|
|
Eddie Miller stracił miano króla wsadów (fot. A Jastrzębowski)
|
Eddie Miller stracił miano króla koszykarskich wsadów. Podczas konkursu, który towarzyszył kaliskiemu Meczowi Gwiazd Tauron Basket Ligi zdetronizował go streetballowiec "Biedny". Zawodnik PBG Basket Poznań był za to w zwycięskiej drużynie Południa, która pokonała rywali z Północy 119:117.
- Celujemy w takie ośrodki jak Kalisz, gdzie nie ma zespołu na poziomie ekstraklasy, ale są warunki do rozwoju koszykówki. A to miasto ma wielki potencjał - wspaniałą halę i ponad sto tysięcy mieszkańców - mówił prezes Polskiej Ligi Koszykówki Jacek Jakubowski, uzasadniając wybór najstarszego polskiego miasta na gospodarza 18. Meczu Gwiazd TBL. Jeśli rzeczywiście chciał zarazić kolejne rzesze sympatyków basketem, z wyborem organizatora nie mógł trafić lepiej.

(fot. Adam Jastrzębowski)
Każda minuta niedzielnego spektaklu była dla wyposzczonych kaliskich kibiców niczym kropla spadająca na spieczoną ziemię. Trzy tysiące ludzi jak gąbka chłonęło każde efektowne zagranie, z zapartym tchem obserwowało podniebne akrobacje koszykarskich magów w konkursie wsadów i oklaskiwało kolejne celne "trójki" Andrzeja Pluty. 37-letni rzucający Anwilu po raz siódmy w historii konkursu rzutów z dystansu jednak nie wygrał. Zdetronizował go Darnell Hinson, który do finału awansował kuchennymi drzwiami, dzięki dogrywce z udziałem kibiców. W decydującej rozgrywce zdobył 21 punktów i wyprzedził Plutę o dwa "oczka". - Jeszcze dziś rano nie wiedziałem, że wezmę udział w tym konkursie. Jestem tu przecież w zastępstwie kontuzjowanego Mantasa Cesnauskisa. W wywiadzie dla strony internetowej www.gotorey.com, którą prowadzi Torey Thomas z PGE Turów Zgorzelec powiedziałem jednak, że wygram i tak się stało - zdradził po meczu uśmiechnięty gracz Polonii Warszawa. Pluta i tak miał powody do radości. W swoim 12. meczu gwiazd zrównał się punktami Adamem Wójcikiem, który w ośmiu występach zgromadził 138 punktów. Teraz obaj są na czele klasyfikacji graczy z największym dorobkiem punktowym w tej imprezie.

(fot. Adam Jastrzębowski)
Konkurs dunkerów bezapelacyjnie wygrał student poznańskiej AWF Łukasz Biedny - chłopak z asfaltowych boisk, znany tam po prostu jako "Biedny". Już w eliminacjach zdobył najwięcej punktów, a to co zaprezentował w finale, zaczarowało nie tylko publiczność, ale też jury. W ubiegłym roku Eddie Miller został koronowany królem wsadów, bo wykonał "Over the Szubi", przelatując nad głową Krzysztofa Szubargi i pakując do kosza podrzuconą przez niego piłkę. Już w pierwszej serii tegorocznego finału Biedny podniósł poprzeczkę, przeskakując nad swoimi kumplami ze streetballowej ferajny - Slashem i Kacpą. Dostał maksymalną notę. Za chwilę jurorzy szukali tabliczek z dodatkową punktacją, bo nowy King of the Slam Dunk Contest przefrunął nad szpalerem złożonym z sześciu dziewcząt z Asseco Prokom Cheerleaders. Ryzykował wiele, ale w tym momencie wiedział, że zwycięstwo ma praktycznie pewne, bo Miller spalił swoją drugą próbę, wykonując "Windmill between the legs" (piłka przełożona w locie między nogami), który wcześniej dał awans do finałowej trójki Cameronowi Bennermanowi. - Gdyby Eddiemu udał się ten wsad, ja też bym go wykonał - przyznał potem Biedny. - Mam nadzieję, że dzięki temu zwycięstwu będziemy mogli częściej gościć na meczach ekstraklasy i tworzyć show podczas tych spotkań. Dziś udowodniliśmy, że potrafimy to robić - dodaje w imieniu swoim i kolegów jedyny biały, jedyny nieamerykanin i jedyny niezawodowiec w gronie uczestników niedzielnego konkursu.
Efektownych zagrań w Kalisz Arenie była cała masa. W meczu swój pojedynek na wsady toczyli Bennerman, Tony Easley i Miller. Wygrał chyba ten pierwszy, który w pewnym momencie chwycił piłkę odbitą od tablicy przez Michaela Hicksa i potężnym power dunkiem wpakował ją do kosza. - Myślę, że pod względem koszykarskim mecz mógł się podobać. Kilka akcji stało na naprawdę wysokim poziomie - mówił Jacek Winnicki z PGE Turów Zgorzelec, który poprowadził zwycięską ekipę Południa.

(fot. Adam Jastrzębowski)
MVP spotkania wybrany został Harding Nana. Skrzydłowy stołecznej Polonii rzucił 26 punktów i zanotował 7 zbiórek. - To była zdecydowanie dobra zabawa i świetne rozwiązanie dla graczy, którzy ostatnio ciężko pracowali. Fajnie, że mecz odbył się w miejscu, gdzie nie ma zawodowej koszykówki. To doskonały sposób na promocję tej dyscypliny - podkreślał na pomeczowej konferencji Kameruńczyk.
Blisko czterogodzinne show miało sporo akcentów lokalnych. W eliminacjach do konkursu "trójek" wystąpił Piotr "Satan" Satanowski z kaliskiej amatorskiej drużyny GDW Star Finance (zdobył 13 punktów - tyle samo, co Miller). Na ławce trenerskiej Południa, obok Winnickiego, zasiadł znany doskonale w Kaliszu i Ostrowie Wlkp. Marek Białoskórski, były trener m.in. nieistniejącego już AZS PWSZ OSRiR Kalisz. Gwiazdy Tauron Basket Ligi uczestniczyły też w akcji prospołecznej, odwiedzając kaliski Dom Dziecka i przyglądając się młodym koszykarzom podczas I Mistrzostw Kaliskiej Akademii Koszykówki.
Północ - Południe 117:119 (29:27, 34:28, 25:35, 29:29)
Północ: Bennerman 22 (2x3), Varda 19, Davis, Ewing 13 (1x3), Scott 8 (2x3), Hicks 8 (2x3), Waczyński 8, Białek 6, Milicić 5 (1x3) Bogavać 2.
Południe: Nana 26 (2x3), Hodge 12 (2x3), Easley 12, Hinson 11 (3), Pluta 11 (1x3), Miller 10, Burgess 9, Jovanović 8 (1x3), Dłoniak 7 (1x3), Koljević 7 (1x3), Thomas 3 (1x3), Brkić 3 (1).
Sędziowie: Jakub Zamojski, Artur Fiedler, Dariusz Zapolski
|