|
|
Mateusz Zębski wrócił do gry po trzech tygodniach przerwy (fot. Marcin Ostajewski)
|
Prawdziwą huśtawkę nastrojów zafundowali swoim kibicom koszykarze BM Węgiel Stal Ostrów Wlkp. w starciu z Doralem Zetkama Nysa Kłodzko. Po kiepskiej pierwszej połowie, drugą zaczęli od prowadzenia 25:0, by po chwili... stracić dwadzieścia punktów z rzędu! Ostatecznie zwyciężyli 69:50.
Mikołaj Czaja po spotkaniu był wściekły. - Trzy kwarty zagraliśmy fatalnie. Zwyczajnie przeszliśmy obok meczu, nie realizując jakichkolwiek założeń - komentował. Pretensje do swoich zawodników miał przede wszystkim za pierwszą połowę, w której ostrowianie rzucili jednej z najsłabszych ekip w lidze zaledwie trzydzieści punktów. Mimo to prowadzili różnicą ośmiu oczek! To tylko pokazuje z jakiej klasy rywalem mieli do czynienia. Potem przyszedł najlepszy fragment meczu. - Ustaliliśmy w szatni, co mamy robić, żeby obronić się przed blamażem, bo nawet zwycięstwo, przy stylu, jaki prezentowaliśmy do przerwy, wyglądałoby fatalnie - relacjonuje opiekun żółto-niebieskich. Trzecia kwarta przesądziła o wyniku. Gospodarze wygrali ją 25:0! Wtedy wydawało się, że tryby w ostrowskiej maszynie w końcu zaczęły się zazębiać.
W 31. minucie Kamil Sierański dał Stali najwyższe w meczu prowadzenie (57:22). A potem... rozpoczął się festiwal pomyłek. Miejscowi oddali dziewięć rzutów, ale żaden z nich nie wylądował w koszu. Mnożyły się straty i faule. Efekt? W ciągu sześciu minut ostatniej odsłony rywal odrobił 20 punktów! Czaja nawet nie próbował tłumaczyć takiego obrotu sprawy obecnością na parkiecie rezerwowych. - To, że Krzysztof Spała, który wszedł na "jedynkę" jest młody, nie może być usprawiedliwieniem, ani jedynym argumentem przemawiającym za jego grą. Każdy na swoje minuty musi zapracować, a on w sobotę absolutnie tego nie zrobił - oceniał szkoleniowiec. - Generalnie jestem bardzo niezadowolony z tego spotkania. Takie przestoje nie mają prawa zdarzać się drużynie, która walczy o awans. W poniedziałek czeka nas poważna rozmowa - dodawał.
W jego drużynie właściwie wszyscy zagrali poniżej oczekiwań. Łukasz Olejnik zdobył 18 punktów, ale mniej niż zwykle walczył na tablicach (tylko 4 zbiórki). Sobotni mecz zupełnie nie wyszedł Marcinowi Dymale (4 punkty w ciągu 25 minut gry). Nie najlepszy powrót po kontuzji zaliczył też Mateusz Zębski. - Być może jakimś wytłumaczeniem jest fakt, że mieliśmy naprawdę ciężki styczeń i po serii trudnych meczów przyszło rozprężenie. Mam nadzieję, że do starcia z Piotrcovią, które czeka nas za tydzień mój zespół przystąpi mądrzejszy o dzisiejszą lekcję - kończy Czaja.
BM WĘGIEL STAL OSTRÓW WLKP. - DORAL ZETKAMA NYSA KŁODZKO 69:50 (14:8, 16:14, 25:0, 14:28)
STAL: Olejnik 18 (2x3), Kałowski 12, Szawarski 12 (1x3), Dryjański 9, Sierański 8, Matczak 6, Dymała 4, Zębski 0, K. Spała 0.
DORAL: Bartkowiak 18, Weiss 10, Lipiński 9 (1x3), Zubik 7 (1x3), Gadomski 4, Ulrich 2, Cieśla 0, Wyrwas 0, Radwański 0, Rozmus 0.
|