|
|
(fot. Krzysztof Kaczyński)
|
Piłkarze Tura Turek przerwali passę spotkań bez zwycięstwa. W środę pokonali na wyjeździe Raków Częstochowa 3:2.
Ostatni raz z wygranej na boisku Tur cieszył się półtora miesiąca temu, gdy w Kluczborku okazał się lepszy od tamtejszego MKS. Później wprawdzie zainkasował komplet punktów w starciu z Czarnymi Żagań, ale tylko dzięki walkowerowi, jaki otrzymał za występ w ekipie rywali nieuprawnionego zawodnika. Na murawie był bowiem remis 2:2. Na kolejne zwycięstwo Wielkopolanom przyszło czekać aż do środowego meczu pod Jasną Górą. Nie da się zresztą ukryć, że Raków jest zespołem, który wyjątkowo "leży" piłkarzom z Turku. W ostatnich dwóch sezonach ogrywali go trzykrotnie.
W środę nie przeszkodził im w tym nawet brak pauzującego z powodu żółtych kartek kapitana zespołu - Brazylijczyka Bebeto. W jego miejsce do wyjściowego składu "wskoczył" młody Tomasz Kowalski. Po raz pierwszy w tym sezonie od pierwszej minuty wystąpił Igor Witczak. Od początku spotkania to Tur był stroną przeważającą, co udokumentował trafieniem Paweł Adamiec. - Wiedzieliśmy, że obrońcy Rakowa rozgrywają między sobą piłkę i zdarza im się popełniać błędy. Uczulaliśmy piłkarzy na to i właśnie po takiej sytuacji udało nam się zdobyc bramkę - mówił po meczu trener Paweł Kaczorowski.
W drugiej połowie w dalszym ciągu lepiej prezentowali się goście. Efektem tego były kolejne dwa gole - oba autorstwa Tomasza Kazimierowicza, dla którego były to pierwsze trafienia w barwach Tura. Gdy wydawało się, że losy meczu są już przesądzone, do ataku ruszyli częstochowianie. Błyskawicznie bramkę na 3:1 zdobył Adrian Świerk, a w ostatniej minucie meczu ładnym strzałem z rzutu wolnego kontaktowe trafienie zaliczył Maciej Gajos. Na dodatek Tur kończył spotkanie w dziesiątkę, po drugiej żółtej kartce dla... Kazimierowicza. Na szczęście na więcej goście już zawodnikom Rakowa nie pozwolili.
- Po bramkach w drugiej połowie poczuliśmy się zbyt pewnie. Rywale ruszyli do ataku i efektem były dwa trafienia. Musimy grać uważniej do samego końca, bo mogło to się skończyć różnie. Trzy punkty na wyjeździe cieszą, szczególnie po tylu tygodniach, kiedy nam się to nie udawało - podsumował trener Kaczorowski. W najbliższą niedzielę Tura czeka kolejny mecz - tym razem na własnym boisku zmierzy się z GKS Tychy.
Raków Częstochowa - Tur Turek 2:3 (0:1)
Bramki: 0:1 Adamiec (26.), 0:2 Kazimierowicz (67.), 0:3 Kazimierowicz (73.), 1:3 Świerk (74.), 2:3 Gajos (90.)
Raków: Szramowiat - Łysek, Hyra, Mastalerz, P.Kowalczyk, Ogłaza (59. Czerwiński), Ł.Kowalczyk (70. Świerk), Napora (46. Witczyk), Kmieć, Gajos, Pląskowski (46. Rokosa)
Tur: Jaworek - Łucki Ż, Zalepa, Wenger, Kiełb Ż - Dolewka, Kowalski Ż (65. Roszak), Kazimierowicz Ż+Ż=Cz, Dregier Ż (88. Biel) - Adamiec (84. Staroń), Witczak (58. Gląba).
|