<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss xmlns:taxo="http://purl.org/rss/1.0/modules/taxonomy/" version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
<channel>
<title>WielkopolskiSport.pl</title>
<link>http://www.wielkopolskisport.pl/</link>
<description></description>
<dc:language xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pl</dc:language>
<dc:rights xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Copyright WielkopolskiSport.pl All rights reserved</dc:rights>
<image>
<title>WielkopolskiSport.pl</title>
<url>http://www.wielkopolskisport.pl/images/logo_top.jpg</url>
<link>http://www.wielkopolskisport.pl/</link>
</image>
<item>
    <title>Puchar też nie dla nich</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?miasto=5&amp;idn=8262</link>
    <description>Koszykarki Ostrovii nie zdołały poprawić sobie nastrojów po kiepskich wynikach osiąganych w tym sezonie w lidze. W finałowym turnieju rozgrywek o puchar PZKosz przegrały już w pierwszym meczu z późniejszym triumfatorem imprezy Language School Pabianice 41:61. 


Podopieczne Piotra Czaski pewnie już teraz marzą o wakacjach. Obecny sezon w ich wykonaniu jest sporym rozczarowaniem. Zamiast walki o czołowe miejsca i awans do ekstraklasy, czekają je spotkania o utrzymanie w I lidze. Puchar PZKosz miał być odtrutką na wcześniejsze niepowodzenia. Ostrowianki pewnie przeszły przez rundy eliminacyjne, ale w Final Four zatrzymały się już na pierwszej przeszkodzie.
 
Turniej z udziałem czterech czołowych ekip odbywał się w sobotę i niedzielę w Pabianicach. Los już na początku skojarzył Ostrovię z drużyną gospodarzy. Biało-czerwone niedawno z Language School na wyjeździe przegrały (50:65). Teraz znów musiały uznać wyższość rywala..
 
Do sukcesu zabrakło przede wszystkim skuteczności. Zawodniczki Czaski z gry trafiły zaledwie 15 z 54 rzutów. Nie potrafiły się wstrzelić ani z dystansu (3/18), ani z bliższej odległości. Pabianiczanki w tym elemencie też nie prezentowały się rewelacyjnie (19/46), ale na ostrowską ekipę to wystarczyło. Na początku spotkania Ostrovia nawet prowadziła (5:9), ale już pod koniec drugiej kwarty coraz trudniej było mieć nadzieję na korzystny wynik. Zespół z Pabianic odskoczył najpierw na dziesięć punktów (29:19 w 19. minucie), a w 34. minucie jego przewaga wynosiła już dwadzieścia &quot;oczek&quot; (54:34).
 
W niedzielnym finale pabianicka ekipa pokonała innego ligowego rywala AZS Res-Drob Rzeszów 69:50 i zgarnęła główne trofeum oraz 10 tys. złotych nagrody. Ostrowianki wtedy były już w domach i pewnie myślały o rozpoczynającej się niebawem rywalizacji w grupie D, w której dokończą sezon ligowy.
 
 
LANGUAGE SCHOOL PABIANICE - OSTROVIA 61:41 (16:13, 15:8, 18:13, 12:7)


LANGUAGE SCHOOL: Szulc 12 (2x3), Sobczyk 12, Rozwandowicz 8, Błaszczyk 7 (1x3), Bogacka 6 (1x3), Krajewska 4, Salska 4, Piestrzyńska 4, Włodarek 2, Szałecka 2, Parus 0, Pietrzak 0.


OSTROVIA:  Parysek 13, Misiek 7, Cebulska 7 (1x3), Nowicka 5, Kaczmarek 3 (1x3), Paździerska 3 (1x3), Klimczak 2, Rosa 1, Mielczarek 0, Krygowska 0, Czaska 0.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?miasto=5&amp;idn=8262&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-05 17:48:43</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Kononowicz na testach</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?miasto=5&amp;idn=8260</link>
    <description>W kolejnym meczu sparingowym piłkarze Jaroty Hotel Jarocin pokonali GKS Dopiewo 2:0. W zespole gospodarzy testowany był Maciej Kononowicz.
 
Niespełna 24-letni napastnik jesienią występował w Czarnych Żagań, zdobywając cztery bramki w 17 spotkaniach. Wcześniej grał także w Amice Wronki, Lechu Poznań i Chrobrym Głogów. W sobotnim meczu zagrał ponad godzinę. - Pozostawił bardzo dobre wrażenie. Teraz będzie z nami trenował do środy i po spotkaniu z Zagłębiem podejmę decyzję, co do jego przyszłości w Jarocie - ocenił jego występ na klubowej stronie internetowej trener Tomasz Mazurkiewicz. Opiekun drugoligowca nie mógł za to skorzystać tym razem z czwórki innych zawodników. Grzegorz Mania i Hubert Oczkowski leczą bowiem drobne urazy, a Adriana Owczarka i Igora Skowrona wykluczyły egzaminy.
 
Jarota pokonał trzecioligowca po bramkach Marka Wiły i Karola Danielaka. Oba gole padły dopiero w drugiej połowie. Wcześniej, mający przewagę piłkarze z Jarocina nie potrafili wykorzystać kilku dobrych strzeleckich okazji. - Wynik nie był dzisiaj rzeczą najważniejszą, ale założenia były takie, aby wygrać i nie stracić bramki. To nam się udało, chociaż gra w defensywie jeszcze nas nie zadawala. Wiem, że zawodnicy są zmeczęni. Ale jeszcze musimy wiele poprawić. Piłkarze mają za sobą kolejny ciężki tydzień pracy i ten sparing był taką wisienką na torcie - podsumował Mazurkiewicz.
 
Kolejny mecz kontrolny Jarota rozegra w najbliższą środę, gdy podejmować będzie zespół Młodej Ekstraklasy Zagłębia Lubin.
 
Jarota Hotel Jarocin - GKS Dopiewo 2:0 (0:0)
 
Bramki: 1:0 Wiła (70.), 2:0 Danielak (79.)
 
Jarota Hotel: Brzostowski (46. Musioł), Majusiak (67. Grobelny), Kieliba, Garbarek, Śliwa (67. Kamiński), Kamiński (46. Karcz), Grobelny (46. Danielak), Czabański (46. Nawrocki), Cierniewski (62. Wiła), Pawlak (46. Tomkowiak), Kononowicz (67. Pawlak).</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?miasto=5&amp;idn=8260&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-05 14:54:02</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Huśtawka Stali</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?miasto=5&amp;idn=8254</link>
    <description>Prawdziwą huśtawkę nastrojów zafundowali swoim kibicom koszykarze BM Węgiel Stal Ostrów Wlkp. w starciu z Doralem Zetkama Nysa Kłodzko. Po kiepskiej pierwszej połowie, drugą zaczęli od prowadzenia 25:0, by po chwili... stracić dwadzieścia punktów z rzędu! Ostatecznie zwyciężyli 69:50.
 
Mikołaj Czaja po spotkaniu był wściekły. - Trzy kwarty zagraliśmy fatalnie. Zwyczajnie przeszliśmy obok meczu, nie realizując jakichkolwiek założeń - komentował. Pretensje do swoich zawodników miał przede wszystkim za pierwszą połowę, w której ostrowianie rzucili jednej z najsłabszych ekip w lidze zaledwie trzydzieści punktów. Mimo to prowadzili różnicą ośmiu oczek! To tylko pokazuje z jakiej klasy rywalem mieli do czynienia. Potem przyszedł najlepszy fragment meczu. - Ustaliliśmy w szatni, co mamy robić, żeby obronić się przed blamażem, bo nawet zwycięstwo, przy stylu, jaki prezentowaliśmy do przerwy, wyglądałoby fatalnie - relacjonuje opiekun żółto-niebieskich. Trzecia kwarta przesądziła o wyniku. Gospodarze wygrali ją 25:0! Wtedy wydawało się, że tryby w ostrowskiej maszynie w końcu zaczęły się zazębiać.  
 
W 31. minucie Kamil Sierański dał Stali najwyższe w meczu prowadzenie (57:22). A potem... rozpoczął się festiwal pomyłek. Miejscowi oddali dziewięć rzutów, ale żaden z nich nie wylądował w koszu. Mnożyły się straty i faule. Efekt? W ciągu sześciu minut ostatniej odsłony rywal odrobił 20 punktów! Czaja nawet nie próbował tłumaczyć takiego obrotu sprawy obecnością na parkiecie rezerwowych. - To, że Krzysztof Spała, który wszedł na &quot;jedynkę&quot; jest młody, nie może być usprawiedliwieniem, ani jedynym argumentem przemawiającym za jego grą. Każdy na swoje minuty musi zapracować, a on w sobotę absolutnie tego nie zrobił - oceniał szkoleniowiec. - Generalnie jestem bardzo niezadowolony z tego spotkania. Takie przestoje nie mają prawa zdarzać się drużynie, która walczy o awans. W poniedziałek czeka nas poważna rozmowa - dodawał.
 
W jego drużynie właściwie wszyscy zagrali poniżej oczekiwań. Łukasz Olejnik zdobył 18 punktów, ale mniej niż zwykle walczył na tablicach (tylko 4 zbiórki). Sobotni mecz zupełnie nie wyszedł Marcinowi Dymale (4 punkty w ciągu 25 minut gry). Nie najlepszy powrót po kontuzji zaliczył też Mateusz Zębski. - Być może jakimś wytłumaczeniem jest fakt, że mieliśmy naprawdę ciężki styczeń i po serii trudnych meczów przyszło rozprężenie. Mam nadzieję, że do starcia z Piotrcovią, które czeka nas za tydzień mój zespół przystąpi mądrzejszy o dzisiejszą lekcję - kończy Czaja.
 
 
BM WĘGIEL STAL OSTRÓW WLKP. - DORAL ZETKAMA NYSA KŁODZKO 69:50 (14:8, 16:14, 25:0, 14:28)


STAL: Olejnik 18 (2x3), Kałowski 12, Szawarski 12 (1x3), Dryjański 9, Sierański 8, Matczak 6, Dymała 4, Zębski 0, K. Spała 0.


DORAL: Bartkowiak 18, Weiss 10, Lipiński 9 (1x3), Zubik 7 (1x3), Gadomski 4, Ulrich 2, Cieśla 0, Wyrwas 0, Radwański 0, Rozmus 0.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?miasto=5&amp;idn=8254&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-04 19:49:13</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Kalisz trzyma kurs</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?miasto=5&amp;idn=8253</link>
    <description>Szczypiorniści MKS Kalisz konsekwentnie kompletują zwycięstwa w 2012 roku. W sobotę wygrali trzeci mecz z rzędu, wysoko pokonując na wyjeździe AZS UZ Zielona Góra 38:25.
 
Gospodarze tylko do stanu 7:7 stawiali skuteczny opór ekipie Bruno Budrewicza. Kaliszanie, którzy do Winnego Grodu pojechali bez Tomasza Klary (na początku tygodnia mocno rozciął dłoń) zaczęli od prowadzenia 2:0, ale akademicy mocno stanęli w obronie, wyprowadzili kilka skutecznych kontrataków i do połowy pierwszej części meczu trzymali się blisko rywala. Przyjezdni mieli problemy zwłaszcza z powstrzymaniem najbardziej doświadczonego z ekipie AZS Cypriana Kociszewskiego, który zdobył cztery z pierwszych siedmiu goli dla swojej drużyny. Potem jednak zielonogórzanie się pogubili. Mnożyły się błędy zarówno w obronie, jak i ofensywie. MKS tylko na to czekał. Gracze wicelidera zdecydowanie przyspieszyli i zaczęli &quot;odjeżdżać&quot;. W 19. minucie na 11:7 trafił Piotr Nowicki, a najwyższe prowadzenie przed przerwą (14:8) dał gościom Arkadiusz Galewski.
 
Druga połowa to już dominacja Wielkopolan, którzy pierwsze minuty tej odsłony wygrali 10:3. Wówczas z ekipy Marka Książkiewicza, która przecież z wyżej notowanymi przeciwnikami grać potrafi, o czym świadczy choćby wyjazdowe zwycięstwo w pierwszej rundzie ze Spartą Oborniki (30:27), czy zacięty mecz u siebie z MKS Poznań na inaugurację serii rewanżowej (31:34), zupełnie zeszło powietrze. Miejscowi ostrzeliwali słupki i poprzeczkę kaliskiej bramki, podczas gdy rywale trafiali tam gdzie trzeba. Na pięć minut przed zakończeniem spotkania akademicy zmniejszyli jeszcze stratę do ośmiu bramek, ale ostatnie fragmenty znów należały do gości. - Przy kilkunastobramkowym prowadzeniu dałem pograć młodzieży. Wtedy trochę się pogubiliśmy, bo każdy chciał się pokazać i zdobyć bramkę. Cieszę się, że premierowe trafienie w ligowym debiucie zaliczył Grzegorz Salamon. Bardzo dobre zawody rozegrał też - zwłaszcza w pierwszej połowie - Michał Krygowski, który w końcu pokazał, na co go stać. Generalnie za postawę w ofensywie cały zespół zasłużył na pochwałę - mówił po spotkaniu Budrewicz.
 
Dzięki sobotniemu zwycięstwu jego podopieczni mogą być pewni, że przynajmniej do derbowego pojedynku z Tęczą Kościan za dwa tygodnie (w najbliższy weekend jest przerwa w rozgrywkach) utrzymają drugą pozycję w tabeli.
 

AZS UZ ZIELONA GÓRA - MKS KALISZ 25:38 (13:18)  
 
AZS: Madaliński, Mielczarek - Kociszewski 9, Jakób 4, Wittke 4 (2/2), Jaworski 2 (1/1), Nogajewski 2, Gałach 1, Książkiewicz 1, Szpara 1, Kłosowski 1, Skrzypek, Karp, Góral, Uchal,
Kary: 14 min.               Rzuty karne: 3/3
 
MKS:  Potocki, Matuszczak, Cieślak - Galewski 8 (4/5), Krygowski 8, Krupa 8, Kaczmarek 3, Stefański 3, Woźniczka 2, Kobusiński 1, Nowicki 1, Salamon 1, Ibron1, Staniek 1, Hoffmann 1, Szefner.
Kary: 8 min.                  Rzuty karne: 4/5
 
WSZYSTKIE WYNIKI I TABELA
Uwaga! Mecz Pogoń Oleśnica - Olimp Grodków się nie odbył, bo... obie drużyny nie miały badań lekarskich wykonanych przez lekarza medycyny sportowej. Na rozegranie spotkania w ramach meczu ligowego nie wyraził zgody delegat ZPRP.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?miasto=5&amp;idn=8253&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-04 18:38:45</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Jednak Primel?</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?miasto=5&amp;idn=8250</link>
    <description>Damian Primel ma spore szanse na grę w bramce Calisii wiosną. Kojarzony już wcześniej z ekipą beniaminka były golkiper Chojniczanki Chojnice wystąpił w sobotnim sparingu podopiecznych Grzegorza Dziubka z Polonią Środa Wlkp. Mecz zakończył się remisem 1:1.
 
Primel był jednym z trzech bramkarzy testowanych przez kaliszan w sobotę. Oprócz niego przeciwko Polonii zagrali Arkadiusz Fabiański i Paweł Linka. Ten ostatni wielkopolskim kibicom powinien być bardzo dobrze znany, bo przez wiele lat grał w Amice Wronki i Lechu Poznań. Poprzednie dwa sezony spędził w Podbeskidziu Bielsko-Biała. W styczniu pojawił się na kilku treningach Nielby Wągrowiec. To on stał w bramce Calisii, kiedy Marcin Duchała strzelał dla polonistów gola otwierającego wynik spotkania.
 
W Kępnie, gdzie rozegrano sobotni sparing, nie było za to Damiana Rozmusa. - Zrezygnowaliśmy z tego gracza, bo jego obecny klub chciał go wypożyczyć jedynie do końca maja, a nam zależy na zawodniku, który zostanie z nami przynajmniej do końca roku - mówi trener kaliskiej jedenastki Grzegorz Dziubek. Z trójki bramkarzy, która wybiegła dziś na boisko najbardziej spodobał mu się Primel. Zresztą 19-latek był już łączony z 14. ekipą II ligi przed kilkoma tygodniami, ale potem pojawiły się informacje, że zdecydował się na grę w Czarnych Żagań. Teraz temat jego przeprowadzki nad Prosnę powrócił, bo w Żaganiu mają problemy finansowe. Jeśli uda się dojść do porozumienia z Zagłębiem Lubin w sprawie wypożyczenia (Primel formalnie jest zawodnikiem Miedziowych), istnieje spora szansa, że syn byłego trenera bramkarzy Kolejorza, a obecnie Wisły Kraków przeniesie się do Wielkopolski.
 
W sobotnim starciu z trzecioligowcem nie wystąpił Marcin Lis. Wychowanek Pogoni Nowe Skalmierzyce otrzymał wolną rękę w poszukiwaniu klubu, ale Calisia nie zamierza się go pozbywać na dobre lecz jedynie wypożyczyć. Odejście 21-latka będzie prawdopodobnie jedyną roszadą w kadrze, która od kilku tygodni przygotowuje się do rundy wiosennej.
 
W sobotę Dziubek po raz kolejny wystawił dwie różne drużyny. Tylko Łukasz Wiącek, Rafael Safarjan, Tomasz Kowalczuk i Mateusz Roszak spędzili na boisku 90 minut. Gra kaliszan lepiej wyglądała po zmianie stron. Wówczas na placu przebywało pięciu zawodników, którzy walczyli w barwach beniaminka również jesienią. Przed przerwą zdecydowaną większość stanowili nowi gracze. - Prezentowaliśmy się bardzo dobrze. Stworzyliśmy sobie przynajmniej osiem sytuacji, po których powinniśmy zdobyć gola, ale zawodziła skuteczność - relacjonuje kaliski szkoleniowiec. Sam Samuelson Odunka zmarnował kilka szans. Na listę strzelców wpisał się dopiero pod koniec spotkania. - Ogólnie można być zadowolonym z tego meczu. W pewnym momencie zepchnęliśmy rywala do głębokiej defensywy i gra toczyła się właściwie tylko na jego połowie. Jak na ten etap przygotowań zawodnicy wyglądają aż za dobrze! Być może trzeba będzie jeszcze zwiększyć obciążenia, żeby coś poprawić w przygotowaniu fizycznym - kończy Dziubek.
 
Kolejny sparing Calisia rozegra w najbliższą sobotę. Na boisku w Sieradzu (godz. 12.) zmierzy się z Sokołem Aleksandrów Łódzki. 
 
POLONIA ŚRODA WLKP. - CALISIA 1:1 (1:0)
 
Bramki: 1:0 Duchała (6.), 1:1 Odunka (80.)

 
CALISIA (I połowa): Linka (31. Primel) - Wiącek, Safarjan, Wergiłow, Żurawski - Zając, Roszak, Nedjałkow, Kowalczuk, Stojczew - Pachulski.



CALISIA (II połowa): Primel (61. Fabiański) - Wiącek, Safarjan, Nawrocki, Wandzel - Ciesielski, Kotwica, Roszak, Kowalczuk, Sowiński - Odunka.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?miasto=5&amp;idn=8250&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-04 14:08:10</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Podwójne święto w Ostrowie</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?miasto=5&amp;idn=8243</link>
    <description>Ostatni weekend lutego upłynie w Ostrowie Wlkp. pod znakiem koszykówki. Kibice w tym mieście cieszą się podwójnie, bo nie dość, że BM Węgiel Stal zorganizuje turniej Final Four o Puchar PZKosz. to jeszcze w meczu o awans do ścisłego finału zmierzy się z odwiecznym rywalem Open Florentyną Pleszew. 
 
Wśród czterech drużyn, które przebrnęły przez cztery wcześniejsze rundy, oprócz wspomnianych już ekip z Ostrowa Wlkp. i Pleszewa, znalazły się także Śląsk Wrocław oraz Start Gdynia - jedyny przedstawiciel zaplecza ekstraklasy na tym etapie. Dwa ostatnie zespoły tworzą drugą parę półfinałową. Ostrowscy i pleszewscy kibice z niecierpliwością będą jednak wyczekiwać przede wszystkim spotkania pomiędzy ich ukochanymi drużynami. Pojedynki Stal - Open od dwóch lat elektryzują fanów basketu z południowej Wielkopolski. W tym sezonie koszykarska centrala zdecydowała, że obie ekipy występować będą w różnych grupach II ligi. To zmartwiło sympatyków jednych i drugich. Na pocieszenie w okolicach świąt Bożego Narodzenia miało dojść do konfrontacji podopiecznych Mikołaja Czai i Andrzeja Kowalczyka w meczu towarzyskim. Z tych planów jednak nic nie wyszło. Teraz stawką będzie finał rozgrywek zorganizowanych z myślą o klubach występujących w I i II lidze (gościnnie wystąpił także trzecioligowy Basket Piła) i prawo walki o główne trofeum oraz 20 tys. złotych nagrody finansowej.
 
Mecze półfinałowe rozegrane zostaną 25 lutego. Finał odbędzie się dzień później. W regulaminie nie przewidziano pojedynku o trzecie miejsce. Wszystkie spotkania będzie można obejrzeć na stronie pzkosz.pl.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?miasto=5&amp;idn=8243&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-03 13:45:52</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Sowiński się rozstrzelał</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?miasto=5&amp;idn=8242</link>
    <description>Maciej Sowiński zdobył trzecią i czwartą bramkę dla Calisii w ciągu ostatnich siedmiu dni. Pomocnik beniaminka trafił dwukrotnie w czwartkowym sparingu z Wartą Sieradz, wygranym przez ekipę Grzegorza Dziubka aż 6:1. Premierowego gola na polskich boiskach zanotował Stajko Stojczew.
 
Sowiński to na razie, obok Macieja Pakulskiego, najskuteczniejszy strzelec kaliskiej ekipy w przerwie zimowej. Jeśli weźmiemy pod uwagę ubiegłotygodniową grę wewnętrzną, 29-latek w trzech ostatnich meczach, strzelił cztery bramki. To o trzy więcej, niż w ciągu całego swojego pobytu nad Prosną (od rundy jesiennej sezonu 2010/2011).
 
Mimo iż jest nominalnym pomocnikiem, przez Grzegorza Dziubka często ustawiany był w defensywie. Wygląda jednak na to, że teraz szkoleniowiec Calisii będzie chciał znaleźć mu miejsce w drugiej linii. To też przekłada się na sytuacje strzeleckie, które były gracz m.in. Jaroty Jarocin i Sparty Oborniki na razie dość często wykorzystuje. 
 
Zresztą w meczu z Wartą nie tylko Sowiński mógł sobie postrzelać. Kilka dogodnych sytuacji miał także Błażej Ciesielski, ale on bramkarza miejscowych pokonał tylko raz. Oprócz niego trafiali Stajko Stojczew (pierwszy gol na polskich boiskach), Piotr Nawrocki i Tomasz Kowalczuk. - Nasza przewaga ani przez moment nie podlegała dyskusji. Mogliśmy wygrać nawet dwa razy wyżej - relacjonuje wiceprezes kaliskiego klubu Paweł Gajoch.
 
Powoli krystalizuje się kadra Calisii. W ubiegłym tygodniu umowę podpisał Stojczew, a dziś oficjalnie do zespołu dołączyli Nawrocki oraz Mateusz Roszak. Bliski gry w 14. zespole drugiej ligi jest także Kowalczuk. Na lewej stronie bloku defensywnego prawdopodobnie znajdzie się miejsce dla Daniela Żurawskiego (działacze są bliscy porozumienia z Mazurem Karczew, w którym 20 latek występował do tej pory), a solidnym wzmocnieniem środka obrony ma być Rafael Safarjan. Ormianin czeka obecnie na załatwienie formalności związanych z jego pobytem w Polsce. Kaliszanie nadal szukają bramkarza. W tej sytuacji los testowanych Damiana Rozmusa i Arkadiusza Fabiańskiego rozstrzygnie się dopiero w najbliższych dniach. Podobnie sprawa ma się z Pakulskim i Marcinem Wandzelem.
 
W sobotę (godz. 10.) kaliszanie rozegrają kolejny sparing. W Kępnie zmierzą się z Polonią Środa Wlkp.
 

WARTA SIERADZ - CALISIA 1:6 (0:2)
 
Bramki dla Calisii: Sowiński (2), Kowalczuk, Stojczew, Ciesielski, Nawrocki.

Calisia (I połowa): Fabiański - Nawrocki, Wergiłow, Safarjan, Żurawski - Dzięgielewski, Nediałkow, Roszak, Kowalczuk, Stojczew - Odunka.

Calisia (II połowa): Rozmus - Wandzel, Nawrocki, Wiącek, Żurawski - Zając, Kotwica, Sowiński, Kowalczuk, Ciesielski - Pakulski.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?miasto=5&amp;idn=8242&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-02 23:56:26</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Nieskuteczni w Zawierciu</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?miasto=5&amp;idn=8240</link>
    <description>Szczypiorniści Ostrovii wciąż bez zwycięstwa w 2012 roku. Podopieczni Pawła Ruska w rozegranym awansem spotkaniu 14. kolejki przegrali na wyjeździe z Viretem Zawiercie 27:35 i kosztem rywala spadli na siódmą pozycję w tabeli.
 
- Wyraźnie zabrakło skuteczności - diagnozował po meczu drugi trener ostrowian Filip Orleański. Jego zespół nie wykorzystał na początku kilku dogodnych sytuacji (m.in. z rzutu karnego spudłował Jakub Tomczak) i potem musiał gonić wynik. W 7. minucie Viret, mający w bramce świetnie spisującego się Jakuba Kruka, prowadził 5:0. W 18. było 8:6, ale do końca spotkania gościom już bardziej zbliżyć się nie udało. Kiedy po przerwie gospodarze dwukrotnie odskakiwali na dziesięć bramek (21:11 i 32:22), stało się jasne, że pełna pula zostanie w Zawierciu
 
Choć w ostrowskim obozie narzekano, że ZPRP wyznaczył termin tego pojedynku w środku tygodnia, bez zachowania odpowiednich procedur (m. in. powiadomienie o zmianie daty z dziesięciodniowym wyprzedzeniem), co miało przełożyć się na problemy kadrowe, to na Śląsku Ostrovia zameldowała się niemal w komplecie. W domu został jedynie Maciej Nowakowski, który doznał urazu w sobotnim starciu z Czuwajem Przemyśl. Jego brak był widoczny, bo prawa strona wyjątkowo nie była najmocniejszym punktem przyjezdnych. Poza tym zawiercianie grali bardzo twardo w obronie. W sumie spędzili na ławce kar 18 minut (Ostrovia 16!), a mogli więcej, gdyby tylko sędziowie lepiej zareagowali po brutalnych faulach na Damianie Krzywdzie zaraz po rozpoczęciu spotkania. - Liczymy się z tym, że mecze z drużynami, które walczą o utrzymanie, będą meczami totalnej walki. Trzeba będzie się wznieść się na wyżyny, żeby, zwłaszcza na wyjazdach, wywalczyć w nich jakieś punkty. Tym razem się nie udało - mówi Orleański.
 
Więcej swobody na lewym skrzydle miał Paweł Dutkiewicz, który po bezbarwnym ligowym debiucie  przeciwko siódemce z Przemyśla, tym razem trafiał najczęściej spośród  biało-czerwonych. Jego siedem goli nie wystarczyło jednak, by cieszyć się przynajmniej z lepszego bilansu bezpośrednich spotkań z drużyną z Zawiercia (w Ostrowie Viret przegrał 33:35). Dodatkowo Ślązacy przeskoczyli ekipę Pawła Ruska w tabeli. Obecnie zajmują szóste miejsce. Ostrovia z czterema punktami przewagi nad strefą barażową jest siódma. Większość zespołów, które walczą o utrzymanie (oprócz MTS Chrzanów) swoje mecze rozegra jednak dopiero w najbliższy weekend. Mimo wszystko trudno się spodziewać, żeby powiększyły one swój dorobek, bo wszystkie zmierzą się z drużynami z pierwszej czwórki.
 
 
VIRET ZAWIERCIE - OSTROVIA 35:27 (16:10)
 
VIRET: Kruk, Kowalczyk - Biernacki 8, Zagała 7, Komalski 5, Kąpa 4 (2/2), Kapral 3, Borowiec 3, Zarzycki 2, Nowak 2, Kurełek 1 (0/1), Zagała 1, Kubisztal, Słodowy.
Kary: 18 min.                                           Rzuty karne: 2/3
 
OSTROVIA: Adamczyk, Bystram - P. Dutkiewicz 7 (1/1), Krzywda 5 (0/1), J, Tomczak 5 (0/1), K. Dutkiewicz 3, Jaszka 2, Sobczak 2, Kierzek 2, Piosik 1, Matiuk, Wojciechowski, Jedwabny
Kary: 16 min.                                            Rzuty karne: 1/3
 </description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?miasto=5&amp;idn=8240&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-02 10:33:53</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Mali gracze, wielkie emocje</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?miasto=5&amp;idn=8229</link>
    <description>W minioną sobotę zakończył się turniej PGNiG GAZ CUP 2012. Wśród ośmiu ekip reprezentujących kaliskie i podkaliskei podstawówki, bezkonkurencyjni okazali się uczniowie Szkoły Podstawowej nr 17 z Kalisza, którzy wygrali wszystkie swoje mecze. 

Drużyna &quot;siedemnastki&quot; już przez eliminacje, które odbyły się w piątek w hali ZS nr 17 przy ul. Kaprackiej przeszła jak burza. Z kompletem punktów i bilansem bramek 30-8 wygrała swoją grupę, a w rozgrywanej w sobotę w Kalisz Arenie fazie finałowej potwierdziła swoją dominację. Przy dopingu kilkuset kibiców najpierw pokonała drużynę SP 14 12:2, a w meczu o złoto w niewiele mniejszym stosunku rozprawiła się z rówieśnikami ze Szkoły Podstawowej w Nowych Skalmierzycach (11:2). Trzecie miejsce przypadło ekipie SP Opatówek, która w półfinał z reprezentacją Nowych Skalmierzyc przegrała w dramatycznych okolicznościach po &quot;złotej bramce&quot; straconej dopiero w dogrywce (4:5). W meczu o brąz piłkarze z Opatówka byli już zdecydowanie lepsi od zespołu SP 14 (7:2). 
 

Jedna z akcji eliminacyjnego meczu pomiędzy SP 10 (granatowe koszulki) i SP 14 (fot. Marcin Ostajewski)

Najlepszym zawodnikiem turnieju wybrano Łukasza Nowickiego, który występował z szeregach triumfatora imprezy. Najlepszym bramkarzem został Jędrzej Kubiak, a największym talentem Bartosz Przybył (obaj z Nowych Skalmierzyc). - Chcieliśmy promować piłkę ręczną i aktywny tryb życia wśród młodzieży i ten cel udało nam się osiągnąć. Bardzo dziękuję organizatorom za świetne przygotowanie tego turnieju i już teraz mogę powiedzieć &quot;Do zobaczenia za rok&quot; - mówi Monika Mielcarek, kierownik Działu Marketingu i Rozwoju PGNiG Gazownia Kaliska - sponsora tytularnego imprezy. 
 

Uczniowie Szkoły Podstawowej nr 7 z Kalisza podczas oficjalnego otwarcia turnieju (fot. Marcin Ostajewski)

Turniej dla uczniów klas piątych i szóstych z kaliskich i podkaliskich szkół podstawowych był częścią większego wydarzenia, nad którym pieczę sprawowało Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo. W ramach &quot;Dnia z PGNiG w Kaliszu - miejscu, gdzie narodził się szczypiorniak&quot; przygotowano szereg atrakcji dla kibiców. Wystąpili uczestnicy &quot;Mam Talent&quot; Olaf Bressa i The Sunday Singers, a pokazy taneczne przygotowała formacja Studio Inter Dance. W ręce kibiców trafiło ponad 150 nagród rzeczowych. Zwieńczeniem sobotniego święta był mecz seniorów na szczycie II ligi pomiędzy MKS Kalisz - Sparta Oborniki, wygrany przez gospodarzy 30:24. 
 
 

Już najmłodsi gracze przekonują się, że piłka ręczna to sport bardzo kontaktowy (fot. Marcin Ostajewski)

PGNiG GAZ CUP 2012 odbył się pod honorowym patronatem Związku Piłki Ręcznej w Polsce oraz Prezydenta Miasta Kalisza. Patronem medialnym imprezy był portal WielkopolskiSport.PL.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?miasto=5&amp;idn=8229&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-30 17:20:33</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Remis po siłowni</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?miasto=5&amp;idn=8219</link>
    <description>Piłkarze Calisii mają za sobą pierwszy oficjalny sparing tej zimy. W sobotę zremisowali z czwartoligową Spartą Konin 2:2. Po meczu zrezygnowano z testowanego ostatnio Piotra Józefiaka z zespołu Młodej Ekstraklasy Jagiellonii Białystok.
 
Józefiak nie przekonał do siebie trenera Grzegorza Dziubka ani sobotnim występem, ani grą w wewnętrznym sprawdzianie przed kilkoma dniami. Losy pozostałych piłkarzy mają się rozstrzygnąć w najbliższych dniach. Działacze wznowili rozmowy w sprawie sprowadzenia Daniela Żurawskiego z Mazur Karczew i podobno jest szansa, aby zakończyły się one sukcesem. Nad Prosną raczej pozostanie Ormianin Rafael Safarjan, który w sobotę testowany był zarówno w obronie, jak i w drugiej linii.
 
Największy kłopot jest z bramkarzami. Daniel Rozmus, który już jedną nogą był w Calisii, w ostatnich meczach popełnił sporo błędów, a Arkadiusz Fabiański w pierwszej połowie spotkania ze Spartą był praktycznie bezrobotny, więc trudno wystawić mu ocenę. - Sondujemy jeszcze możliwość sprowadzenia bardziej doświadczonego zawodnika na tę pozycję, ale nie ukrywam, że między słupkami wolałbym młodzieżowca. Wówczas zwalnia się jedno miejsce w polu - przyznaje trener beniaminka. - Jeśli jednak żaden z obecnie testowanych graczy nie spełni naszych oczekiwań, zrezygnujemy z tego planu - dodaje. 
 
Bramki w meczu z konińską ekipą padały dopiero w ostatnim kwadransie. Goście, którzy latem doznali w Kaliszu zawstydzającej - nawet jak na mecz kontrolny - porażki (0:12), tym razem byli bliscy zwycięstwa. Do 89. minuty bowiem prowadzili. Kontaktowego gola w sytuacji sam na sam zdobył wówczas Maciej Pakulski (trzecia bramka w czwartym meczu podczas testów!), a w doliczonym czasie gry, dobijając swój strzał wyrównał Maciej Sowiński. - Jestem zadowolony z tego sparingu. Wynik był tu najmniej ważny, ale przyjemnie jest, kiedy w samej końcówce strzela się dwie bramki i doprowadza do remisu. Zwłaszcza w tak beznadziejnych warunkach, na zmrożonym boisku, gdzie każdy przede wszystkim uważa na kontuzje - komentował szkoleniowiec kaliskiej jedenastki, która jest w trakcie obozu przygotowawczego. Mecz ze Spartą Calisia rozgrywała dwie godziny po zajęciach w siłowni, co w pewnym stopniu może tłumaczyć słabszą postawę jej piłkarzy, zwłaszcza w pierwszej połowie.
 
W czwartek (godz.15.) kaliszanie rozegrają kolejny sparing. W Sieradzu zmierzą się z miejscową Wartą. W przyszłą sobotę planują z kolei spotkanie z Polonią Środa Wlkp.  
 
 
CALISIA - SPARTA KONIN 2:2 (0:0)
 
Bramki: 0:1 Kąpielski (78.) 0:2 Grabowiecki (79.) 1:2 Pakulski (89) 2:2 Sowiński (90+1.)
 
Calisia (I połowa): Fabiański - Wiącek, Wergiłow, Nawrocki, Gralewski - Ciesielski, Safarjan, Nediałkow, Kowalczuk, Stojczew - Odunka.
 
Calisia (II połowa): Rozmus - Nawrocki, Safarjan, Wandzel, Józefiak - zawodnik testowany, Kotwica, Lis, Roszak, Sowiński - Pakulski.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?miasto=5&amp;idn=8219&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-29 21:31:37</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Jarota bez Nawrocika</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?miasto=5&amp;idn=8217</link>
    <description>Damian Nawrocik wiosną nie będzie już występował w Jarocie Hotel Jarocin. 31-letni napastnik zrezygnował z gry w wielkopolskim drugoligowcu. 
 
Taka informacja pojawiła się w niedzielę wieczorem na oficjalnej stronie internetowej jarocińskiego klubu. Urodzony w Poznaniu piłkarz ma na swoim koncie prawie 100 występów w ekstraklasie - głównie w barwach Lecha oraz Arki Gdynia. Ostatnie dwa sezony spędził na zapleczu ekstraklasy - w ŁKS oraz KSZO Ostrowiec Św. Jesienią zdecydował się na grę w Jarocie. W jego barwach wystąpił w dziewięciu meczach II ligi, strzelając w nich dwie bramki.
 
W przerwie zimowej Nawrocik był nawet na testach w ekstraklasowym Górniku Zabrze, ale ostatecznie wrócił do Wielkopolski i wszystko wskazywało na to, że wiosną nadal będzie bronił barw drużyny z Jarocina. Nie wystąpił jednak w żadnym z dwóch dotychczasowych meczów kontrolnych zespołu, a w niedzielę klub poinformował, że piłkarz zrezygnował z gry w Jarocie. - Damian dał nową jakość, ale musimy się z tym pogodzić i życzymy mu powodzenia w dalszym etapie gry w piłkę. Będziemy szukać innego zawodnika na tą pozycję - skomentował trener Tomasz Mazurkiewicz na oficjalnej stronie internetowej Jaroty.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?miasto=5&amp;idn=8217&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-29 20:18:52</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Żory w cieniu Stali</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?miasto=5&amp;idn=8214</link>
    <description>Dwunaste zwycięstwo w tym sezonie odnieśli koszykarze BM Węgiel Stal Ostrów Wlkp. Podopieczni Mikołaja Czai pokonali w sobotę Hawajskie Koszule Bank Spółdzielczy Żory 79:51.
 
- Byliśmy mocno zdeterminowani tym, że ostatnio na wyjazdach szło nam kiepsko. Poprzedni mecz w hali rywala wygraliśmy 3 grudnia w Gliwicach. To dość dawno, jak na ekipę, która chce walczyć o awans - tłumaczył po spotkaniu Czaja. Tę determinację widać było od pierwszych minut. Goście zaczęli bardzo mocno i już po pierwszej kwarcie mieli 17 punktów przewagi. - Wyłączyliśmy najmocniejsze punkty rywala, czyli Mirosława Frankowskiego i Łukasza Ochodka. W drugiej części zdarzył nam się przestój spowodowany agresywniejszą obroną miejscowych, ale udało nam się ten impas przełamać i już do końca kontrolowaliśmy to spotkanie - relacjonuje trener Stalówki, który w samej końcówce dał pograć młodzieży.
 
Wcześniej bardzo dobrze spisywali się liderzy zespołu. Drugi mecz z rzędu najlepiej w Stali punktował Marcin Dymała (19 oczek), do którego w Żorach dołączył Jakub Dryjański (kapitalny początek trzeciej odsłony i sześć kolejnych akcji zakończonych celnym rzutem). Rzadziej niż zwykle trafiał Łukasz Olejnik (zaledwie 4 pkt.), ale za to napracował się pod tablicami (11 zbiórek). Kibiców cieszyć może również fakt, że wigor na obwodzie odzyskał Marcin Kałowski, który z dystansu trafiał na niezłym procencie (5/10).
 
Stal po 17. kolejkach zajmuje trzecią pozycję w tabeli. Ma dwa punkty straty do Ślaska Wrocław i punkt do Pogoni Prudnik. Następny mecz zagra u siebie z Doralem Zetkama Nysa Kłodzko.
 
 
HK BANK SPÓŁDZIELCZY ŻORY - BM WĘGIEL STAL OSTRÓW WLKP. 51:79 (8:25, 17:12, 12:24, 14:18) 
 
HK: Kupczak 12 (1x3), Białdyga 9 (1x3), Marczyk 9, Frankowski 9 (1x3), Zieliński 6, Rduch 4, Torebko 2, Andula 2, Ochodek 0, Przeliorz 0, Czech 0.


STAL:  Dymała 19, Dryjański 19, Kałowski 17 (5x3), Szawarski 10 (1x3), Olejnik 4, Matczak 4, K. Spała 3 (1x3), Sierański 3, M. Spała 0.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?miasto=5&amp;idn=8214&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-29 15:43:15</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Nogi Jaroty nie niosły</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?miasto=5&amp;idn=8215</link>
    <description>Sparingowym meczem z KS Polkowice zakończyli piłkarze Jaroty Hotel Jarocin obóz na własnych obiektach. Zespół Tomasza Mazurkiewicza przegrał z pierwszoligowcem 0:2. 
 
Oba bramki padły w pierwszej połowie, w której polkowiczanie mieli wyraźną przewagę. W tej części spotkania szanse na zdobycie gola dla ekipy z Jarocina miał dwukrotnie Grzegorz Mania. Zdecydowanie lepiej wielkopolski zespół spisywał sie po przerwie, ale mimo kilku dogodnych sytuacji, także nie potrafił pokonać bramkarza Górnika. - Na pewno zasłużyliśmy przynajmniej na jedną bramkę. Był to ostatni akcent obozu, podczas którego wykonaliśmy ciężką pracę. Zawodników dzisiaj nogi &quot;nie niosły&quot;, dlatego nie wychodził nam pressing - przyznał po meczu trener Mazurkiewicz. - Zespół z Polkowic był dużo lepszy od nas. W pierwszej połowie całkowicie kontrolowali przebieg gry, chociaż mieliśmy kilka groźnych kontr. W drugiej gra trochę się wyrównała i gdybyśmy byli bardziej skuteczni, moglibyśmy się pokusić nawet o remis - komentował z kolei pomocnik Jaroty Michał Grobelny.
 
W sobotnim spotkaniu w barwach drużyny z Jarocina znów miał szanse wystąpić testowany pomocnik Tarnovii Tarnowo Podgórne Artur Grządzielewski. Ponadto sprawdzano także byłego piłkarza Dolcanu Ząbki - Piotra Charzewskiego. Zdaniem Tomasza Mazurkiewicza lepiej zaprezentował się ten pierwszy i 21-letni piłkarz w Jarocinie zostanie jeszcze kilka dni. Kolejny mecz kontrolny Jarota rozegra w następną sobotę. Przeciwnikiem będzie GKS Dopiewo.
 
Co ciekawe, sobotni sparing oglądał były trener gospodarzy - Czesław Owczarek. Pracującego obecnie w Warcie Poznań szkoleniowca tym razem interesował jednak zespół z Polkowic, który będzie rywalem Zielonych w pierwszym wiosennym meczu ligowym.
 
Jarota Hotel Jarocin - KS Polkowice 0:2 (0:2)
 
Bramki: 0:1 Darda (20.), 0:2 Janus (40.)
 
Jarota Hotel: Brzostowski (75. Musioł) - Kamiński (63. Grobelny), Kieliba (46. Skowron), Garbarek (63. Kieliba), Śliwa (63. Czabański), Grobelny (46. Nawrocki), Czabański (46. Grządzielewski), Danielak (46. Tomkowiak), Charzewski (63. Karcz), Pawlak (46. Cierniewski), Mania (46. Owczarek).</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?miasto=5&amp;idn=8215&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-29 15:59:22</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Wojskowi nie dali odskoczyć</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?miasto=5&amp;idn=8212</link>
    <description>Siatkarze MKS Kalisz na trzy kolejki przed końcem rundy zasadniczej mogli mieć sześć punktów przewagi nad trzecim w tabeli AZS UAM Poznań i pewny udział w play-off. Szansy nie wykorzystali, bo w ten weekend sami nie zdobyli choćby punktu. W sobotę przegrali z Sobieskim Żagań 0:3.
 
 - Były momenty, w których prowadziliśmy nawet czterema punktami, ale nie potrafiliśmy tego utrzymać - mówi drugi trener kaliskiej szóstki Andrzej Płócienniczak. W efekcie jego drużyna po raz trzeci w tym sezonie nie ugrała nawet seta. Zresztą kaliszanie - jeśli już w obecnych rozgrywakch przegrywają - to tylko do zera.
 
Przed wyjazdem do Żagania można było się spodziewać kłopotów. Sobieski wciąż ma szansę na play-off i każdy punkt jest dla tego zespołu na wagę złota. Poza tym już w pierwszym meczu obu zespołów wojskowi urwali wiceliderowi &quot;oczko&quot;. Teraz zainkasowali komplet. - Szwankował środek i gra w odbiorze - relacjonuje Płócienniczak. MKS w obronie po raz kolejny musiał radzić sobie bez kontuzjowanego libero Bartosza Odwarznego (według szkoleniowców czekają go jeszcze minimum dwa tygodnie przerwy). Zastąpił go Michał Wroniecki, który grał na tej pozycji w poprzednich sezonach. - Zaprezentował się poniżej swoich możliwości. Ma na swoim koncie lepsze mecze, niż ten sobotni - mówi drugi trener kaliskiej drużyny. - Trzeba też podkreślić, że przeciwnik spisywał się bardzo dobrze - dodaje. 
 
Porażka nie zmieniła sytuacji ekipy znad Prosny w tabeli. MKS nadal jest drugi i wciąż ma trzy punkty przewagi na AZS UAM Poznań, który niespodziewanie przegrał w Zielonej Górze (0:3). Zmniejsza się za to zapas nad grupą walczącą o czwórkę. Po 15. kolejce drugi i piąty zespół dzieli już tylko sześć &quot;oczek&quot; i wciąż istnieje zagrożenie, że kaliszanie nie zakwalifikują się do play-off. - Potrzebujemy jeszcze przynajmniej jednego zwycięstwa - wylicza Płócienniczak.
 
 
Sobieski Arena Żagań - MKS Kalisz 3:0 (25:22, 25:21, 25:22)


MKS: Spychała, Lipa, Kuna, Makowski, Dłubała, Porada, Wroniecki (libero) oraz Skadłubowicz, Kowalewski, Łazarowicz, Borucki.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?miasto=5&amp;idn=8212&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-29 14:42:20</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Setna wygrana Open</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?miasto=5&amp;idn=8211</link>
    <description>Nie było niespodzianki w derbach Wielkopolski koszykarzy. Open Florentyna Pleszew pewnie pokonał osłabiony zespół AZS Politechniki Poznań 101:72. Dla pleszewian było to setne zwycięstwo w historii drugoligowych występów.
 
Wygrana lidera nie podlegała dyskusji. Polibuda, która tym razem musiała sobie radzić bez swojego kapitana Marka Sobkowiaka oraz Tomasza Baszaka i Michała Szydlowskiego tylko na początku meczu dotrzymywała kroku faworyzowanemu rywalowi. Z każdą kolejną minutą przewaga gospodarzy robiła się jednak coraz większa. W szeregach Open brylował Wojciech Żurawski, który zanotował 30 punktów i aż 17 zbiórek. Po drugiej stronie starał się jak mógł były zawodnik pleszewskiego zespołu - Paweł Stankiewicz. - Mogłem zagrać jeszcze lepiej, ale pewnie na niewiele by się to zdało. Rywale byli od nas zdecydowanie lepsi - komentował skrzydłowy poznańskiej drużyny.
 
Rosnąca przewaga Open tylko na moment została zatrzymana. Stało się tak w trzeciej kwarcie, gdy po trafieniach Pawła Hybiaka, Macieja Rostalskiego, Stankiewicza i Tomasza Gierwazika akademicy zmniejszyli dystans do dziewięciu punktów (55:64). Trener gospodarzy Andrzej Kowalczyk poprosił wówczas o czas. Przerwa pomogła, bowiem po powrocie na parkiet pleszewianie zdobyli 13 &quot;oczek&quot; z rzędu! - Musiałem trochę wstrząsnąć moimi zawodnikami. Inaczej różnie jeszcze mogłyby się jeszcze potoczyć losy tego meczu - przyznał po spotkaniu szkoleniowiec lidera II ligi. Do końca derbów obraz wydarzeń na boisku nie uległ już zmianie, a granicę stu punktów Open przekroczył po celnych rzutach wolnych Jacka Sulowskiego.
 

 (fot. Jakub Janecki/Open Florentyna)
 
- Nie był to jakiś rewelacyjny mecz w wykonaniu obu drużyn - oceniał trener Polibudy Waldemar Mendel. - Spotkanie zakończyło się jednak zgodnie z przewidywaniami - wygrał faworyt. Na nasze usprawiedliwienie mogę tylko dodać, że do Pleszewa przyjechaliśmy bez trzech podstawowych zawodników i było to niezwykle widoczne podczas tej konfrontacji - dodał opiekun akademików. - Zgadzam się, że poziom nie był nadzwyczajny. Na pewno czuliśmy jeszcze &quot;w kościach&quot; dwa poprzednie spotkania wyjazdowe, zwłaszcza to środowe w Piasecznie. Wygraliśmy jednak w przekonującym stylu i to nas cieszy - podsumował z kolei Andrzej Kowalczyk.
 

 (Jakub Janecki/Open Florentyna)
 
Open Florentyna Pleszew - AZS Politechnika Poznań 101:72 (29:19, 23:16, 25:22, 24:15)
 
Open Florentyna: Żurawski 30, Sulowski 14 (3x3), Niesobski 14 (2x3), Dębski 12 (2x3), Kaczmarzyk 11 (3x3), Buczyniak 8 (1x3), Czech 6, Stokłosa 6 (2x3), Michałek 0, Szymczak 0, Zyber 0.
 
AZS Politechnika: Stankiewicz 23 (4x3), Gierwazik 15 (3x3), Hybiak 13 (1x3), Rostalski 12, Łyżwa 3 (1x3), Ziółkowski 2, Kowalewski 2, Walczak 2, Piazdecki 0, Tkacz 0.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?miasto=5&amp;idn=8211&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-29 14:35:02</dc:date>
</item>
<atom:link href="http://www.wielkopolskisport.pl/kalisz-ostrow-informacje-rss.html" rel="self" type="application/rss+xml" />
</channel>
</rss>
