<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss xmlns:taxo="http://purl.org/rss/1.0/modules/taxonomy/" version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
<channel>
<title>WielkopolskiSport.pl</title>
<link>http://www.wielkopolskisport.pl/</link>
<description></description>
<dc:language xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pl</dc:language>
<dc:rights xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Copyright WielkopolskiSport.pl All rights reserved</dc:rights>
<image>
<title>WielkopolskiSport.pl</title>
<url>http://www.wielkopolskisport.pl/images/logo_top.jpg</url>
<link>http://www.wielkopolskisport.pl/</link>
</image>
<item>
    <title>Koszykarskie ciekawostki</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=22&amp;idn=8278</link>
    <description>Tęcza Leszno doznała w weekend najwyższe porażki w historii swoich gier w ekstraklasie, po raz pierwszy jako gospodarz straciła też sto punktów. Inea-AZS Poznań przerwała serię 19 kolejnych porażek, a MUKS podtrzymał serię zwycięskich spotkań z ŁKS Łódź w Poznaniu, na dodatek 42 stracone punkty to drugi najlepszy wynik w historii klubu.

 
Wielkopolskie zespoły spisują się w tym sezonie fatalnie - wszystkie trzy można znaleźć na czterech ostatnich miejscach w tabeli. Jest jednak szansa, że przynajmniej dwie z nich uratują się przed degradacją, a mający na koncie tylko jedno zwycięstwo poznański AZS niekoniecznie będzie ostatni. Akademiczki w sobotę w Bydgoszczy wygrały pierwsze spotkanie w tym sezonie - po 18 wcześniejszych porażkach. Doliczając jeden mecz z końca poprzedniego sezonu, mamy serię 19 porażek z rzędu, najdłuższą w historii akademiczek w elicie. Teraz czas na pierwsze zwycięstwo w swojej hali, po dziesięciu kolejnych porażkach. Lepszej okazji drużyna trenera Ryszarda Barańskiego może nie mieć - w środę o godz. 17 podejmie w hali na Morasku Odrę Brzeg, która ma tylko o trzy wygrane więcej. Odra ma spore problemy finansowe - koszykarki nie dostają pensji, w ostatnim meczu z Lotosem Gdynia dwie Amerykanki z tego powodu zastrajkowały i nie zagrały. Jeśli Jessica Starling i Ebony Ellis nie przyjadą do Poznania, AZS będzie faworytem.
 
Źle gra za to w tym roku Tęcza Leszno. Kilka spotkań przegrała pechowo w ostatnich minutach, planowo pokonała tylko Odrę Brzeg. W sobotę Tęcza po raz pierwszy w historii straciła w swojej hali sto punktów. Może nie tyle w swojej, bo akurat nie grała w Trapezie, ale w Sierakowie koło Rawicza. We wcześniejszych 168 spotkaniach w PLKK Tęcza tylko raz straciła sto punktów - stało się to w styczniu 2011 roku w Toruniu (76:102). Nigdy też Tęcza nie przegrała różnicą aż 47 punktów - poprzedni rekord to porażka 48:94 w Lesznie z Energą Toruń (w lutym 2010 roku). Oby rekord ten nie został poprawiony w czwartek w Gdyni...
 
Dwa mecze wygrane w tym roku mają koszykarki MUKS Poznań, które w niedzielę ograły 64:42 ŁKS Łódź. Lepszy wynik w grze obronnej poznanianki zanotowały tylko w swoim pierwszym sezonie, gdy w styczniu 2008 roku pokonały SMS Łomianki 60:37. Druga sprawa - ŁKS przez 15 lat nie mógł wygrać meczu ligowego w Poznaniu, udało mu się to dopiero miesiąc temu na Morasku w starciu z Ineą-AZS. MUKS jednak jeszcze z tą drużyną nie przegrał w stolicy Wielkopolski, pokonał ją już po raz piąty. Jest bardzo prawdopodobne, że dojdzie do jeszcze jednego starcia tych drużyn w stolicy Wielkopolski. Tak słabo grający ŁKS raczej nie awansuje do fazy play-off.
I wreszcie trzecia rzecz - po raz pierwszy w ekstraklasie dwie Polki w MUKS zdobyły jednocześnie co najmniej 20 punktów w meczu. W niedzielę tej sztuki dokonały Natalia Mrozińska (24 punkty) i Agnieszka Makowska (20).
 
Wielkopolskie mecze PLKK:
 
środa:
* Inea-AZS Poznań - Odra Brzeg (godz. 17) - w pierwszym spotkaniu 68:50 dla Odry
* Energa Toruń - MUKS Poznań (godz. 18.30) - w pierwszym spotkaniu 114:69 dla Energi
 
czwartek:
* Lotos Gdynia - Tęcza Leszno (godz. 17.30) - w pierwszym spotkaniu 73:51 dla Lotosu</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=22&amp;idn=8278&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-07 12:42:27</dc:date>
</item>
<item>
    <title>MUKS dogonił Odrę</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=22&amp;idn=8261</link>
    <description>Koszykarki ŁKS Łódź jeszcze nigdy nie wygrały wyjazdowego meczu z MUKS Poznań. Tradycji stało się zadość - dziś w hali przy Chwiałkowskiego zespół z Poznania pokonał ŁKS 64:42 i dogonił znajdującą się poza strefą spadkową Odrę Brzeg. Bohaterkami w ekipie z Poznania zostały dwie najbardziej doświadczone koszykarki - Natalia Mrozińska i Agnieszka Makowska.

 
Oba zespoły miały przed tym spotkaniem problemy z... ogrzewaniem hal. Stary obiekt w Łodzi nie wytrzymał mrozów, po meczu w Poznaniu trener łodzianek Jarosław Zyskowski narzekał, że jego koszykarki wychodziły na treningi w czapkach i rękawiczkach. - A jak się trenuje, tak się później gra - stwierdził. Obiekt w Poznaniu pech dopadł w piątek wieczorem - awarię usunięto, ale na Chwiałce było znacznie zimniej niż zwykle. Poznaniankom to jednak zupełnie nie przeszkadzało, choć kilka zawodniczek MUKS musiało walczyć z chorobami. Magdalena Koperwas te walkę przegrała i w ogóle nie znalazła się w składzie, do meczu przystąpiła za to przeziębiona Natalia Mrozińska. Najwyższa koszykarka w MUKS została bohaterką swojej drużyny - w obu połowach zdobyła po 12 punktów, a jej rzuty z pięciu czy sześciu metrów w trzeciej i na początku czwartej kwarty pozwoliły poznaniankom zbudować wyraźną przewagę. - Jestem chora, ale dałam z siebie wszystko. I chyba dałam radę - mówiła Mrozińska.
 
Drugą bohaterką w MUKS była Agnieszka Makowska - koszykarka pochodząca z Łodzi i tam zaczynająca koszykarską karierę. Mimo że nie imponuje wzrostem (ma 182 cm i jest skrzydłową), to zebrała z tablic aż 15 piłek, a do tego dołożyła 20 punktów. W ważnych momentach trafiała z dystansu - te rzuty dobiły rywalki. I choć w całym spotkaniu to ŁKS miał więcej zbiórek (47, przy 42 poznanianek), kluczowa okazała się bardziej zespołowa gra MUKS i mniejsza liczba strat (10:21).
 
Pierwsza połowa była dość wyrównana i nic nie wskazywało, że MUKs to spotkanie tak wysoko wygra. Owszem, poznanianki miały już kilkupunktową przewagę (16:10 po trafieniu równo z syreną Dominiki Owczarzak czy 24:18 w drugiej kwarcie), ale duet Jetta McIntyre - Melissa Dalembert wyprowadził ŁKS na prowadzenie 25:24. Ostatniego kosza przed przerwą rzuciła jednak Mrozińska, ale na 42 sekundy przed przerwą atakująca Makowska zderzyła się z doświadczoną koszykarką ŁKS Justyną Jeziorną. Sędziowie odgwizdali kapitan MUKS czwarte przewinienie, a Jeziorna została zniesiona z boiska. Wydawało się, że takie zderzenie może przypłacić nawet wstrząsem mózgu - w przerwie zdołała jednak zejść do szatni o własnych siłach, a w połowie trzeciej kwarty wróciła na boisko. Do gry ŁKS nic jednak nie wniosła.
 
Na początku trzeciej kwarty kolejne kosze zdobyły Mrozińska, Żaneta Durak i po przechwycie wracająca do ekstraklasy Ramona Casimiro - trener Zyskowski chciał przerwać tę serię czasem na żądanie. Tyle że po wznowieniu gry McIntery spudłowała dwa rzuty wolne, a Makowska trafiła z dystansu (35:25). Od tego momentu MUKS już tylko uciekał rywalkom. Gdy w 26. minucie Mrozińska trafiła spod kosza, na dodatek z faulem rywalki, szkoleniowiec z Łodzi rzucił tylko: - To jest jakiś horror. Po pół godzinie gry MUKS prowadził już 50:33 - to było też zasługą skuteczności Mrozińskiej, która uciekała spod kosza na piąty, szósty metr i raz za razem trafiała. W ostatniej części meczu przewaga poznanianek wzrosła nawet do 25 punktów (64:39). Wstydliwą barierę 40 punktów pozwoliła łodziankom przekroczyć Angelika Kowalska, która rzuciła za trzy punkty na 1,20 minuty przed końcem.
 
Trenerka Iwona Jabłońska z MUKS była po meczu bardzo zadowolona: - Byliśmy w rozsypce, ale dzisiaj dziewczyny zagrały rewelacyjnie. Wierzyłam w to, że jeżeli wypełnią założenia, to będą w stanie walczyć z ŁKS jak równy z równym. Zagrały znakomicie - mówiła. Jabłońska spodziewała się tego, że MUKS moze mieć problemy pod tablicami. Tu ma bowiem tylko Mrozińską, która nie jest nawet klasyczną środkową, a grającą tyłem do kosza skrzydłową. ŁKS ma za to Dalembert, która dziś zebrała aż 19 piłek. - Miałyśmy o pięć zbiórek mniej, ale patrząc na ŁKS, to ta różnica powinna być większa. Musimy za każdym razem myśleć co zrobić, by ta różnica nie była zbyt duża, ale w ekstraklasie zawsze te zbiórki przegramy. czekamy na Paulinę Antczak, ona coś doda, choć środkową tez nie jest - zakończyła Jabłońska. Antczak ma wznowić treningi już w poniedziałek, ale nie wiadomo, czy wystąpi w środowym meczu z Energą Toruń.
 
MUKS POZNAŃ - ŁKS ŁÓDŹ 64:42
Kwarty: 16:10, 10:15, 24:8, 14:9
 
MUKS: Mrozińska 24, Makowska 20 (4x3), Durak 5, Idziorek 5, Owczarzak  5 oraz Casimiro 2, Tanasiejczuk 2, I. Szarzyńska 1, Najtkowska 0.
 
ŁKS: Dalembert 14, McIntyre 10 (2x3), Urbanowicz 7, Jeziorna 4, Prochaska 0 oraz Kowalska 5 (1x3), Schmidt 2, Modelska 0, Danych 0, Morawiec 0.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=22&amp;idn=8261&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-05 16:51:14</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Spotkały się dwa światy</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=22&amp;idn=8259</link>
    <description>Koszykarki Tęczy Leszno po raz pierwszy w sezonie straciły 100 punktów w meczu. W sobotę uległy CCC Polkowice aż 53:100. Spotkanie rozegrano w Rawiczu.
 
Zespół Dariusza Raczyńskiego nie mógł tym razem wystąpić w dobrze sobie znanej hali Trapez, ponieważ ta podczas weekendu była zajęta przez imprezę targową. Wydaje się jednak, że miejsce rywalizacji nie miałoby tego dnia znaczenia dla losów spotkania. - Spotkały się dwa światy. Świat Euroligi i świat drużyny, która walczy o utrzymanie. Wynik mógł być tylko jeden - skomentował szkoleniowiec Tęczy. Rzeczywiście, wyższość wicemistrzyń kraju nie podlegała dyskusji, a ich zwycięstwo ani przez moment nie było zagrożone. - Od samego początku prowadziłyśmy i powiększałyśmy przewagę. Było tak trochę bez emocji - przyznawała Joanna Walich, która jeszcze dwa lata temu występowała w ekipe z Leszna.
 
Dlatego też z biegiem czasu trenerzy obu zespołów mogli dokonać prawdziwego przeglądu swoich kadr. W drużynie gospodarzy obecność zmienniczek była dodatkowo wymuszona urazami Katarzyny Bednarczyk i Dominiki Urbaniak. - Pozostała dziewiątka musiała sobie jakoś radzić - mówił Raczyński. W tej grupie najlepiej na tle faworyzowanego rywala wypadły Markee Freeman oraz Ewelina Gala. Po drugiej stronie brylowała z kolei Amerykanka Jantel Lavender. To właśnie po jej celnym rzucie CCC osiągnęło granicę 100 zdobytych punktów.
 
- Chciałyśmy im napędzić trochę strachu, ale nie udało się. Zwłaszcza, że miałyśmy &quot;krótką ławkę&quot;. Dopadła nas plaga kontuzji. Mam nadzieję, że na decydujące mecze będziemy już w pełnym składzie - podsumowała Anna Kuncewicz. Na razie Tęczę czeka jednak kolejne ciężkie starcie z faworytem ligowych rozgrywek. Za tydzień leszczynianki zmierzą się w Gdyni z Lotosem.
 
 Tęcza Leszno - CCC Polkowice 53:100 (15:24, 13:22, 15:29, 10:25)
 
Tęcza: Gala 15, Kuncewicz 13, Grabowska 10, Freeman 8, Chomicka 5, Moszak 2, Kubicka 0, Janowicz 0, Łodziewska 0.
 
CCC: Lavender 22, Musina 19, Maltsi 16, Frazee 15, Walich 9, Zoll 7, Perovanović 4, Dziwińska 2, Majewska 2, Gajda 2, Dobrowolska 2.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=22&amp;idn=8259&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-05 13:48:43</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Doczekały się!</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=22&amp;idn=8258</link>
    <description>Koszykarki Inei AZS Poznań wygrały pierwszy mecz w sezonie! W sobotę sprawiły sporą niespodziankę, pokonując na wyjeździe Artego Bydgoszcz 64:60.
 
18 spotkań i 18 porażek - tak do tego weekendu wyglądał bilans akademiczek. I zapewne mało kto się spodziewał, że fatalna seria zakończy się w starciu z bydgoszczankami, które w ligowej tabeli plasują się siedem miejsc wyżej. W październiku Artego wygrało w Poznaniu 58:49, a dwa tygodnie temu na własnym boisku pokonało faworyzowaną ekipę CCC Polkowice. Nic dziwnego, że poznańskiej drużynie raczej nikt nie dawał szans na sukces w sobotnim starciu.
 
A jednak to ona mogła cieszyć się z pierwszego w sezonie zwycięstwa. Przy okazji akademiczki poprawiły swój rekord punktowej zdobyczy, notując na koncie 64 &quot;oczka&quot; (do tej pory najwięcej rzuciły w ubiegłotygodniowym spotkaniu z Liderem Pruszków - 61). W Bydgoszczy już na początku pokazały, że nie mają zamiaru być &quot;chłopcem do bicia&quot;. W pierwszej kwarcie prowadziły 9:0 i nie oddały inicjatywy do końca tej odsłony. W drugiej partii do głosu doszły jednak rywalki. W pewnym momencie wygrywały już nawet 10 punktami i wydawało się, że dalej wszystko potoczy się według scenariusza znanego z poprzednich występów poznańskich koszykarek.
 
A jednak zespół gości odrobił straty i już do końca toczył z Artego wyrównany bój. A na finiszu to właśnie zawodniczki Inei AZS wykazały się mocniejszymi nerwami. Pięć minut przed końcem - po trafieniu z dystansu Magdaleny Gawrońskiej - objęły prowadzenie 58:53. Drużyna z Bydgoszczy zdołała jeszcze zniwelowac przewagę akademiczek, ale w jej szeregi zaczęło wkradać się coraz większe zdenerwowanie, którego wyrazem były niecelne rzuty i proste straty. 60 sekund przed syreną akademiczki wygrywały 62:58 i tym razem już nie dały sobie odebrać tak długo wyczekiwanego zwycięstwa!
 
Artego Bydgoszcz - Inea AZS Poznań 60:64 (16:19, 16:13, 19:17, 9:15)
 
Artego: Szott 13, Sissoko 13, Kułaga 12, Mowilik 12, Koc 6, Górzyńska-Szymczak 4, Taylor 2, Jimenez 0.
 
Inea AZS: Kotnis 12, Kędzia 12, Gawrońska 11, Horodeńska 8, Petillon 7, Drzewińska 6, Woźniak 4, Mistygacz 4.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=22&amp;idn=8258&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-04 03:42:55</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Lepsze dni dla AZS?</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=22&amp;idn=8231</link>
    <description>Nawet w przypadku spadku z ekstraklasy, koszykarki AZS Poznań mają do niej wrócić z dziką kartą i w następnym sezonie walczyć już w fazie play-off. Klub przedstawił dziś zarys swojego planu funkcjonowania.

 
Nieraz już w poznańskich klubach bywało tak, że przedstawiane były piękne wizje przyszłości, z których jednak nic nie wychodziło. Dotyczy to także koszykarek. W 2002 roku w Urzędzie Miasta przedstawiano drużynę Quay-POSiR Poznań - też rysowano jej piękną przyszłość, na konferencję przybyły m.in. Olga Pantelejewa, Beata Predehl czy Agnieszka Szott, a klub został zgłoszony do europejskich pucharów. Ostatecznie Szott w ogóle nie zagrała w Poznaniu, Pantelejewa, Predehl czy Elena Nawojkowa szybko rozwiązały swoje kontrakty, a zadłużony klub omal nie spadł z ekstraklasy. Z wielkich planów nic nie wyszło.
 
Teraz ma być inaczej, a większą wiarygodność planom AZS dodaje osoba Tomasza Długiewicza. To prezes notowanej na giełdzie grupy One-2-One, działającej w sektorze mediów i usług marketingowych oraz będącej liderem na rynku konkursów SMS-owych. Od tygodnia znajduje się w zarządzie sekcji koszykówki w AZS, a mówienie o baskecie nie sprawia mu najmniejszych problemów. - Jesteśmy na początku drogi, która została wymuszona zmieniająca się rzeczywistością. Kryzys spowodował, że trzeba szukać innych dróg funkcjonowania klubu. Zmiany w zarządzie mają spowodować, że struktura klubu bardziej będzie przygotowana do nowych wyzwań. Chcemy poszukać właściwej drogi rozwoju żeńskiego basketu w Poznaniu - mówił Długiewicz.
 
W tym celu AZS odejdzie od rocznego planowania budżetu, rozmowy ze sponsorami będą prowadzone np. w perspektywie trzech lat. - Przyjęliśmy na wstępie trzyletnią strategię, byśmy nie musieli szukać nazwy klubu na dole tabeli. Albo czasem rozwijać tej tabeli, by AZS znaleźć. Czy wizja jest słuszna, przekonamy się za dwa, trzy, pięć lat. Pierwszym krokiem jest zawiązanie konsorcjum, na czele którego stoi AZS. Ma ono pomóc w komunikowaniu się z rynkiem, poszukiwaniu sponsorów. Umowa została podpisana na początku roku - mówił Długiewicz. Obok niego siedział Filip Morawski, prezes agencji Expansja Advertising. - Expansja ma nas nauczyć lepiej mówić do rynku językiem marketingowym. Tak, byśmy w zalewie różnych komunikatów potrafili się przebić. Ich doświadczenie pozwoli nam pokazać, że mamy jeden spójny i przejrzysty produkt - powiedział Długiewicz. Morawski nie chciał mówić o szczegółach planu. - Koncepcja jest już prawie gotowa, ale potrzebujemy jeszcze chwili, by ją przedstawić - zaznaczył.
 
Wiceprezes Długiewicz przyznał, że ważna w funkcjonowaniu klubu jest jego struktura szkolenia młodzieży. Zresztą jego córka gra w drużynie młodziczek młodszych Inei-AZS. - W tej strukturze już jest 500 dziewczynek, które mają zaszczepioną miłość do koszykówki. Na tych młodych ludzi czeka wiele niebezpieczeństw, których kilkanaście lat temu jeszcze nie było. Sport ma właściwości wychowawcze, oderwać od komputera, pomóc rodzicom - mówił i wspomniał, że sam ma troje dzieci. W AZS nikt już specjalnie nie liczy na dalsze dotowanie drużyny seniorek. - Mamy pełną świadomość sytuacji, w jakiej znalazło się miasto. Dla nas ważniejsze od wsparcia pierwszej drużyny jest wsparcie szkolenia młodzieży oraz pomoc w dotarciu do partnerów miasta - mówił. Pochwalił też władze Inei-AZS, prezesa Pawła Klepkę oraz dyrektora Łukasza Zarzyckiego za to, że klub nie żył ponad stan. - Może to zabrzmi kuriozalnie, bo klub jest ostatni w tabeli, ale droga zarządu była słuszna. W tej chwili, gdy rozpoczynamy rozmowy ze sponsorami, nie musimy mówić, że mamy do spłacenia 500 tysięcy złotych długu. Wszystkie pieniądze, które pozyskamy, będą inwestowane w przyszłości.
 
Prezes Klepka zapewnił, że AZS będzie chciał przed następnym sezonem wykupić tzw. dziką kartę, by po spadku z FGE (a to jest bardzo prawdopodobne) móc dalej grać w elicie. A jeżeli nikt z ekstraklasy się nie wycofa, zaś obaj beniaminkowie będą spełniali wymogi licencyjne i dzikich kart nie będzie? - To możemy mieć problem, ale wówczas przez rok będziemy grali w pierwszej lidze. Z tym składem spokojnie wywalczylibyśmy awans - mówił Klepka. Dyrektor Zarzycki, który jest też wiceprzewodniczącym rady nadzorczej PLKK uspokoił. - Na 99 proc. zostanie wprowadzona liga kontraktowa. Jeśli będziemy mieli zagwarantowany ponad milion budżetu, to będziemy w niej grać, takie dostałem zapewnienie.
 
Wiceprezes Długiewicz mówił, że budżet AZS w przyszłym sezonie będzie wynosił ok. półtora miliona złotych. To powinno wystarczyć do spokojnej walki o miejsce w ósemce. Aby marzyć o półfinale, budżet musiałby być trochę wyższy. - Nic na siłę, naszym sukcesem jest to, że klub nie ma zadłużenia - przyznał Klepka. - Zakładamy, że jeśli nasz plan się powiedzie, to będą bardzo istotne wzmocnienia. Taki jest plan - dodał Długiewicz. AZS już kończy rozmowy z pierwszym poważnym sponsorem - takich ma być kilku. - Nie zakładamy, że uda się pozyskać jednego strategicznego sponsora - powiedział Długiewicz. Czy z klubem dalej będzie współpracowała Inea? - Rozmawiamy. Trudno sobie wyobrazić AZS bez Inei - powiedział Klepka. Swoje mecze odmienione akademiczki nadal będą rozgrywały na Morasku.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=22&amp;idn=8231&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-31 13:09:33</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Stracona szansa Tęczy</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=22&amp;idn=8218</link>
    <description>We frajerski sposób koszykarki z Leszna przegrały w Łodzi z Widzewem 57:58. Tęcza nie wykorzystała faktu, że w ekipie rywalek zabrakło liderki - Leony Jankowskiej i nie obroniła aż osiemnastu punktów przewagi, które miały na początku drugiej połowy meczu.
 
W 22. minucie, po trafieniu z dystansu Małgorzaty Chomickiej, Tęcza wygrywała już 41:23. Koszykarki z Leszna do tego momentu grały bardzo dobrze. Skutecznością imponowały Ewelina Gala i Marke Freeman, które w pierwszych 17. minutach spotkania zdobyły 23 z 31 punktów drużyny. W Widzewie wyraźnie brakowało chorej Leony Jankowskiej, ale przecież już bez niej łodzianki potrafiły wygrać w Brzegu. Pod nieobecność Czeszki wiele zależało od innej wysokiej zawodniczki Widzewa Aleksandry Pawlak. Ta jednak - do owej 22. minuty - wyraźnie zawodziła. Zdobyła tylko dwa punkty, ani razu nie trafiła z gry. Gdy jednak zaczęła w końcu rzucać celnie, gra Widzewa się poprawiła. Jeszcze w trzeciej kwarcie koszykarka z Łodzi trzy razy trafiła zza łuku, zdobyła 11 punktów. Podopieczne Elżbiety Trześniewskiej zaczęły odrabiać straty, choć te po dwóch akcjach Freeman wciąż były wyraźne. Jeszcze w 29. minucie Tęcza wygrywała 50:37. Później role zdecydowanie się odwróciły.
 
W ostatnich akcjach trzeciej kwarty punkty zdobywały Pawlak i Anna Tondel, a na początku czwartej odsłony łodzianki kontynuowały pogoń. Tęczę ogarnęła zupełna niemoc. Przez ponad osiem minut zespół Dariusza Raczyńskiego ani razu nie trafił z gry, po dwa rzuty wolne zmarnowały Gala i Anna Kuncewicz. Gdy wreszcie na trzy i pół minuty przed końcem punkt zdobyła Chomicka, Widzew prowadził 52:51. Od tego momentu to łodzianki miały inicjatywę i minimalną przewagę. I to one cieszyły się ze szczęśliwego zwycięstwa - cały mecz wygrały bowiem 58:57.
 
WIDZEW ŁÓDŹ - TĘCZA LESZNO 58:57 (11:22, 12:14, 19:14, 16:7)
 
Widzew: Pawlak 20 (3x3), Tondel 13 (1x3), Misiek 12, Kopczyk 5, Rzeźnik 2 oraz Głocka 6, Polit 0.
 
Tęcza: Freeman 21 (1x3), Gala 12 (1x3), Urbaniak 7 (1x3), Chomicka 4 (1x3), Bednarczyk 1 oraz Kuncewicz 10,Grabowska 2.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=22&amp;idn=8218&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-29 20:32:18</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Rekord na osłodę</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=22&amp;idn=8208</link>
    <description>Rekordowa w tym sezonie liczba zdobytych punktów nie dała koszykarkom Inei AZS Poznań pierwszego zwycięstwa w rozgrywkach. Akademiczki uległy na Morasku Matizolowi Lider Pruszków 61:72.
 
Do tej pory poznański zespół największym dorobkiem mógł pochwalić się w grudniowym spotkaniu z CCC Polkowice. Zanotował wówczas na koncie 54 &quot;oczka&quot;. W sobotę udało mu się poprawić to osiągnięcie, choć drużyna gospodarzy musiała sobie radzić bez Amber Petillon. U pozyskanej na początku stycznia Amerykanki lekarze stwierdzili infekcję zatok i zalecili odpoczynek. Środkowa Inei AZS cały mecz obejrzała z ławki rezerwowych.
 
Mimo jej nieobecności, na początku starcia z Liderem akademiczki radziły sobie całkiem nieźle. Zdecydowanie ruszyły do ataków, notowały sporo (10) zbiórek i przechwytów (3), a Magdalena Gawrońska trafiła swoje wszystkie trzy rzuty z dystansu i po pierwszej kwarcie ekipa gospodarzy wygrywała 19:18. Niestety, później inicjatywę na boisku przejeły rywalki. Krótko po wznowieniu gry dwiema &quot;trójkami&quot; popisała się najskuteczniejsza w drużynie z Pruszkowa Angelina Williams i Lider objął prowadzenie. Przez jakiś czas poznanianki trzymały jeszcze w miarę bliski dystans, ale tuż przed przerwą - po trafieniach Pauliny Rozwadowskiej - przewaga gości wzrosła już do 11 punktów (32:43). Nadzieję akademiczek podtrzymał oddany równo z syreną celny rzut &quot;za trzy&quot; Doroty Mistygacz.
 
W trzeciej kwarcie drużyna gospodarzy ambitnie starała się odrobić resztę strat. Głównie za sprawą najlepszej na parkiecie Anety Kotnis (23 punkty) zmniejszyła w końcówce tej partii dystans do czterech &quot;oczek&quot; (50:54). Wtedy jednak zapał poznanianek skutecznie ostudziły dwie skuteczne akcje Sydney Colson, która wykorzystała między innymi fatalną stratę Gawrońskiej. W ostatniej odsłonie Inea AZS nie zdołała już zbliżyć się do pruszkowianek na dystans mniejszy, niż 9 punktów. Jedynym pocieszeniem stało się dla akademiczek zdobycie rekordowej w tym sezonie liczby punktów.
 
- Wiadomo że nasza sytuacja jest trudna, ale przed każdym spotkaniem pojawia się iskierka nadziei, że to może właśnie dzisiaj uda się wygrać. Dlatego dałyśmy z siebie wszystko i walczyłyśmy z całych sił. Nie udało się zwyciężyć, ale z tego występu chyba możemy być zadowolone. Może być tylko lepiej - skomentowała na gorąco Kotnis. - Rywalizację ustawiła końcówka drugiej kwarty, choć jeszcze w trzeciej zbliżyliśmy się na cztery punkty. Cieszy fakt przełamania kolejnej bariery punktowej, wciąż jednak za dużo ich tracimy - podsumował z kolei II trener poznańskiego zespołu Marek Lebiedziński.
 
Warto dodać, że mecz rozpoczął się z piętnastominutowym opóźnieniem. Zespół z Pruszkowa dotarł bowiem na poznańskie Morasko pół godziny przed planowym rozpoczęciem spotkania.
 
Inea AZS Poznań - Matizol Lider Pruszków 61:72 (19:18, 16:25, 15:15, 11:14)

 
Inea: Kotnis 23 (1x3), Kędzia 10, Gawrońska 12 (4x3), Mistygacz 8 (2x3), Horodeńska 4, Woźniak 2, Marciniak 1, Adamowicz 1, Drzewińska 0.
 
Matizol: Williams 19 (3x3), Koehn 9 (1x3), Trafimowa 9 (1x3), Wielebnowska 8, Chomać 8, Colson 6, Rozwadowska 4, Bednarek 3 (1x3), Stanek 3, Oha 3, Pietrzak 0, Tomiałowicz 0.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=22&amp;idn=8208&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-28 23:52:09</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Bez szans pod Wawelem</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=22&amp;idn=8200</link>
    <description>Tylko przez pierwszą kwartę koszykarki MUKS Poznań toczyły wyrównaną walkę w wyjazdowym meczu z Wisłą Can-Pack Kraków. Później zdecydowanie lepsze były mistrzynie kraju i zespoł Iwony Jabłońskiej przegrał ostatecznie 60:95.
 
Zresztą nawet ta inauguracyjna odsłona, po której poznanianki traciły do rywalek zaledwie dwa punkty (21:23), toczyła się przez jakiś czas pod dyktando faworyzowanej ekipy gospodarzy. Krakowianki po paru minutach wygrywały 13:2 i nic nie wskazywało, że jednostronny obraz wydarzeń na parkiecie ulegnie zmianie. Wtedy jednak wiślaczki zaczęły grać zbyt nonszalancko i popełniały kolejne błędy. MUKS wykorzystał dłuższą chwilę słabości przeciwniczek i zdecydowanie zmniejszył straty.
 
Ale od następnej kwarty przewaga mistrzyń kraju nie podlegała już dyskusji. Wisła wygrała ją 25:8 i losy rywalizacji były rozstrzygnięte, a kolejne odsłony były już raczej szansą dla zmienniczek i młodszych zawodniczek. Z biegiem czasu w obu zespołach na boisku pojawiły się wszystkie koszykarki wpisane do protokołu. Drużyna gospodarzy górowała pod tablicami (bilans zbiórek 39:24) i miała zdecydowanie lepszą skuteczność. Tylko w rzutach z dystansu poznanianki spisywały się lepiej od rywalek, w czym spora zasługa Agnieszki Makowskiej i Żanety Durak. Ta ostatnia rozgrywała zresztą już swój... drugi mecz podczas tego weekendu. W piątek poprowadziła bowiem kórnickie rezerwy MUKS do wyjazdowego zwycięstwa nad MKK Siedlce.
 
Wisła Can Pack Kraków - MUKS Poznań 95:60 (23:21, 25:8, 22:12, 25:19)
 
Wisła: Dabovic 16, Kobryn 16, Leciejewska 16, Bjelica 10, Śnieżek 10, DeMondt 9, Powell 8, Pawlak 5, Ujhelyi 5, Czarnecka 0, Ćwięk 0.
 
MUKS: Durak 14, Majewska 13, Szarzyńska 8, Mrozińska 6, Najtkowska 5, Idziorek 5, Owczarzak 4, Tanasejczuk 3, Koperwas 2, Burandt 0.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=22&amp;idn=8200&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-28 21:05:06</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Nareszcie! Tęcza wygrała</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=22&amp;idn=8180</link>
    <description>Po pięciu kolejnych porażkach koszykarki Tęczy Leszno wreszcie wygrały! Pokonały dziś w hali Trapez Odrę Brzeg 75:57 i mają już dwa punkty przewagi nad znajdującym się w strefie spadkowej MUKS Poznań.

 
To pierwsze ligowe zwycięstwo Tęczy w tym roku, ale wyjątkowo ważne. Tęcza walczy bowiem o uniknięcie degradacji m.in. z Odrą i MUKS Poznań. Po tym zwycięstwie ma już dwa punkty przewagi nad MUKS i jeden nad Odrą, którą dwukrotnie już pokonała.
 
O wygranej Tęczy przesądziła znakomita gra rezerwowych w drugiej kwarcie - wracającej po kontuzji Marke Freeman i Katarzyny Bednarczyk. Pierwsza z nich zdobyła 10 punktów, druga trzy razy trafiła zza łuku i leszczynianki odskoczyły rywalkom na 13 punktów (45:32).
 
 
TĘCZA LESZNO - ODRA BRZEG 75:57
Kwarty: 22:21, 23:11, 16:18, 14:7.
 
Tęcza: Gala 15 (1x3), Grabowska 9, Chomicka 8 (2x3), Kuncewicz 8, Urbaniak 5 oraz Freeman 15 (1x3), Bednarczyk 15 (4x3), Moszak 0.
 
Odra: Koczubei 18 (3x3), Ellis 15, Starling 10 (2x3), Daniel 6 (2x3), Żyłczyńska 2 oraz Buszta 6, Małaszewska 0, Bolek 0, Kędra 0, Oses 0.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=22&amp;idn=8180&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-25 19:42:53</dc:date>
</item>
<item>
    <title>MUKS lepszy w derbach</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=22&amp;idn=8165</link>
    <description>MUKS Poznań pokonał w derbach Poznania Ineę-AZS 56:43. Mecz przez trzy kwarty był niezwykle zacięty, ale obie drużyny co chwilę popełniały koszmarne błędy. Bohaterką spotkania została Magdalena Idziorek, która w kluczowym momencie trzy razy z rzędu trafiła z dystansu.



Dla akademiczek to już 17. porażka w tym sezonie, ale wydaje się, że najbardziej upokarzająca. MUKS grał bowiem w krajowym składzie, na dodatek bez jednej ze swoich liderek, czyli Pauliny Antczak. Z kolei AZS zaskoczył wprowadzając do składu Aleksandrę Drzewińską, która trenowała ostatnio to w Poznaniu, to w Gorzowie. Ostatecznie została jednak w Inei i w niedzielę rozegrała pierwsze spotkanie. Nie był to udany występ - pięć strat i zaledwie jeden celny rzut na sześć oddanych chwały jej nie przynosi. W ekipie Inei AZS początkowo nieźle w ataku radziła sobie Amerykanka Amber Petillon, później jednak coraz częściej pudłowała. Jej 15 zbiórek na niewiele się zdało, bo MUKS odpowiadał rywalkom bardziej zespołową grą i przede wszystkim - lepszą obroną.
 
Przez trzy kwarty żadna z drużyn nie potrafiła wywalczyć bezpiecznej przewagi. Na parkiecie nie było zawodniczki, która potrafiłaby pociągnąć za sobą resztę zespołu. W pierwszej odsłonie pięć punktów przewagi miał MUKS (8:3), a w trzeciej sześć AZS (27:21). Problemem akademiczek były jednak faule - podstawowa koszykarka tej drużyny Aneta Kotnis miała cztery przewinienia już w 23. minucie, a wtedy jej zespół wygrywał 27:23.
 
Bohaterką meczu została Magdalena Idziorek. Po raz pierwszy trafiła zza łuku w ostatniej minucie trzeciej kwarty, gdy AZS prowadził 32:30. Na początku czwartej partii powtórzyła ten wyczyn dwukrotnie i MUKS odskoczył na 39:32. Później już tylko powiększał przewagę, która sięgnęła już 16 punktów (49:33). Wynik mógł być jeszcze wyższy, ale w trzech ostatnich minutach MUKS spudłował aż sześć rzutów wolnych. Podopieczne Iwony Jabłońskiej grały jednak bardzo mądrze - swoje akcje rozgrywały po 20 sekund. Dopiero wtedy dawały się faulować.
 
MUKS POZNAŃ - INEA-AZS POZNAŃ 56:43 (11:12, 10:9, 12:11, 23:11)
 
MUKS: Idziorek 15 (3x3), Mrozińska 15, Makowska 6 (1x3), Owczarzak 8, Durak 7 oraz Koperwas 4, I. Szarzyńska 1, Najtkowska 0.
 
Inea-AZS: Petillon 10, Horodeńska 9 (1x3), Kotnis 7 (1x3), Gawrońska 7 (1x3), Mistygacz 0 oraz Woźniak 5, Drzewińska 3 (1x3), Marciniak 2, Kędzia 0, Adamowicz 0.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=22&amp;idn=8165&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-22 16:56:25</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Mistrzynie złych końcówek</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=22&amp;idn=8156</link>
    <description>Już piąty mecz z rzędu, a trzeci w tym roku, przegrały koszykarki Tęczy Leszno. Tym razem w hali Trapez uległy walczącemu o prawo gry w play-off AZS AWF Gorzów 62:66.

 
W pierwszym tegorocznym meczu leszczynianki toczyły zażarty bój z Energą Toruń, tydzień temu były bliskie zwycięstwa w Rybniku, a przecież te dwie drużyny biją się o czwarte miejsce w sezonie zasadniczym. W sobotę Tęcza mogła spokojnie pokonać AZS AWF Gorzów, choć musiała grać w krajowym składzie. Nie udało się - i to nawet mimo rekordowych w tym sezonie jedenastu celnych rzutów za trzy punkty.
 
W składzie Tęczy znalazła się Marke Freeman, ale po skręceniu kostki w Rybniku Amerykanka wciąż jest niezdolna do gry. W wyjściowej piątce Tęczy po raz pierwszym w tym sezonie pojawiła się więc Ewelina Gala, która mocno uprzykrzała życie rywalkom. Przez dziewięć minut tylko ona i Anna Kuncewicz potrafiły zdobywać punkty dla Tęczy. Później za trzy trafiła jednak Dominika Urbaniak, a równo z syreną jej wyczyn powtórzyła Katarzyna Bednarczyk. Tęcza wygrywała więc 20:16. W pierwszej kwarcie leszczynianki znakomicie rzucały z dystansu. Gorzowianki większość akcji pchały pod kosz. Dwukrotnie zza łuku trafiła Małgorzata Chomicka, ale innych podobnych akcji Tęczy nie było zbyt wiele. Wśród zawodniczek gości wyróżniała się Agnieszka Skobel. To dzięki niej AZS odzyskał prowadzenie, a trójka Alisson Smalley pozwoliła gorzowiankom zwiększyć dystans na 37:31.
 
W drugiej połowie Tęcza jednak odrobiła straty - jeszcze na sześć minut przed końcem po rzucie Urbaniak prowadziła 53:51. Emocje były do samego końca, ale klucz do zwycięstwa gości znów leżał w rękach Skobel. Poznanianka w barwach AZS Gorzów na niespełna minutę przed końcem meczu trafiła za trzy punkty i był to ostatni kosz w tym spotkaniu.
 
TĘCZA LESZNO - AZS AWF GORZÓW 62:66 (20:16, 11:21, 15:12, 16:17)
 
Tęcza: Gala 15 (3x3), Chomicka 14 (4x3), Urbaniak 13 (2x3), Kuncewicz 11, Grabowska 2 oraz Bednarczyk 7 (2x3), Moszak 0.
 
AZS AWF: Skobel 20 (1x3), Weaver 12, Kaczmarczyk 11, Johnson 10, Smalley 9 (1x3) oraz Chaliburda 4, Trębicka 0.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=22&amp;idn=8156&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-21 23:23:16</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Zdjęcia walecznych pań</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=22&amp;idn=8133</link>
    <description>Zapraszamy do obejrzenia zdjęć z poniedziałkowego spotkania ekstraklasy koszykarek Inea-AZS Poznań - ŁKS Łódź. W hali na Morasku lepszy był zespół z Łodzi. A które koszykarki lepiej prezentują się na zdjęciach?

 
Galerię można znaleźć TUTAJ. W poniedziałek akademiczki przegrały już 16. mecz w tym sezonie i nadal nie dostały okazji do cieszenia się choćby z minimalnej wygranej. Przeczytaj relację z meczu

 
Po spotkaniu drugi trener Inei-AZS Marek Lebiedziński przyznał, że w następnej kolejce jego zespół zagra o życie. W niedzielnych derbach Poznania akademiczki zmierzą się w hali przy Chwiałkowskiego z MUKS.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=22&amp;idn=8133&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-18 08:30:00</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Życie stawką derbów
</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=22&amp;idn=8123</link>
    <description>Środkowa ze Stanów Zjednoczonych Amber Petillon powinna zwiększyć szanse koszykarek Inei-AZS Poznań na wygraną w niedzielnych derbach z MUKS. W meczu z ŁKS pokazała, że potrafi grać pod koszami.

 
- Petillon będzie mocnym punktem tego zespołu - ocenił trener koszykarek ŁKS Łódź Jarosław Zyskowski. Jego zespół w poniedziałek pewnie pokonał Ineę-AZS 66:49, ale Petillon zaprezentowała się całkiem poprawnie - przynajmniej jak na fakt, że wystąpiła po zaledwie kilku treningach z drużyną. Początek miała nieudany, szybko popełniła dwa faule, ale później radziła sobie już lepiej. Zyskowski tę zawodniczkę doskonale zna, bo w sezonie 2008/2009 pracował z nią w Brzegu. Podobnie zresztą jak Magdalenę Gawrońską i Elizę Horodeńską, które wtedy też grały w Odrze. Zresztą Zyskowski cały czas jest kojarzony z Odrą, co potwierdził tylko drugi trener Inei-AZS Marek Lebiedziński. - Mecz zaczął się dla nas udanie, w pierwszej kwarcie dogoniliśmy zespół Odry - mówił na konferencji prasowej. Przejęzyczenie było śmieszne, AZS był bowiem tuż po meczu z ŁKS, a szkoleniowiec z Poznania nie mógł znaleźć odpowiedniego słowa. - No nieważne, wszyscy wiemy o co chodzi - skomentował z uśmiechem Zyskowski.
 
To, że Petillon grała już w Polsce z innymi koszykarkami AZS, może być bardzo istotne w walce o pierwsze zwycięstwo w sezonie. Gawrońska i Horodeńska mają w sumie blisko połowę asyst całego zespołu. Nie są to jednak znaczące liczby, ale gdy pod koszami grać będzie niezła środkowa, zapewne będą nieco lepsze. Tyle że AZS, jeśli marzy o zwycięstwie z MUKS, musi grać skuteczniej. - Gdy w trzeciej kwarcie zbliżyliśmy się na cztery punkty, nasza skuteczność zrobiła się zatrważająca. Nie może być tak, że mamy pozycje, a nie trafiamy. Za tydzień mamy mecz o wszystko i całe siły skupiamy na tym, by to spotkanie wygrać. To mecz o życie - mówił trener Lebiedziński. - Nie da się wygrać, jeśli punktują tylko dwie zawodniczki. Jeśli poprawimy skuteczność i ktoś jeszcze włączy się w zdobywanie punktów, to za tydzień będzie lepiej. Pocieszające jest to, że były w tym meczu niezłe momenty - stwierdziła Gawrońska, która zdobyła blisko połowę punktów swojego zespołu.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=22&amp;idn=8123&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-17 17:45:46</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Pechowy Poznań zdobyty</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=22&amp;idn=8121</link>
    <description>Przez 15 lat koszykarki ŁKS Łódź nie potrafiły wygrać ligowego meczu w Poznaniu. W końcu przerwały to pasmo niepowodzeń. W poniedziałek w hali na Morasku pokonały Ineę-AZS 66:49.

 
Za kilka tygodni minie 15 lat od ostatniego spotkania Olimpii Poznań w ekstraklasie. Słabnący z roku na rok były trzeci zespół Europy uległ wówczas ŁKS Łódź w hali przy Chwiałkowskiego i przegrał rywalizację w ćwierćfinale play-off 1:3. Nie była to niespodzianka - poznanianki przystępowały do tych spotkań z siódmej pozycji, ŁKS z drugiej. Po trzech latach ekstraklasa wróciła do stolicy Wielkopolski, a wraz z nią - kolejne mecze z ŁKS. Czy to jednak zespół z Łodzi przyjeżdżał na spotkania z MUKS, czy też z AZS, rezultat zawsze był taki sam - wygrywała ekipa z Poznania. Do poniedziałku.
 
Mimo osłabień kadrowych i straty w ostatnim czasie trzech koszykarek, ŁKS był w Poznaniu faworytem. Zespół prowadzony przez byłego szkoleniowca MUKS Jarosława Zyskowskiego miał nową rozgrywającą - Amerykankę Jettę McIntyre. Nie jest to koszykarka o wielkich umiejętnościach, ale nawet taka zawodniczka miałaby pewne miejsce w ekipie z Poznania. Nową akademiczką została za to środkowa Amber Petillon. Początek meczu miała bardzo nieudany, szybko złapała dwa przewinienia i usiadła na ławce. Jej zmienniczka Joanna Kędzia nic jednak nie dała drużynie - Melissa Dalembert z ŁKS zbyt często mijała ją i zdobywała punkty. Gdy na boisko wróciła Petillon, popisy Kanadyjki się skończyły.
 
W pierwszej kwarcie ŁKS uzyskał już nawet siedem punktów przewagi (16:9), ale bardzo dobre rzuty Magdaleny Gawrońskiej i Anety Kotnis sprawiły, że AZS szybko odrobił straty. W ostatniej akcji Gawrońska trafiła z dystansu i po pierwszej kwarcie był remis 18:18. Tuż po wznowieniu gry ta sama koszykarka trafiła z półdystansu i AZS nawet wygrywał 20:18. Była to ostatnia przewaga poznanianek. Później bowiem do akcji wkroczyła grająca przeciwko Kędzi Dalembert (sześć punktów z rzędu), a po niej dość zaskakująco Angelika Kowalska. Była koszykarka MUKS, zdobyła siedem ostatnich punktów dla swojej drużyny i ŁKS prowadził po pierwszej połowie 39:28.
 
Przerwa podziałała na poznanianki mobilizująco. To one dyktowały warunki w trzeciej kwarcie, kilka razy pod koszem dobrą pozycję rzutową znalazła Petillon, pięć punktów dołożyła Gawrońska. W efekcie w połowie trzeciej kwarty AZS tracił do rywalek już tylko trzy punkty (39:42). Wtedy jednak akademiczki straciły skuteczność - głównie z dystansu. A to miało być główną bronią na obronę strefową łodzianek. 
 
Kluczowe okazały się pierwsze minuty ostatniej kwarty - to wtedy obie ekipy przez kilka minut nie potrafiły zdobyć punktów. W końcu zaczęły jednak trafiac łodzianki - w 35. minucie wygrywały 56:43. Na nic zdała się przerwa dla trenera Ryszarda Barańskiego - AZS już nie był się w stanie podnieść. Po raz kolejny poznaniankom nie udało się też dobić do granicy 50 pkt.
 
 
INEA-AZS POZNAŃ - ŁKS ŁÓDŹ 49:66 (18:18, 10:21, 13:8, 8:18)
 
Inea: Gawrońska 20 (2x3), Kotnis 12, Petillon 8, Horodeńska 5, Mistygacz 0 oraz Kędzia 2, Woźniak 2, Adamowicz 0, Marciniak 0.
 
ŁKS: Urbanowicz 15, Dalembert 15, McIntyre 8, Jeziorna 5, Schmidt 2 oraz Prochaska 11 (3x3), Kowalska 10.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=22&amp;idn=8121&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-16 16:47:14</dc:date>
</item>
<item>
    <title>I co ta Tęcza zrobiła?</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=22&amp;idn=8097</link>
    <description>Niesamowity mecz w Rybniku! Skazywane na pożarcie koszykarki Tęczy Leszno odrobiły w drugiej połowie 19 punktów straty do ROW, później wygrywały 67:63, by w dwóch ostatnich minutach stracić siedem punktów i ulec 67:70.

 
Zespół z Rybnika to rewelacja tego sezonu - po piętnastu kolejkach ma zaledwie cztery porażki i walczy o miejsce w czołowej czwórce ligi. To dałoby mu prawo gry w swojej hali w ewentualnym decydującym meczu ćwierćfinału play-off. Ten rok ROW zaczął jednak nieszczególnie - przegrał w Brzegu, a i spotkanie z Tęczą pokazało, że utrzymanie czwartego miejsca może być bardzo trudne.
 
Tęcza przegrała ostatnio w samej końcówce starcie z Energą Toruń (to główny rywal ROW), ale w Pucharze Polski potrafiła wysoko pokonać ŁKS Łódź. Pierwsza kwarta spotkania w Rybniku pokazała, że o przywiezienie kompletu punktów z Górnego Śląska będzie bardzo trudno. ROW ma w swoim składzie cztery Amerykanki i to właściwie one decydują o obliczu tej drużyny - pozostałe zawodniczki są tylko uzupełnieniem. Polki zdobyły w dobotę dla ekipy z Rybnika zaledwie siedem punktów, dla porównana - jedyna koszykarka zagraniczna w Tęczy tylko sześć.
 
Kilka akcji Racheli Fitz pozwoliło rybniczankom odskoczyć na 12 punktów (20:8 w 7. minucie). Jeszcze w pierwszej kwarcie przewaga ROW wynosiła już nawet 15 &quot;oczek&quot; (25:10), ale w drugiej kwarcie gra Tęczy wreszcie trochę drgnęła. Leszczynianki potrafiły zmniejszyć straty do zaledwie trzech punktów (27:30, a później 29:32), tyle że w ostatnich dwóch minutach przed przerwą znów się pogubiły. Efekt? Dziewięć kolejnych punktów dla Rybnika i prowadzenie tej ekipy 41:29.
 
Problemem Tęczy była słaba gra pod tablicami - żadna z zawodniczek z Leszna nie potrafiła pokonać w walce o piłki Sybil Dosty. W 23. minucie bilans zbiórek był miażdżący - 22:9 dla ROW. Wtedy też po koszu Fitz zespół ze Śląska prowadził 51:32, a trener Tęczy Dariusz Raczyński poprosił o przerwę.
 
Wkrótce gra się całkowicie odmieniła. Wyglądało to tak, jakby rybnickim Amerykankom zaczęło brakować sił, a Tęcza napędzała akcję za akcją. W 29. minucie przegrywała już tylko 47:53, ale wtedy za trzy punkty trafiła Alexis Rack, a po niej powtórzyła Rebecca Harris. W Tęczy wtedy celnymi rzutami odpowiadała Małgorzata Chomicka, a tak jak w pucharowym spotkaniu z ŁKS z dystansu kosz rywalek dziurawiła Katarzyna Bednarczyk. Wreszcie na 4,30 min przed końcem Bednarczyk po raz czwarty rzuciła za trzy i był remis 63:63. Mało tego - po chwili ta sama zawodniczka trafiła za dwa, a na 67:63 podwyższyła Anna Kuncewicz. Wydawało się, że szala ostatecznie przechyliła się na korzyść gości. Nic z tego - najpierw jeden punkt zdobyła Dosty, zaś na półtorej minuty przed końcem rzutem zza łuku wyrównała Harris. Gdy do końca została niecała minuta, kolejną &quot;trójką&quot; popisała się Rack i to ROW wygrywał 70:67. Raczyński jeszcze raz poprosił o przerwę, ale trzy ostatnie rzuty koszykarek Tęczy (Eweliny Gali, Dominiki Urbaniak i Kuncewicz) były niecelne.
 
KK ROW RYBNIK - TĘCZA LESZNO 70:67 (25:13, 16:16, 18:20, 11:18)
 
ROW: Harris 19 (3x3), Fitz 16, Dosty 14, Rack 13 (2x3), Radwan 5 (1x3) oraz Skorek 2, Rickeviciute 1, Suknarowska 0, Gawor 0.
 
Tęcza: Bednarczyk 14 (4x3), Kuncewicz 13, Grabowska 10, Urbaniak 6, Freeman 6 oraz Chomicka 11 (2x3), Gala 7 (1x3).</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=2&amp;pod=22&amp;idn=8097&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-14 18:42:28</dc:date>
</item>
<atom:link href="http://www.wielkopolskisport.pl/koszykowka,22,PLKK,rss.html" rel="self" type="application/rss+xml" />
</channel>
</rss>
