|
|
Anita Włodarczyk ma teraz reprezentować barwy Skry Warszawa (fot.W.Bernard)
|
Anita Włodarczyk w piątek odebrała nagrodę w 52. plebiscycie Głosu Wielkopolskiego na najlepszego sportowca Wielkopolski w 2009 roku. Triumfowała w nim po raz pierwszy i zapewne... ostatni. Mistrzyni i rekordzistka świata w rzucie młotem żegna się z Poznaniem. Dostała bowiem propozycję przejścia do Skry Warszawa.
- W ciągu kilku dni będzie decyzja, ale jestem już właściwie zdecydowana na to, żeby zmienić barwy klubowe - mówi Anita Włodarczyk. Kilka tygodni temu mistrzyni wróciła do Kadeta Rawicz, czyli klubu ze swojego rodzinnego miasteczka w Wielkopolsce. Wcześniej reprezentowała natomiast barwy AZS AWF Poznań. - Umowa na starty w akademickim klubie była podpisana na 4,5 roku, czyli na okres moich studiów na poznańskiej Akademii Wychowania Fizycznego. Ten czas minął i automatycznie wróciłam do rawickiego klubu. To jednak okres przejściowy, bo prawdopodobnie wkrótce wyprowadzę się do Warszawy. Dostałam bowiem stamtąd bardzo ciekawą propozycję - opowiada Anita, która zdradziła, że chodzi o Skrę Warszawa.
Burmistrz Rawicza był nawet gotowy, żeby zapewnić Anicie dodatkowe pieniądze do tych, które dostaje jako stypendium sportowe. W końcu dla miasta z południowej Wielkopolski byłby to wielki zaszczyt, gdyby miało w swoich szeregach czołową lekkoatletkę świata. A jednak nic raczej z tego nie wyjdzie, bo Włodarczyk jest zdecydowana na przeprowadzkę do Warszawy. Co jest powodem takiego ruchu w jej życiu? Przede wszystkim wygoda. Od niedawna jej trenerem jest bowiem Krzysztof Kaliszewski, który mieszka właście w stolicy. - Do tej pory było tak, że albo ja z Szymonem Ziółkowskim jeździłam do Warszawy, albo trener przyjeżdżał do nas. Było to trochę uciążliwe. A teraz będzie możliwość wspólnej pracy bez potrzeby ciągłego przemieszczania się - tłumaczy złota medalistka z mistrzostw świata w Berlinie.
Wszystkie dokumenty w sprawie przenosin zostały już złożone i czekają teraz na akceptację. Ma to nastąpić w ciągu kilku dni, jeśli wszystko pójdzie po myśli Włodarczyk. Trzeba bowiem dopełnić kilku formalności. Trzeba na przykład wyjaśnić to, czy Skra będzie płacić Kadetowi za transfer polskiej mistrzyni.
Pierwszy start w tym roku powinien już być jednak w nowych barwach. Szczególnie, że Anita ze względu na kontuzję przesunęła swój początek sezonu. - Dwa lata z rzędu rozpoczynałam od zimowego Pucharu Świata. Teraz jednak go odpuszczam ze względu na ten nieszczęsny uraz z Berlina, przez który o dwa miesiące jestem spóźniona w przygotowaniach. Co prawda, teraz już mogę normalnie rzucać, ale pierwszy raz pojawię się na starcie 8 maja, kiedy odbędzie się Grand Prix w Osace - mówi Włodarczyk.
- Poprzeczkę po ubiegłorocznych startach zawiesiłam sobie naprawdę wysoko. Muszę przyznać, że byłam przygotowana na rzut 80-metrowy. Gdyby nie kontuzja, to w Berlinie mógłby ten wynik paść. Szczególnie, że rekordowy rzut nie był tak do końca dobry pod względem technicznym. Skoro jednak nie udało się w ubiegłym roku, to może uda się teraz. Jednego nauczyłam się. Kiedy cieszę się z dobrego rzutu, to muszę najpierw zmieniać buty - uśmiecha się polska mistrzyni i rekordzistka świata, która pobiła rekord wynikiem 77,96 m. Potem jednak ciesząc się skręciła kostkę. Musiała poddać się zabiegowi artroskopii stawu skokowego.
|