<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss xmlns:taxo="http://purl.org/rss/1.0/modules/taxonomy/" version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
<channel>
<title>WielkopolskiSport.pl</title>
<link>http://www.wielkopolskisport.pl/</link>
<description></description>
<dc:language xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pl</dc:language>
<dc:rights xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Copyright WielkopolskiSport.pl All rights reserved</dc:rights>
<image>
<title>WielkopolskiSport.pl</title>
<url>http://www.wielkopolskisport.pl/images/logo_top.jpg</url>
<link>http://www.wielkopolskisport.pl/</link>
</image>
<item>
    <title>Polibuda w I lidze!</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=23&amp;idn=9070</link>
    <description>Sensacja stała się faktem! W decydującym starciu finału play-off koszykarze AZS Politechniki Poznań pokonali w Bydgoszczy Astorię 77:74 i awansowali do I ligi. O ich sukcesie zdecydowała przede wszystkim świetna postawa w ostatniej kwarcie meczu. Bohaterem został Paweł Hybiak, który na cztery sekundy przed końcem trafił za trzy.
 
Polibuda po rundzie zasadniczej zajęła czwartą pozycję. W drodze po awans wyeliminowała zespoły, które tę część sezonu zakończyły na miejscach: piątym (Korsarz Gdańsk), pierwszym (Open Florentyna Pleszew) i drugim (Franz Astoria Bydgoszcz). Sukces poznaniaków choć sensacyjny, na pewno nie jest więc dziełem przypadku. Przebyta przez nich droga nie wiodła przez żaden skrót. Była najtrudniejszą z możliwych i tym większe słowa uznania należą się ostatecznym zwycięzcom.
 
Niezwykle emocjonujące mecze Politechniki z Astorią w finale play-off miały w sobie element &quot;lustrzanego odbicia&quot;. Dotyczy to także ostatniej potyczki. W niedzielę akademicy zawiedli w czwartej kwarcie i słaba postawa kosztowała ich porażkę. Natomiast w piątym spotkaniu poznaniacy właśnie w tej części meczu rozstrzygnęli losy historycznego awansu. W środę do trzeciej kwarty na parkiecie trwała zażarta walka punkt za punkt. - Widząc mądrą i dobrą grę naszego zespołu czekałem aż &quot;odjedziemy&quot;. Ale nie dane było mi tego doświadczyć - mówi szkoleniowiec AZS Waldemar Mendel. Na dodatek, dwie minuty przed końcem trzeciej partii to gospodarze odskoczyli poznaniakom aż na dystans ośmiu punktów (59:51). - Popełniliśmy trzy błędy, które nas bardzo drogo kosztowały - komentuje szkoleniowiec Polibudy.
 
I gdy bydgoscy kibice spodziewali się, że gospodarze w ostatniej odsłonie przypieczętują swój sukces, poznaniacy rozpoczęli ją od zdobycia 13 punktów z rzędu, co dało im prowadzenie 64:59! Tę serię zainaugurował celną &quot;trójką&quot; Konrad Rzeczkowski, rozpoczynając zresztą mały festiwal rzutów z dystansu. Brylował w nich Paweł Stankiewicz, który w czwartej kwarcie trafiał tak trzykrotnie. Bydgoszczanie jednak w końcu się otrząsnęli i po rzutach Sebastiana Laydycha odrobili straty (64:64). W dramatycznej końcówce do remisu 74:74 doprowadził Mateusz Bierwagen. Poznaniacy mieli jednak jeszcze siedemnaście sekund na przeprowadzenie swojej akcji. Jej bohaterem został Paweł Hybiak, który w obliczu ogromnego ścisku pod koszem Astorii, zamarkował grę jeden na jeden, by odskoczyć za linię rzutów &quot;za trzy&quot; i w efektownym stylu zakończyć rywalizację. - Sądziłem, że piłka leci tak źle, że to nie powinno wlecieć - komentuje rozgrywający Polibudy. - Wygrać w piątym meczu, na parkiecie rywala, &quot;rzutem na taśmę&quot;, to chyba marzenie każdego zespołu i każdego zawodnika - dodaje wzruszony trener Mendel.
 
Na zwycięzców, którzy do Poznania dotarli w nocy czekali przyjaciele i rodziny, gotując im wręcz mistrzowskie przyjęcie. - Boję się, że jutro rano się obudzę, a tu będzie trzeba jechać na mecz do Bydgoszczy - żartuje opiekun Polibudy. Spokojnie, choć to wszystko brzmi jak sen, ten olbrzmi sukces jest jak najbardziej realny. Gratulujemy! 
 
Franz Astoria Bydgoszcz - AZS Politechnika Poznań 74:77 (20:21, 21:19, 18:11, 15:26)
 
Franz Astoria: Lewandowski 16, Bierwagen 15, Andryańczyk 13, Laydych 11, Barszczyk 7, Szyttenholm 6, Pagacz 4, Rąpalski 2.
 
AZS Politechnika: Szydłowski 17, Stankiewicz 16, Baszak 14, Hybiak 11, Rostalski 6,Sobkowiak 5, Rzeczkowski 3, Walczak 3, Gierwazik 2, Kowalewski 0.
 
Stan rywalizacji w finale play-off: 3:2 dla AZS Politechniki Poznań</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=23&amp;idn=9070&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-05-16 21:28:31</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Homies najlepsi w Ostrowie</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=23&amp;idn=9059</link>
    <description>Drużyna Homies Konin wygrała zawody o Grand Prix Ostrowa Wlkp. w koszykówce ulicznej. Ten sam zespół objął także prowadzenie w klasyfikacji generalnej cyklu Grand Prix Wielkopolski.
 
Był to już drugi turniej w ramach tegorocznej rywalizacji. Niezbyt sprzyjająca aura sprawiła, że na starcie zawodów pojawiło się tylko pięć zespołów. Rywalizowały one ostatecznie systemem &quot;każdy z każdym&quot;. Emocji nie brakowało, a o końcowej kolejności decydował wynik bezpośredniego starcia pomiędzy dwiema najlepszymi ekipami. Zespoł Homies Konin (Mateusz Chatałas, Konrad Rabe, Krystian Wawrzyniak i Jakub Rogulski) pokonał w nim Nasz Rynek MVP's Ostrów Wlkp. 12:10 i dzięki temu triumfował także w całej imprezie. Koszykarze z Konina zostali również nowym liderem klasyfikacji generalnej Grand Prix Wielkopolski. Tydzień temu we Wrześni zajęli bowiem szóstą pozycję. Druga lokatę zajmują White Niggaz Kraszewice. Szczegółowe wyniki turnieju w Ostrowie Wlkp. można znaleźć tutaj.
 
Nie zabrakło także tradycyjnych konkursów rzutowych. Na linii rzutów wolnych najskuteczniejszy okazał się tym razem Szymon Szlachta z Ostrowa Wlkp., a &quot;za trzy&quot; najlepiej trafiał Adrian Kruszakin z Kraszewic.
 
Kolejny turniej cyklu - Grand Prix Leszna - odbędzie się 26-27 maja. Zgłoszenia przyjmowane są do 23 maja. Szczegółowe informacje można znaleźć na stronie www.streetballpolska.pl.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=23&amp;idn=9059&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-05-15 20:18:32</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Śląsk lepszy po dogrywce</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=23&amp;idn=9046</link>
    <description>Koszykarze BM Węgiel Stali Ostrów Wlkp. na szansę pierwszoligowego awansu muszą poczekać do turnieju barażowego. W finale play-off przegrali bowiem ze Śląskiem Wrocław 1:3. Ich nadzieję na sukces przedłużyło sobotnie zwycięstwo 78:65, ale dzień później po dramatycznym meczu i dogrywce goście triumfowali 69:73.
 
Po dwóch porażkach w stolicy Dolnego Śląska ostrowianie stanęli przed ciężkim zadaniem odrobienia strat na własnym parkiecie. Ale naprawdę niewiele brakowało, by doprowadzili do piątego meczu. W sobotę nie popełnili błędu z poprzednich spotkań i inicjatywy, którą posiadali przez większość starcia nie dali sobie odebrać w ostatniej kwarcie. Wygrali pewnie 78:65.
 
Zdecydowanie więcej emocji przyniosło niedzielne spotkanie. Jego początek należał do gospodarzy. Dobra gra w obronie i skuteczny atak zapewniły im prowadzenie 15:7 w 6. minucie. Od tego momentu ostrowska maszyna wyraźnie się jednak zacięła. Do końca pierwszej kwarty Stal zdobyła zaledwie dwa punkty, tracąc aż 14. Niemoc Wielkopolan trwała także później. Gospodarze zanotowali w tym okresie bardzo dużo niecelnych rzutów, a Śląsk skutecznie za to trafiał z dystansu. W 18. minucie goście objęli najwyższe prowadzenie w meczu - 37:28. Bardzo słabo grał dotychczasowy najlepszy strzelec ostrowian - Marcin Dymała, który w całym niedzielnym starciu zdobył zaledwie 4 punkty!
 
Sytuacja zaczęła zmieniać się po przerwie. Stal powróciła do twardej obrony, jaką prezentowała dzień wcześniej i na efekty nie trzeba było długo czekać. Po znakomitych akcjach Mariusza Matczaka i Mateusza Zębskiego gospodarze objęli prowadzenie 46:44. Do końca regulaminowych 40 minut na parkiecie trwała już zacięta i emocjonująca walka. Szansę na zwycięstwo ostrowianie &quot;wypuścili&quot; w ostatniej minucie. Na 54 sekundy przed końcem - po rzutach wolnych Matczaka - wygrywali 58:56, a chwilę później wrocławian mógł dobić Łukasz Olejnik, który nie trafił prostego rzutu spod kosza. Śląsk doprowadził do dogrywki trafieniem Norberta Kulona.
 
To właśnie ten zawodnik zdecydował o losach rywalizacji w dodatkowej odsłonie. W pewnym momencie zdobył siedem punktów z rzędu, a dwa &quot;oczka&quot; dołożył Mirosław Łopatka i gospodarze przegrywali 64:69. Tej przewagi goście już nie zmarnowali, zwłaszcza że w ostatnich sekundach nie mylili się z linii rzutów wolnych. Stal przegrała ostatecznie 69:73, a w całych finałowych zmaganiach uległa Śląskowi 1:3.
 
- Wiele czynników zaważyło o porażce. Jednym z nich była słaba skuteczność. Mimo to, nie poddajemy się i walczymy dalej w barażach - komentował kapitan drużyny z Ostrowa Tomasz Cielebąk. Na niepowodzenie jego zespołu na pewno wpływ miała kiepska tego dnia postawa Dymały i Marcina Kałowskiego oraz brak chłodnej głowy w kluczowych fragmentach spotkania. Zdobywca 30 punktów dla gospodarzy Mariusz Matczak nie miał odpowiedniego wsparcia wśród kolegów. Ponadto przez cały niedzielny mecz ostrowianie nie mogli poradzić sobie z Łopatką. Przed Stalą jeszcze jedna szansa wywalczenia awansu do I ligi - turniej barażowy, który zostanie rozegrany pod koniec maja. 
 
sobota
BM Węgiel Stal Ostrów Wlkp. - Śląsk Wrocław 78:65 (21:10, 16:23, 20:15, 21:17)
 
Stal: Dymała 17, Matczak 17, Dryjański 13, Kałowski 13 (3x3), Cielebąk 9 (1x3), Olejnik 7 (1x3), Zębski 2, Radzik, K.Spała, M. Spała, Sierański 0.
 
Śląsk: Łopatka 11 (1x3), Glapiński 10, Budziński 8, Hyży 8, Grygiel 7 (1x3), Mroczek-Truskowski 6, N. Kulon 4, Leszczyński 4, M.Kulon 3, Kowalski 2, Płatek 2, Raczek 0.

niedziela
BM Węgiel Stal Ostrów Wielkopolski - Śląsk Wrocław 69:73 (17:21, 17:18, 14:9, 10:10, d.11:15)
 
Stal: Matczak 30, Olejnik 16, Dryjański 9 (1x3), Dymała 4 (1x3), Zębski 4, Cielebąk 3, Kałowski 3, Sierański 0.
 
Śląsk: Łopatka 18 (1x3), N.Kulon 17 (1x3), Kowalski 9 (2x3), Hyży 8, Mroczek-Truskowski  7 (1x3) Glapiński 6, Bodziński 4, Grygiel 4, Leszczyński 0, Płatek 0.
 
Stan rywalizacji w finale: 3:1 dla Śląska.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=23&amp;idn=9046&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-05-13 23:56:40</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Zdecyduje piąty mecz</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=23&amp;idn=9045</link>
    <description>Dopiero piąte spotkanie zdecyduje o tym, kto z pary AZS Politechnika Poznań i Franz Astoria Bydgoszcz wywalczy awans do I ligi koszykarzy. Polibuda nie wykorzystała bowiem szansy rozstrzygnięcia rywalizacji na własnym parkiecie. W sobotę wprawdzie wygrała 75:71, ale dzień później goście zwyciężyli 77:60.
 
- To jest taka rywalizacja, w której obie drużyny zdają sobie sprawę o co grają. Nie ma już więc spokojnej lub spontanicznej gry, jaką można obserwować w rundzie zasadniczej, gdzie ataki są błyskawiczne i się kleją. Tutaj każdy boi się podjąć nieodpowiedzialną decyzję. Dużą rolę odgrywają nerwy - powiedział po sobotnim meczu trener akademików Waldemar Mendel. Jego słowa najlepiej oddaja przebieg weekendowych zmagań w hali na Morasku.
 
Oba mecze miały niesamowitą dramaturgię. W sobotę o losach spotkania rozstrzygnęła ostatnia kwarta. Na jej początku poznaniacy przegrywali 52:57, ale poderwali się do walki i po trafieniach najlepszego tego dnia na parkiecie Tomasza Baszaka zapewnili sobie końcowy sukces. - W pewnym momencie stanęliśmy. Potem zagraliśmy kilka dobrych akcji, szczególnie w obronie i to dało nam zwycięstwo - cieszył się bohater gospodarzy. - Mecz był na styku, gra nie przypominała tego, co prezentowaliśmy przez cały sezon. Pomógł nam łut szczęścia. Bardziej zaskoczyli mnie moi zawodnicy, którzy nie korzystali z tych rozwiązań, które dały im zwycięstwo w Bydgoszczy. Dopiero w końcówce wrzucili czwarty bieg i wyglądało to lepiej - podsumował wygraną batalię trener Mendel. - W niedzielę musimy wygrać, bo nie ma już innego wyjścia. Liczymy, że dopisze nam więcej szczęścia. Czegoś nam brakuje, może charakteru, bo nie potrafimy wygrywać meczów &quot;na styku&quot; jeżeli nie wyrobimy sobie znacznej przewagi - mówił z kolei najskuteczniejszy gracz bydgoskiej ekipy Mateusz Bierwagen.
 
Goście musieli sobie wziąć te przemyślenia do serc. Dzień później, w drugiej kwarcie prowadzili już bowiem nawet dwunastoma punktami (29:17). Ten dystans udało się jednak Polibudzie odrobić, a w trzeciej odsłonie gospodarze wygrywali 40:36. Nadzieje AZS na korzystny rezultat potęgował fakt, że aż cztery przewinienia w pierwszych dwudziestu minutach złapał Bierwagen, a tuż po wznowieniu gry czwarty faul zaliczył też Dorian Szyttenholm. Niestety, tym razem Politechnika nie wytrzymała gry &quot;na styku&quot;, a wspomniani zawodnicy Astorii nie tylko nie zeszli z boiska przed czasem, ale poprowadzili swój zespół do cennego zwycięstwa. W czwartej kwarcie bydgoszczanie zdecydowanie przycisnęli akademików, którzy nie zdołali już odpowiedzieć. O ich porażce zadecydowała przede wszystkim koszmarna skuteczność rzutów z gry (31,3%) oraz własne błędy. Przez całe spotkanie mnożyły się one wprawdzie po obu stronach, jednak w decydujących momentach meczu przytrafiały się właśnie poznaniakom. - Walczyliśmy punkt za punkt, kilka niecelnych rzutów, skutecznych kontr przeciwnika i wyszło tak, jak wyszło. Nie da się ukryć, że zawiodła nas skuteczność. Nie trafialiśmy. Wierzymy jednak w sukces i walczymy do końca - komentował niedzielne starcie Michał Szydłowski. -W trzeciej kwarcie potrzebowaliśmy jeszcze większej przewagi, by poczuć się pewnie. Wynik oscylujący wokół remisu nas zdeprymował. To, co powinno negatywnie podziałać na Bydgoszcz, sparaliżowało nas. Poprawy wymaga głównie nasza organizacja gry w ataku - ocenił trener Mendel.
 
- To były mecze pełne dramaturgii. Dziś udało się nam wygrać, ponieważ w przeciwieństwie do sobotniego spotkania wyglądaliśmy na parkiecie jak drużyna i byliśmy skonsolidowani. Mamy z Politechniką podobne zespoły. Poznaniacy są dobrą, myślącą drużyną, co pokazali już wielokrotnie. Można powiedzieć, że powrót do Bydgoszczy to dla nas wymarzona sytuacja, ale to dyspozycja dnia zdecyduje o tym kto zostanie zwycięzcą - podsumował trener Franz Astorii Jarosław Zawadka.
 
Decydujący o awansie mecz odbędzie się w środę w Bydgoszczy. Zwycięzca awansuje do I ligi, pokonany będzie szukał szczęścia w turnieju barażowym. Poznaniacy będą musieli sobie radzić już bez Marka Sobkowiaka, który nie może dłużej przeciągać swojego pobytu w Polsce i wraca do Skandynawii. Niewielkie są szanse na występ innego wysokiego zawodnika - Macieja Piazdeckiego, który wciąż leczy kontuzje palca i jeśli zagra, to na własne życzenie. W środę faworytem na pewno będzie Astoria. Ale poznaniacy na finiszu sezonu już udowodnili, że potrafią dokonywać rzeczy niemożliwych.
 

Sobota: 
AZS Politechnika Poznań - Franz Astoria Bydgoszcz 75:71 (20:24, 20:12, 12:19, 23:16)
AZS Politechnika: Baszak 22, Sobkowiak 14, Stankiewicz 13, Szydłowski 13, Hybiak 6, Rostalski 6, Rzeczkowski 1, Tkacz 0, Gierwazik 0, Kowalewski 0.
Franz Astoria: Bierwagen 26, Laydych 14, Andryańczyk 10, Szyttenholm 8, Barszczyk 6, Pagacz 4, Lewandowski 3, Czyżnielewski 0, Rąpalski 0.
 
Niedziela:
AZS Politechnika Poznań - Franz Astoria Bydgoszcz 60:77 (12:12, 16:21, 20:17, 12:27) 


AZS Politechnika: Sobkowiak 10, Stankiewicz 10, Szydłowski 9, Baszak 9, Hybiak 8, Tkacz 5, Rostalski 4, Rzeczkowski 3, Kowalewski 2, Gierwazik 0, Ziółkowski 0, Walczak 0
 
Franz Astoria: Szyttenholm 21, Bierwagen 16, Laydych 14, Lewandowski 11, Adryańczyk 6, Barszczyk 2, Czyżnielewski 2, Szafranek 2, Pagacz 2, Rąpalski 1, Raczyński 0.
 
Stan rywalizacji w finale play-off: 2:2.
 </description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=23&amp;idn=9045&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-05-13 22:51:08</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Polibuda krok od I ligi!</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=23&amp;idn=9033</link>
    <description>Koszykarze AZS Politechniki Poznań nie zwalniają tempa. W trzecim meczu finałowym play-off pokonali na własnym parkiecie Astorię Bydgoszcz 75:71 i od niespodziewanego awansu do I ligi dzieli ich już tylko jedno zwycięstwo! 
 
 
Szersza relacja po niedzielnym (godzina 18:00) spotkaniu.
 
 
 
 
 
 
AZS Politechnika Poznań - Franz Astoria Bydgoszcz 75:71 (20:24, 20:12, 12:19, 23:16)
 
AZS Politechnika: Baszak 22, Sobkowiak 14, Stankiewicz 13, Szydłowski 13, Hybiak 6, Rostalski 6, Rzeczkowski 1, Tkacz 0, Gierwazik 0, Kowalewski 0.
 
Franz Astoria: Bierwagen 26, Laydych 14, Andryańczyk 10, Szyttenholm 8, Barszczyk 6, Pagacz 4, Lewandowski 3, Czyżnielewski 0, Rąpalski 0.
 
Stan rywalizacji w finale: 2:1 dla AZS Politechniki Poznań.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=23&amp;idn=9033&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-05-12 22:49:34</dc:date>
</item>
<item>
    <title>To jeszcze nie koniec</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=23&amp;idn=9034</link>
    <description>Koszykarze BM Węgiel Stali Ostrów Wlkp. przedłużyli swoje nadzieje na awans do I ligi. W trzecim spotkaniu finałowym play-off pokonali we własnej hali Śląsk Wrocław 78:65 i w rywalizacji do trzech zwycięstw przegrywają już tylko 1:2. 
 
Gospodarze przystąpili do spotkania bardzo zmotywowani i w 6. minucie prowadzili już 15:6. W drugiej kwarcie wrocławianom udało zmniejszyć dystans do trzech punktów, ale na więcej Stal już nie pozwoliła. Ostrowianie tym razem nie dali sobie odebrać inicjatywy w ostatniej odsłonie. Cztery celne &quot;trójki&quot; w tej fazie meczu dały im bezpieczne prowadzenie 73:54.
 
Szersza relacja po niedzielnym (godzina 18:30) meczu.
 
BM Węgiel Stal Ostrów Wlkp. - Śląsk Wrocław 78:65 (21:10, 16:23, 20:15, 21:17)
 
Stal: Dymała 17, Matczak 17, Dryjański 13, Kałowski 13 (3x3), Cielebąk 9 (1x3), Olejnik 7 (1x3), Zębski 2, Radzik, K.Spała, M. Spała, Sierański 0.
 
Śląsk: Łopatka 11 (1x3), Glapiński 10, Budziński 8, Hyży 8, Grygiel 7 (1x3), Mroczek-Truskowski 6, N. Kulon 4, Leszczyński 4, M.Kulon 3, Kowalski 2, Płatek 2, Raczek 0.
 
Stan rywalizacji w finale: 2:1 dla Śląska.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=23&amp;idn=9034&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-05-12 23:01:51</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Wciąż bez Szawara</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=23&amp;idn=9023</link>
    <description>Jeśli BM Węgiel Stal Ostrów Wlkp. chce przedłużyć nadzieję na bezpośredni awans do I ligi, musi w ten weekend dwukrotnie pokonać u siebie Śląsk Wrocław. Zadanie możliwe do wykonania, ale piekielnie trudne. Zwłaszcza, że ostrowscy koszykarze znów będą musieli radzić sobie bez Wojciecha Szawarskiego.
 
35-letni skrzydłowy to filar defensywy Stalówki. Dziś to nie ma już większego znaczenia, ale można się zastanawiać, jak zakończyłyby się dwa pierwsze pojedynki rozgrywane we Wrocławiu, gdyby Szawarski mógł w nich wystąpić. Bez niego w składzie ekipa Mikołaja Czai walczyła dzielnie, ale jednak wracała do domu z pustymi rękami - przegrała 55:67 i 64:67. - Zabrakło nam sił w końcówkach obu spotkań. To dlatego rzucaliśmy po pięć punktów w ostatnich odsłonach - diagnozuje Czaja.
 
Ostrowski szkoleniowiec chętnie dałby odpocząć swoim czołowym zawodnikom, by ci mogli spokojnie dograć mecz na pełnych obrotach, ale nie miał praktycznie żadnego pola manewru. To też skutek absencji &quot;Szawara&quot;. Były reprezentant kraju doznał urazu kolana w drugim meczu półfinałowym z AZS AWF Katowice. Od tego czasu na parkiet nie wybiegł. Najbliższe spotkania też ma z głowy. - To jest nasze największe zmartwienie przed tą konfrontacją - kręci głową szkoleniowiec. - W kolanie Wojtka cały czas zbiera się płyn z krwią. W ciągu tygodnia lekarze ściągają mu po trzy strzykawki tej substancji. To absolutnie wyklucza go z gry - dodaje.
 
Wśród miejscowych wszyscy starają się być jednak dobrej myśli. Oprócz Szawarskiego, reszta pali się do gry. A w wypełnionej niemal przy każdej okazji do ostatniego miejsca hali przy Kusocińskiego, gospodarze są bardzo mocni. Już raz w tym sezonie odprawili Śląsk z zaledwie jednym punktem. Ale rywale zdołali się odegrać. W finale Pucharu PZKosz to oni byli górą. Jak będzie tym razem? - Kluczem do sukcesu leży w konsekwentnej obronie i skutecznej grze w ataku. Musimy zachować to wszystko, co było dobre w pierwszych meczach i wyeliminować błędy popełniane we Wrocławiu - mówi Czaja.
 
Sobotnie starcie Stal - Śląsk rozpocznie się o 18.30. Ewentualny czwarty mecz w niedzielę o tej samej porze.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=23&amp;idn=9023&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-05-11 13:56:06</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Polibuda gra o awans</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=23&amp;idn=9020</link>
    <description>Koszykarze AZS Politechniki Poznań mogą w niedzielę wywalczyć historyczny awans do pierwszej ligi. Warunkiem jest dwukrotne pokonanie w hali przy Zagajnikowej Franz Astorii Bydgoszcz. Wówczas gigantyczna sensacja stanie się faktem.

Jeszcze niedawno Polibuda cieszyła się z historycznego awansu do drugiej rundy play off. W ćwierćfinale akademicy uporali się w trzech meczach z Korsarzem Gdańsk.  Tego, co wydarzyło się przez kolejne trzy tygodnie, nie sposób nazwać inaczej, jak &quot;pięknym snem&quot;. Rozpoczął się od sensacyjnej wygranej w Pleszewie z faworyzowaną Open Florentyną, a teraz poznański zespół jest już na etapie rozgrywek, o którym do niedawna nikt nawet głośno nie marzył. - Szkoda, że już się z Astorią w tym sezonie raczej nie spotkamy. To zespół w naszym zasięgu i fajnie byłoby wziąć na nich rewanż - mówił pod koniec marca szkoleniowiec poznaniaków Waldemar Mendel, po porażce z bydgoszczaniami na własnym parkiecie. Nieznacznym zwycięstwem rywali kończyły się zresztą oba mecze tych zespołów w rundzie zasadniczej. Drabinka play-off wskazywała jednoznacznie - jeśli jeszcze ze sobą powalczą, to w finale. I tak się stało!

Po dwóch meczach w Bydgoszczy jest remis 1:1. Walcząca o trzy zwycięstwa Polibuda przywiozła korzystny rezultat, chociaż musiała poradzić sobie z morderczym natężeniem spotkań. Starcie z Astorią poprzedziły bowiem Akademickie Mistrzostwa Polski. - Szczyt formy przygotowywaliśmy właśnie na te rozgrywki, które dla nas, jako klubu uczelnianego, były w tym sezonie priorytetem. Sześć meczów w Warszawie w miniony weekend pomogło nam złapać sporo zdrowia. W poniedziałek Astoria nas zaskoczyła, ale we wtorek to my dominowaliśmy, a oni opadli z sił. Nie spodziewali się, że wytrzymamy to szalone tempo. Teraz w Poznaniu mamy więcej atutów, ale myślę, że sprawa awansu wciąż jest otwarta - powiedział w rozmowie z Gazetą Pomorską obrońca akademików Tomasz Baszak. 

Trener Mendel również nie traci czujności i podkreśla klasę Astorii. - Jest to dobry zespół, na pewno lepiej przygotowany do walki aniżeli Open Florentyna Pleszew. Mecze w sezonie zasadniczym i te dwa już rozegrane w finale pokazują, że w takich rozważaniach przedmeczowych są bardziej w naszym zasięgu niż drużyna z Pleszewa - uważa poznański szkoleniowiec. W szeregach gości zabraknie Adama Szopińskiego, u którego dwa tygodnie temu wykryto krwiaka mózgu. Zawodnik przeszedł operację, we wtorek obudził się ze śpiączki farmakologicznej i wraca do zdrowia. Polibuda będzie musiała sobie natomiast poradzić bez Macieja Piazdeckiego. - Cóż, niestety jednego wysokiego mniej. Maciejowi podczas Akademickich Mistrzostw Polski znów przytrafiła się kontuzja palca i przeciwko Astorii nam nie pomoże - martwi się trener Mendel, który na szczęście innych kłopotów kadrowych nie ma. Jego zespół wspierać będzie za to Marek Sobkowiak, który na najważniejsze mecze swojego zespołu przylatuje ze stażu naukowego ze Szwecji. - Traktujemy to wszystko jako wspaniałą przygodę i nasz kapitan nie był w stanie odmówić sobie obecności w tych meczach - podkreśla opiekun AZS. 

Zaplanowane na sobotę i niedzielę starcia Politechniki z Astorią rozpoczną się o godzinie 18. W sezonie zasadniczym halę UAM na Morasku odwiedziła spora i głośna grupa kibiców z Bydgoszczy. Teraz można spodziewać się podobnego scenariusza, dlatego zawodnicy i sztab szkoleniowy Polibudy liczą na wsparcie poznańskich fanów basketu. 

W katastrofalnym sezonie, w którym z Ford Germaz Ekstraklasą pożegnały się Inea-AZS i MUKS, a przyszłość PBG Basket stoi pod dużym znakiem zapytania, honoru miejskiej koszykówki broni skromna i ambitna akademicka drużyna. Poziom może jest niższy, ale wielkie emocje gwarantowane. Grupa ludzi powalczy o sensację, spełnienie swoich marzeń i sportowy sukces życia. Kopciuszek jest już bardzo bliski zostania niekwestionowaną królową balu. Czy można wyobrazić sobie piękniejsze oblicze sportu?</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=23&amp;idn=9020&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-05-11 09:27:00</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Cenna zaliczka Polibudy</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=23&amp;idn=9005</link>
    <description>Koszykarze AZS Politechniki Poznań znów sprawili miłą niespodziankę. Po dwóch wyjazdowych meczach finału play-off II ligi remisują z Astorią Bydgoszcz 1:1. W poniedziałek przegrali 67:84, ale następnego dnia zwyciężyli 83:74!
 
Podopieczni Waldemara Mendla pojechali nad Brdę niemal prosto z odbywających się w weekend Akademickich Mistrzostw Polski. W Warszawie Polibuda zdobyła złoty medal wśród uczelni technicznych i piąte miejsce w kategorii ogólnej. Poznaniacy mieli &quot;w nogach&quot; sześć spotkań i ten fakt wykorzystali w poniedziałkowym meczu koszykarze Astorii. - Daliśmy się zaskoczyć ich taktyce, choć była łatwa do przewidzenia. Wiedzieliśmy, że będą kryli agresywnie, byśmy nie wytrzymali tempa nawet do przerwy. Chcieliśmy jednak od samego początku prowadzić otwartą grę. Gdybyśmy zaczęli inaczej, bardziej defensywnie, zapewne by to wyglądało lepiej. Nie spodziewaliśmy się jednak tak wysokiej skuteczności po stronie rywala w pierwszej kwarcie - komentuje Mendel. Bydgoszczanie wygrali bowiem pierwszą odsłonę aż 29:14. Od drugiej odsłony poznaniacy zaczęli ambitny pościg i jeszcze przed przerwą znacznie zbliżyli się do gospodarzy. Najbliżej byli jednak w ostatnich dziesięciu minutach, gdy po trafieniach Tomasza Baszaka zrobiło się już tylko 63:62 dla Astorii. Niestety, od tego momentu Astoria zdobyła 18 punktów z rzędu i losy meczu były rozstrzygnięte.
 
Co ciekawe, po poniedziałkowym meczu Polibuda... wróciła do Poznania! - Część zawodników poszła na zajęcia, część do pracy, a ja miałem dyżur w trakcie matury. Tylko czterech graczy mogłoby zostać - przyznaje rozbrajająco szczerze trener Mendel. We wtorek wszyscy ponownie zawitali do Bydgoszczy i choć brzmi to nieprawdopodobnie, na parkiecie role się odwróciły. - O dziwo, to Astoria wyglądała na bardziej zmęczoną po wczorajszym meczu. My natomiast biegaliśmy dużo żwawiej i wyglądaliśmy na wypoczętych. Opłacało się wyspać w swoich łóżkach - śmieje się opiekun Polibudy. Do przerwy poznaniacy prowadzili 42:28, a po powrocie z szatni dalej skutecznie odbierali bydgoszczanom ochotę do gry. Dla przykładu - w trzeciej kwarcie Baszak popisał się trzema celnymi &quot;trójkami&quot; z rzędu. Rywale walczyli do końca - w ostatniej odsłonie Astoria znacznie zmniejszyła straty i zbliżyła się do poznaniaków na dystans siedmiu punktów (66:73). Na więcej akademicy już jednak nie pozwolili i wyrównali stan finałowej rywalizacji. - Kiedy tu jechaliśmy myślałem sobie, żeby wygrać chociaż jedno spotkanie. Udało się, nasza przygoda ciągle trwa i jesteśmy niesamowicie zadowoleni - cieszy się trener Mendel.
 
Wśród jego podopiecznych na szczególne słowa uznania zasłużyli wysocy zawodnicy, którzy skutecznie blokowali rywali i notowali cenne zbiórki. Macieja Rostalskiego i Pawła Stankiewicza wspierał po raz kolejny Marek Sobkowiak, który ze Szwecji przyleciał już na weekendowe mistrzostwa Polski drużyn akademickich. Prawdopodobnie przedłuży swój pobyt i w dwóch następnych meczach finału będzie do dyspozycji swojego szkoleniowca. We wtorek do wielkiej formy powrócił Paweł Hybiak, który po kilku słabszych spotkaniach znów wszedł na wysokie obroty. Był najskuteczniejszym graczem Polibudy, popisał się wieloma asystami i wypracowywał czyste pozycje rzutowe. Na pochwały zasłużył jednak cały zespół. - Graliśmy dzisiaj mądrzej. Unikaliśmy kontr, które wczoraj były dla nas zabójcze. Zmusiliśmy rywala do gry atakiem pozycyjnym. Kluczem do zwycięstwa było zrozumienie, na czym polega siła Astorii i co należy zrobić, by wytrącić im atuty z rąk. Wtorkowy mecz zaczęliśmy tak, jak powinniśmy otworzyć poniedziałkowy - podsumował Waldemar Mendel.
 
AZS Politechnika Poznań dzięki jednej wygranej w Bydgoszczy znalazła się w niezłej sytuacji. W najbliższy weekend tocząca się do trzech wygranych rywalizacja przeniesie się do Poznania. Trzecie starcie obu drużyn już w sobotę o 18:00 w hali UAM na Morasku.
 
poniedziałek
Franz Astoria Bydgoszcz - AZS Politechnika Poznań 84:67 (29:14, 15:23, 19:17, 21:13)
 
Franz Astoria: Laydych 24, Bierwagen 18, Lewandowski 14, Barszczyk 12, Czyżnielewski 5, Szyttenholm 4, Pagacz 4, Rąpalski 3, Gierszewski 0.
 
AZS Politechnika: Hybiak 13, Stankiewicz 12, Baszak 12, Tkacz 8, Sobkowiak 7, Rostalski 6, Rzeczkowski 5, Szydłowski 2, Walczak 2, Gierwazik 0, Kowalewski 0, Ziółkowski 0.
 
wtorek
Franz Astoria Bydgoszcz - AZS Politechnika Poznań 74:83 (18:24, 10:18, 23:25, 23:16)
 
Franz Astoria: Bierwagen 20, Laydych 16, Szyttenholm 9, Lewandowski 9, Barszczyk 6, Andryańczyk 5, Pagacz 5, Czyżnielewski 4, Rąpalski 0, Szafranek 0.
 
Politechnika: Hybiak 21, Baszak 17, Rostalski 13, Stankiewicz 9, Sobkowiak 8, Gierwazik 7, Szydłowski 6, Rzeczkowski 2, Kowalewski 0, Tkacz 0.
 
Stan rywalizacji w finale play-off: 1:1
 
 </description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=23&amp;idn=9005&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-05-08 02:21:16</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Pierwsza bitwa dla Astorii</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=23&amp;idn=9001</link>
    <description>Koszykarze AZS Politechniki Poznań ulegli na wyjeździe Astorii Bydgoszcz 67:84 w pierwszym meczu finałowym fazy play-off grupy A I ligi. Goście przegrali wyraźnie pierwszą kwartę i później długo odrabiali straty. Na początku ostatniej odsłony zmniejszyli dystans do jednego punktu (62:63), ale finisz należał do rywali. We wtorek drugi mecz obu ekip.
 
Więcej po wtorkowym spotkaniu.
 
 
Franz Astoria Bydgoszcz - AZS Politechnika Poznań 84:67 (29:14, 15:23, 19:17, 21:13)
 
Franz Astoria: Laydych 24, Bierwagen 18, Lewandowski 14, Barszczyk 12, Czyżnielewski 5, Szyttenholm 4, Pagacz 4, Rąpalski 3, Gierszewski 0.
 
AZS Politechnika: Hybiak 13, Stankiewicz 12, Baszak 12, Tkacz 8, Sobkowiak 7, Rostalski 6, Rzeczkowski 5, Szydłowski 2, Walczak 2, Gierwazik 0, Kowalewski 0, Ziółkowski 0.
 
Stan rywalizacji w finale play-off: 1:0 dla Astorii.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=23&amp;idn=9001&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-05-07 21:55:25</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Stal waleczna, Śląsk zwycięski</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=23&amp;idn=8996</link>
    <description>Koszykarze BM Węgiel Stal Ostrów Wlkp. byli bliscy wywalczenia przynajmniej jednego wyjazdowego zwycięstwa ze Śląskiem Wrocław w finale play-off II ligi. Podopieczni Mikołaja Czai słabo spisywali się jednak w ostatnich dziesięciu minutach obu spotkań i do domu wracają z pustymi rękami. Aby przedłużyć nadzieję na bezpośredni awans na zaplecze ekstraklasy muszą teraz dwukrotnie wygrać u siebie. 
 
Ostrowianie szczególnie żałować mogą wydarzeń z niedzieli. W tym meczu spisywali się lepiej - zwłaszcza ofensywie. Bardzo dobry dzień miał Marcin Kałowski, który bombardował rywali trójkami, ale i pozostali gracze z Wielkopolski nieźle wyglądali pod wrocławskim koszem. Dość powiedzieć, że w drugim spotkaniu mieli blisko pięćdziesięcioprocentową skuteczność w ataku (25/52), podczas gdy dzień wcześniej trafili niespełna 30 procent rzutów z gry (17/57). Przez długi czas, mimo że musieli radzić sobie bez kontuzjowanego Wojciecha Szawarskiego (nie wiadomo, czy w tym sezonie jeszcze wróci na parkiet), nieźle wyglądali też obronie. Ten element oraz kapitalna dyspozycja Marcina Dymały (23 pkt.) sprawiły, że w sobotnim starciu długo pozostawali w grze. Na początku czwartej kwarty przegrywali zaledwie 53:54, ale potem stracili trzynaście oczek z rzędu i schodzili z parkietu pokonani.
 
W niedzielę przez niemal cały mecz prowadzili. W pewnym momencie nawet jedenastoma punktami (31:20). Szybko złapane trzy faule Dymały, Tomasza Cielebąka i Jakuba Dryjańskiego oraz wykluczenie już w trzeciej kwarcie za nadmierną liczbę przewinień Mariusza Matczaka wymusiły większą rotację. Tylko że Czaja nie bardzo miał z kogo skorzystać. To znów odbiło się w końcówce. Po trzydziestu minutach Stalówka miała jeszcze jedenaście punktów zapasu (59:48). W ostatniej odsłonie trafiła jednak tylko raz z gry! Śląsk w tej sytuacji był bezlitosny. W ciągu niespełna pięciu minut Artur Grygiel zdobył 11 oczek i na sekundy przed końcem wrocławianie objęli prowadzenie (67:64). Sytuację próbował ratować Dymała, który wcześniej popełnił trzy kosztowne błędy i musiał celowo spudłować z linii rzutów wolnych. Zbiórka i próba za trzy Kałowskiego okazały się nieskuteczne. Dogrywki nie było, a niekwestionowany numer jeden obu spotkań Radosław Hyży (w sumie 40 punktów i 14 zbiórek), który przejął piłkę po rzucie ostrowskiego obrońcy mógł wraz z kolegami unieść ręce w geście triumfu.
 
Teraz rywalizacja przeniesie się do Ostrowa. Trzecie i ewentualne czwarte spotkanie obu ekip odbędą się w sobotę i niedzielę w hali przy Kusocińskiego. 
 
  
I mecz (sobota):

ŚLĄSK WROCŁAW - BM WĘGIEL STAL OSTRÓW WLKP. 67:55
Kwarty: 21:17, 15:17, 16:16, 15:5
 
ŚLĄSK:  Hyży 17, Mroczek-Truskowski 16 (2x3), Grygiel 11 (2x3), N. Kulon 6,  Bodziński 6, Glapiński 6, Kowalski 2, Leszczyński 2, Łopatka,
 
BM WĘGIEL:  Dymała 23 (2x3), Dryjański 12, Olejnik 8 (2x3), Kałowski 6 (2x3),  Zębski 4, Matczak 2, Cielebąk 0, Sierański 0, M. Spała 0, K. Spała 0,  Radzik 0.
 
 
II mecz (niedziela):



ŚLĄSK WROCŁAW - BM WĘGIEL STAL OSTRÓW WLKP. 67:64
Kwarty: 12:18, 24:21, 12:20, 19:5


ŚLĄSK: Hyży 23, Grygiel 11 (2x3), Glapiński 10, Mroczek-Truskowski 8 (1x3), Łopatka 6 (1x3), Kulon 5, Leszczyński 2, Bodziński 2, Kowalski 0, Płatek 0.
 
STAL: Kałowski 18 (6x3), Olejnik 14 (2x3), Dryjański 9, Dymała 7, Cielebąk 7, Zębski 5, Matczak 4, Sierański 0.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=23&amp;idn=8996&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-05-07 10:50:17</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Stal pękła w końcówce</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=23&amp;idn=8982</link>
    <description>Koszykarze BM Węgiel Stal Ostrów Wlkp. rywalizację w finale play-off II ligi ze Śląskiem Wrocław rozpoczęli od porażki. Grający bez Wojciecha Szawarskiego podopieczni Mikołaja Czai mieli ogromne kłopoty ze skutecznością, ale długo nie pozwalali faworyzowanym gospodarzom odskoczyć. W czwartej kwarcie zdobyli jednak zaledwie pięć punktów i przegrali 55:67. Najskuteczniejszym zawodnikiem gości był Marcin Dymała, który trafił 5/6 rzutów za dwa i bezbłędnie wykonywał osobiste (7/7). Kolejne starcie obu ekip w niedzielę.
 
 
Szersza relacja po drugim meczu.
 


ŚLĄSK WROCŁAW - BM WĘGIEL STAL OSTRÓW WLKP. 67:55
Kwarty: 21:17, 15:17, 16:16, 15:5
 
ŚLĄSK: Hyży 17, Mroczek-Truskowski 16 (2x3), Grygiel 11 (2x3), N. Kulon 6, Bodziński 6, Glapiński 6, Kowalski 2, Leszczyński 2, Łopatka,
 
BM WĘGIEL: Dymała 23 (2x3), Dryjański 12, Olejnik 8 (2x3), Kałowski 6 (2x3), Zębski 4, Matczak 2, Cielebąk 0, Sierański 0, M. Spała 0, K. Spała 0, Radzik 0.
 
 
Stan rywalizacji do trzech zwycięstw: 1:0 dla Śląska</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=23&amp;idn=8982&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-05-05 22:18:55</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Stal w finale!</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=23&amp;idn=8942</link>
    <description>Koszykarze BM Węgiel Stal Ostrów Wlkp. zagrają w finale fazy play-off. Szansę walki o awans na zaplecze ekstraklasy zapewnili sobie w trzecim meczu z AZS AWF Katowice. W sobotę we własnej hali podopieczni Mikołaja Czai pokonali akademików 71:62. O zwycięstwie gospodarzy przesądziła bardzo dobra skuteczność na obwodzie Marcina Kałowskiego i Łukasza Olejnika. Obaj trafili  po pięć &quot;trójek&quot;.



Łącznie rzutami zza łuku ostrowianie dziurawili kosz rywala trzynastokrotnie. To ich najlepszy wynik w tym sezonie. Gracze AZS wiedzieli, jak groźny jest Marcin Dymała, gdy zostawi mu  się zbyt dużo swobody w polu trzech sekund i jaki użytek z dobrych podań  potrafi zrobić Jakub Dryjański. Skupili się więc na  wyeliminowaniu tych  atutów gospodarzy. Tymczasem bez większych przeszkód ze swojej  najmocniejszej broni mógł korzystać Kałowski, a w ślad za nim poszedł  Olejnik. - Rywal zagęszczał strefę podkoszową, więc robiło się miejsce na obwodzie. Cieszę się, że potrafiliśmy przekuć to na punkty - komentował Czaja. 
 
Sobotni mecz, podobnie jak dwa poprzednie w tej  rywalizacji, był zacięty. Zaczęło się od prowadzenie gości 8:2, a potem  miejscowi urządzili sobie strzelanie z dystansu. Kolejnych siedem  rzutów, jakie wpadły do kosza AZS, gracze Stalówki oddali zza linii 6,75  m. Sześć z nich było dziełem duetu Olejnik - Kałowski! Po pierwszej  kwarcie było więc 23:11 dla gospodarzy i wydawało się, że  żółto-niebiescy, którzy w sobotę musieli radzić sobie bez kontuzjowanego  Wojciecha Szawarskiego, nie będą mieli większych problemów z wywalczeniem awansu. 
 
Pod koniec drugiej kwarty ekipa Czai prowadziła najwyżej w  meczu. Na 39:26 trafił Olejnik. Trzynastopunktową przewagę jeszcze  kilka razy miejscowi w tym starciu osiągali, ale ani przez moment nie  mogli pozwolić sobie na rozluźnienie, bo po drugiej stronie brylował  najlepszy na parkiecie Kamil Nowak (24 punkty przy ponad 71-procentowej skuteczności z gry!). On i Mateusz Dziemba najczęściej &quot;kąsali&quot; rywala. Mimo to, jeszcze na niespełna trzy minuty przed końcem spotkania Stal prowadziła 66:56. - Dziesięć punktów w koszykówce przy tak wyrównanych zespołach to jest nic! - mówił potem Czaja. Rzeczywiście, były w tym meczu jeszcze emocje. Trójki Marcina Ecki i Tomasza Milewskiego  pozwoliły katowiczanom w ciągu kilkunastu sekund zbliżyć się na cztery  oczka (62:66). Na szczęście dla gospodarzy niemal natychmiast w ten sam  sposób odpowiedział Kałowski  i można było cieszyć się z awansu. 
 
W finale play-off Stal zmierzy się ze Śląskiem Wrocław, który wyeliminował Pogoń Prudnik. Wygrany automatycznie zostanie pierwszoligowcem. Pokonani będą mieli jeszcze szansę w barażach. 
 
 
BM WĘGIEL STAL OSTRÓW WLKP. - AZS AWF KATOWICE 71:62
Kwarty: 23:11, 16:15, 12:19, 20:17


BM WĘGIEL: Olejnik 21 (5x3), Kałowski 16 (5x3), Dymała 11 (1x3), Zębski 9 (1x3), Dryjański 7, Cielebąk 4, Matczak 3 (1x3), Sierański 0.
 
AZS: Nowak 24 (2x3), Mateusz Dziemba 14 (2x3), Ecka 11 (1x3), Milewski 7 (1x3), Tokarski 2, Jurczyński 2, Marceli Dziemba 2, Kurdubski 0.
 
Stan rywalizacji w play-off: 2:1 dla BM Węgiel</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=23&amp;idn=8942&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-04-28 19:55:19</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Szymczak wraca do zdrowia</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=23&amp;idn=8929</link>
    <description>Uraz Jakuba Szymczaka, którego koszykarz Open Florentyny Pleszew doznał w końcówce środowego meczu z AZS Politechniką Poznań na szczęście nie jest groźny. Rozgrywający pleszewskiego zespołu opuścił już szpital.
 
W końcowce spotkania Szymczak został sfaulowany w akcji rzutowej i nieszczęśliwie upadł na plecy. Przez długi czas leżał na parkiecie, a sytuacja zrobiła się bardzo dramatyczna, bowiem nie miał czucia w nogach. Po długim okresie oczekiwania pogotowie zabrało zawodnika Open do szpitala. Na szczęście skończyło się na strachu. - Kuba jest już w domu. W szpitalu odzyskał władzę w nogach. To było wstrząśnięcie rdzenia, ucisk na nerw w wyniku upadku. Zrobiono mu komplet badań, poddano obserwacji. Po meczu odwiedzili go trener, kierownik oraz przedstawiciele drużyny i już wtedy było wiadomo, że wszystko wraca do normy - tłumaczy rzecznik prasowy pleszewskiego klubu Marcin Konieczny.
 
W środę drużyna Open Florentyny pożegnała się z marzeniami o awansie do I ligi. Tym samym trzeci sezon z rzędu faworyt rozgrywek nie zrealizował założonego celu. Co dalej z pleszewskim zespołem? Prezes klubu Tomasz Nowaczyk nie ukrywa, że Zarząd nie podjął jeszcze żadnej decyzji w tej sprawie. - Najpierw muszę spotkać się z działaczami oraz trenerem i dopiero wówczas ustalimy, w jakim kierunku podążać będzie dalej pleszewski basket. W chwili obecnej mogę jednak zapewnić, że nie ma mowy o tym, aby rozwiązać drużynę. Więcej będzie już wiadomo w przyszłym tygodniu - zakończył Nowaczyk.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=23&amp;idn=8929&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-04-26 15:32:11</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Potrzebny trzeci mecz</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=23&amp;idn=8928</link>
    <description>Koszykarze BM Węgiel Stal Ostrów Wlkp. zagrali bardzo nieskutecznie i przegrali wyjazdowy mecz z AZS AWF Katowice 61:74. O awansie do finału play-off II ligi rozstrzygnie zatem trzecie spotkanie pomiędzy tymi drużynami, które odbędzie się w najbliższą sobotę. 


Na Śląsku zawiedli  liderzy. Wojciech Szawarski, mimo ponad 22 minut spędzonych na boisku, zaliczył najgorszy występ w tym sezonie (0 punktów, 0 asyst, 1  zbiórka), na domiar złego opuszczając parkiet z urazem kolana. Niewiele lepiej wyglądał Marcin Kałowski, który wchodząc z  ławki zwykle sporo wnosił do drużyny. W środę  trafił zaledwie jeden rzut osobisty. - Ogólnie zagraliśmy słabo. To nie  było to, na co liczyliśmy. Od początku brakowało agresji i walki o każdą  piłkę. Do tego popełnialiśmy sporo błędów w obronie, co - wbrew pozorom  - również rzutuje na skuteczność - komentuje trener ostrowian Mikołaj  Czaja.  
 
Goście na 66 rzutów z gry w całym meczu  trafili zaledwie 24, marnując niekiedy najprostsze nawet sytuacje. 17  &quot;oczek&quot; Łukasza Olejnika na niewiele się zdało, bo Stal ustępowała  rywalom niemal w każdym elemencie - począwszy od walki na tablicach (w  zbiórkach 34:28 dla AZS), na rzutach osobistych kończąc (AZS - 6/7, Stal - 9/14). Przyjezdni górowali jedynie pod względem przechwytów (9:6), ale to nie wystarczyło do końcowego sukcesu.
 
Akademicy szalę zwycięstwa przechylili na swoją korzyść w drugiej połowie.  Schodząc do szatni, prowadzili zaledwie 28:26. Dobra dyspozycja Marcina  Ecki, Tomasza Milewskiego oraz &quot;trójki&quot; Marcelego Dziemby pozwoliły  potem odskoczyć na kilka punktów i kontrolować wynik. Goście szarpali, ale  kiedy na trzy minuty przed końcem przegrywali 54:71 było już pewne, że  rywalizacja o awans do finału wróci do Ostrowa.
 
 
AZS AWF KATOWICE - BM WĘGIEL STAL OSTRÓW WLKP. 61:74
Kwarty: 19:11, 9:15, 23:16, 23:19
 
AZS: Ecka 15 (1x3), Marceli Dziemba 13 (3x3), Milewski 12, Jurczyński 10, Mateusz Dziemba 10 (1x3), Nowak 9, Tokarski 3 (1x3), Kurdubski 2.


BM WĘGIEL: Olejnik 17 (2x3), Dymała 10 (2x3), Dryjański 10, Matczak 8, Cielebąk 8, Zębski 5, Sierański 2, Kałowski 1, Szawarski 0.
 
Stan rywalizacji w play-off: 1:1</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=23&amp;idn=8928&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-04-26 10:14:19</dc:date>
</item>
<atom:link href="http://www.wielkopolskisport.pl/koszykowka,23,II-liga-mezczyzn,rss.html" rel="self" type="application/rss+xml" />
</channel>
</rss>
