|
|
Magdalena Parysek poprowadziła Ostrovię do wygranej w Gdyni (fot. Hanna Urbaniak)
|
Koszykarki Ostrovii mocnym akcentem zakończyły sezon na pierwszoligowych parkietach. Podopieczne Piotra Czaski nie dały szans VBW Gdynia, pokonując ostatni zespół grupy C 92:66.
Ostrowianki w bieżących rozgrywkach postawiony przed nimi cel wykonały ponad miarę. Przed sezonem mówiło się o walce - i to z kłopotami - o utrzymanie, a tymczasem od połowy lutego młode, ambitne zawodniczki Ostrovii biły się w jednej grupie z drużynami pukającymi do bram ekstraklasy. VBW Gdynia był najsłabszą ekipą w tym gronie. Wielkopolanki skrzętnie to wykorzystały i rozgrywki kończą w znakomitych nastrojach.
Przyjezdne szybko ustawiły mecz pod swoje dyktando. - Od początku zagraliśmy bardzo agresywnie na całym boisku. Już w drugiej kwarcie prowadziliśmy ponad dwudziestoma punktami, a potem jeszcze udało się powiększyć tę przewagę - relacjonuje trener Piotr Czaska. Szkoleniowiec ostrowskiej ekipy dał pograć wszystkim swoim zawodniczkom. Sporo żonglował składem, stąd Małgorzata Czaska, która na placu gry przebywała najkrócej, zanotowała ponad jedenastominutowy występ, zdobywając 6 punktów. - Chciałem przećwiczyć kilka wariantów. Przede wszystkim agresywną grę w obronie i wyprowadzanie szybkich kontrataków. Nawet kosztem sporej ilości strat. Musze przyznać, że wyglądało to całkiem dobrze - mówi szkoleniowiec Ostrovii.
Pierwsze skrzypce w jego ekipie grała Magdalena Parysek (16 punktów, 6 zbiórek i 2 asysty), ale na zbliżonym poziomie zaprezentowała się większość drużyny. Nic dziwnego, że trener ostrowianek po spotkaniu wyłącznie chwalił swój zespół. - Chcę podziękować dziewczynom, że od początku podjęły walkę. Jestem z nich dumny, bo choć był to mecz o przysłowiową pietruszkę, przez cały czas szarpały i swoją postawą udowodniły, że nie na darmo przejechaliśmy tyle kilometrów. Walczyły na całego i nie było wątpliwości, że wyszły na parkiet po to, aby wygrać. Bez żadnej kalkulacji czy kunktatorstwa - mówi Czaska.
Sobotnia wygrana dała Ostrovii awans na szóste miejsce w tabeli, ale już wiadomo, że ostrowianki tej pozycji nie utrzymają. Wszystko dlatego że mający również 32 punkty Finepharm Karkonosze Jelenia Góra swój ostatni mecz zagra w niedzielę i niezależnie od jego wyniku wyprzedzi wielkopolski zespół. - Miejsce, które zajmiemy nie ma teraz najmniejszego znaczenia. I tak wszyscy bardzo się cieszymy, bo nie ma co ukrywać, że naszym celem na ten sezon było utrzymanie. Porównując obecny skład z ubiegłorocznym, przynajmniej teoretycznie wyglądaliśmy gorzej. Odeszły dwie zawodniczki, które wcześniej zdobywały dla tego zespołu najwiecej punktów (Karolina Kaczmarek i Edyta Mielczarek - red.). Mimo to udało się awansować do szóstki i pokazać w tym gronie, że Ostrovia nie jest tylko dostarczycielem punktów. To świadczy o potencjale, który drzemie w tej drużynie - kończy zadawolony Czaska.
VBW Gdynia - Ostrovia 66:92 (19:28, 13:24, 18:22, 16:18)
VBW: Sendlewska 18, Krzysztofik 15 (1x3), Tarnachowicz 8, Selka 6, Kowalewska 5 (1x3), Witkowska 5 (1x3), Pabisiak 4, Bogucka 3, Miazga 2, Broda 0, Kochner 0.
Ostrovia: Parysek 16, Skrzypczak 14 (2x3), Cebulska 13 (1x3), Krzyżaniak 12, Misiek 10, Krygowska 7 (1x3), Czaska 6, Klimczak 5 (1x3), Wiertelak 5, Nowicka 4, Hołysz 0.
|