|
|
Hubert Oczkowski przypieczętował derbową wygraną Jaroty (fot. Magdalena Sobkowiak)
|
Gol zdobyty w doliczonym czasie przez Huberta Oczkowskiego dał piłkarzom Jaroty Hotel Jarocin wyjazdowe zwycięstwo w derbach z Turem Turek. Goście zwyciężyli 3:2, wcześniej dwukrotnie odrabiając bramkowe straty.
Tradycji stało się zadość. W czterech ostatnich meczach pomiędzy tymi zespołami dwa razy wygrywała drużyna z Jarocina, a dwukrotnie padał remis. Zresztą w dotychczasowych ośmiu spotkaniach tylko raz górą był Tur. Miało to miejsce... 10 lat temu, gdy obie ekipy występowały w IV lidze. W środę piłkarzom z Turku nie udało się poprawić statystyk, choć dwukrotnie obejmowali prowadzenie w meczu.
O ile w podstawowym składzie Jaroty nie było żadnych niespodzianek, o tyle w drużynie gospodarzy zmian w porównaniu z poprzednim spotkaniem nie brakowało. Wymuszone były zwłaszcza kontuzjami podstawowych ostatnio środkowych pomocników - Tomasza Kowalskiego i Cezarego Książka. Po raz pierwszy w tym sezonie i to od razu od pierwszej minuty wystąpił 17-letni Krystian Nowak, który do tej pory pojawiał się najwyżej na ławce rezerwowych. Obok niego zagrał Tomasz Kazimierowicz. Na lewej obronie mecz rozpoczął Norbert Dregier, ale już w przerwie z powodu urazu kostki musiał zakończyć swój występ. W jego miejsce pojawił się Jakub Kiełb, który jeszcze wczoraj przebywał… w Budapeszcie, gdzie zagrał 71 minut w spotkaniu reprezentacji U-19 przeciwko Węgrom.

Piotr Gląba (nr 9) dwukrotnie dawał Turowi prowadzenie.... (fot. Magdalena Sobkowiak)
Mimo tych wszystkich zawirowań kadrowych inicjatywa na boisku należała do Tura. W 24. minucie, naciskany przez obrońcę gości Piotr Gląba zdołał jednak oddać strzał, zmuszając do kapitulacji Dariusza Brzostowskiego. - W pierwszej odsłonie Tur był zdecydowanie "świeższy". My graliśmy w niedzielę ciężkie spotkanie z Kluczborkiem i piłkarze czuli to w nogach. Ale widzieliśmy, że z biegiem czasu nasza gra będzie wyglądała lepiej i tak też się stało - komentował później trener Jaroty Czesław Owczarek. Goście najlepszą okazję przed zmianą stron mieli w 35. minucie. Bliski trafienia do siatki był wówczas... Bartosz Biel, który o mały włos nie przelobowałby własnego bramkrza. Artur Melon zdążył jednak z interwencją. Dla bramkarza Tura nie były to jednak do końca udane zawody. Po jednej z akcji naderwał mięsień i musiał zostać zmieniony przez Macieja Jaworka.

...a Krzysztof Czabański wyrównywał (fot. Magdalena Sobkowiak)
W przerwie roszad w składzie dokonał również szkoleniowiec Jaroty. Boisko opuścili Damian Nawrocik i mało widoczny tego dnia Damian Pawlak. W ich miejsce pojawili się Patryk Cierniewski oraz powracający po kontuzji Krzysztof Bartoszak. Zwłaszcza ten drugi kilka razy dał się we znaki obrońcom gospodarzy. Bohaterem drużyny z Jarocina był jednak Krzysztof Czabański, po którego golach goście dwukrotnie doprowadzali do remisu. Najpierw w 57. minucie popisał się kapitalnym uderzeniem z woleja i było 1:1, a później wykorzystał niefrasobliwość obrońców gospodarzy i zdobył swoją drugą bramkę. W międzyczasie gola dla Tura strzelił Gląba. Po świetnie rozegranym przez Kiełba rzucie wolnym i dośrodkowaniu Pawła Adamca, napastnik turkowian głową po raz drugi pokonał Brzostowskiego.

O piłkę walczą Bebeto i Krzysztof Bartoszak (fot. magdalena Sobkowiak)
Ten wynik utrzymywał się aż do doliczonego czasu gry. Gdy wydawało się, że derby zakończą się remisem zabójczy atak przeprowadzili goście, a trafienie na wagę trzech punktów zaliczył Hubert Oczkowski. - Biorąc pod uwagę pełne 90 minut byliśmy lepszym zespołem. Co prawda nie układało się to od początku po naszej myśli, ale druga odsłona należała już do nas. Po tak emocjonującym meczu można się cieszyć, że te bramki padały i że do końca byliśmy czujni. Wykorzystaliśmy swoją sytuację i wygraliśmy. Uważam, że zasłużenie - oceniał trener Owczarek. - Spotkanie było ciekawe dla kibiców, ale dla nas niespecjalnie udane. Tym bardziej, gdy przegrywa się w takich okolicznościach. Było kilka momentów, które miały wpływ na przebieg meczu, jak choćby kontuzje Melona i Dregiera oraz indywidualne błędy, po których padały gole. Niestety, często nam się zdarza, że nie potrafimy utrzymać prowadzenia i tracimy łatwo bramki, wpadając z deszczu pod rynnę - podsumował z kolei derby szkoleniowiec Tura Paweł Kaczorowski.

Po zdobyciu decydującej bramki Hubert Oczkowski nie miał łatwego życia (fot. M.Sobkowiak)
Tur Turek - Jarota Hotel Jarocin 2:3 (1:0)
Bramki: 1:0 Gląba (24.), 1:1 Czabański (57.), 2:1 Gląba (71.), 2:2 Czabański (76.), 2:3 Oczkowski (90.)
Tur: Melon (46. Jaworek) - Łucki, Bebeto, Roszak Ż, Dregier (46. Kiełb), Dolewka, Kazimierowicz, Nowak (50. Wenger), Biel, Adamiec, Gląba.
Jarota Hotel: Brzostowski - Oczkowski Ż, Kieliba, Garbarek, Śliwa, Danielak (75. Kamiński), Czabański Ż, Grobelny, Pawlak (46. Cierniewski Ż), Nawrocik (46. Bartoszak), Owczarek (68. Tomkowiak).
|