|
|
Dawid Kręt nie miał dziś zbyt wiele pracy, ale koncentracji nie stracił (fot.A.Grupa)
|
Tur Turek nadal pozostaje niepokonany w tym sezonie na własnym stadionie. Tym razem piłkarze z Wielkopolski pokonali zespół Czarnych Żagań 3:0, ustalając wynik spotkania już w pierwszej połowie.
Wszystkie wywalczone do tej pory punkty Tur zdobył przed własną publicznością. Na wyjazdach wiedzie mu się za to fatalnie. W minioną sobotę w Tychach, mimo dobrej postawy w pierwszej połowie wielkopolanie nie zdołali przerwać tej passy. W dodatku kończyli mecz w dziewiątkę, bowiem czerwonymi kartkami ukarani zostali Marcin Kiczyński i Mateusz Machaj.
Pod nieobecność Kiczyńskiego, który musiał z tego powodu pauzować, trener Wiesław Wojno zdecydował, aby nominalny defensywny pomocnik Radosław Pruchnik wraz z Arturem Łazarem tworzyli dwójkę stoperów. Do pierwszego składu powrócił Jacek Paczkowski, zastępując kontuzjowanego Piotra Bieńka. W ataku od pierwszych minut szansę dostali z kolei Damian Sędziak i Dominic Okanu, którzy ostatnio wchodzili głównie z ławki.
Losy spotkania praktycznie rozstrzygnęły się w pierwszej odsłonie. Gospodarze od pierwszego gwizdka arbitra osiągnęli zdecydowaną przewagę. Już w 4. minucie po uderzeniu z pierwszej piłki Okanu trafił w poprzeczkę. Kilkadziesiąt sekund później było już jednak 1:0. Świetnie prawą stroną przedarł się Kamil Bartosiewicz, podał w pole karne, tam piłkę przepuścił Okanu, a Damian Sędziak bez problemu wpakował piłkę do siatki.
Kolejny gol padł dziesięć minut później. Na 25. metrze Machaj podał piłkę do Pawła Przybylskiego, ten zdecydował się na indywidualną akcję, minął trzech obrońców i płaskim strzałem pod ręką Mariusza Rzepeckiego podwyższył prowadzenie gospodarzy. Goście pierwszy groźny strzał oddali dopiero w 24. minucie, jednak po uderzeniu głową jednego z rywali dobrze w bramce zachował się Dawid Kręt. Jeśli zespół Czarnych miał wówczas jakąś nadzieję na odrobienie strat, to definitywnie jeszcze przed przerwą rozwiał je Bartosiewicz, który w 39. minucie wykorzystał dośrodkowanie Machaja z rzutu wolnego.
W drugiej połowie emocji było już zdecydowanie mniej. Tur już nie forsował tempa, a piłkarze z Żagania byli bezradni wobec defensywy gospodarzy. Czarni stworzyli po przerwie w zasadzie tylko jedną składną akcję, po której powinna paść bramką. Wojciech Frach wyszedł na czystą pozycje, ale po raz kolejny fantastycznie w bramce spisał się Kręt. Swoje szanse mieli także gracze z Turku, ale do siatki nie zdołali trafić Sędziak i wprowadzony na ostatnie kilkanaście minut Patryk Stromczyński.
- Chłopcy pokazali dzisiaj, że umieją grać w piłkę. Dobrze wykonali założenia, jakie nakreśliliśmy sobie w szatni i zagrali konsekwentnie. Tego zabrakło nam w Tychach, gdzie mimo dobrej gry zabrakło organizacji i skuteczności. Dzisiaj ta skuteczność przyszła i są trzy punkty - podsumował trener Tura Wiesław Wojno.
Jego podopieczni nadal pozostają niepokonani na własnym stadionie. Teraz pozostaje jeszcze zacząć zdobywać punkty w meczach wyjazdowych. Kolejna szansa w najbliższą sobotę we Wrocławiu, gdzie Turkowianie zmierzą się z tamtejszą Ślęzą.
Tur Turek – Czarni Żagań 3:0 (3:0)
Bramki: 1:0 Sędziak (5.), 2:0 Przybylski (15.), 3:0 Bartosiewicz (39.)
Tur: Kręt - Imbiorowicz, Pruchnik, Łazar Ż, Grabowski - Bartosiewicz (74. Stromczyński), Przybylski Ż (78. Grzebel), Machaj (87. Lewandowski), Paczkowski - Sędziak, Okanu (62. Szafran).
Czarni: Rzepecki - Sudoł, Wróbel, Gajowy Ż, Kopernicki, Kwiatkowski (66. Janus), Piechowiak Ż (55. Kassian), Wierzbicki, Małecki (25. Gad), Ekwueme, Hajdamowicz (46. Frach Ż).
|