|
|
.
|
Kolejne trzy punkty przed własną publicznością zainkasowali piłkarze drugoligowego Tura Turek. W niedzielę pokonali Raków Częstochowa 1:0. Bramkę na wagę zwycięstwa strzelił w 56. minucie kapitan zespołu gospodarzy Marcin Kiczyński.
W środku tygodnia podopieczni Wiesława Wojny po słabej grze ulegli w Słubicach tamtejszej Polonii. Kibice obawiali się, że może oznaczać to powrót do wcześniejszej serii porażek. Na szczęście piłkarze z Turku udowodnili, że potrafią wykorzystać atut własnego boiska i zainkasowali trzy punkty. Gdyby nie brak skuteczności ich zwycięstwo mogło być zdecydowanie bardziej efektowne.
Już w pierwszej minucie indywidualną piękną akcję przeprowadził Kamil Bartosiewicz, który minął trzech obrońców, jednak jego uderzenie minęło bramkę Tomasza Laskowskiego. Cztery minuty później zza pola karnego uderzał Maxwell Kalu i znów zabrakło centymetrów. Zresztą w pierwszym kwadransie gospodarze urządzili sobie prawdziwe bombardowanie. W 13. minucie z rzutu wolnego uderzał Mateusz Machaj, a jego potężne uderzenie na róg wybił Laskowski. Przed przerwą kolejne znakomite okazje zmarnowali Kalu i Bartosz Grabowski.
Na bramkę miejscowi kibice doczekali się dopiero w 56. minucie. Do piłki ustawionej w narożniku boiska podszedł Machaj. Wypożyczony z Lecha Poznań pomocnik dośrodkował wprost na głowę Marcina Kiczyńskiego, który umieścił piłkę w siatce. Ponad tysięczna publiczność zgromadzona na stadionie miała wreszcie powody do wielkiej radości.
Szanse na kolejne zmarnował wprowadzony na boisko Nigeryjski napastnik Dominic Okanu. Najlepszy snajper Tura z okresu przygotowawczego nie jest ostatnio w najlepszej dyspozycji. A gospodarzom w podwyższeniu wyniku nie pomógł nawet fakt, że rywale - po drugiej żółtej kartce dla Pawła Kowalczyka kończyli spotkanie w dziesiątkę.
- Bardzo chcę podziękować zawodnikom za włożony trud. Dzisiaj dali z siebie naprawdę dużo. Powalczyli o to zwycięstwo, które przyszło im bardzo trudno, ale mogło być okazałe. Mieliśmy zdecydowanie więcej sytuacji niż przeciwnik. Jednak nieskuteczność Kalu i Okanu jest rażąca i musimy to poprawić - komenotwał po meczu trener Wiesław Wojno.
Tym samym Turkowianie nadal pozostają niepokonani na własnym boisku. Do tej pory zespół z Wielkopolski zdobywał punkty jedynie na stadionie przy ul. Sportowej. Kolejna okazja by wywalczyć wreszcie także coś na obiekcie przeciwnika już w najbliższą sobotę w Tychach.
Tur Turek – Raków Częstochowa 1:0 (0:0)
Bramka: 1:0 Marcin Kiczyński (56.)
Tur: Kręt - Imbiorowicz, Łazar Ż, Kiczyński, Grabowski - Machaj, Pruchnik, Przybylski Ż (83. Lewandowski), Bieniek (76. Stromczyński) - Bartosiewicz (65. Okanu Ż), Kalu.
Raków: Laskowski – Mastalerz, Mazgajski, Jankowski, Kowalczyk Ż+Ż=CZ, Orzechowski, Pietroń (79. Witczyk), Sekulski Ż (46. Brondel), Foszmańczyk, Jeremicz (63. Zachara), Gliński Ż.
Sędzia: Paweł Płoskonka (Tarnów).
Widzów: 1300.
|