|
|
(fot. Krzysztof Kaczyński)
|
Po raz drugi z rzędu bezbramkowy remis na własnym stadionie zanotowali piłkarze Tura Turek. Tym razem, mimo kilku świetnych okazji musieli podzielić się punktami z Chrobrym Głogów. Spotkanie oglądał z trybun trener... Lecha Poznań Jose Marii Bakero.
Szkoleniowiec Kolejorza obserwował zespół z Głogowa, z którym jego podopieczni zmierzą się za dziesięć dni w ramach Pucharu Polski. Trzeba przyznać, że po sobotnim meczu ciężko będzie mu wysnuć jakieś wnioski na temat gry rywali. Zawodnicy Chrobrego stwarzali sobie wprawdzie sytuacje podbramkowe, ale najczęściej dochodziło do nich po błędach obrońców Tura.
Pierwsi jednak groźniej zaatakowali miejscowi. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego strzelać próbował Sebastian Zalepa, ale jego uderzenie z linii bramkowej wybił jeden z defensorów gości. Po chwili groźnie zrobiło się po drugiej stronie za sprawą… Bebeto, który o mało co strzałem głową nie pokonał własnego bramkarza. Na szczęście dla Tura przytomnie zachował się Maciej Jaworek, wybijając piłkę na róg. Jeszcze w pierwszej odsłonie dwie dobre szanse stworzyli sobie piłkarze Chrobrego. Konrad Kaczmarek mając przed sobą tylko bramkarza uderzył jednak ponad poprzeczką. Podobnie po chwili fatalnie spudłował Michał Bukraba. - Ta pierwsze połowa to jest wciąż jakiś nasz mankament, którego nie udaje nam się poprawić - ocenił te 45 minut trener Paweł Kaczorowski, który w sobotę sam pojawił się na boisku, grając na prawej obronie w miejsce słabo spisujących się ostatnio Adriana Łuckiego i Damiana Lipińskiego.
I zgodnie z tradycją, po zmianie stron lepiej zaczęli prezentować się turkowianie, którzy stworzyli sobie kilka naprawdę dogodnych okazji, by pokonać Michała Augustyna. Między 54, a 56. minutą trzykrotnie Tur mógł umieścić piłkę w siatce. Najpierw po szybkiej kontrze Paweł Adamiec niecelnie podawał, później strzał Łuckiego z kilku metrów został zablokowany, a próbę Igora Witczaka zza pola karnego na raty wyłapał golkiper Chrobrego. Gracze z Wielkopolski mieli szczęście, że niewykorzystane sytuacje się nie zemściły, bo była do tego okazja. Jaworek jednak świetnie sparował uderzenie Zbigniewa Grzybowskiego, a dobitka Kaczmarka wylądowała na słupku.
W końcówce Dariusz Dolewka mógł jeszcze sam rozstrzygnąć losy meczu, ale dwukrotnie nie atakowany przez przeciwnika trafiał w Augustyna. Ponadto Tomasz Kazimierowicz z trzech metrów spudłował, a Adamiec po szybkiej kontrze, zamiast odegrać do wychodzącego Witczaka, podał do bramkarza. - Nie można mieć żadnego zastrzeżenia do zaangażowania, walki, ale na pewno z jakości gry nie do końca można być zadowolonym, bo po raz kolejny nie odnieśliśmy zwycięstwa. Choć przy odrobinie szczęścia w drugiej połowie można było się o to pokusić - podsumował trener Kaczorowski.
Teraz przed drugoligowcem seria meczów co trzy dni. W środę spotkanie w Częstochowie z tamtejszym Rakowem, natomiast w przyszłą niedzielę do Turku przyjedzie GKS Tychy.
Tur Turek - Chrobry Głogów 0:0
Tur: Jaworek - Kaczorowski Ż (64. Kazimierowicz), Zalepa, Bebeto Ż, Kiełb (76. Biel) - Dolewka, Książek (46. Łucki), Wenger, Dregier - Adamiec Ż, Staroń (51. Witczak).
Chrobry: Augustyn - Ziemniak Ż, Suchecki Ż, Samiec, Sylwestrzak - Bukraba (57. Machaj), Michalec (75. Wan), Hałambiec Ż, Kaczmarek (86. Weglarz) - Soboń, Grzybowski Ż.
|