|
|
Aneta Kotnis była najlepszą zawodniczką Inei AZS w meczu z Liderem (fot. Krzysztof Kaczyński)
|
Rekordowa w tym sezonie liczba zdobytych punktów nie dała koszykarkom Inei AZS Poznań pierwszego zwycięstwa w rozgrywkach. Akademiczki uległy na Morasku Matizolowi Lider Pruszków 61:72.
Do tej pory poznański zespół największym dorobkiem mógł pochwalić się w grudniowym spotkaniu z CCC Polkowice. Zanotował wówczas na koncie 54 "oczka". W sobotę udało mu się poprawić to osiągnięcie, choć drużyna gospodarzy musiała sobie radzić bez Amber Petillon. U pozyskanej na początku stycznia Amerykanki lekarze stwierdzili infekcję zatok i zalecili odpoczynek. Środkowa Inei AZS cały mecz obejrzała z ławki rezerwowych.
Mimo jej nieobecności, na początku starcia z Liderem akademiczki radziły sobie całkiem nieźle. Zdecydowanie ruszyły do ataków, notowały sporo (10) zbiórek i przechwytów (3), a Magdalena Gawrońska trafiła swoje wszystkie trzy rzuty z dystansu i po pierwszej kwarcie ekipa gospodarzy wygrywała 19:18. Niestety, później inicjatywę na boisku przejeły rywalki. Krótko po wznowieniu gry dwiema "trójkami" popisała się najskuteczniejsza w drużynie z Pruszkowa Angelina Williams i Lider objął prowadzenie. Przez jakiś czas poznanianki trzymały jeszcze w miarę bliski dystans, ale tuż przed przerwą - po trafieniach Pauliny Rozwadowskiej - przewaga gości wzrosła już do 11 punktów (32:43). Nadzieję akademiczek podtrzymał oddany równo z syreną celny rzut "za trzy" Doroty Mistygacz.
W trzeciej kwarcie drużyna gospodarzy ambitnie starała się odrobić resztę strat. Głównie za sprawą najlepszej na parkiecie Anety Kotnis (23 punkty) zmniejszyła w końcówce tej partii dystans do czterech "oczek" (50:54). Wtedy jednak zapał poznanianek skutecznie ostudziły dwie skuteczne akcje Sydney Colson, która wykorzystała między innymi fatalną stratę Gawrońskiej. W ostatniej odsłonie Inea AZS nie zdołała już zbliżyć się do pruszkowianek na dystans mniejszy, niż 9 punktów. Jedynym pocieszeniem stało się dla akademiczek zdobycie rekordowej w tym sezonie liczby punktów.
- Wiadomo że nasza sytuacja jest trudna, ale przed każdym spotkaniem pojawia się iskierka nadziei, że to może właśnie dzisiaj uda się wygrać. Dlatego dałyśmy z siebie wszystko i walczyłyśmy z całych sił. Nie udało się zwyciężyć, ale z tego występu chyba możemy być zadowolone. Może być tylko lepiej - skomentowała na gorąco Kotnis. - Rywalizację ustawiła końcówka drugiej kwarty, choć jeszcze w trzeciej zbliżyliśmy się na cztery punkty. Cieszy fakt przełamania kolejnej bariery punktowej, wciąż jednak za dużo ich tracimy - podsumował z kolei II trener poznańskiego zespołu Marek Lebiedziński.
Warto dodać, że mecz rozpoczął się z piętnastominutowym opóźnieniem. Zespół z Pruszkowa dotarł bowiem na poznańskie Morasko pół godziny przed planowym rozpoczęciem spotkania.
Inea AZS Poznań - Matizol Lider Pruszków 61:72 (19:18, 16:25, 15:15, 11:14)
Inea: Kotnis 23 (1x3), Kędzia 10, Gawrońska 12 (4x3), Mistygacz 8 (2x3), Horodeńska 4, Woźniak 2, Marciniak 1, Adamowicz 1, Drzewińska 0.
Matizol: Williams 19 (3x3), Koehn 9 (1x3), Trafimowa 9 (1x3), Wielebnowska 8, Chomać 8, Colson 6, Rozwadowska 4, Bednarek 3 (1x3), Stanek 3, Oha 3, Pietrzak 0, Tomiałowicz 0.
|