzijewski. Występ tego drugiego stał pod znakiem zapytania, bo uskarżał się w ostatnim czasie na problemy zdrowotne. Wyszedł jednak na parkiet od początku i tylko w pierwszej kwarcie zdobył 7 punktów. Potem dorzucił jeszcze kilka i na ponad 10 minut spasował. W ostatniej części odzyskał jednak skuteczność i ostatecznie zdobył najwięcej punktów spośród wszystkich poznaniaków (23). Miał niezłą skuteczność - 6/8 za 2, 2/4 za 3 oraz 5/7 za 1 pkt. Nie ma wątpliwości, że gracz posiadający także obywatelstwo belgijskie będzie sporym wzmocnieniem PBG. Na swoim poziomie zagrał też Kulig (20 pkt).
Triumfować mógł dzisiaj trener Tomasz Jankowski, były świetny koszykarz, który urodził i wychował się w Poznaniu. W sezonie 2009/2010 był nawet asystentem Eugeniusza Kijewskiego w PBG. Po zwolnieniu szkoleniowca w jednym meczu poprowadził zespół. Dzisiaj pracuje w Zielonej Górze i ograł ekipę ze swojego rodzinnego miasta. Bał się inauguracji ze względu na to, że skład Zastalu został zbudowany niemal w ostatniej chwili i forma jego ekipy była wielką niewiadomą. Bać mógł się jednak tylko przez niecałe dwie kwarty. Potem jego zawodnicy uzyskali bezpieczną przewagę i wygrali.
Zastal Zielona Góra - PBG Basket Poznań 71:57 (16:13, 21:16, 17:8, 17:20)
ZASTAL: Lawal 13, Stelmach 10 (2x3), Chanas 9, Hodge 7 (1x3), Dłoniak 7 (1x3) oraz Mirković 9 (1x3), Flieger 7, Sroka 6 (2x3), Rajewicz 2, Matczak 1, M. Chodkiewicz 0.
PBG: Lichodzijewski 23 (2x3), Kulig 20, Micić 9 (1x3), Sulowski 5 (1x3), Smorawiński 0 oraz Comagić 0, Parzeński 0.
|