|
|
Dawid Kręt musiał dwa razy wyciągać piłkę z siatki (fot. Krzysztof Kaczyński)
|
Piłkarze Tura Turek już w rundzie przedwstępnej pożegnali się z Pucharem Polski. W środę przegrali na wyjeździe z trzecioligowym Lechem Rypin 0:2, tracąc obie bramki w ciągu zaledwie dwóch minut.
Trzeci rok z rzędu Tur kończy przygodę z tymi rozgrywkami już w swoim pierwszym występie. Po raz kolejny okazało się, że budowana prawie od podstaw drużyna musi mieć trochę czasu na zgranie. Nawet jeśli ma zawodników, posiadających spore potencjalne możliwości. A w podstawowej jedenastce drużyny Tomasza Wichniarka wystąpiło aż sześciu nowych piłkarzy. Ze względu na załatwianie formalności z ich zgłoszeniem, do ostatniej chwili nie było tak naprawdę wiadomo kto wybiegnie na boisko.
Tur piłkarsko był zespołem lepszym, górował też nad rywalem wyszkoleniem technicznym, Co z tego jednak, jeśli nie potrafił tej przewagi udokumentować golem. Już w pierwszych minutach Lech miał idealną okazję do objęcia prowadzenia. Po błędzie Davida Topolskiego fatalnie przestrzelił jednak Paweł Manelski. Później inicjatywę przejęli wielkopolanie, ale efektem były tylko dwie groźniejsze sytuacje Damiana Sędziaka i Grzegorza Kmiecika. Przed przerwą szansę zmarnowali z kolei gospodarze, gdy Szymon Moszczyński w sytuacji sam na sam, przegrał pojedynek z Dawidem Krętem.
Po przerwie znów to Tur był stroną przeważającą. Szczęścia próbowali Mateusz Jóźwiak oraz Sędziak, na posterunku był jednak ukraiński bramkarz Lecha Igor Rumiancew. W 68. minucie piłkarze z Rypina przeprowadzili wzorowy kontratak, wykończony skutecznie przez Pawła Piceluka. Tur nie zdążył się jeszcze otrząsnąć, a już otrzymał drugi cios. Tym razem pięknym strzałem zza pola karnego popisał się Paweł Komorowski. W ciągu dwóch minut losy meczu praktycznie się rozstrzygnęły. Goście nie potrafili bowiem odpowiedzieć nawet golem kontaktowym. Najbliższej szczęścia był Kmiecik, który z rzutu wolnego trafił w słupek.
- W drugiej połowie przejęliśmy inicjatywę i chcieliśmy zdobyć bramkę. Pozwoliliśmy jednak przeciwnikowi na rozegranie kontrataku. Przyszło rozprężenie i dostajemy drugą bramkę. A nie powinniśmy tego meczu przegrać. Strzały Sędziaka, Jóźwiaka czy Bieńka powinny wpaść do bramki. Było widać dzisiaj, że dopiero tworzymy ten zespół. Taki Grzegorz Kmiecik trenuje z nami w zasadzie dopiero od wczoraj. Okazało się też niestety, że nasi obrońcy nie są jeszcze wystarczająco przygotowani. Mamy dziesięć dni do inauguracji ligi i na pewno będzie trzeba na tym popracować - podsumował Tomasz Wichniarek.
W sobotę jego zespół zaplanował jeszcze jeden mecz kontrolny. Na własnym boisku zmierzy się ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki, prowadzonym przez byłego szkoleniowca Tura - Przemysława Cecherza.
Lech Rypin – Tur Turek 2:0 (0:0)
Bramki: 1:0 Piceluk (69.), 2:0 Komorowski (71.)
Lech: Rumiancew - Skowroński, Koprowski, Buchalski Ż, Baranowski, Moszczyński (62. Tomczyk), Goc Ż (78. Grzybowski), Feter, Lewandowski, Piceluk, Manelski Ż (46. Komorowski).
Tur: Kręt - Grabowski (80. Izydorczyk), Topolski Ż, Imbiorowicz, Mitka (74. Kamiński) - Jóźwiak (78. Łączny), Roszak Ż, Wrzeszcz Ż, Bieniek - Sędziak, Kmiecik.
|