|
Drugoligowy Tur Turek nie może w tym sezonie zwyciężyć na obcym stadionie. W sobotę uległ GKS Tychy 0:1 po golu Mateusza Żyły. W dodatku Turkowianie kończyli mecz w dziewiątkę po czerwonych kartkach dla Marcina Kiczyńskiego i Mateusza Machaja.
Kiedy w ubiegłą sobotę w ładnym stylu Tur odprawił na własnym stadionie Raków Częstochowa, wszyscy sympatycy mieli nadzieję, że nareszcie uda się ich pupilom wywieźć punkty z terenu rywala. Dzisiejsze spotkanie w Tychach pokazało jednak, że Tur kompletnie nie radzi sobie na wyjazdach. To największy problem drużyny Wiesława Wojno.
Spotkanie rozpoczęło się po myśli gości, którzy od samego początku za wszelką cenę starali się umieścić piłkę w siatce. Już w drugiej minucie spotkania po podaniu od Piotra Bieńka uderzał Radosław Pruchnik, ale trafił w sam środek bramki. W 13. minucie ładnie prawą stroną pociągnął Bartosz Grabowski, odegrał do Maxwella Kalu, który zwiódł dwóch obrońców i podał wzdłuż pola karnego, jednak żaden z jego partnerów nie zdołał umieścić piłki w siatce. Chwilę później pierwszą żółtą kartkę otrzymał Mateusz Machaj.
Dopiero w 25. minucie spotkania pierwszą dobrą okazję stworzyli sobie miejscowi. Po dośrodkowaniu Krzysztofa Bizackiego minimalnie obok bramki główkował jednak Wojciech Ankowski. Przewagę ciągle miał Tur. Jeszcze pod koniec pierwszej części gry dwukrotnie na listę strzelców mógł wpisać się Machaj. Podobnie, jak po zmianie stron Grabowski, Kalu i Bartosiewicz. W 62. minucie dobrą okazję stworzyli sobie gospodarze. Nieodpowiedzialnie zachował się Marcin Kiczyński, który ręką wybijał piłkę z linii bramkowej, za co zresztą ukarany został czerwoną kartką. A jedenastkę pewnie wykonał Mateusz Żyła. Cztery minuty później goście grali już w dziewięciu, po tym jak Machaj zbyt szybko chciał rozegrać rzut wolny, za co ukarany został drugim żółtym, a w konsekwencji czerwonym kartonikiem.
Już w tym momencie wydawało się wręcz niemożliwe, by zespół z Wielkopolski zdołał wywieźć punkty z Tych. W ostatnich minutach jednak GKS cofnął się na własną połowę, za wszelką cenę chcąc bronić korzystnego wyniku. Tur postawił wszystko na jedną kartę raz za razem atakując bramkę Kojdeckiego, ale nie udało mu się już pokonać golkipera Tych. Turkowianie znów więc wracają do Wielkopolski bez zdobyczy punktowej. W pięciu meczach wyjazdowych udało im się zdobyć zaledwie trzy bramki, tracąc aż jedenaście!
W najbliższą środę piłkarze Wiesława Wojno podejmą Czarnych Żagań. Początek spotkania o godzinie 16.
GKS Tychy – Tur Turek 1:0 (0:0)
Bramka: 1:0 Mateusz Żyła (64. karny)
GKS: Kojdecki - Kruk, Kopczyk, Masternak, Zadylak - Wania (46. Wróbel), Babiarz, Ankowski, Bizacki, Sieniawski (46. Kasprzyk) – Żyła.
Tur: Kręt – Imbiorowicz, Łazar, Kiczyński (CZ 62.), Grabowski – Machaj (Ż+Ż=CZ 67.), Przybylski (80. Lewandowski), Pruchnik (66. Grzebel), Bieniek (71. Stromczyński) – Bartosiewicz (56. Okanu), Kalu.
Sędzia: Grzegorz Pożarowszczyk (Lublin).
|