|
|
Emocjonujących momentów na ringu nie brakowało (fot.M.Dopierała)
|
Ponad 1000 widzów pojawiło się w sobotni wieczór w hali poznańskiej AWF na III Wieczorze Sportów Walki. Na ringu reprezentanci stolicy Wielkopolski ulegli reszcie kraju 2:3.
Pełne emocji gale powoli na stałe wpisują się w kalendarz poznańskich imprez. Organizatorzy zapowiadają już następną, która ma odbyć się pod koniec kwietnia lub na początku maja. Nic dziwnego, gdyż pojedynki MuayThai i MMA ogląda zawsze komplet publiczności, a każdy kolejny wieczór obfituje w niespodzianki. Tym razem była nią między innymi obecność na widowni szlifującego formę przed występem na Grand Prix K-1 Max w Mińsku Łukasza Szulca. - Wszystko idzie zgodnie z planem. Podzieliłem przygotowania na etapy: wytrzymałość, siłę, sparingi oraz dynamikę. Teraz kończę treningi i robię sprinty. Po drodze miałem dwie walki - jedną w Poznaniu, drugą w Ełku. Obie wygrałem i jestem dobrej myśli przed zbliżającymi się zawodami. Jeżeli chodzi o poznańską imprezę, to widać że jest zapotrzebowanie na tego typu sport. Pokazuje to komplet publiczności. Chociaż ja wolę być w ringu, niż przyglądać się zmaganiom zawodników - podsumował Szulc.
W sobotni wieczór odbyło się pięć walk w ramach meczu: Poznań kontra Reszta Polski. Pierwsi rękawice skrzyżowali dwaj debiutanci. Paweł Łuczywek (Samolewski Team Poznań) pokonał Damiana Jasińskiego (Rosomak Warszawa) w formule muay thai. Udany start wróżył wygraną Wielkopolan, ale plany pokrzyżowali im w kolejnych trzech starciach Jakub Sadowski (Piekary Śląskie), Mariusz Kowalski (Piekary Śląskie) oraz Maciej Małecki (Warszawa).
Jednym z najostrzejszych i najbardziej dynamicznych pojedynków była kolejna potyczka, w której rywalizowali Radosław Demczur (Poznań) i Rafał Jakubowski (Wrocław). Ofensywne akcje od pierwszej rundy sprawiły, że publiczność nie mogła usiedzieć na swoich miejscach. Reprezentant Poznania przy wrzawie swoich fanów powalił rywala na deski. Przeciwnik później już tylko przyjmował kolejne ciosy. - Poszło zgodnie z planem, chociaż jak zawsze były elementy, które można poprawić. Mogłem skończyć przed czasem, gdyż przeciwnikowi nie chciało się już walczyć. Zabrakło spokoju, aby bardziej przemyśleć każde uderzenie. Oprócz psychiki najważniejsza jest taktyka i dynamika. W połączeniu dają naprawdę duży efekt - komentował Demczur. Wygrana walka nie uratowała już jednak gospodarzy od porażki w całym meczu z resztą kraju.
Poznań - Reszta Polski 2:3
Paweł Łuczywek (Poznań) - Damian Jasiński (Warszawa)
Łukasz Perczuk (Poznań) - Jakub Sadowski (Piekary Śląskie)
Witold Hoffman (Poznań) - Mariusz Kowalski (Piekary Śląskie)
Mariusz Muth (Poznań) - Maciej Małecki (Warszawa)
Radosław Demczur (Poznań) - Rafał Jakubowski (Wrocław)
Oprócz walk w tym meczu, w sobotę odbyły się równie inne emocjonujące konfrontacje. Jedną z najciekawszych było starcie Mistrza Polski i zdobywcy Pucharu Polski Muay Thai - Dominka Zadory, który zmierzył się z Filipem Gałuszką. Widzowie obejrzeli bardzo dobry pojedynek, w którym było widać imponującą pracę nóg, a obaj zawodnicy często wymieniali szybkie ciosy. - Walka bardzo ciężka, kosztowała mnie dużo kondycji i siły. Zawodnik z Warszawy był bardzo dobrze przygotowany. Trzeba po prostu odbierać i jeszcze mocniej oddawać, taka tradycja w muay thai. Chciałem zakończyć walkę przed czasem, ale zabrakło mi pół rundy. Wiadomo, że liczy się zarówno dobre przygotowanie jak i siła ciosów, ale najważniejsze jest serce do walki - podsumował Zadora.
Pozostałe walki:
Mieszko Brzozowski - Krzysztof Grolewski (K-1)
Dominik Baran - Piotr Mrzygłód (MMA)
Bartłomiej Kołodziejczak - Bartłomiej Kowalski (K-1)
Jakub Rajewski - Rafał Maciaszek (muay thai)
Mikołaj Rogiński - Tomasz Stronka (MMA)
Dominik Zadora - Filip Gałuszka (muay thai)
|