|
|
Forma Marty Libertowskiej z poprzedniego sezonu jest potrzebna, by MKS włączył się do walki o miejsce w pierwszej czwórce (fot.H.Urbaniak)
|
Koszykarki MKS PWSZ Kon-Bet Konin pokonały we własnej hali AZS Mostostal Rzeszów 69:64, choć fatalna skuteczność spowodowała, że do przerwy przegrywały 33:39. Siódme zwycięstwo w sezonie pozwoliło im jednak awansować na piąte miejsce w pierwszoligowej tabeli.
- Za trzy dni nikt nie będzie pamiętał, że się męczyliśmy. Najważniejsze, że różowy protokół jest nasz - cieszył się po meczu trener MKS Tomasz Grabianowski. W pierwszej połowie szkoleniowiec nie miał jednak zbyt wielu powodów do radości. Jego podopieczne grały po prostu słabo. Nie dość, że oddały wyjątkowo mało rzutów z gry, to jeszcze niewiele z nich trafiły. Nie rzuciły też żadnej "trójki", a schodząc do szatni mogły się "poszczycić" zaledwie 33 procentową skutecznością. W dodatku nie było to jedyne zmartwienie szkoleniowca. - W obronie też był kataklizm. Kryliśmy na tzw. radar i w efekcie grający przez dwadzieścia minut tą samą czwórką zawodniczek Rzeszów robił co chciał - tłumaczył Grabianowski.
Przyjezdne imponowały szczególnie w drugiej kwarcie, którą głównie za sprawą Edyty Czerwonki wygrały 20:14. Pozyskana z Wisły Can-Pack Kraków rzucająca to jedna z bardziej utytułowanych zawodniczek występujących na pierwszoligowych parkietach. Była najlepszą asystującą reprezentacji Polski do lat 20, która w 2005 roku w Brnie sięgnęła po tytuł wicemistrzyń Europy. Liderkami tej drużyny były Magdalena Leciejewska i Katarzyna Krężel, ale w Czechach występowała też Karolina Kaczmarek. Konińska skrzydłowa dziś nie miała okazji zmierzyć się z byłą koleżanką, bo całe spotkanie przesiedziała na ławce rezerwowych. Wciąż dochodzi do siebie po kontuzji stawu skokowego. A Czerwonka napsuła koniniankom sporo krwi. Przede wszystkim dzięki ostatnim podaniom i znakomitej grze pod tablicami.
- Chyba za bardzo chcieliśmy. Ola Pietraszek, Ela Zawadka czy Hania Steciuk, one za wszelką cenę chcą się przełamać. To nas trochę sparaliżowało - wyjaśnił trener Grabianowski. Nieoceniona okazała się przerwa. - Porozmawialiśmy, podjęliśmy decyzję o przejściu na pressing. Mieliśmy zmęczyć rywalki, a siebie pobudzić - przyznał szkoleniowiec MKS. Na efekty nie trzeba było długo czekać, bowiem obraz gry uległ zmianie już w trzeciej kwarcie. Koninianki trafiały niemal jak na zawołanie, a przy tym wykluczyły z gry rywalki, które oddały o połowę mniej rzutów niż w pierwszej części meczu. W całym spotkaniu zanotowały też aż jedenaście strat.
Nie oznacza to, że zwycięstwo przyszło gospodyniom łatwo. Jeszcze na trzy minuty przed końcową syreną był remis 62:62. Wtedy jednak koszykarki z Koninia zdobyły sześć punktów z rzędu i uciekły rywalkom. - Udało się przepchnąć ten mecz - odetchnął z ulgą Tomasz Grabianowski. Kluczem do ostatecznego triumfu okazały się zbiórki i rzuty. W tym pierwszym elemencie koninianki bliskie były pobicia rekordu. Zebrały tylko o jedną piłkę mniej niż w meczu z SMS Łomianki - 43, w tym aż 17 w ataku. Z kolei łatwość znajdowania dogodnych pozycji rzutowych spowodowała, że oddały ich aż 79! Wreszcie bliska dyspozycji z poprzedniego sezonu wydaje się być Marta Libertowska. Dziś była najskuteczniejsza, zmarnowała tylko jedną próbę trafienia do kosza. Na uwagę zasługuje też powrót po kontuzji rozgrywającej Pauliny Czachor. A biorąc pod uwagę fakt, że za tydzień powinna już zagrać Kaczmarek, kłopoty personalne MKS wydają się być przeszłością.
Koninianki założenia na ten sezon już co prawda zrealizowały, awansując do grupy mistrzowskiej, ale nie oznacza to, że na tym chcą poprzestać. - Marzy mi się zajęcie miejsca w pierwszej czwórce - przyznał trener Grabianowski. I nie jest to bynajmniej cel nierealny. Po piętnastu kolejkach MKS zajmuje piąte miejsce w tabeli. I choć nie ma szans by dogonić liderujący zespół z Pabianic, czy nawet włączyć się do walki o również premiowane awansem do PLKK drugie miejsce, to śmiało może wspiąć się w klasyfikacji. Tym bardziej, że 21 marca na własnym parkiecie podejmie głównego konkurenta, czyli zespół Karkonoszy Jelenia Góra.
MKS PWSZ KON-BET KONIN - AZS MOSTOSTAL RZESZÓW 69:64 (19:19, 14:20, 23:10, 13:15)
MKS: Misiek 23, Libertowska 10, Zawadka 9 (1x3), Motyl 8 (2x3), Pietraszek 6 oraz Rafałowicz 9, Budeń 4, Steciuk 0, Czachor 0, Zientek 0, Maciejewska 0.
AZS: Arodź 13 (1x3), Włodarz 11 (1x3), Nieć 10, Rosachacka 10, Czerwonka 9, Kieszkowska-Komar 7, Wiśniowska 2, Łodygowska 2, Furdak 0.
|