|
|
Robert Kubica znów zawitał na Tor Poznań (fot. M.Dopierała)
|
Mimo lejącego się z nieba żaru, kilkadziesiąt tysięcy widzów przyszło w sobotę na Tor Poznań. Wszystkich przyciągnęła wizyta Roberta Kubicy.
Impreza N-Gine Renault F1 Team Show zgromadziła miłośników motoryzacji nie tylko z Wielkopolski. Już od wczesnych godzin rannych przyjeżdżali z całego kraju, by zobaczyć jedynego Polaka w Formule 1. Organizatorzy przygotowali także wiele innych atrakcji. Każdy z widzów mógł spróbować swoich sił zmieniając opony w "pit-stopie" oraz zmierzyć się z wyścigowym torem na specjalnych symulatorach jazdy. Jednak największym magnesem był bez wątpienia Robert Kubica. Polski kierowca teamu Renault bardzo dobrze zresztą pamięta poznański tor, gdzie przed laty szlifował swoje umiejętności. - W latach 1995-97 walczyłem tu o mistrzostwo Polski w kartingu. Jednym z moich głównych rywali był Jacek Henschke z Poznania. Prawie wszyscy kierowcy swoją przygodę zaczynają w kartingach. To jest takie przedszkole sportów samochodowych. Ale nawet gdy osiągałem sukcesy w kartingu, nie sądziłem, że moja kariera tak się potoczy - wspominał Kubica.

W sobotę nasz jedynak w Formule 1 dał między innymi popis jazdy nowoczesnym, ważącym 900kg Renault Megane Trophy. Choć pod jego maską jest zupełnie inny silnik, niż w jego bolidach, Kubica wydobył wszystko z tego ultralekkiego auta. To nie jedyny model, który został zaprezentowany publiczności. Oficjalnie przedstawiono także jeden z 30 modeli Renault GT Sport sygnowanych nazwiskiem Kubicy. A ten z uśmiechem na twarzy bił rekordy poznańskiego toru, przesiadając się na kolejne samochody marki Renault. Po zakończonej sesji nie ukrywał jednak, że choć jest to najnowocześniejszy w Polsce obiekt tego typu, to nie nadaje się do wyścigów Formuły 1. - Absolutnie nie można go porównywać do naszych torów F1. Ale dobrze, że jest, bo bez niego sport samochodowy w kraju mógłby już nie istnieć. Trzeba pamiętać, że wyścigami zajmują się prawdziwy pasjonaci, którzy to robią z miłości, a nie z musu czy dla pieniędzy - wyjaśniał Kubica. Czy możliwa jest tak wielka impreza w Polsce? - To bardzo długa i kręta droga. Może kiedyś w przyszłości odbędzie się wyścig Formuły 1 w Polsce, ale ja raczej tego nie doczekam, bo nie zamierzam ścigać się do czterdziestki - śmiał się Kubica.

Skąpani w pełnym słońcu kibice czekali jednak na ten najważniejszy przejazd. Około 16.00 zabrzmiał w końcu głośny ryk silnika bolidu Renault. Tłum skandując "Robert! Robert! Robert!" wywołał Kubicę, który za moment wykonał pierwszy taki przejazd w Polsce. Pisk opon, niesamowicie szybkie pokonywanie kolejnych sektorów toru, kręcenie "bączków” i "palenie gumy" wywoływały u widzów euforyczne reakcje. Zresztą praktycznie przez cały czas pobytu nasz kierowca spotykał się z przejawami wręcz uwielbienia. Rozdał mnóstwo autografów, a po zakończeniu serii przejazdów zdjął swoje rękawiczki oraz czapkę i rzucił w tłum.
|