|
|
(fot. Marcin Ostajewski)
|
Piłkarze Sokoła Kleczew pożegnali się z Pucharem Polski. W środę na własnym boisku ulegli MKS Kluczbork 0:2. Gospodarzom nie pomógł fakt, że rywale w końcówce grali w dziesiątkę, a w ich bramce musiał stanąć zawodnik z pola.
- Piękna przygoda się skończyła - żałował trener wielkopolskiego trzecioligowca Andrzej Ostański. Po wyeliminowaniu Polonii Słubice i Lecha Rypin, jego podopieczni nie sprostali już spadkowiczowi z zaplecza ekstraklasy. Choć gdyby nie kłopoty ze skutecznością, to mieliby sporą szansę na sprawienie kolejnej niespodzianki. W pierwszej połowie gospodarze nie wykorzystali bowiem trzech stuprocentowych okazji do zdobycia gola!
W drugiej odsłonie przewagę osiągnęli z kolei goście. Do siatki trafili jednak dopiero z rzutu karnego, podyktowanego za faul Łukasza Urbana na Karolu Fryzowiczu. Jedenastkę wykorzystał Adam Deja. - Musieliśmy "się otworzyć" i gonić wynik - podkreślał Ostański. Znów jednak zawiodła skutecznośc, zabrakło też trochę szczęścia - raz MKS od straty gola uratował słupek. Szanse drużyny z Kleczewa zwiększyły się w 83. minucie, gdy za uderzenie jednego z piłkarzy Sokoła, czerwoną kartkę otrzymał bramkarz gości Łukasz Jarosiński. Ponieważ zespół z Kluczborka wykorzystał już limit zmian, między słupkami musiał stanąć gracz z pola. Rękawice założył napastnik Arkadiusz Półchłopek. Niestety, gospodarzom nie udało się go zmusić do kapitulacji, a tuż przed końcem spotkania rywale dobili Wielkopolan drugim trafieniem.
Sokół Kleczew - MKS Kluczbork 0:2 (0:0)
Bramki: 0:1 Deja (59. rzut karny), 0:2 Glanowski (90.)
Sokół: Roszyk - Kwiatkowski (63. Kopaniarz), Jędras, Augustyniak, Pingot Ż, Głowala Ż (65. Śmiałek Ż), Dębowski, Urban, Goiński, Lisiecki, Woźniak (70. Jankowiak).
MKS: Jarosiński Cz - Stawowy, Wilusz, Sudoł, Nitkiewicz, Pajączkowski, Fryzowicz, Deja (65. Półchłopek), Galdino (72. Glanowski), Krysian (46. Niziołek), Tuszyński.
|